Kwi
18

24 stycznia 2017

„Dziś Jerzy Konikowski skończył siedemdziesiąt lat. Piękny wiek. Z okazji urodzin, życzę Panu Jerzemu dużo zdrowia, radości życia oraz spełnienia marzeń.
Jerzy Konikowski napisał dużo książek szachowych, jeszcze więcej artykułów, zwykle zwanych przyczynkami, ułożył ponad 400 (podaję za doktorem szachów, Janem Przewoźnikiem) zadań szachowych. Był trenerem drużyny narodowej kobiet, która pod jego kierunkiem zdobyła brązowy medal olimpijski na Malcie. Pracował też przez kilka lat z młodzieżą klubu Skra Częstochowa, czego efektem było pojawienie się całej plejady mistrzów międzynarodowych: braci Sygulskich, Romana Tomaszewskiego, Tomasza Giżyńskiego, mistrzów FIdE Jacka Flisa i Tadeusza Karpika. Może kogoś pominąłem, to było tak dawno. Młodzi chłopcy wygrali pierwszą ligę juniorów i niewiele brakowało, by w tym samy składzie wygrali także pierwszą ligę seniorów. Wybitni dowódcy z Legionu i Maratonu o mało nie dostali zawału serca. Jerzy Konikowski trenował także kadrę juniorów, dla której wydawał biuletyny szkoleniowe. Zawierały one nie tylko analizy teoretyczne, ale także bardzo porządnie komentowane partie czołowych juniorów, głównie z Częstochowy.
Właśnie owe biuletyny szkoleniowe, które były wydawane bardzo regularnie (a nie było wtedy ani komputerów, ani drukarek, ani offsetu, ani czcionek szachowych, a diagramy się wyklejało ręcznie) były moim pierwszym kontaktem z Jerzym Konikowskim. I chociaż obaj graliśmy na pierwszej szachownicy w tej samej drużynie Hutnika Warszawa :), to jednak chyba się nawet nie widzieliśmy. Później spotkaliśmy się tylko dwa razy: raz na rynku w Krakowie, które to miejsce Pan Jerzy wybrał na nasze tajne spotkanie. On jechał z Krynicy, natomiast ja przyjechałem z Warszawy w trzy godziny i trzy minuty. Byłem wtedy dużo mniej rozsądny, ale też jechałem w niedzielę wcześnie rano. Drugie nasze spotkanie miało miejsce w Rowach, malowniczej miejscowości, w której świętej pamięci Alfred Obszański robił swoje sympatycznie turnieje.
Właśnie w Rowach omawialiśmy książkę „Gram 1.e4…”. Pomysł ściągnąłem z zachodnich opracowań. Wspólnie ustalaliśmy zakres wariantów poszczególnych debiutów. I chociaż uważam, iż należy grać pryncypialne warianty, czyli wszystkie główne odgałęzienia przeciwko obronie sycylijskiej i dwadzieścia dziewięć wariantów w partii hiszpańskiej, to jednak musiałem ustąpić argumentom Pana Jerzego, iż książka nie może przekroczyć tysiąca stron. Z kolei przy pierwszej książce o końcówkach wieżowych przeważyły moje argumenty – Pan Jerzy chciał napisać książkę czysto testową, ale zgodził się na dołożenie składnika podręcznika końcówek wieżowych. Obie książki znalazły wielu czytelników.
Pan Jerzy pisał także artykuły do miesięcznika „Szachy”, bardzo często były to przyczynki debiutowe, ale także komentowane partie silnych szachistów oraz z bieżących meczów i turniejów. Ponadto publikowaliśmy ciekawe fragmenty Jego podręczników debiutowych. Osobnym wydarzeniem był wywiad, jaki przeprowadziłem z Panem Jerzym na początku wieku. Gdy się go czyta obecnie, zdumiewa aktualność zawartych w wywiadzie stwierdzeń i rad, trafność ocen. Ciekawsze fragmenty przypomnę i skomentuję w najbliższych dniach” link

URL Trackback

Trackback - notka

Komentarzy: 6

Dodaj komentarz

Musisz sięzalogować aby móc komentować.

%d bloggers like this: