Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’
W dniach 5-7 września we Wrocławiu odbyła się II Sesja Sygnity Ekstraligi.
Po I sesji prowadzą dwie drużyny, które zdobyły komplet punktów: Wasko Hetman Katowice oraz Akademia Szachowa Gliwice.
Dokładne wyniki na stronie imprezy: link.
W dzisiejszym programie „Dzień Dobry ITV” znana dziennikarka Kinga Rusin stwierdziła, że system edukacyjny w Polsce jest przestarzały i wymaga gruntownej reformy. Ten problem jest aktualny od wielu lat…
Podobnie jest w polskich szachach. Od dawna dyskutuje się w tej kwestii i praktycznie nic z tego nie wynika. Na tym blogu wielokrotnie dyskutowaliśmy w tej sprawie i temat jest dalej popularny wśród Internautów:
Gość 1: Zrobiliśmy w kraju ogromny postęp przez ostatnie 25 lat, cudowna, choć nie bez klęsk historia itd., itp., ale mentalność ludzi…ech…
Żydzi promują jednego, on awansuje i wciąga pozostałych na wyższy poziom, a Polacy wszystko robią, aby żaden nie awansował, bo by ich zazdrość zżarła. Ale nie pomyśli jeden cymbał z drugim, aby próbować poprzez swoją pracę i wiedzę równać do lepszego tylko główkuje jak go zniszczyć, aby ten upadł i zrównał się z nim.
I taki zaścianek jest w polskich szachach.
Gość 2: Od lat widzimy powolny upadek szachów wyczynowych w naszych kraju, czego jasnym dowodem jest ostatnia lista rankingowa FIDE.
Mimo tego propaganda Polskiego Związku Szachowego pieje z zachwytu, jak to super świetne są te nasze szachy. Nawet zwycięstwo Bartłomieja Maciei w przeciętnym turnieju został uznany za wielki sukces.
Ciągle mówi się o „wspaniałej młodzieży” w Polsce, która jednak się nie wybija na wyżyny. Przykładem tego jest Dariusz Świercz. Czy tym samym śladem pójdzie Jan Krzysztof Duda? Niedawno czołowy junior kraju zajął 10 miejsce w niezbyt silnym openie w Dreźnie i to zostało uznane za wielkie osiągnięcie.
Bez nowoczesnego programu szkolenia nie możemy oczekiwać na lepszą pozycję polskich szachów w świecie.
Komunikat prezentacji szachowej, którą przeprowadzę w Radomiu podczas Święta Chleba. W poprzednich imprezach wzięło udział ok. 20.000 osób.
Komunikat organizacyjny prezentacji szachowych Święto Chleba
Wysyłam również Regulamin Turnieju z okazji 500. rocznicy bitwy pod Orszą.
Regulamin Turnieju Szachowego 500 rocznicy bitwy pod Orszą z logo
Arcymistrz Bartłomiej Macieja (2622) zwyciężył w turnieju US Masters rozgrywanym w Greensboro (Północna Karolina) w dniach 28.08. – 1.09. 2014.
Nasz reprezentant zdobył w turnieju 7,5 pkt z 9 partii i zajął samodzielnie I miejsce.
Punkty zdobywał Macieja z przeciwnikami:
1 runda Viswanadha (2253)
2 runda Kleinam (2297)
3 runda Santarius (2329)
4 runda Hua (2304)
5 runda Zapata (2481)
6 runda Huchenbeth (2532)
7 runda Troff (2514)
8 runda Azarow (2635)
9 runda Zherebukh (2625)
Wrześniowa lista rankingowa FIDE ukazuje aktualną pozycję polskich szachów w świecie. Nie jest ona chyba imponująca, ponieważ w pierwszej setce mamy tylko jednego zawodnika. Radosław Wojtaszek awansował na 20 miejsce i wyprzedza takie sławy jak Leko, Iwanczuk, Swidler, Ponomarjow, Kamski, Radjabow, Morozewicz.
Oczekujemy teraz na zaproszenia naszego arcymistrza na renomowane turnieje kołowe. Z rankingiem 2736 można na to z pewnością liczyć.
W szachach kobiecych nasza najlepsza zawodniczka Monika Soćko – po fatalnym występie na tegorocznej olimpiadzie w Tromso – spadła na dalekie 40 miejsce. Może na kolejnej liście – po zwycięstwie w Erfurcie – sytuacja się poprawi.
W rankingu juniorów nasza największa nadzieja Jan Krzysztof Duda jest jeszcze na dalekiej 19 pozycji. Liczymy na to, że z każdą nową listą będzie lepiej. Jest to jedyny obecnie szachista młodego pokolenia, który ma realne szanse osiągnięcia światowych szczytów. Trzymamy kciuki!
Nasza najlepsza juniorka Anna Iwanow z 2227 punktami jest na dalekim 46 miejscu.
Analizując listy rankingowe FIDE ostatnich lat można stwierdzić powolny, ale widoczny spadek pozycji polskich szachów w świecie. Na dobrą sprawę mamy tylko jednego liczącego się gracza. Na ostatniej olimpiadzie nie było sukcesów drużynowych. Naszej młodzieży coraz trudniej jest zdobywać medale w mistrzostwach świata i Europy. Tylko w średniej klasie turniejów nasze „gwiazdy” mogą walczyć o zwycięstwa.
Dlatego zadziwiające jest stanowisko niektórych osób w Polsce, które twierdzą, że system szkolenia w naszym kraju jest prawidłowy. Ma się wrażenie, że żyją one w jakimś nierealnym świecie. Szczególnie, gdy taką ocenę wyrażają trenerzy, którzy w ten sposób chcą usprawiedliwić swoje przestarzałe metody szkoleniowe.
W dniach 24 – 31 sierpnia odbył się w Erfurcie międzynarodowy turniej kobiet w silnej obsadzie.
Arcymistrzyni Monika Soćko została rozstawiona według punktów rankingowych na 4 miejscu. Początek turnieju był fatalny, gdyż Polka przegrała dwie pierwsze partie. Potem nastąpił fantastyczny finisz i nasza zawodniczka została ostatecznie zwyciężczynią turnieju. Brawo!
Czołowe miejsca
1. Soćko 6.5
2. Khotenashvili 5.5
3. Shen Yang 5.5
W 4 rundzie turnieju „Sinquefield” Fabiano Caruana pokonał Lewona Aroniana i zwiększył swoją przewagę turniejową do dwóch punktów, natomiast w ruchomym rankingu światowym awansował na drugie miejsce: link.
Sylwetka młodego Włocha powinna być wzorem dla naszej ambitnej młodzieży: link.
Na temat znaczenia teorii debiutów dyskutowaliśmy wielokrotnie na blogu. Obecnie trwa dysputa o ramowym programie szkolenia, który byłby wskaźnikiem do pracy szkoleniowej polskich trenerów.
Panują głosy, że taki program jest niepotrzebny. Taka teoria jest całkowicie błędna. Już jako początkujący szachista przeczytałem w fachowych pismach w języku rosyjskim artykuły polecające opracowanie sobie najpierw ogólnego planu samoszkoleniowego, który potem – w zależności od postępów i zdobytej wiedzy – powinien być modyfikowany, czyli dostosowany do aktualnych potrzeb.
Zawodnik pracujący z trenerem ma ułatwione zadanie, ponieważ doświadczony szkoleniowiec powinien bez problemu ukierunkować swojego podopiecznego we właściwym kierunku.
W latach 1978 – 1981 istniał ramowy plan szkolenia, który został opracowany przeze mnie oraz kierownika wyszkolenia PZSzach Zbigniewa Czajkę. Nie wiem jak on długo funkcjonował, ponieważ w połowie 1981 roku wyjechałem z Polski. Na sesji Młodzieżowej Akademii Szachowej w Zakopanem w 1999 roku stwierdziłem, że nie ma żadnego planu szkoleniowego, również w działalności MASZ.
W 2003 roku w korespondencji prywatnej z ówczesnym prezesem PZSzach Przemysławem Gdańskim zaproponowałem „okrągły stół” z udziałem czołowych krajowych trenerów w celu opracowania wspólnych wytycznych szkoleniowych w polskich szachach. Moja propozycja została odrzucona! I teraz po tylu latach znowu dyskutuje się w tej kwestii.
Ostatnio otrzymałem kilka emailów w sprawie szkolenia polskiej młodzieży. Oto jeden głos:
Gość napisał: Trener Młodzieżowej Akademii Szachowej nie zrozumiał przesłania Artura Urbaniaka (którego od razu jakiś Anonim usiłował ośmieszyć na tamtejszym blogu), który zaproponował stworzenie programu szkolenia szachowego, realizowanego poza skostniałymi strukturami PZSzach-u. Idea ciekawa i warta przemyślenia. Ale trener MASz obawiał się że chodzi o tzw. „gotowca”, zwalniającego od samodzielnych przemyśleń i indywidualnej pracy. Nie ma mowy o żadnym zwalnianiu z samodzielnego myślenia. Natomiast przygotowanie merytoryczne trenerów szachowych (szczególnie tych nowych, „żółtodziobów”) nie powinno ograniczać się do wykładu o zdwojonych pionkach (albo izolowanych), zasadach żywienia, czy zaleceniach Capablanki o uczeniu szachów od tyłu.
Trenerzy potrzebują nakreślenia pewnego schematu nauczania, oczywiście „giętkiego”, który można dostosować do indywidualnych cech swoich podopiecznych – uczniów. Podobnie jak w szkołach obowiązują schematy nauczania, „giętkie” w ramach danej szkoły czy nauczycieli, ale są to jednak schematy dzięki którym w procesie nauczania nie ma chaosu. Taki schemat (albo ramy programowe) zapewniają porządek i proporcjonalne rozłożenie materiału do nauki.
O znaczeniu nauki debiutów i całościowym nauczaniu szachów powiedziano już wiele na tym blogu. Ale do pewnych osób nie dociera prosty fakt, że znajomość początkowej fazy gry (oczywiście dostosowanej do aktualnego poziomu szachisty juniora) jest dobrym punktem startowym do osiągania przewagi nad przeciwnikiem, którą należy podtrzymywać i zwiększać w dalszych fazach gry. Efektem takiego podejścia są zwycięstwa, a nie ma lepszego bodźca sportowego dla młodej osoby jak właśnie odnoszenie zwycięstw.
Dlatego należy propagować naukę szachów realizowaną w normalny sposób, czyli od fazy początkowej do końcowej, a nie odwracać kolejność rzeczy i usiłować robić to od tyłu.
W trzeciej rundzie superturnieju „Sinquefield” w Saint Louis Fabiano Caruana w efektownej partii pokonał mistrza świata Magnusa Carlsena: link.
Sylwetką włoskiego arcymistrza zajmowaliśmy się wielokrotnie na blogu, np. link.
Przypominam, że Caruana swoje życie podporządkował całkowicie królewskiej grze i dzięki systematycznym treningom osiągnął wysoką pozycję w światowych szachach zawodowych.
Włoch wielokrotnie podkreślał w swoich wywiadach, że głównie pracuje nad otwarciami i dlatego zaangażował Władimira Czuczełowa, który pomaga mu w analizach i wynajdowaniu nowych idei debiutowych.
Początkowe stadium partii odgrywa najważniejszą rolę we współczesnych szachach. Dlatego czołówka światowa pracuje przede wszystkim w tym kierunku, aby już we wczesnej fazie partii walczyć o przewagę.
Dlatego dla mnie jest niezrozumiałe, że w polskim środowisku szachowym dalej dominuje teoria sprzeczna ze światowymi wzorcami szkoleniowymi.
Z pewnością to jest przyczyną, że mamy tylko jednego arcymistrza powyżej 2700 punktów rankingowych oraz jedynego juniora z perspektywami Jana Krzysztofa Dudę.







