W I rundzie odbywających się obecnie w Warszawie mistrzostw Polski, nadzieja naszych szachów Jan Krzysztof Duda rozegrał interesującą partię, w której pokazał duże umiejętności taktyczne.
Polecam jej obejrzenie i wnikliwą analizę.
W I rundzie odbywających się obecnie w Warszawie mistrzostw Polski, nadzieja naszych szachów Jan Krzysztof Duda rozegrał interesującą partię, w której pokazał duże umiejętności taktyczne.
Polecam jej obejrzenie i wnikliwą analizę.
Artykuł polemiczny – wizerunek Polskich szachów
Oprócz podejmowanych na tym blogu szczegółowych propozycji skupiających się na problematyce szkolenia i treningu, warto zwrócić uwagę na ogólną pozycję szachów jako dyscypliny, oczami szachowego amatora. Wydaje się to istotne choćby w kontekście dyskusji na temat wyboru drogi życiowej i warunkom poświęceniu się zawodowym szachom. Młodzi obiecujący zawodnicy muszą mieć ” motywację do wyczynowego uprawiania szachów” cytując Pana Konikowskiego, niestety tu cieniem kładzie się nieudolność działań PZSZACH. Jak postrzegani są szachiści ? Jaki jest prestiż naszej dyscypliny? Na jakie korzyści i profity może liczyć nastolatek podejmując decyzję by związać swoja przyszłość z zawodowym uprawianiem szachów? To niełatwe pytania, bilansując potencjalne korzyści z włożonym wysiłkiem ( ciężką stałą pracą nawet po 8-10 godz. dziennie ) dojdziemy do wniosku że jest to wyjątkowo niełatwa droga.
W dodatku moim zdaniem, związek robi naprawdę niewiele, ani samodzielnie ani nie mobilizuje związków terenowych w kierunku działań propagujących szachy, zwiększających masowość i popularność królewskiej gry.
Gdzie działania dla rozwoju szachów amatorskich np. symultany z „mistrzem” rozgrywane w małych miejscowościach, gdzie jakaś oferta pomocy w organizacji (nie turniejów) ale imprez promocyjnych dla małych klubów w dogorywających szachowo miejscowościach?
Przecież tylko zwiększając masowość i popularność można przyciągnąć sponsorów, wprowadzić większe zainteresowanie szachami a poprzez to zapewnić możliwość utrzymywania siebie i rodziny przez czołowych zawodników. W stosunku do wyrzeczeń, nakładu pracy itp. efekty finansowe czołówki są niekonkurencyjne ze średnio-przeciętnymi regionalnymi „kopaczami” a nawet w porównaniu do stabilnej pracy naukowej na uczelni.
To jest głównie powodem tego że czołowi szachiści dorabiaja nie tylko trenowaniem i konsulacjami ale innymi dostępnymi im zajęciami np. pracą w związku, wydawnictwach itp. To właśnie finanse są powodem zainteresowania wielu dobrych zawodników pokerem sportowym któremu poświęcają więcej czasu niż szachom, w kuluarach powszechnie wiadomo że poważny to problem którego oficjalnie się nie zauważa.
Niestety realnie szachy to wciąż w Polsce niszowa dyscyplina, zawodowy szachista nie ma nawet szans na sportowa emeryturę jaka dostanie każdy medalista olimpijski w zaryzykuję-jednak mniej popularnych dyscyplinach jak strzelectwo, pchnięcie kulą lub gimnastyczne ćwiczenia na koniu z łękami. Poważne ograniczenie rozwojowe stanowi to iż szachy obok brydża stanowią najmniej „telewizyjny” sport, na szczęście internet z transmisjami na żywo i interaktywnymi serwisami daję nadzieję na lepsze perspektywy.
Niezwykle istotny (także wizerunkowo) a rzadko podejmowany publicznie jest problem sędziowania i środowiska sędziowskiego w szachach. W ramach naszego związku PZSZACH-u każdy sędzia może prowadzić własną „politykę” i samodzielne „postrzeganie” przepisów, słynne są forumowe spory sędziów w sprawach interpretacji poszczególnych paragrafów i wykładni przepisów dotyczącej nawet spraw podstawych jak reklamacji remisu w niedoczasie.
Kontrowersje sędziowskie w wielu turniejach, szczególnie niższej rangi prowadzą do kłótni i sporów a temu przyglądaja się dzieci i ich rodzice czy lokalni decydenci.
Pomyślał ktoś w związku jak to wpływa na wizerunek dyscypliny ?
Nie ma otwartych szkoleń i wykładów dla szeregowych sędziów, wprowadzania do zmian w kodeksie, praktycznie nie działają wojewódzkie kolegia sędziowskie, nie wydaję się jednolitych wytycznych ani sposobów postępowania w sprawach spornych ale powtarzających się sytuacji( takiej oficjalnej ściągi dla zawodników i sędziów ) a nieprzewidywalność decyzji sędziowskich źle wpływa na atmosferę zawodów i poziom agresji na sali gry. To temat rzeka. Widoczny jest brak możliwości samooczyszczania tegoż środowiska, nawet po rozpatrzonych pozytywnie protestach ( które to złożone na piśmie stanowią może promil sytuacji gdzie gracze bywają skrzywdzeni przez sędziów ) przy poważnych naruszaniach przepisów i konsekwencje dla sędziów są wręcz symboliczne.
W końcu dochodzą ciągłe zmiany w przepisach gry – nowe przepisy często doprowadzają do powstawania spornych trudnych do oceny nawet przez najlepszych sędziów sytuacji.
Takie rozwiązania znów prowadzą do gry nieeleganckiej z naruszeniem zasad fair ( przykładem skutków modyfikacji przepisów w szachach błyskawicznych były incydenty z łapaniem za rękę rywala stawiającego mata w FINAŁACH mistrzostw polski).
Wszytko to świadczy o bezradności, braku wpływu i realnych działań wspomagających szachy masowe oraz braku prawidłowej koncepcji rozwoju szachów. PZSZACH skupia się na reprezentacjach, zaniedbując całą resztę podstawy – piramidy zawodników, na forach szachowych przewijaja się tematy o drenażu finasowym małych klubów i osób grających dla przyjemności dla których związek nie robi nic, amatorszczyźnie i błędach (przełom roku 13/14 komunikaty klasyfikacyjne i finansowe, problemy z prawidłowym działaniem oficjalnego programu związkowego chessarbiter itp).
Na szczęście istnieje inicjatywa oddolna, jest wielu szachowych zapaleńców idących własną drogą. Z powodu braku akceptacji działań związku coraz częściej powstają samodzielne ligi i rozgrywki niezależne od oficjalnych struktur. Ale to już odrębny temat.
Tomasz Pańczak
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Piotr Kaim napisał w swoim komentarzu: Krótko pisząc, arcymistrz nie namawia nikogo do lekceważenia debiutów. Skrytykował jedynie teorię, wedle której szachista powinien studiować debiuty PRZY JEDNOCZESNYM lekceważeniu końcówek. Jestem żywym dowodem na to, że ta teoria jest chybiona, bo jako junior studiowałem prawie wyłącznie debiuty i dlatego nigdy na serio nie przekroczyłem poziomu 2300.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Osobiście znam wiele przypadków, że szachiści po gruntownym studium fazy debiutowej szybko podnieśli swój poziom szachowy. Być może, że Piotr Kaim pracował w niewłaściwym kierunku. Może miał niedostosowany repertuar debiutowy do swojego stylu gry. Może korzystał z niewłaściwej literatury szachowej. Przyczynę słabego progresu redaktora „MAT-a” mógły ocenić tylko doświadczony trener.
Nigdy nie twierdziłem, że nie należy zajmować się końcówkami. Napisałem przecież wiele książek na ten temat. To tej kwestii zresztą jeszcze wrócę. Twierdziłem natomiast, że szachista z ambicjami sportowymi musi mieć dobrze opracowaną początkową fazę partii. Bez tego nie ma żadnych szans na uzyskiwanie znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej.
Tak traktują ten problem czołowi szachiści świata i o tym była już wielokrotnie mowa na blogu. Nam jeszcze bardzo daleko do tej klasy i to zarówno w konkurencji kobiet, jak i mężczyzn. Ale nieraz jesteśmy świadkami większych niespodzianek i to nas cieszy. Ale chyba nie na tym polega rzecz. Wszyscy szachiści w kraju chcieliby widzieć naszych asów w renomowanych turniejach i to na czołowych miejscach. Podobnie wzrosłaby ranga szachów w Polsce w przypadku włączenia się naszych kadr do walki o mistrzostwo świata!
Ale jesteśmy wszyscy realistami. Takich emocji w najbliższych latach nie oczekujemy. Trening szachisty wymaga kolosalnej pracy i to około 8-10 godzin dziennie. Po grze naszej czołówki i poziomu rozgrywanych przez nich partii nie widać takiego zaangażowania treningowego!
Ale powracam do moich doświadczeń. Opisałem moje początki w wspomnieniach: link.
Dzięki mojemu zdrowemu rozsądkowi nie posłuchałem rad niektórych starszych klubowych kolegów o studiowanie szachów „od tyłu” i rozpocząłem intensywne studia nad otwarciami, czyli początkową fazą partii. Dzięki temu w szybkim tempie doszedłem do ścisłej czołówki Polski juniorów. Potem – jeszcze jako junior – stałem się czołowym szachistą Pomorza w kategorii seniorów.
Na karierę szachisty zawodowego nigdy się nie zdecydowałem. Wybrałem rolę trenera. W pracy szkoleniowej zwracałem uwagę na studiowanie debiutów oraz przygotowanie optymalnego repertuaru debiutowego.
Dla przypomnienia moje najważniejsze sukcesy na tym polu:
1. Pierwsze doświadczenia w treningu Lidii Fentzel: link
2. Punkt szkoleniowy w Częstochowie w latach 1977-1981: link 1 i link 2.
3. Trener kadry 1978-1981. W swojej działalności p0dkreślałem problem uczenia się debiutów na bazie całych partii: link
Największy sukces to brązowy medal wraz z drużyną kobiet na olimpiadzie na Malcie: link
4. Praca z Arkadim Naiditschem 1997: link
5. Współpraca z Radosławem Wojtaszkiem 1999-2003: link
6. W punkcie szkoleniowym w Essen 1983-1998 uczęszczali na moje zajęcia z teorii debiutów m.in. dwaj olimpijczycy: Christopher Lutz oraz Detlev Heinbuch.
7. W latach 2005-2011 byłem trenerem kadry niemieckiej głuchoniemych: link
W wydawnictwie Polskiego Związku Szachowego „Wybrane zagadnienia teorii i praktyki szachowej” (Warszawa 2002) omówiłem temat: Zasady pracy szkoleniowej nad debiutami.
W wieloletniej pracy trenerskiej zwracałem uwagę na wszystkie fazy w partii ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia otwarć oraz przygotowaniem dobrze opracowanego do stylu gry repertuaru debiutowego!
Fundacja AVIVA ogłosiła konkurs na ciekawy pomysł.
Ma on dotyczyć pomocy rodzicom w zapewnieniu wolnego czasu dla ich dzieci.
Działacze z sekcji szachowej klubu MLKS Ostródzianka Ostródy zgłosili projekt pod nazwą „Naucz dzieci grać w szachy a o ich przyszłość możesz się nie martwić”.
Okazało się, że pomysł został zaakceptowany.
Utworzona jest specjalna strona, gdzie można oddawać głosy na poszczególne projekty.
Do dalszego etapu przechodzi 20, które uzyskają największą liczbę głosów.
Do zakończenia I etapu zostały 2 dni – ostateczny termin to 28 marzec.
Szachiści po zapoznaniu się z projektem proszeni są o oddanie swego głosu – link
Jest to jedyny pomysł związany z szachami na ok. 300 już zgłoszonych.
Fundacja umieściła pomysł z szachami w poniedziałek, więc liczba oddanych głosów na szachy jest na razie mała.
Poniżej skrót regulaminu dotyczący głosowania:
Głosując, pamiętaj z jednego IP w ciągu doby można oddać maksymalnie 4 głosy, każdy z innego adresu e-mail. Celem tego zabezpieczenia jest zwiększenie wiarygodności i przejrzystości głosowania.
Marcin Chojnowski, głuchoniewidomy ostrołęczanin, ma jedną wielką miłość – grę w szachy.
Link
////////////////////////////////////////////////
Szanowny Ministrze Sportu
Pragnę zaapelować o mądre i kontrolowane wydatki na sport środowiska niesłyszących i niewidomych. Niewidomi dostają masę pieniędzy a niesłyszący o wiele mniej. Jestem osobą gluchoniewidomą i mogę być zarówno głuchy jak i niewidomy.
Jestem medalistą medalistą świata w szachach głuchoniewidomych.
Jako socjolog wiem, że pomagać należy najmniej uprzywilejowanom jednostkom. Czytam, że nie ma pieniędzy na MP w warcabach na 3 dni: link. a niewidomi dostają krocie. Prosze porównać budżety.
To dla mnie np usłyszeć czyjeś dzień dobry to dar od życia. Spotkać się za szachownicą i potem od tłumacza przewodnika dowiedzieć się, że obok mnie jest piękna dziewczyna itp to jest to, co dostaje człowiek bardzo upokorzony przez los.
Grałem wiele lat w link i po takich zajściach jak przyjazd samochodem lub bezproblemowe czytanie w okularach książek itp szachowych jak osoba zdrowa (już nie mówię o słuchu) to gdzie tu oni są niepełnosprawni. Chcę zaapelować aby Ci najmniej uprzywielejowani czyli całkowicie głusi, ślepi, na wózkach mieli równe szanse a nie byli dyskryminowani przez tylko niedosłyszących lub niedowidzących.
Apeluję także by gluchoniewidomi też mogli poprzez swoje zmagania sportowe jakos żyć. Wcale nie są to duże koszta, bo w przeciwieństwie do imprez niewidomych rozgrywki głuchoniewidomych i głuchych są zupełnie skromniejsze i tańsze.
Wicemistrz świata w szachach
Marcin Chojnowski
////////////////////////////////////////////////
Szanowny Panie,
w odpowiedzi na pismo wysłane pocztą elektroniczną w dniu 19 marca 2014 r., dotyczące finansowania zadań z zakresu sportu osób niesłyszących i niewidomych uprzejmie informuję, że:
Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowuje realizację zadań publicznych z zakresu rozwijania sportu osób niepełnosprawnych na podstawie art. 29 ust. 1 i 7 ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. z 2010 r. Nr 127, poz. 857, z późn. zm.), ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240, z późn. zm.) oraz rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki z dnia 23 sierpnia 2010 r. w sprawie dofinansowania zadań ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej (Dz. U. Nr 156, poz. 1051). Na podstawie wyżej powołanego rozporządzenia corocznie ogłaszany jest konkurs ofert na dofinansowanie zadań z zakresu sportu osób niepełnosprawnych.
Polski Związek Sportu Niesłyszących, realizujący zadania z obszaru sportu osób niesłyszących otrzymał w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 2 541 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa – 1 600 000,00 zł. Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niesłyszących przeznaczono środki w wysokości 4 141 000,00 zł.
Zadania z zakresu sportu wyczynowego osób niewidomych realizowane są przez Polski Związek Kręglarski, Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „CROSS” oraz Związek Kultury Fizycznej „OLIMP”. Ww. organizacje otrzymały w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 930 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa – 100 000,00 zł.
Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niewidomych przeznaczono środki w wysokości 1 030 000,00 zł.
Jak z ww. danych finansowych wynika, informacja o niedofinansowaniu sportu osób niesłyszących w porównaniu do sportu osób niewidomych, na którą powołuje się Pan w piśmie jest nieprawdziwa.
Informacja o dofinansowaniu zadań państwowych jest ogólnodostępna i znajduje się na stronie internetowej Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Z poważaniem
Danuta Redel
Departament Sportu Wyczynowego
Ministerstwo Sportu i Turystyki
00-082 Warszawa, Senatorska 14
tel. 22 244 32 05
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Temat ten wywołał ponownie duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo listów od osób zajmujących się od niedawna szkoleniem. Są zdezorientowani po wywiadzie z Michałem Krasenkowem w czasopiśmie „MAT” oraz informacjami na moim blogu.
Polecam zdrowy rozsądek. Kiedyś – jako początkujący trener – odszedłem od ogólnych teorii i wybrałem swoją własną drogę. Sukcesy, które na tym polu osiągnąłem świadczą o prawidłowym wyborze.
Przypominam jeszcze raz pewne kwestie dotyczące szkolenia w szachach, które już kiedyś omawiałem na mojej witrynie, blogu i także w licznych artykułach w polskich pismach szachowych.
1. Zawodnik z aspiracjami sportowymi powinien od początku otrzymać dobrą szkołę szachową i zostać przez szkoleniowca prawidłowo ukierunkowany do pracy samoszkoleniowej. Wiadomo przecież, że zawodnik nie zawsze będzie korzystać z pomocy trenera.
2. Jeśli zawodnik usłyszy od swego opiekuna teorię, która jest bardzo modna w Polsce: „Trenuj grę środkową i końcówki, a w debiucie dasz sobie radę” i w ten sposób będzie pracować, to jego rozwój sportowy – nawet mimo wielkiego talentu – będzie się rozwijać w ślimaczym tempie.
3. Zawodnik powinien mieć odpowiednią motywację do wyczynowego uprawiania szachów. Na pewno jej nie będzie miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może go szybko zniechęcić do dalszego zajmowania się królewską grą.
4. Dlatego trener powinien zaaplikować swojemu podopiecznemu szkolenie, w następstwie którego jest szansa osiągania dobrych rezulatatów w turniejach.
5. Wszyscy musimy być świadomi tego, że młodzież zajmuje się intensywnie grą w okresie edukacji: szkoła podstawowa, średnia i studia. Potem po podjęciu pracy i założeniu rodziny zainteresowanie szachami maleje. Niektórzy wycofują się całkowicie z uprawiania sportu szachowego.
6. Dlatego w obecnych czasach długoletni system szkolenia – jaki kiedyś był realizowany w Związku Radzieckim – nie ma sensu. Zawodnika trzeba tak przygotować, aby odnosił szybko zwycięstwa i miał przyjemność z zajmowania się szachami.
7. Wniosek jest jasny: trzeba zająć się na początku otwarciami. Trener musi przygotować swoim podopiecznym repertuar debiutowy. Tutaj trzeba na początku narzucić pewien styl gry młodym adeptom szachów. Repertuar musi być ciekawy z elementami taktyki. Poleca się ruch 1.e4 i ostrą grę, np. gambit królewski, gambit Morra itd. Dopiero później, gdy w grze zawodnika wykrystalizuje się pewien styl i upodobania, można dopasować repertuar do jego zdolności i potrzeb.
8. Najpierw trener wyjaśnia młodemu zawodnikowi ogólne plany strategiczne i taktyczne w poszczególnych otwarciach. To jest wystarczające na początku szkolenia. Potem już nie. Z ambitnymi zawodnikami trzeba analizować i wyjaśniać dokładnie warianty, nawet te długie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Trzeba analizować dokładnie wzorcowe partie. Przez to podopieczny poznaje problemy gry środkowej związane z danym otwarciem, może nawet poznawać tym sposobem różnego typu końcówki.
9. Ważna jest analiza własnych partii. To jest często lekceważone przez trenerów lub nawet pomijane w cyklu szkoleniowym. Każdy szachista już na początku swej kariery zawodniczej musi być obeznany z tym problemem i powinien zdawać sobie sprawę z ważności tego elementu w procesie szkolenia.
10. Inne fazy gry: gra środkowa i końcówki powinny być systematycznie omawiane i analizowane po poznaniu „fundamentu” partii szachowej – debiutu.
11. Uważam, że tylko w ten sposób można wyszkolić w szybkim tempie zawodnika z szansami na osiąganie znaczących sukcesów turniejowych.
12. Nieszczęściem w polskich szachach jest brak jednolitego programu szkolenia. Każdy trener ma praktycznie swoje indywidualne spojrzenie na tę kwestię. W ten sposób już na początku popełniane są błędy, na czym cierpi tylko nasza zdolna młodzież. Jeden trener, który zna dobrze końcówki, będzie głosił „teorie” o ważnej roli tej fazy gry. Będzie przerabiał więc grę końcową. A to, że zawodnik przegra batalię debiutową i do końcówki nie dojdzie, będzie tłumaczył brakiem talentu swojego podopiecznego. Podobna sytuacja może wyniknąć w szkoleniu zawodnika, który trafi na trenera preferującego grę środkową jako „najważniejszego” elementu w szachach.
13. Innym nieszczęściem polskich szachów jest zabieranie głosu w ważnych kwestiach szkoleniowych przez „pseudofachowców”. Ich błędne wskazówki mogą być zastosowane praktycznie przez nieświadomych tego młodych zawodników. A gdy w końcu zorientują się, że są na niewłaściwym torze, może być już za późno na odrobienie zaległości.
14. Problem „brak jednomyślności w procesie szkolenia w Polsce” widzimy też na wysokim szczeblu. Włodzimierz Schmidt słusznie zauważył aspekt (trochę za późno) niedostatecznego wyszkolenia polskich kadr. Natomiast trener kadry wyraża się w tym zakresie bardzo niejasno i wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie. Tymczasem powinien usiąść do jednego stołu z czołowymi polskim trenerami i ustalić logiczny program szkolenia naszych juniorek i juniorów. Taki program jaki jest realizowany w jego ojczyźnie Rosji!
Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa i przedstawia uczestników II Zjazdu Problemistów (Warszawa 14 lutego 1958 roku)
Siedzą od lewej: Włodzimierz Suchodolski, Saturnin Limbach, K.Rolnik-PZSzach, Henryk Solski, Grzegorz Grzeban (Bagdasarjan), Mieczysław Pfeiffer, S.Pyszniak, Tadeusz Pawłowski, Tadeusz Czarnecki. Stoją od lewej: Edmund Pniak. Franciszek Cieślak, Władysław Rosolak, Jan Rusek, Janusz Śledziewski, Marek Szpakowski, Jan Beszczyński, Bernard Serus (Serwiński), Andrzej Lewandowski, Eugeniusz Iwanow, Leopold Szwedowski, Andrzej Trzęsowski, Waldemar Tura, Czesław Łysiak, W.Tomczyk, L.Dziąg, Gustaw Litwin-Staszewski, Henry Żuk.
Dzień Dobry!
Jest już dostępny drugi numer gazetki „Małe Szachowo”. Zapraszam serdecznie do lektury.
Pozdrawiam
Artur Urbaniak
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
W jednym ze swoich komentarzy Piotr Kaim pisze: Link
Michał Krasenkow: „Jest taka teoria, że studiowanie końcówek teoretycznych jest nieopłacalne, bo – statystycznie rzecz biorąc – rzadko mamy z nimi do czynienia w praktycznych partiach. Mówi się zatem, że lepiej pracować nad debiutami. Moim zdaniem ta teoria jest trochę śmieszna, ale czasem można się z nią zetknąć.”
Piotr Kaim: „Jak się zdaje, potwierdzeniem tej teorii są wypowiedzi wybitnych arcymistrzów. Mówią oni, że w swojej pracy kładą nacisk przede wszystkim na debiuty.”
Michał Krasenkow: „Problem polega na tym, że teoria debiutów rozrosła się w sposób niesamowity. Wobec tego – żeby nie wpaść w tarapaty w początkowej fazie partii – trzeba nad debiutami dużo pracować, dużo analizować, a także przypominać sobie własne analizy. Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Nie mogę się zgodzić z teorią Michała Krasenkowa: Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”
Moja teoria: Każdy młody zawodnik z ambicjami sportowymi powinien być od początku, czyli „Zero” kategorii, prawidłowo „zaprogramowany” do pracy szkoleniowej (samoszkoleniowej) i powinno się go uczulić na to, że debiut jest fundamentem partii szachowej.
Pisałem już na mojej stronie, że piękne partie szachowe fascynują miliony ludzi na całym świecie. Są one wytworem doskonałości i talentu zawodników. Ale nic jednak nie staje się samoistnie. Tylko bardzo żmudna praca, czyli trening, umożliwia osiągnięcie mistrzowskiego poziomu gry i prowadzi ku wyżynom.
Współczesny trening szachowy jest procesem bardzo złożonym i na jego skuteczność wpływa wiele czynników. Jego istotną częścią jest zdobywanie wiedzy i następnie wykorzystanie jej i pogłębianie we własnej praktyce turniejowej.
Jeśli ma się ambicję osiągnięcia znaczących wyników turniejowych, trzeba bardzo wcześnie rozpocząć intensywny trening. Praca z dziećmi i młodzieżą jest fazą otwierającą wieloletni proces szkolenia, który trzeba programować niezwykle rozważnie i odpowiedzialnie. Od tego bowiem zależy, czy młode talenty osiągną sukcesy, albo zostaną zmarnowane.
Nie ulega więc żadnych wątpliwości, że faza debiutowa we współczesnych szachach odgrywa bardzo ważną rolę. Co da komuś znajomość końcówek nawet świetna, kiedy się do nich nie dojdzie, ponieważ partia zostanie rozstrzygnięta wcześniej. Dlatego ambitni szachiści wszystkich kategorii tak mocno przywiązują uwagę granym przez siebie otwarciom. Bardzo ważną rolę odgrywa optymalnie dopasowany do stylu gry zawodnika repertuar debiutowy. Powinien być on dobrze opracowany i możliwie szeroki, aby utrudnić przeciwnikowi na przygotowanie się do partii. Zawodnicy starają się też wprowadzać w swych partiach nowe idee, aby tym zaskakiwać przeciwnika. Tak więc trening silnego szachisty to w głównym stopniu praca nad debiutami!
Uczenie się otwarć musi polegać na studiowaniu całych wzorcowych partii. W ten sposób można prześledzić fazy przejściowe do gry środkowej i nawet końcówki. Można poznać przez to typowe pozycje. Na przykład grając czarnymi gambit hetmański musimy zapoznać się z takimi typowymi strukturami pionkowymi jak: izolowany pionek w centrum, wiszące pionki, ustawienie c3-d4, atak mniejszościowy itd. I to wszystko będzie połączone ze swoim repertuarem debiutowym. Nie powinno być więc normalnie problemów w czasie partii z realizacją typowych planów. Jest to kolosalne ułatwienie w czasie gry, gdyż znając schematy strategicznych i taktycznych planów szybko znajdujemy właściwą drogę i unikamy jednocześnie niedoczasów.
cdn