11 maja 2013 odbył się w Warszawie Ogólnopolski Zjazd Problemistów: Link.
W dawnych czasach takie spotkania odbywały się częściej. Oto krótkie wspomnienie z V Zjazdu.
Większość uczestników spotkania z 1976 roku już nie żyje.
11 maja 2013 odbył się w Warszawie Ogólnopolski Zjazd Problemistów: Link.
W dawnych czasach takie spotkania odbywały się częściej. Oto krótkie wspomnienie z V Zjazdu.
Większość uczestników spotkania z 1976 roku już nie żyje.
Na stronie Polskiego Związku Szachowego pracownik biura Michał Bartel (brat Mateusza) opublikował swoją ocenę występu naszej ekipy na ME w Legnicy. Fragment:
Wśród Polaków najwyższe miejsca zajęli Radosław Wojtaszek, Aleksander Miśta i Kamil Mitoń, którzy z 7 punktami podzielili 27-51 miejsce. Większość czołowych polskich zawodników zanotowała staty rankingowe i nie zaliczą Mistrzostw Europy do udanego turnieju.
Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się polscy juniorzy, którzy bez kompleksów walczyli z dużo bardziej utytułowanymi zawodnikami.
Normy arcymistrzowskie zdobyli Grzegorz Nasuta ( który grał z samymi arcymistrzami i uzyskła 50% na średnim rankingu 2573!) oraz Jan-Krzysztof Duda. Dla Jana jest to już ostatnia norma i wkrótce Polska będzie miała nowego arcymistrza, gratulacje!!
Normę arcymistrzowską wypełniła także Joanna Worek, dla której także jest to ostatnia norma!
Nagrodę specjalna za największy przyrost rankigowy wygrał junior Jakub Szóstko, którego ranking uzyskany przewyższył własny o ponad 350 punktów.
Źródło: Link
//////////////////////////////
Michał Bartel nie wie, że w turniejach otwartych nie ma dzielonych miejsc, lecz określa się je konkretnie na postawie pewnych ustalonych kryteriów. I tak miejsca Polaków zostały jasno podane w ostatecznych wynikach mistrzostw. Dla przypomnienia:
43. Radosław Wojtaszek, 7 (-7.1)
45. Kami Mitoń, 7 (-1.4)
48. Miśta Aleksander, 7 (3.3)
70. Jan Krzysztof Duda, 6.5 (14.2)
73. Bartosz Soćko, 6.5 (-6.2)
77. Grzegorz Gajewski, 6.5 (-7.4)
80. Wojciech Moranda, 6.5 (2.8)
84. Kamil Dragun, 6.5 (5.1)
85. Robert Kempinski, 6.5 (-2.3)
97. Cyborowski Łukasz, 6 (7.0)
102. Paweł Jaracz, 6 (7.2)
105. Mateusz Bartel, 6 (-8.6)
131. Grzegorz Nasuta, 5.5 (54.3)
137. Tomasz Markowski, 5.5 (6.0)
138. Kamil Stachowiak, 5.5 (10.3)
140. Marcel Kanarek, 5.5 (7.8)
149. Łukasz Butkiewicz, 5.5 (10.1)
159. Bartłomiej Macieja, 5.5 (-23.2) itd.
Uważam, że ocenę tak ważnej imprezy powinna dokonać osoba kompetentna, najlepiej mająca sama jakiś wpływ na szkolenie w Polsce. Włodzimierz Schmidt wyraził już swoją opinię na Onecie (Link). Czekamy na głos specjalisty pierwszej klasy, czyli trenera kadry męskiej Michała Krasenkowa.
Znany portal „Onet” opublikował wyniki i dwa komentarze: Link
W rozmowie wiceprezes PZSzach ds. sportowych Włodzimierz Szmidt podkreślił, że były to bardzo trudne i wyrównane mistrzostwa, w których spotkała się europejska elita szachistów.
– Z tego powodu musiało dojść do niespodzianek. Jedną z tych mniej przyjemnych jest niestety postawa naszych czołowych szachistów, którzy byli w tym turnieju mało widoczni. Pozostał niedosyt, bo nikomu nie udało się awansować do turnieju Pucharu Świata choć w przedostatniej rundzie były szanse na poprawienie pozycji – ocenił.
Wiceprezes przyznał, że bardzo dobrze wypadli młodzi Polscy zawodnicy, z których wielu poprawiło swoje rankingi.
– Była to dla nich znakomita okazja do zmierzenia się z bardzo dobrymi szachistami. Każda partia była dla nich jak egzamin przed wymagającym profesorem, a mimo to poradzili sobie znakomicie. Najlepszym przykładem jest Duda, któremu udało się wywalczyć normę arcymistrzowską – dodał.
Niezadowolony ze swojego występu był szachowy mistrz Europy z 2002 roku Bartłomiej Macieja. On także nie krył rozczarowania faktem, że żadnemu z Polaków nie udało się zakwalifikować do PŚ.
– Liczyliśmy, że uda się jednemu lub dwóm zawodnikom, taki był nasz plan minimum, ale nie rozpoczęliśmy gier najlepiej i później ciężko się było poprawić. Ja, choć po czterech rundach miałem dwa zwycięstwa i dwa remisy, przegrałem kolejne dwie partie i można powiedzieć, że mistrzostwa się dla mnie skończyły – wspomniał Macieja, który ostatecznie zajął 159. miejsce.
Pytany o nowego mistrza Europy odpowiedział, że grał z Ukraińcem kilka partii i zawsze były to pełne walki pojedynki.
– To solidny zawodnik, który prezentuje defensywny i twardy styl gry, stawia na grę białymi figurami i dobrze przygotowuje się do debiutu. Spokojnie rozgrywa swoje partie budując przewagę i nigdy nie szarżuje, dzięki temu najczęściej albo wygrywa albo remisuje – zaznaczył Macieja.
Mojsiejenko tytuł arcymistrzowski uzyskał w 2000 roku, a w piątek będzie obchodził 23. urodziny. W latach 2002-2006 trzykrotnie występował na olimpiadach szachowych, na których w 2004 roku Ukraińcy zdobyli złote medale. W 2005 r. wywalczył brązowy medal za indywidualny wynik w drużynowych mistrzostwach Europy.
W niedawno zakończonych w Porto Carras mistrzostwach świata szkół polskie zawodniczki i zawodnicy nie odnieśli sukcesów: Link.
Miejsca naszej ekipy
|
25 |
Żyła Tomasz | 5.0 pkt open 11 |
|
76 |
Mieczkowski Maciej | 2.5 pkt open 11 |
|
74 |
Semp Szymon | 2,5 pkt open 11 |
|
60 |
Urban Damian | 3.5 pkt open 11 |
|
31 |
Miszkieło Bartosz | 5.0 pkt open 13 |
|
47 |
Muzyka Dominik | 4.0 pkt open 13 |
|
60 |
Hołownia Michał | 3,5 pkt open 13 |
|
66 |
Molenda Mikołaj | 3.0 pkt open 13 |
|
31 |
Starościak Adrian | 3.5 pkt open 15 |
|
32 |
Molenda Maja | 4.0 pkt girls 11 |
|
41 |
Krzywdzińska Patrycja | 2.0 pkt girls 11 |
Trudno jest mi komentować to niepowodzenie, ponieważ nie znam szczegółów. Może ktoś z Internautów mógły podzielić się wiedzą na ten temat?
Prawdziwą rewelacją tegorocznych ME w Legnicy był junior Grzegorz Nasuta, który uplasował się na 131 miejscu i uzyskał aż 54.3 punktów rankingowych.
Pan Kostuch napisał:
„Naukę podstaw gry niejednokrotnie zaczyna się już w wieku czterech!, pięciu lat! i nikogo już nie dziwi przedszkolak odnoszący sukcesy w turnieju juniorów. W Białymstoku 8-letni Grzegorz Nasuta /klub „MKS-MDK”/ ma już na swoim koncie 2 medale Mistrzostw Polski Przedszkolaków /srebro, brąz/ oraz złoty medal Mistrzostw Polski Juniorów do lat 8 w 2003r i srebrny medal Mistrzostw Polski Juniorów do lat 9 w 2004 r. i stale z powodzeniem rywalizuje z przeciwnikami o kilka lat starszymi od siebie!”
Profil na chessarbiter: Link
PZSzach: Link
Katalog baz: Link
Chesstempo: Link
FIDE: Link
Jest słuchaczem akademii młodzieżowej: Link
Zestawienie ze szkoły gdzie jest klub: Link
(tu jest dalej tabelka z osiągnięciami)
1 miejsce w MPJ w szybkich w 2012 do 16 lat: Link
w tym roku 2 miejsce MPJ do 18 lat: Link
i coś z międzynarodowych wpisów: Link 1 i Link 2
/////////////////////////////////////////
Na blogu wielokrotnie podkreślałem, że mamy zdolną młodzież (np. w kategorii „Szachy w Polsce – Szkolenie” temat: „Mamy wspaniałą młodzież”), która jednak po osiągnięciu wieku 20 lat znika w tłumie. Grzegorz Nasuta ma obecnie 17 lat. Zobaczymy jak potoczy się dalej jego kariera szachowa.
Niedawno rozegrany turniej pretendentów w Londynie był z pewnością dużym wydarzeniem szachowym, ale mam spore wątpliwości, czy redaktor M. Bartel nie przeholował nieco w swojej gloryfikacji tego wydarzenia. Rzecz dotyczy krótkiego artykułu jego autorstwa, otwierającego czasopismo MAT nr 2(34) 2013. Zdanie „londyńskie zmagania były najbardziej dramatycznym turniejem ostatnich lat, a może nawet całej historii szachów”, budzi duże wątpliwości, szczególnie jego druga część. Jest sporo wydarzeń w dziejach naszej gry, które bardziej pretendują do miana „najbardziej dramatycznych w historii szachów” niż obecny turniej osób chętnych do walki o tytuł mistrza świata. Myślę, że wystarczy przypomnieć pojedynek Fischera ze Spasskim i dwa mecze Karpowa – np. w Baguio oraz w Moskwie w 1984 roku. Do tej kolekcji można też dodać mecz zjednoczeniowy, rozegrany pomiędzy Kramnikiem i Topałowem. Wymienione przeze mnie przykładowe pojedynki (i cała otoczka wokół nich) odcisnęły chyba większe piętno (pozytywne bądź negatywne) w historii szachów, niż ostatni turniej pretendentów.
Arcymistrz Bartel napisał dalej, iż „to bardzo dobrze, bo emocje związane z turniejem dają szanse na to, że o szachach będzie głośniej w najbliższych latach”. Zgadzam się że turniej takiej rangi jest dobrą reklamą szachów, ale rzetelną reklamą, a nie propagandą sukcesu, serwowaną nam przez Polski Związek Szachowy. Na szachistów zagranicznych i ich wpływ na kształtowanie współczesnych szachów właściwie zawsze możemy liczyć, w przeciwieństwie do naszych krajowych asów, którym niestety ciągle pozostaje gaszenie świateł na salach gry. Przez dłuższy czas PZSzach oraz osoby mu przychylne nie przyjmowały do wiadomości tego prostego faktu, jednakże lektura nowszych wpisów na niektórych blogach wskazuje, iż osoby z kręgów sympatyków Polskiego Związku Szachowego w końcu przejrzały na oczy i dostrzegły mizerię polskich szachów.
Redaktor Bartel obawia się też o zbytnie rozdęcie objętości czasopisma MAT, wypełnionego opisami wspaniałych turniejów i meczów. Ale chyba tych rozgrywanych na świecie, a nie w Polsce. Obecnie można ekscytować się grą szachistów spoza naszego kraju, gdyż niestety nasi rodacy-seniorzy nie dostarczają nam wrażeń podnoszących nasze szachowe i sportowe morale. Chociaż akurat o nasze morale jestem spokojny, gorzej z tym przynależnym polskiej kadrze narodowej.
Krzysztof Kledzik
Janusz Woda z autorem bloga w Niemczech na początku lat 80-tych
Zdjęcie ze zbiorów Andrzeja Filipowicza
Zapraszam do lektury wspomnień byłego prezesa Polskiego Związku Szachowego Janusza Wody o zmarłym niedawno znakomitym szachiście Zbigniewie Dodzie: Link.