Archiwum dla 8 maja 2012
maj
08

Kontynuacja odcinka 6

Niedawno oglądałem w telewizji ITVN program na temat chamstawa, które jest obecnie istną plagą w kraju. Spotyka się to na każdym kroku: na ulicach, w urzędach, w sieci, w szkołach itd. Jest to poważny problem i niewiadomo, jak z tym można sobie poradzić.

Przypomniało to mi dyskusję na forum Polskiego Związku Szachowego. Tę kwestię poruszył także Witalis Sapis w swoim wpisie z dnia 10 września 2003 roku.

Rzeczywiście niektóre głosy były poniżej pasa i niegodne reprezentantów królewskiej gry. Można akceptować ostre i pełne emocji dysputy, ale to co czytałem na forum było hańbą. Szczególnie wyróżniał się tym jeden młody człowiek, podobno wykształcony i inteligentny.

Niewątpliwie winny temu był administrator strony Paweł Suwarski, który dopuszczał te skandaliczne teksty. Były to oczywiście ataki na mnie i Andrzeja Filipowicza, często anonimowe. Ale dwa anonimy stanęły w mojej obronie. Webmaster przypisał je mnie i to ogłosił. Spotkało się to z agresją jednego forumowicza, który m.in. nazwał mnie „Volksdeutschem”!

Zaprotestowałem przeciwko tej insynuacji. Po co miałbym to robić, skoro działam jawnie. To że posty zostały rzekomo nadane w Dortmundzie lub okolicy o niczym nie świadczy. W moim mieście mieszka sporo szachistów polskiego pochodzenia, którzy oglądali polemikę na witrynie PZSzach, bo ich o tym poinformowałem. Na liście Radosława Jedynaka są to: „Jerzy P.” i „Dobra Rada”.

Paweł Suwarski po analizie numerów IP ostatecznie stwierdził, że rzeczywiście nie zgadzają się one z moim IP, choć są podobne. Oskarżenie zostało wycofane.

Przytaczam ten fakt, aby przypomnieć w jakiej atmosferze toczyła się dyskusja o unowocześnieniu Akademii!

maj
08

Po osiedleniu się w Krakowie w 1971 roku z miejsca włączyłem się w działalność środowiska zawodników gry korespondencyjnej. Dla mnie ten sposób rozgrywania partii miał aspekt treningowo-szkoleniowy i możliwość wypróbowania wielu ciekawych idei debiutowych. Podobnie podchodzili do sprawy Bogdan Śliwa, Jerzy Kostro i Ryszard Gąsiorowski. Nie byliśmy zawodowcami, więc dzięki grze poprzez pocztę można było sprawdzić wiele wariantów. Innym zależało wyłącznie na wynikach sportowych. Najwybitniejszym przedstawicielem tej grupy był Jerzy Krzysztoń, którego największym sukcesem było 5 miejsce w mistrzostwach świata.

Najciekawsze partie były potem zamieszczane w specjalnych materiałach, które wydawała Sekcja Gry Korespondencyjnej Okręgowego Związku Szachowego Wojewódzkiej Federacji Sportu w Krakowie. Ja publikowałem w nich także małe rozprawy z teorii debiutów.

Już nie pamiętam, ile ukazało się tam moich opracowań. Zachowały się tylko dwa odcinki. Oczywiście optyczna jakość tych materiałów odpowiadała ówczesnym możliwościom technicznym.

Ten temat był w tamtych czasach bardzo aktualny, ponieważ wielu zawodników w Krakowie grało czarnymi ten gambit. Opublikowałem kilka tematycznych artykułów, potem miałem jeszcze kilka bezpośrednich wykładów i optymistycznie nastawiłem graczy: nie bójcie się gambitu Jänischa!