Jest to najlepsze pismo szachowe w języku czeskim pod redakcją Bretislava Modra. W tym numerze zostały omówione turnieje: Grand Prix kobiet w Ankarze, Grand Prix mężczyzn w Londynie, Sao Paulo i Bilbao, Drużynowy Puchar Europy itd. Każde sprawozdanie jest wzbogacone o świetnie wykonane technicznie fotografie oraz obszernie skomentowane partie.
Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:
Tradycyjnie ogromne sukcesy odnosili nasi zawodnicy oraz reprezentacja w Solvingu. Rok 2011 to Mistrzostwa Europy w Solvingu rozgrywane w Polsce w Łowiczu. Mimo obciążeń organizacyjnych, wspaniały triumf odniósł Piotr Murdzia. Niestety drużyna nieco rozczarowała zdobywając jedynie brąz. Za to Mistrzostwa Świata 2011 rozgrywane we Włoszech to całkowita dominacja naszych reprezentantów. Zdobyliśmy niemal wszystko co było do wygrania, w tym oba złote medale: drużynowo oraz indywidualnie Kacper Piorun. Dodatkowo brązowy medal zdobył Piotr Murdzia. John Nunn i reprezentacja Wielkiej Brytanii musiały się tym razem zadowolić srebrem indywidualnym i drużynowym. Tym samym Kacper został arcymistrzem solvingu, a już w roku 2012 uzyskał tytuł arcymistrzowski w grze bezpośredniej.
Rok 2012 to kolejny rok dominacji naszych solverowców. Na rozgrywanych w Japonii Mistrzostwach Świata szósty złoty medal zdobył Piotr Murdzia, Szef Wyszkolenia i od niedawna Dyrektor Biura PZSzach. Złoto przywiozła także nasza drużyna, a arcymistrz Kacper Piorun zdobył brąz. W Mistrzostwach Europy na Ukrainie zdobyliśmy złoto drużynowo oraz indywidualnie. Chyba nie było takiego roku, gdzie wszystkie 4 złote medale trafiły do Polski!
////////////////////
Nasi solverowcy mają znakomite warunki do uprawiania swej dyscypliny: trener kadry, zgrupowania, wyjazdy na imprezy na koszt Polskiego Związku Szachowego i stypendia sportowe.
Jest to więc grupa profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia. Podejrzewam, że żadna federacja szachowa w innych krajach nie otacza opieką swych solverowców tak jak PZSzach. Stąd takie znakomite wyniki.
Szkoda, że w ich ślady nie idą nasze kadry w grze normalnej!
Solving był już tematem dyskusji na blogu. Dla przypomnienia:
Internauta Nertos (nazwisko mi znane) napisał:
W tym roku na drugiej lidze podczas meczu pomiędzy drużynami „TS Wisła Kraków” i „Warsaw Sharks” doszło do typowej ustawki.
Partie pomiędzy wszystkimi zawodnikami zakończyły się szybkimi remisami w znanych remisowych wariantach i do tego zostały bardzo szybko rozegrane dosłownie w kilka ruchów przed upływem regulaminowych 40 posunięć. Od jakiegoś czasu w szachach występuje przepis o niemożliwości ustalenia pomiędzy graczami remisu przed wykonaniem określonej ilości posunięć (30 lub 40 posunięć). Jak się okazało sędzia zawodów pomimo zasadnego podejrzenia umówionego remisu pomiędzy drużynami nie podjął bezpośrednio w trakcie zawodów odpowiednich kroków i wynik meczu uznał za jak najbardziej dopuszczalny. Czyżby sędzia zawodów nie wiedział jak ma postępować w przypadku tzw. ustawek?
Jak to jest możliwe że dochodzi na zawodach, do takiej sytuacji a sędzia nie wie co ma zrobić z takimi drużynami. Sprawa trafiła do Zarządu PZSzach i do Kolegium Sędziów. Zarząd PZSzach na podstawie przepisów FIDE i po konsultacji z przewodniczącym Kolegium Sędziów oznajmił że sędzia zawodów powinien zmienić wynik na 0:0. Zarząd też zwrócił się z prośbą do Kolegium Sędziów o opracowanie na przyszłość wytycznych dla sędziów dotyczących postępowania w takich sytuacjach. Jak to jest możliwe że na zawodach przyjmuje się przepis o zakazie uzgadniania remisów przed upływem określonej ilości posunięć a nie wiadomo co robić gdy dojdzie do takiej sytuacji. Jeden z organów PZSzachu taki jak „Komisja Wyróżnień i Dyscypliny” mająca zajmować się takimi sprawami niestety nie widziała możliwości rozpatrzenia podejrzenia ustawienia meczu. Ciekawe na jakiej podstawie oparli swoje ślepotę. Jaką rolę pełni ta komisja w PZSzachu?. Przecież to ona powinna zbadać sprawę a potem wydać swoje oświadczenie. Najwyrażniej komisja Wyróżnień i Dyscypliny chce być tylko Komisją Wyróżnień. Sprawą w całości zają się zarząd PZSzach, który poprzez głosowanie odrzucił wniosek o ukaranie drużyn „TS Wisła Kraków” i „Warsaw Sharks” poprzez przesunięcie drużyn na końcowe miejsca w tabeli zawodów i dyskwalifikację zawodników. Zarząd dał jedynie drużynom i zawodnikom nagany. Można by rzec dobry wujek Tom pogroził swoim paluszkiem niegrzecznym zawodnikom.
Od jakiegoś czasu w świecie szachów (przepisy FIDE) funkcjonuje dla tych którzy uzgodnili remis przed upływem określonej liczby posunięć po zerze. W tej sprawie wszyscy nabrali wody w usta i nikt ewidentnie nie chciał podjąć się trudnego tematu jakim są ustawki. I tym sposobem cierpią ci którzy starają się uczciwie zapracować na remis. Po co bierzcie ustawki wujek Tom jest wielce łaskawy i wszystko wam wybaczy.
Polska kompozycja szachowa narodzila się w 19 wieku. Bowiem w 1855 roku zostało opublikowane pierwsze zadanie polskiego autora J. Dziewońskiego.
To zapoczątkowało burzliwy rozwój tej dyscypliny w Polsce. Na przestrzeni wielu lat pojawiło się sporo znakomitych kompozytorów, którzy stworzyli wspaniałe dzieła, które do dnia dzisiejszego zdobią zbiory najpiękniejszych zadań świata.
Ostatnie lata wskazują na to, że nasza kompozycja szachowa przeżywa poważny kryzys. Weterani odchodzą i nie ma napływu młodych kadr. Kompozytorzy nie mają swojego pisma fachowego i niedawno zniknęła strona poświęcona problemistyce szachowej.
Praktycznie nie ma wsparcia finansowego i moralnego Polskiego Związku Szachowego. Kompozycja szachowa nie jest tak atrakcyjna, jak rozwiązywanie zadań. Dlatego solving jest wspierany przez nadrzędne władze, natomiast kompozycja nie i dlatego powoli upada!
Na szczęście mamy jeszcze kilku świetnych kompozytorow, którzy – mimo sędziwego wieku – tworzą dalej znakomite utwory. Dobrze się więc stało, że ukazała się nowa kronika z zestawem ich osiągnięć!
W Niemczech jest zarejestrowanych 2552 klubów szachowych oraz 91.037 członków (stan na 1 lipca 2012).
W piśmie Szachy/Chess 75/76-2002 ukazał się tekst „Gorzka prawda”, w którym opisałem moje różne spostrzeżenia dotyczące szkolenia młodzieży w Polsce.
Już wtedy zwrócilem uwagę na wiele istotnych problemów odnośnie przygotowywania zawodnikom repertuaru debiutowego. Najważniejsze fragmenty:
Obecnie w szachach światowych jest taki trend, że szachiści dążą do ustalenia stałego repertuaru debiutowego. Może on być nawet wąski, ale musi być dobrze przygotowany. Trening polega na permanentnym wyszukiwaniu nowych wzmocnień, aby potem zaskoczyć przeciwnika w czasie partii jakąś nowinką. Tak pracuje większość czołowych zawodników, którzy mają coś do powiedzenia w światowych szachach. W ten sposób gracze mają opanowane do perfekcji swoje debiuty i nie boją się, że ktoś może się na nich przygotować. Oczywiście wprowadza się od czasu do czasu nowe elementy w tej fazie gry. Ciągła wędrówka po różnych otwarciach i ustawiczne wypróbowywanie nowych wariantów nie jest godne polecenia. W ten sposób nie będziemy mieli żadnego dobrze opanowanego debiutu i to może być bezlitośnie wykorzystane przez przeciwnika, który znajdzie luki w naszym powierzchownym przygotowaniu.
Repertuar debiutowy musi odpowiadać stylowi gry zawodnika. Trener nie może narzucać zawodnikowi takich systemów, które sam dobrze zna, ale które nie odpowiadają podopiecznemu. Trener musi być więc wszechstronnie wykształcony i musi być w stanie postawić swemu uczniowi właściwą diagnozę odnośnie reperuaru debiutowego!
Tymczasem trenerzy Akademii pracują w innym kierunku. Po raz pierwszy spotkałem się z tym problemem na mistrzostwach świata w Duisburgu w 1992 roku. Odwiedzałem wielokrotnie polską ekipę i widziałem jak nasi szkoleniowcy przygotowują młodzież do każdej partii. To było przygotowanie na przeciwnika. W ten sposób zawodnicy grali ciągle nowe rzeczy.
Tu chodziło o moment zaskoczenia. Ale takie podejście do szachów ma „krótkie nogi”. Przez to w dużej części nasza młodzież nie jest w stanie porządnie grać ani jednego wariantu debiutowego. To samo zauważyłem na innych ważnych mistrzostwach w Halle. Tak pracuje najczęściej polska młodzież w czasie ważnych zawodów: w ciągu pół godziny przygotowanie do partii jakiegoś wariantu. Nawet, jak się go nigdy w życiu nie grało. W tak krótkim czasie jest niemożliwe gruntowne przygotowanie do partii jakiegoś wariantu.
cdn
W ostatnich dniach na blogu wywiązały się burzliwe dyskusje na różne tematy. Część komentatorów podzieliło się ze mną w korespondencji prywatnej ze swoimi uwagami, ale chcą pozostać anonimowo. Za ich zezwoleniem zamieszczam te komentarze:
Głos 1: W Mariborze naturalnie totalna klęska. Ale natychmiast powiedzą, że sukces. To już tradycja.
Głos 2: Spośród tutejszych komentatorów jedynie Colin bardzo denerwuje Nagrockiego, to widać po jego komentarzach. Mnie też trochę drażni, ale wyraża swoje zdanie. Jego prawo, dopóki nie obraża innych. Widać że Colin funkcjonuje jak rzecznik prasowy i adwokat PZSzachu. Ale przy okazji wywiązała się ciekawa dyskusja o Mariborze. Zwycięstwo Świercza przyda się Sielickiemu do napisania kolejnego sprawozdania i pochwalenia się przed wszystkimi (w tym sponsorami) efektami działania Wojtaszek Comarch Team.
To był medal na zamówienie.
Co do Matlaka i Fornalowej, to może tam są jakieś tarcia między nimi?
Głos 3: Dyskutanci – Anglik to podstawiony facet – bez sensu.
Głos 4: Nie rozumię Sielickiego. Jeśli chodziło mu o medale, to dlaczego nie ustawił Dudę w grupie 14, Dzwonkowskiego do 16 i Świercza do 18. Byłyby wtedy szanse na trzy medale.
Głos 5: Dlaczego nasze zawodniczki pojechały do Rosji bez trenera? Moim zdaniem to wielki skandal. A może PZSzach nie ma już pieniędzy?






