wrz
11

wrz
10

Kontynuacja odcinka 171

W punkcie 2 swojego programu Radosław Jedynak pisze:

  1. Nowa kadra trenerska 

Kadra trenerska od wielu lat pozostaje prawie niezmienna. Nie zawsze duża rotacja sprzyja podnoszeniu poziomu, ale w tym przypadku jest niezbędna.

Źródło

Na tę kwestię zwróciłem już uwagę  w czasopiśmie  „Szachy/Chess” (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002) na stronie 82. Potem pisałem o tym w różnych publikacjach w polskiej prasie fachowej, także na blogu.

Okazuje się, że ten problem jednak dalej istnieje.

////////////////////////////////

Dla przypomnienia wpis z dnia 28 marca 2013 roku wraz z komentarzami:

Niedawno rozmawiałem z kolegą trenerem II klasy i byłym mistrzem Polski. Zapytałem się go, dlaczego nie uczestniczy w sesjach Młodzieżowej Akademii Szachowej. Ma tak wielką wiedzę o szachach, że mógłby wiele cennych informacji przekazać naszym talentom. Odpowiedź mnie nie zdziwiła: „Etatowi trenerzy MASZ się tak okopali, że nie ma tam dla mnie wejścia”.

Nic nowego. O tym pisałem już dawno i sygnalizowałem poważny problem: Trenerzy MASZ stworzyli sobie pewną małą grupę wzajemnej adoracji i wejść tam jest bardzo trudno. W Polsce mamy natomiast sporo doświadczonych szkoleniowców, z której wiedzy – z różnych względów –  się nie korzysta, ze szkodą dla naszych szachów.

W dniach 17-24 marca rozegrano Mistrzostwa Polski Juniorów do lat 16 i 18. Inny kolega trener II klasy stwierdził – po obejrzeniu wszystkich partii – słaby poziom wyszkolenia uczestników. W tej kwestii nie wypowiadam się, ponieważ nie widziałem żadnej partii.

Komentarzy: 13

  • Krzysztof Kledzik

28 marca 2013 o godz. 21:47

No właśnie, to jest dla mnie niezrozumiałe. PZSzach to instytucja państwowa, dotowana przez ministerstwo i podatników, a panują tam zwyczaje przypominające mi prywatny klub. Dopuszcza się do niego tylko osoby zaprzyjaźnione, rekomendowane przez osoby z wewnątrz klubu.

  • Radko

28 marca 2013 o godz. 23:31

Na układy nie ma rady i prezes to akceptuje. Poczekajmy do mistrzostw juniorów.

29 marca 2013 o godz. 07:57

Nie wiem czy czekanie coś tutaj da. Przecież od jakiegoś czasu juniorzy mają coraz słabsze wyniki w konfrontacji z juniorami z innych krajów. I co, i nikt niczego specjalnie w procesie szkolenia nie zmienia. To że szkoli się przy pomocy internetu w MASZ nie oznacza w cale że zmieniły się materiały szkoleniowe serwowane przez szkoleniowców w tej akademii. Ja uważam że potrzebny jest otwarty i jednocześnie alternatywny program szkolenia. Od jakiegoś czasu staram się namówić Pana Jerzego na napisanie książki szkoleniowej. Dobrze by było gdyby zachęcić innych trenerów (dla których w MASZ niema miejsca) do współpracy nad tą książką.

29 marca 2013 o godz. 08:39

U mnie jest problem z czasem. Zresztą mam do wykończenia jeszcze kilka rozpoczętych projektów dla Penelopy. Niedawno ukazała się książka „Stare i nowe anegdoty szachowe” w wykonaniu trenerów MASZ. Niech napiszą jakiś podręcznik dla młodzieży. Ostatnio namawialem bardzo doświadczonego trenera, który nie znalazł miejsca w MASZ, do napisania podręcznika, ale na razie nie ma na to czasu.

29 marca 2013 o godz. 09:30

Panie Jerzy cieszy mnie bardzo informacja że ma Pan do ukończenia kilka projektów dla Penelopy. Czekam na owoce Pańskiej pracy z niecierpliwością. A co do trenerów MASZ nie liczyłbym zbytnio na ich inicjatywę w postaci poważnej książki szkoleniowej. Notabene taka książka jaką spłodzili trenerzy MASZ powinna być dodatkiem a nie daniem głównym.

  • Krzysztof Kledzik

29 marca 2013 o godz. 10:42

Trenerzy z MASZ nie podejmą się pisania nowoczesnych książek szachowych, o wprowadzeniu alternatywnego programu szkolenia nawet nie wspomnę, bo narażą się i kierownictwu Akademii i własnym kolegom. Poza tym nie będą tym zainteresowani, bo PZSzach i tak z radością „łyka” wszystkie, nawet podrzędne osiągnięcia naszych szachistów, a ich mierne wyniki obraca w sukces. Więc po co wprowadzać zmiany? Z drugiej strony podziwiam pana Jerzego, że jeszcze nie stracił ochoty i zapału do publikowania książek szachowych, tym bardziej że były i są wyszydzane w internecie. Te obecne twierdzenia o „badziewiu” i inne starsze wypowiedzi, bodajże na forum B. Maciei.

29 marca 2013 o godz. 12:02

Każdy autor książek musi się liczyć z krytyką. Oczekujemy jednak na konstruktywne uwagi w kulturalnym tonie, gdyż to umożliwia poprawę jakości naszej pracy. Ale zdarzają się też chamskie ataki. Najwięcej ich było – niestety – ze strony „kolegów” z Polski. Moje książki sprzedają się w Niemczech dobrze, co świadczą ciągle nowe projekty i wznowienia. Mam do końca 2014 roku wypełniony plan pracy w wydawnictwie Joachima Beyera. W wolnych chwilach staram się robić coś dla Penelopy. Brutalne krytyki niektórych polskich szachistów nie zniechęcą mnie do dalszej pracy.

29 marca 2013 o godz. 13:16

Panie Jerzy a czy to byłby jakiś problem żeby wydawnictwo Joachima Beyera współpracowało z Penelopą? Może warto pomóc w nawiązaniu kontaktów między tymi dwoma wydawnictwami.

29 marca 2013 o godz. 13:48

Taka współpraca jest. Penelopa wydała jedno tłumaczenie na polski książki dla początkujących.

  • Krzysztof Kledzik

29 marca 2013 o godz. 15:16

Krytyka krytyką, ale jak się z góry zakłada że coś jest badziewiem, to trudno polemizować z takimi „argumentami”. Przez naszych przemawia zazdrość, bo oni nie publikują zaawansowanych książek szachowych, a z tym co ewentualnie napiszą, nie mają nawet co marzyć o zainteresowaniu poważnych wydawców. Więc z zazdrością patrzą na osiągnięcia innych.

  • anonim

29 marca 2013 o godz. 15:51

Jezeli Panstwo sa tacy madrzy,to zalozcie wlasna szkole szachowa i zobaczymy jakie beda efekty „waszej pracy”

Jestem ciekaw,czy Pan udostepni moj post,bo slyszalem,ze Pan lubi czasami nie udostepniac komentarzy innych osob.

29 marca 2013 o godz. 18:50

Tylko wulgarne komentarze są usuwane. W przeszłości nawet wiele chamskich uwag dopuściłem, aby pokazać „kulturę” niektórych szachistów w Polsce.
Tutaj toczy się konstruktywna dyskusja o Młodzieżowej Akademii Szachowej, która działa już wiele lat. Kosztowała dużych nakładów finansowych a efekty nie są adekwatne do tej działalności. Staramy się wyjaśnić tego przyczyny.
Po co zakładać więc jakąś prywatną szkołę? Trzeba wyciągać wnioski i modernizować to, co mamy. Ale wiem z własnych doświadczeń, że nikomu na tym nie zależy.
Wystarczy przeczytać teksty na mojej stronie i blogu.

  • Krystian

29 marca 2013 o godz. 22:51

Mądry anonimie, dlaczego się ukrywasz?

 

wrz
09

wrz
08

Kontynuacja odcinka 170

W wpisie

zrelacjonowałem, jak to czołowy trener MASz próbował pokrzyżować szyki w mojej  współpracy drogą faksową z Maciejem Brzeskim.

W piśmie „Szachy/Chess”  (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002) na stronie 92 przedstawiłem ustalenia, jakie zapadły na sesji w Wiśle w 2000 roku pomiędzy kierownictwem MASz w obecności tego trenera oraz mną w sprawie Maćka. Mnie dano wtedy wolną rękę. Zgodziłem się na to, gdyż prosił mnie o to wcześniej ojciec Brzeskiego.

Ustaliliśmy repertuar po 1.e4 i w tym kierunku pracowałem. Zatem próba zbojkotowania uzgodnionego programu szkoleniowego przez … była nieodpowiedzialna i wręcz skandaliczna. Zaskoczony tym wysłałem faks wiceprezesowi d/s sportowych … i poinformowałem go o tym fakcie. Ale nie było żadnej reakcji.

Już następnego dnia, czyli 16 października 2000 roku, wysłałem faks ojcu Brzeskiego, w którym m.in. pisałem: „Po 1.d4 powstaje dużo sytuacji o charakterze pozycyjnym (podobnie jak po 1.c4), gdzie przede wszystkim doświadczenie odgrywa decydującą rolę.  Tak więc niech pan nie słucha …, gdyż jego ocena dalszego przygotowania debiutowego Maćka jest po prostu błędna. Już … radził Maćkowi granie 1.e4. Każdy dobry zawodnik tak zaczynał grać w szachy. Po 1.e4 jest mniej strategii na rzecz taktyki. Maciek ma za mało doświadczenia. Musi więc grać taktyczne szachy … .

To przekonało ojca Brzeskiego i mogliśmy dalej już bez przeszkód kontynuować dalszą pracę.

Potem po publikacji tekstu w „Szachy/Chess” (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002) kilka osób zadało mi pytanie, czy próbowałem tę kwestię wyjaśnić z trenerem MASz. Nie, gdyż już nigdy nie miałem możliwości spotkania się z nim.

Za współpracę z Wojtaszkiem i Brzeskim nie pobierałem żadnego wynagrodzenia. To był eksperyment w celu sprawdzenia, czy to może funkcjonować w praktyce. Potem chciałem podzielić się moimi doświadczeniami z innymi szkoleniowcami MASz.

Do tego jednak nigdy nie doszło, gdyż nikt w Polskim Związku Szachowym wtedy tą formą szkolenia nie był zainteresowany!       

 

 

wrz
07

Źródło

Od lewej: Kacper Piorun, Piotr Górski, Piotr Murdzia i Aleksander Miśta

Mistrzowie świata w rozwiązywaniu zadań szachowych: Polacy sięgnęli po ten tytuł już po raz dziesiąty z rzędu.

Indywidualnie Piotr Murdzia zdobył złoto, natomiast Kacper Piorun srebro.

Gratulacje!

wrz
07

Kontynuacja odcinka 169

Jan Krzysztof Duda (Dortmund 2018)

Wczorajsze zwycięstwo naszego młodego arcymistrza nad byłym wicemistrzem świata Rosjaninem Siegiejem Karjakinem uradowało chyba wszystkich sympatyków szachów w Polsce: link.  

Mamy wreszcie – po Radosławie Wojtaszku – drugiego klasowego zawodnika, który potrafi walczyć z czołowymi szachistami świata! Sam wielokrotnie podkreślałem w różnych publikacjach, że jestem pod wrażeniem talentu Dudy i jego wzorcowego podejścia do samoszkolenia w szachach:

Jan Krzysztof Duda – największa nadzieja polskich szachów: „Szachy to gra bezwzględna. Tak uważa Jan. W meczu koszykówki czy tenisa długo można odrobić nawet dużą różnicę punktów, w szachach źle rozegrany debiut, czyli 10–12 pierwszych posunięć, często kosztuje porażkę. Dlatego te debiuty – choć nie tylko – analizują z trenerem Kamilem Mitoniem. Pracują po 5–6 godzin dziennie. Na zawodach trener w nocy rozgryza rywali, a rano przekazuje Jasiowi, co powinien grać”. Źródło.

Niedawno w „Panoramie Szachowej” (12 – 2017) opublikowano partię Duda – Eljanow z moim obszernym komentarzem.

We wstępie napisałem:

Co mnie cieszy, to że młodzież w Polsce zaczyna już pojmować znaczenie debiutów, np. link. 

 

 

wrz
07

Kontynuacja odcinka 168

Radosław Jedynak w swoim programie porusza kwestię centralnego i spójnego systemu szkolenia.

To jest dawna historia. Takiego programu nie było w latach 1999-2000, kiedy to trzykrotnie brałem udział w sesjach MASz.

Dlatego w  emailu w dniu 15 sierpnia 2003 do ówczesnego prezesa PZSzach zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego w gronie czołowych trenerów kraju, coś w rodzaju „okrągłego stołu”, w celu opracowania optymalnego systemu szkolenia dla polskiej młodzieży.

W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku prezes napisał, że ta idea mu się podoba i na tym się skończyło.

W czasopiśmie Polskiego Związku Szachowego MAT 2-2015 na stronie 19 w wywiadzie Pawła Dudzińskiego (redaktor prowadzący pisma) Radosław Wojtaszek wypowiedział się odnośnie szkolenia młodzieży w Polsce:

Co do polskiej myśli szkoleniowej, to w mojej ocenie takowa po prostu nie istnieje. Mimo tego, że funkcjonuje Akademia Szachowa, to nie ma w niej spójnego programu treningu. Nie mówię, że trenerzy nie pomagają juniorom, ale raczej nie jest to uporządkowane …

Wypowiedź Radosława Wojtaszka wywołała burzę w środowisku szachowym, choć nasz arcymistrz właściwie nic nowego nie powiedział. Od dawna słyszy się, że z tym trenowaniem młodzieży nie jest optymalnie, co widać po wynikach ostatnich lat w imprezach rangi mistrzostw świata oraz Europy.

Już dawno kilku moich korespondentów w prywatnych listach zwracało uwagę na tę kwestię i na to, że w polskich szachach nie ma jakiś konkretnych wytycznych szkoleniowych dla trenerów. Wielu szkoleniowców często jest zdezorientowanych różnymi teoriami głoszonymi przez autorytety i potem nie wiedzą, na co powinno się właściwie zwracać większą uwagę w swej pracy.

Dla przypomnienia jeszcze:

Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)

„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …

Od mojego listu do ówczesnego prezesa w tej kwestii minęło już 15 lat i problem centralnego i spójnego systemu szkolenia polskiej młodzieży jest dalej aktualny?