Jako junior zainteresowałem się dość wcześnie pozycją, która może powstać w różnej kolejności posunięć, np.:
1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.Sc3 Gg7 5.e4 d6 5.f4 0-0 6.Sf3 c5 7.d5 e6 8.Ge2 exd5
Teraz bicie 9.cxd5 zaliczane jest do obrony „Nowoczesny Benoni”, natomiast po 9.exd5 mamy do czynienia z obroną królewsko-indyjską.
Dla przypomnienia trzy tematyczne pojedynki:
Można też grać 9.e5!?, co przedstawiłem w partii.
Po osiedleniu się w Niemczech omówiłem te systemy w kilku artykułach oraz następujących książkach:
Modern Benoni – Four Pawns Attack (USA 1987)
Modernes Benoni-richig gespielt (Niemcy 1989) razem z arcymistrzem Eckhardem Schmittdielem
Oczywiście dalej stosowałem te otwarcia w partiach turniejowych. Poniższa była grana w mistrzostwach Dortmundu. Grałem dość ryzykownie, ale skutecznie. Przeciwnik w końcowej fazie nie bronił się optymalnie i zainkasowałem punkt.
W marcu 1963 r. obaj zagraliśmy w otwartych półfinałach do mistrzostw Bydgoszczy. W mojej grupie zająłem drugie miejsce i awansowałem do finału, natomiast Lewi w swojej był daleko. Wtedy Jurek w końcu zrozumiał, jaką ważną rolę odgrywa w szachach faza debiutowa. Udowodniłem mu to na bazie moich i jego partii.
Zabraliśmy się więc do analizy pewnych otwarć, które Lewi włączył do swego skromnego repertuaru debiutowego. Ten wspólny trening dał efekty. Przekonaliśmy się o tym już w maju. Lewiego ostatecznie dopuszczono do finału mistrzostw miasta, gdyż dwie osoby zrezygnowały z udziału. Ja uplasowałem się na trzecim miejscu, za co dostałem II kategorię. Natomiast Jurek podzielił 4-5 lokatę. Miał tylko pół punktu mniej ode mnie. W jego grze było widać wyraźne postępy.
Po tym turnieju dalej wspólnie trenowaliśmy przed mistrzostwami okręgu juniorów. Odbyły się w dniach 30 lipca-6 sierpnia 1963 r. w Toruniu.
Naszym największym rywalem był Michał Fabianowski. Z Jurkiem grałem w ostatniej rundzie. W tym momencie miałem nad nim punkt przewagi i nad Fabianowskim pół punktu. Lewi grał białymi wariant, którą nauczył się ode mnie. Nie grał najlepiej i ostatecznie uzyskałem decydująca przewagę. Ale Jurka nie można było lekceważyć, nawet w jasno lepszych sytuacjach, szczególnie w taktycznych pozycjach. W pewnym momencie zagrałem niedokładnie i dostałem mata. Wspólnie podzieliliśmy 2-3 miejsce. Na mistrzostwa Polski pojechał Fabianowski, który miał od nas o pół punktu więcej.
W mistrzostwach Lewi pokazał już duży postęp w początkowym stadium gry. Ja też poprawiłem technikę w końcówkach. Nasza współpraca dała wyraźne efekty.
Niedługo po turnieju Jurek wyjechał na stałe do Warszawy i tam rozwinął się jego wielki talent!
Uczestnicy mistrzostw w Toruniu. Od lewej strony stoją: Wiśniewski (sędzie turnieju), Chrapkowski, Zmokły, Smarzewski, Jakubowski, Fabianowski, Wolny, Jankowski (kierownik turnieju), w środku Lewi. Klęczą od lewej: Konikowski, Ciemniak i Sobolewski.
cdn
Książka Mariana Wróbla „Tajemnice dwuchodówki” umożliwiła mi poznanie zasad konstrukcji zadań szachowych, ale tematykę nowoczesnej kompozycji poznałem dzięki miesięcznikowi „Szachy”.
Tadeusz Czarnecki prowadził dział zadań, natomiast studiami zajmował się Grzegorz Grzeban. To była kopalnia wiedzy o kompozycji, dzięki temu w szybkim tempie poznałem jej tajemnice.
Bardzo istotne była też publikacja konkursów problemowych, co umożliwiło mi wysyłkę swoich prac.
Wyróżniona dwuchodówka w znanym piśmie amerykańskim „US Problem Bulletin” przedstawia temat „Zagorujko”, czyli trzystopniową zamianę matów. Konstrukcja nie jest najlepsza z uwagi na dużą ilość pionków. Jednakże pochwała w tak silnym konkursie międzynarodowym to mój sukces!
Jerzy Konikowski
US Problem Bulletin 1963
Pochwała
2X
W pozycji diagramu jest przygotowana gra:
1…We4 2.Hxb5 mat
1…Wg3 2.Hh7 mat
Złuda 1.Hf3? tempo
1…We4 2.He2 mat
1…Wg3 2.Hf5 mat
Obalenie 1…Gf4!
Rozwiązanie 1.Hd5! tempo
1…We4 2.Hb3 mat
1…Wg3 2.Hxd4 mat
Wyniki:
1 nagroda Barnes
2 nagroda Lipton
3 nagroda Tjoa Giok Hing
Wzmianki zaszczytne
Pirrone, Parthasesorathy
Pochwały
Hermanson, Musante, Tjoa Giok Hing, Konikowski, Restad
Sędzia H.Albrecht (Niemcy Zachodnie)
Książka „Openings The Queen`s Gambit” (Gambit hetmański) jest piątym tomem z cyklu Otwarcia Szachowe.
Wydawnictwo Joachim Beyer Verlag ma w planie dalsze pozycje.
Dotychczas ukazały się:
Wersje niemieckie
Gry otwarte
Obrona sycylijska
Gry półotwarte
Obrona królewsko-indyjska
Gambit hetmański
Wersje angielskie
Gry otwarte
Obrona sycylijska
Gry półotwarte
Obrona królewsko-indyjska
Gambit hetmański
Openings The Queen`s Gambit
read – understand – play
Jerzy Konikowski/Uwe Bekemann
256 stron
ISBN 978-3-95920-988-5
W wpisie opublikowałem swoje partie z turnieju korespondencyjnego o puchar „Słowa Powszechnego“, który był eliminacją do finału system skoszarowanym.
Finał odbył się w dniach 7-12 drudnia 1965 r. w Ojrzanowie niedaleko Warszawy w ośrodku wypoczynkowym pisma. Impreza była świetnie zorganizowana przez Mariana Filipka.
Tabelka turniejowa oraz materiały z mojego archiwum.
Jest to drugie i rozszerzone wydanie książki 1.e4 siegt! (1.e4 wygrywa!).
Celem jej jest pomoc zawodnikom, którzy chcą szybko wprowadzić do swego repertuaru debiutowego ruch 1.e4 oraz uniknąć stosowania głównych i tym samym obszernie rozpracownych wariantów!
1.e4 siegt!
2 wydanie rozszerzone
Jerzy Konikowski i Uwe Bekemann
Joachim Beyer Verlag 2020
286 stron
ISBN 978-3-95920-127-8
Po dzisiejszym wpisie EDITORA otrzymałem sporo emailów od Internautów, którzy od lat śledzą wydarzenia w polskim środowisku szachowym oraz artykuły na tym blogu.
Nagle znowu „odżyła” kwestia debiutów, o których istocie w grze praktycznej od dawna dyskutujemy tutaj. Napisałem po polsku najwięcej książek oraz artykułów w zakresie teorii otwarć. Jestem propagatorem tej fazy partii.
Mimo tego od wielu lat jestem atakowany i obrażany przez trenerów Młodzieżowej Akademii Szachowej, działaczy oraz nawet niektórych prezesów Polskiego Związku Szachowego!
Przypominam nagonkę na mnie przed laty, którą zainicjował na facebooku czołowy arcymistrz kraju tylko dlatego, że poradziłem mu poprawę repertuaru debiutowego. Moja ocena jego gry brzmiała:
„Sam talent nie wystarczy, konieczna jest intensywna praca samoszkoleniowa”.
Arcymistrz poczuł się mocno obrażony, że pozwoliłem sobie skrytykować stan jego wyszkolenia!
Po tym wstępie kontynuuję przypadek Jerzego Lewiego.
Pisałem już wielokrotnie w przeszłości w różnych publikacjach, że w Polsce na przestrzeni wielu lat było sporo uzdolnionych szachistów, którzy nie rozwinęli maksymalnie swych skrzydeł z powodu błędnego podejścia do treningu.
Jednym z nich był Jerzy Lewi – wielki talent!
Jurek z wielkim zaangażowaniem analizował pozycje z gry środkowej i końcowej. Debiuty były jego najsłabszą stroną. Jestem przekonany, że gdyby tej części partii poświęcił więcej czasu, to mógłby szybko osiągnąć poziom światowy. Tak jednak się nie stało. Jurkowi brakowało dobrego doradcy, który mógłby go przekonać do właściwej pracy nad szachami.
Sam gdy zaczynałem poważnie zajmować się grą turniejową, to panowało w naszym środowisku hasło:
Ucz się końcówek, a w debiucie dasz sobie radę!
Ta absurdalna teoria była hamulcem prawidłowego rozwoju twórczo-sportowego wielu utalentowanych juniorów w Polsce.
Po słabym występie Jurka w mistrzostwach juniorów okręgu na początku 1963 r. w Świeciu udało mi się wciągnąć go do wspólnego treningu. Mieszkaliśmy blisko siebie: ja na „Sielance”, on na „24 stycznia”. Nie było więc problemów z częstymi spotkaniami. Jurek znakomicie grał taktyczne pozycje i lubił analizować końcówki. Jego największą słabością były otwarcia.
Zaproponowałem mu współpracę. Miała ona polegać na tym, że ja mu pomogę rozwiązać problemy debiutowe, a on będzie ze mną analizować różne pozycje, w tym końcówki. Lewi przystał na moją propozycję.
cdn
Zaraz po przyjeździe do Bydgoszczy zacząłem wypytywać w klubie o możliwość gry w imprezach korespondencyjnych. Ktoś polecił mi turniej w znanej gazecie „Słowo Powszechne”.
Napisałem w tej sprawie do redakcji pisma i wkrótce otrzymałem wiadomość od redaktora kącika szachowego Mariana Filipka, który też organizował turnieje drogą pocztową. Była to dwuetapowa impreza. Najpierw odbywał się turniej korespondencyjny w kilku grupach i dwóch najlepszych kwalifikowało się do finału, który odbywał się systemem skoszarowanym.
Zapisałem się do IV turnieju. Znalazłem się w grupie I z udziałem 12 zawodników. Ostatecznie wygrałem 8 partii i 3 zremisowałem, co dało mi awans do finału. Swoje partie grałem w czasie 13 II-14 XI 1964 r. Pokonałem m.in. Bohdana Daniszkowicza, który zainteresował mnie grą w szachy drogą pocztową.
W trakcie turnieju stwierdziłem istotną korzyść gry tym sposobem, gdyż mogłem dużo eksperymentować w różnych wariantach oraz poprawić technikę analizy. Dlatego to mnie zmobilizowało do dalszej gry w tego typu imprezach.
Marian Filipek
Dwie ciekawe partie z tego turnieju:
//////////////////////////////////////
Dzisiaj otrzymałem wiadomość od mojego wydawnictwa, że obecnie w druku jest angielska wersja książki Eröffnungen Damengambit.


























