Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

paź
04

Dziesiąty jubileuszowy memoriał Stanisława Sobolewskiego odbył się po raz piaty w Strzelinie. Otwarcia turnieju dokonał wspólnie z  Tomaszem Bafią burmistrzem Ziębic, prezes Strzelińskiego Centrum Sportowo-Edukacyjnego –Tomasz Charowski. Zgromadził rekordową bo 88 obsadę zawodników. Wśród nich zagościli WGM Monika Krupa, GM Sergeejev Vladimir  z Ukrainy i jak zwykle kilku mistrzów międzynarodowych. Bardzo mnie ucieszyła duża obecność dzieci z sąsiednich Ziębic a także z miejscowych szkół.

W ubiegłym memoriale Sergeejew poniósł porażkę zajmując siódme miejsce. Walka była zacięta, ale tym razem od początku prowadził w stawce gość z Ukrainy i nie dał się nikomu wyprzedzić. W ostatniej rundzie „pozwolił” sobie na remis z Pawłem Kowalczykiem, który zajął drugie miejsce. Trzeci był Łukasz Żeberski, który w memoriale uczestniczył już po raz trzeci.

Wśród kobiet także bez niespodzianek zwyciężyła WGM Monika Krupa przed Anną Łukasiewicz i Wiktorią Sową. Juniorzy walczyli ostro jak zwykle z utytułowanymi seniorami i zasłużenie wygrał ją K++ Sernecki Franciszek, wyprzedzając CM Piotra Kejnę i Michała Demskiego.

W przerwie pomiędzy rundami zaproszony do udziału w imprezie CM Krzysztof Krupa zaanonsował przyszłe spotkanie z młodymi adeptami sztuki szachowej, omawiając krótko swoje, wspólnie z WGM Moniką Krupą napisane „Królestwo szachów”.

Wszystkie nagrody finansowe i puchary wręczała nagrodzonym burmistrz Strzelina –Dorota Pawnuk w mojej  i prezesa SCSE asyście.

Wszyscy uczestnicy do 12 roku życia otrzymali upominki ufundowane przez Urząd Miasta Ziębice i SCSE Strzelin.

Dodatkową atrakcją były ufundowane przez rodzinę Sobolewskich nagrody rzeczowe, które także otrzymali w grupach 16,14,12 i 10 lat uczestnicy turnieju.

Szczegółowe wyniki turnieju na: http://www.chessarbiter.com/turnieje/2018/ti_4337/results.html?l=pl&tb=10_

Andrzej Sobolewski

wrz
27

Kontynuacja odcinka 2

W dzisiejszej 4 rundzie o największą sensację postarał się Jacek Tomczak, który pokonał w bardzo dynamicznej partii byłego mistrza świata Władimira Kramnika.

Brawo!

 

 

 

wrz
18

Grzegorz Nasuta (zdjęcie Łukasz Turlej)

W dniach 12-18 września 2018 w Aracuju (Brazylia) odbyły się Akademickie Mistrzostwa Świata.

Polskę reprezentowali:

W grupie Open: Daniel Sadzikowski, Grzegorz Nasuta, Marcin Krzyżanowski, Oskar Wieczorek oraz Marcin Molenda

W grupie Kobiet: Mariola Woźniak, Maria Leks, Aleksandra Lach.

Jedyny srebrny krążek dla Polski w konkurencji indywidualnej zdobył Grzegorz Nasuta!

Polska w klasyfikacji drużynowej zajęła II miejsce (srebrny medal).

Źródło

Wyniki

wrz
17

Nowy Prezes PZSzach Radosław Jedynak ze swoją ekipą:

Maciej Cybulski – Wiceprezes ds. Marketingu i Promocji,
Artur Jakubiec – Wiceprezes ds. Sportu Wyczynowego,
Paweł Zaskalski – Wiceprezes ds. Sportu Powszechnego,
Paweł Dudziński – Członek Zarządu ds. Wydawnictw i Historii Szachów,
Krzysztof Góra – Członek Zarządu ds. Szachów w Szkole,
Kamila Kałużna – Członek Zarządu ds. Projektów Strategicznych,
Robert Siekanka – Członek Zarządu, Departament ds. Prawnych,
Aleksander Sokólski – Członek Zarządu ds. Informatycznych,
Łukasz Turlej – Członek Zarządu.

Źródło

wrz
16

W trakcie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów które odbyło się w niedzielę 16 września 2018 r. nowym Prezesem PZSzach został wybrany arcymistrz Radosław Jedynak.

Członkami Zarządu PZSzach zostali wybrani Maciej Cybulski, Paweł Dudziński, Krzysztof Góra, Artur Jakubiec, Kamila Kałużna, Robert Siekanka, Aleksander Sokólski, Łukasz Turlej i Paweł Zaskalski.

Gratulacje !

///////////////////////////////////

Ze strony Polskiego Związku Szachowego: link.

Szachy w Polsce

Wikipedia

Gratulacje i jednocześnie życzymy nowym władzom pomyślnego działania na rzecz polskich szachów!  

wrz
16

W dniach 4-16.09.2018 w Gebze (Turcja) odbyły się Mistrzostwa Świata młodzieży do lat 20.

Polskę reprezentowali: Łukasz Jarmuła, Igor Janik, Alicja Śliwicka, Anna Kubicka oraz Katarzyna Dwilewicz.

Więcej informacji na stronie PZSzach: link.

Miejsca zawodniczek:

18. Alicja Śliwicka 6.5 z 11 partii
36. Anna Kubicka 6
61. Katarzyna Dwilewicz 5

Miejsca zawodników:

53. Igor Janik 6
73. Łukasz Jarmuła 5.5

Strona Mistrzostw
Wyniki Open
Wyniki Kobiet

Wyniki na ChessBase News

wrz
15

Kontynuacja odcinka 175

Jutro odbędzie się Nadzwyczajne Wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Szachowego, na którym zostanie – po niespodziewanej rezygnacji Adama Dzwonkowskiego – wybrany nowy prezes. 

Wielka szkoda, gdyż Adam Dzwonkowski był pierwszym od lat szefem PZSzach, który opowiedział się za pluralizmem i za gotowością współpracy ze wszystkimi osobami, którym na sercu leżą problemy polskich szachów wyczynowych. Odciął się tym samym od swoich niektórych poprzedników, którzy nie uznawali osób o odmiennych poglądach od oficjalnej linii działania związku!

Obaj kandydaci ogłosili swoje programy, które zostały opublikowane na stronie PZSzach: Dla przypomnienia źródło.

Jestem przekonany, że wszyscy oczekujemy takiego prezesa, który będzie w głównej mierze otwarty na wszelkie problemy zgłaszane przez polskich szachistów!

A spraw do rozwiązania jest wiele. W pierwszej kolejności trzeba opracować wreszcie „Centralny i spójny system szkolenia”, bowiem nasza „złota młodzież” już dawno nie przywozi z mistrzostw świata i Europy worków medali. Coś z tym trzeba zrobić!   

Sam jestem emocjonalnie od dawna związany z polskimi szachami. Na przestrzeni wielu lat zgłaszałem sporo koncepcji szkoleniowych, które były jednak odrzucane przez kierownictwo MASz.

Zgadzam się z tym całkowicie, że wszelkie problemy powinny być załatwiane wewnątrz naszego środowiska. Jest tylko jeden warunek, że władze PZSzach są gotowe na wysłuchanie wszelkich wniosków i propozycji dotyczących ewentualnej poprawy działalności związku i to na różnych płaszczyznach.

Kiedy zaproponowałem w 1999 roku w ramach MASz pewne udoskonalenia treningowe oraz konsultacje drogą emailową, spotkało się to z negatywnym stanowiskiem osób odpowiedzialnych za szkolenie polskiej młodzieży. Po prostu nie zaakceptowano mojej współpracy z Radosławem Wojtaszkiem oraz Maciejem Brzeskim. Nie reagowano na moje listy i postulaty, co przyjąłem jako lekceważenie mojego zangażowania się w działalności szkoleniowej.

Ówczesny kierownik wyszkolenia tłumaczył się, że to nie jego „działka”, natomiast prezes PZSzach nie miał czasu na zapoznanie się z moimi doświadczeniami w szkoleniu z czołowymi juniorami kraju. Dlatego opublikowałem tekst „Quo vadis polskie szachy”? (Magazyn Szachista sierpień 2003), aby zwrócić uwagę na ważne problemy.

Rezonans jego był taki:

1.Artykuł był bardzo potrzebny, gdyż ukazał aktualne i istotne problemy naszych szachów.

2.Natomiast według niektórych działaczy Polskiego Związku Szachowego artykuł był niepotrzebny i wręcz zaszkodził wizerunkowi polskich szachów.

Wspomniana publikacja „Quo vadis polskie szachy?” spowodowała w sierpniu 2003 roku na Forum Polskiego Związku Szachowego polemikę p.t. „Akademia Szachowa unowocześniać czy nie?”. Wziąłem w niej udział, gdyż chciałem zademonstrować korzyści szkoleniowe moich propozycji. Gospodarzem Forum był ówczesny prezes PZSzach. Dyskusją sterował znany arcymistrz, syn wiceprezesa PZSzach.

Niestety większość forumowiczów została fałszywie ukierunkowana przez arcymistrza i zamiast na problemie unowocześnienia Akademii, skoncentrowała się w głównej mierze na atakach personalnych. Młody człowiek – wówczas student fizyki na Uniwersytecie Warszawskim – dyrygował destrukcyjną dyskusją, próbując wszystkich przekonać o szkodliwości treningu za pomocą komputera, poczty elektronicznej i Internetu oraz mojej negatywnej roli w rozwoju polskich szachów!

Teraz czekamy na merytoryczne działania nowego zarządu Polskiego Związku Szachowego m.in. w kwestii optymalnych rozwiązań szkoleniowych!  

 

 

 

wrz
14

Kontynuacja odcinka 174

Kandydat na prezesa Polskiego Związku Szachowego Radosław Jedynak w swoim programie poruszył wiele istotnych aspektów dotyczących działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej. Te problemy tkwią w polskich szachach już od wielu lat i są, jak to wynika z wielu fachowych przekazów, nadal aktualne. Na bazie własnych doświadczeń opisałem to m.in. w tekście „Gorzka Prawda” („Szachy/Chess” 75/76 – 2002).

Jak już podałem w poprzedniej części, udało mi się w Zakopanem w pełni zrealizować plan szkoleniowy. Kolejna sesja z moim udziałem odbyła się w Wiśle w dniach 13-21.04.2000. Dwa miesiące wcześniej rozmawiałem z kierownikiem wyszkolenia PZSzach i przypomniałem moje trzy życzenia, które uzgodniłem wcześniej na pierwszej sesji z kierownictwem MASz: obecność Radka Wojtaszka, odpowiednie warunki do zajęć (sala i sprzęt wraz z zegarami) oraz wypełnione przez uczestników zgrupowania ankiety zawodnika. Zapewniono mnie, że  wszystko będzie jak należy.

Na miejscu okazało się, że nie ma Wojtaszka. W ten sposób kierownictwo MASz dało mi do zrozumienia, że zaproponowany przeze mnie trening wirtualny, jako uzupełniająca forma szkolenia, został odrzucony.

Nie było przygotowanych ankiet. Część przywiozłem ze sobą, resztę skopiowaliśmy w pobliskim sklepie i rozdaliśmy uczestnikom do wypełnienia. Z tego materiału korzystali potem wszyscy trenerzy.

Największym rozczarowaniem dla mnie było brak zegarów. To uniemożliwiło mi przeprowadzenie treningu praktycznego, jak to zrealizowałem w Zakopanem. Zostałem w ten sposób zmuszony do zmiany koncepcji treningowej. Na moje starania u kierownika sesji  zegary znalazły się pod koniec zgrupowania. Na zajęcia było to już za późno, ale mogliśmy przynajmniej przeprowadzić turniej błyskawiczny z nagrodami książkowymi, które przywiozłem ze sobą.

Sesja zaczęła się od mojego dwugodzinnego wykładu inauguracyjnego pt. „Wspólne idee: gra praktyczna kompozycja”. Poruszyłem na bazie przykładów praktycznych i studiów następujące tematy:

1. Odciągnięcie
2. Własna figura przeszkadza
3. Zugzwang
4. Nowotny
5. Słaba promocja
6. Widłowe uderzenia
7. Warto znać studia

Jako trener polecam swoim podopiecznym rozwiązywanie pouczających zadań i studiów, ale zbliżonych swym charakterem do gry praktycznej. Wykluczam jednak trening z zadaniami typu samomaty, maty pomocnicze i bajkowe, ponieważ te problemy nie mają żadnego aspektu szkoleniowego. Wręcz przeciwnie, uważam, że szkodzą w normalnym rozwoju szachisty. Niech tymi zadaniami zajmują się problemiści, ale nie zawodnicy, szczególnie młodzi.

Powracam do moich treningów. Została przydzielona mi utalentowana grupa średniaków, w której m.in. byli: Paweł i Dorota Czarnota, Marcin Tazbir, Piotr Brodowski, Dominika Hermanowicz itd. Tematem zajęć były różne formy ataku na króla. Wobec braku zegarów musiałem zrezygnować z zajęć praktycznych. Na szczęście sala treningowa była duża. Każdy miał swój stolik i komplet szachów. Na tablicy demonstracyjnej pokazywałem różne partie wzorcowe. W krytycznych momentach zadawałem wiele pytań, na które młodzież musiała po analizie odpowiedzieć. Była dyskusja i wymiana uwag. Był to trening aktywny. Taka forma szkolenia jest też bardzo efektywna, pod warunkiem, że trener zadaje wiele pytań i zmusza tym samym podopiecznych do intensywnej pracy. Młodzież pracowała sumiennie i otrzymała ode mnie bardzo dobrą ocenę.

W sumie byłem zadowolony z pobytu w Wiśle, choć pozostał pewien niedosyt: nieobecność Radka Wojtaszka i brak zegarów.

Z kierownictwem MASz uzgodniłem, że przyjadę na kolejną sesję, ale postawiłem dwa warunki: obecność Wojtaszka i dostęp do zegarów. Otrzymałem zapewnienie, że nie będzie z tym żadnych problemów!

Krótko przed rozpoczęciem zgrupowania (Wisła, 3-11 sierpnia 2000) dowiedziałem się, że znowu nie będzie Wojtaszka. W taki to sposób definitywnie moja propozycja pomocy szkoleniowej młodzieży za pomocą poczty elektronicznej nie znalazła uznania u kierownictwa MASz.

W Wiśle czekała mnie kolejna niespodzianka. Przydzielono mi grupę najmłodszych i ulokowano w małej salce. Nie było oczywiście obiecanych zegarów.

Poprosiłem kierownika sesji o odpowiednie lokum. Tłumaczył się, że nie otrzymał do dyspozycji innych pomieszczeń. Była to nieprawda. Potem miałem okazję obejrzeć ośrodek, w którym mieszkaliśmy i było tam kilka wolnych sal, w których można było przeprowadzić bez problemu odpowiedni trening.

Pod koniec zgrupowania odbyła się w holu budynku symultana. Miejsca było tam bardzo dużo. Tam też można było pracować z grupą. Znalazły się też niespodziewanie zegary. Tak więc na moje zajęcia kierownik zgrupowania nie zagwarantował mi odpowiednich warunków treningowych i sprzętu, natomiast na swoją symultanę miał wszystko. To się nazywa zmysł organizacyjny!

Powracam do moich treningów. Ostatecznie zgodziłem się przeprowadzić zajęcia w tak niedogodnych warunkach. Mam duże doświadczenie z pracą z młodymi zawodnikami od 10 do 12 lat. Najlepiej prowadzi się trening w grupie 4-5 osobowej. Przy liczbie 8 osób powstaje już za duży chaos. Miałem nadzieję, że dam sobie jednak radę. Niestety okazało się to praktycznie niemożliwe. W czasie zajęć dochodziło często do rękoczynów. Wyrywano sobie figury z ręki i rozrzucano szachy. Najbardziej agresywnego młodzieńca wypraszałem za drzwi. Ale to nic nie dało. Młody człowiek kopał w drzwi i treningu nie można było również dalej prowadzić.

Poprosiłem kierownika sesji o przydzielenie mi do pomocy jakiegoś trenera w celu podziału na dwie grupy. Nie było takich możliwości kadrowych. Wobec braku zapewnienia mi godnych warunków treningowych, zrezygnowałem z zajęć z grupą najmłodszych. Prowadziłem od tego momentu konsultacje indywidualne.

Zgrupowanie w Wiśle było pasmem wielkich rozczarowań. Na dwie sesje w 2000 roku poświęciłem w sumie cztery tygodnie urlopu wypoczynkowego i moje zaangażowanie poszło na marne. Natychmiast po powrocie do Dortmundu zadzwoniłem do kierownika wyszkolenia PZSzach i poinformowałem go, że zrywam dalszą współpracę z akademią!

Poniższy odcinek pochodzi z tekstu „Gorzka Prawda” („Szachy/Chess” 75/76 – 2002).

A jednak koledzy mieli rację …

Końcowy wniosek: Mam kontakty z wieloma osobami w kraju i wiem z różnych opinii, że powinno się coś zmienić w działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej. Ale to jest już problem nowych władz Polskiego Związku Szachowego!