Tadeusz Wolsza jest autorem wielu znakomitych książek z historii szachów. Przed kilkoma dniami otrzymałem od Profesora z dedykacją nową publikację (231 stron, format 65×95):
Na początku wstępu autor określa koncepcję swego dzieła:
Spis treści powinien zachęcić do kupna książki:

Moje wrażenia: Świetna praca wzbogacająca wiedzę o życiu szachowym w Warszawie i nie tylko, uzupełniona wieloma fotografiami, ciekawymi faktami itd.
Pozycja ta powinna znaleźć się w każdej bibliotece sympatyków królewskiej gry. Nakład wynosi tylko 300 egzemplarzy i dlatego trzeba pośpieszyć się z jej zakupem, np. w wydawnictwie Penelopa.
Więcej informacji o autorze:
W dniach 3-10 lipca 1965 r. odbyły się w Świeciu nad Wisłą mistrzostwa okręgu juniorów. Zwyciężyłem wynikiem 11.5 z 12 partii. Drugi był Ryszard Wolny z Torunia 10 pkt.

O zwycięstwie w turnieju rozstrzygnęła partia, w której pokonałem faworyta Ryszarda Wolnego.
Zdjęcie ze zbiorów Andrzeja Sobolewskiego przedstawia mnie przed wykonaniem efektownego bicia wieżą na g5.
Po ukazaniu się wpisu jeden z Internautów poprosił o dokładne wyjaśnienie tekstu, gdyż nie zna rosyjskiego. Publikując różne informacje z tej encyklopedii wychodzę z założenia, że można korzystać z programów do tłumaczenia, bez problemu dostępnych w sieci.
O wynikach Jurka można poinformować się tutaj:
Natomiast autor wspomnianej publikacji podkreślił, że sylwetka Lewiego długo była wymazana z historii polskich szachów. Z tym trzeba się zgodzić. Takie to były czasy. Jurek był Żydem i do tego nie wrócił po turnieju w Atenach w 1969 r. do kraju.
Zresztą ta kwestia jest nadal aktualna w polskich szachach, co już przedstawiałem w różnych publikacjach i ten problem będzie dalej omawiany.
Obecnie w drukarni jest w opracowaniu rzecz o mistrzach Polski (część 1) i w niej jest przedstawiona biografia Jerzego Lewiego!
Książka Władysława Litmanowicza „Polscy szachiści” (Sport i Turystyka, Warszawa 1982), mimo pewnych niedomówień (np. brak biografii Jerzego Lewiego), jest cennym przyczynkiem do historii naszej dyscypliny. Często z niej korzystam.
Kilka lat temu zamieściłem na blogu pewną historię, którą przytoczyłem z tej książki. Spotkało się to z ostrą reakcją Gościa, który zarzucił mi kłamstwo i zażądał sprostowanie. Według niego to wydarzenie nie jest zgodne z prawdą!
W odpowiedzi m.in. napisałem:
1.Gdzie Pan był w momencie ukazania się tej książki? Dlaczego nie interweniował Pan bezpośrednio u autora, który wtedy żył? Mógłby Pan wówczas wyjaśnić z nim tę kwestię. Tymczasem Pan domaga się ode mnie, abym ja coś zmieniał, co od lat jest znane?
2.Jeśli ma Pan inne zdanie o tym wydarzeniu, to proszę samemu to opublikować. Nawet jestem gotowy udostępnić Panu do tego celu mojego bloga! Do tego momentu nic nie będę zmieniać!
Na to Gość już nie zareagował. Niedawno ku mojemu zdziwieniu, jakby obudził się z głębokiego snu, powtórzył ten sam problem! Może sądził, że ja mam kłopoty z pamięcią!
Odpowiadam, że tak nie jest i mam tę naszą korespondencję, mimo upływu lat, w moim archiwum!
Zatem jestem dalej gotowy udostępnić rewelacyjne dokumenty udowodniające, że Władysław Litmanowicz napisał nieprawdę. Gość jest nadal na posunięciu!

Codziennie bezpłatny turniej Daily
Aktualnie kumulacja, nagroda $200!
Zagraj i wygraj!
https://www.goldchess.com/pl/other/gcdaily.html
Goldchess Assistant
Z Jerzym Kostro grałem przez wiele lat w jednej drużynie, najpierw w Hutniku Nowa Huta, potem w KKSzach-Hutnik Kraków. Zdjęcie pochodzi z rozgrywek I ligi w Szeligach w 1978 roku. Graliśmy wtedy w składzie: Kostro, Konikowski, Steczkowski, Porębski, Hachaj oraz Anna Jurczyńska. Nasza drużyna zajęła 8 miejsce na 12 zespołów. Mój wynik na II szachownicy: 2 wygrane i 9 remisów.
////////////////////////////
Kiedyś nie było tak dużo imprez szachowych, jak obecnie. Dlatego szachiści rozgrywali często ze sobą mecze towarzyskie. Miały one duży aspekt szkoleniowy i były jednocześnie świetną formą treningową.
Jerzy Kostro przez wiele lat zaliczał się do ścisłej czołówki krajowej. Na mistrzostwach Polski w 1972 roku we Wrocławiu zajął dalekie 14 miejsce i dlatego nie został automatycznie zakwalifikowany do kadry olimpijskiej. Musiał walczyć o to w dodatkowym turnieju.
Przed tą imprezą zaproponował mi rozegranie meczu treningowego z 6 partii (z zegarem). Ostatecznie spotkaliśmy się w czerwcu trzykrotnie przy szachownicy i przy stanie 2.5-0.5 dla mnie Kostro zrezygnował z dalszej walki. Jurek ocenił pozytywnie jakość naszych pojedynków, ale postanowił poświęcić więcej czasu na teoretyczne przygotowania.
Turniej przedolimpijski odbył się w dniach 22.7-2.8.1972 w Krakowie. Grano dwa koła w składzie: J.Kostro, A,Filipowicz, A.Sydor, J.Adamski, R.Grąbczewski i R.Gąsiorowski. Jerzy Kostro podzielił wraz z Andrzejem Filipowiczem, Andrzejem Sydorem i Janem Adamskim 1-4 miejsca, ale odpadł ostatecznie rankingiem.
Więcej o Jerzym Kostro
A teraz trzecia partia z naszego meczu.
O Jerzym Lewim była ostatnio mowa w wpisie.
Obaj graliśmy w bydgoskim klubie OKO Caissa. Niesamowity talent Jurka nie rozwinał się tak szybko, gdyż miał nieodpowiednich doradców, którzy mu polecili trenować na początku końcówki.
Natomiast ja postąpiłem zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i poświęciłem więcej czasu otwarciom. Zadebiutowaliśmy w jednym turnieju na przełomie września i października 1961 roku w mistrzostwach okręgu juniorów.
Końcowe wyniki
Był to mój duży sukces biorąc pod uwagę to, że zasady gry poznałem dopiero pod koniec lutego 1961 roku, a w maju zapisałem się do klubu. Pozytywny rezultat zawdzięczałem odpowiedniemu samoszkoleniu. Jak już pisałem wcześniej w różnych publikacjach, że trenowałem wbrew radom klubowych „ekspertów” i propagowanej przez nich „Teorii Capablanki”.
W bezpośredniej partii z Lewim odniosłem pierwsze zwycięstwo. Do tego momentu przegrywałem z nim wszystkie towarzyskie pojedynki. Repertuar debiutowy Jurka był bardzo skromny i ograniczał się praktycznie do 3-4 debiutów: białymi grał podobne schematy po 1.g3 lub 1.Sf3, czasami 1.c4. Czarnymi po 1.e4 odpowiadał symetrycznie 1…e5, natomiast po 1.d4 grał układy „Benoni”, rzadko obronę Grünfelda.
W moim treningu korzystałem z książki w języku rosyjskim „Kurs debiutów” Panowa i Estrina. Był to w tym czasie najlepszy podręcznik o wszystkich otwarciach. Krótko przed turniejem kupiłem sobie znakomitą dwutomową monografię po polsku Paula Keresa „Teoria debiutów szachowych” (Debiuty otwarte). Z niej przygotowałem się do partii z Lewim.
Wybrałem po raz pierwszy partię hiszpańską, gdyż wiedziałem, co gra Jurek. To ułatwiło mi przygotowanie się do gry.
Później przeczytałem w jakieś publikacji w języku rosyjskim, że szachista unikający praktycznego stosowania partii hiszpańskiej, nigdy nie zrozumie dokładnie niuansów strategii i taktyki szachów. Dlatego to otwarcie znalazło stałe miejsce w moim repertuarze i odniosłem nim potem wiele zwycięstw.
Jerzy Lewi po polsku:
W trakcje mistrzostw świata juniorów w Grazu (1978) chodziliśmy wraz z Romanem Tomaszewskim po każdej rundzie na wspólne spacery z ekipą radziecką w składzie Tukmakow i Dworecki (trenerzy) oraz zawodnicy Jussupow i Dołmatow. O tym wspomniałem już w wpisie Wywiad z Markiem Dworeckim.
W pewnym momencie Dworecki odezwał się: „Gdyby Lewi urodził się w Związku Radzieckim, to miałby szanse zostać mistrzem świata …”.
Okazało się, że w Moskwie interesowano się polskimi szachami. Jerzy Lewi dawno już nie żył, mimo tego znano jego twórczość.
Moje wspomnienia o Jerzym Lewim.
Do sylwetki Jurka jeszcze wrócę.
W Bielu (Szwajcaria) trwa 53. Festiwal Szachowy z udziałem Radosława Wojtaszka.
Zawodnicy grają w trzech konkurencjach: Chess960, rapid oraz klasyczne szachy.
Chess960
Końcowa tabelka
Rapid.
Oto końcowe wyniki
Na uwagę zasługują wyniki 16-letniego Niemca Vincenta Keymera https://de.wikipedia.org/wiki/Vincent_Keymer
Końcowe wyniki po trzech turniejach
///////////////////////////
Partie można oglądać na ChessBomb
Po ukazaniu się ostatniego artykułu otrzymałem kilka ciekawych listów elektronicznych w poruszonej kwestii. Na razie odpowiedziałem prywatnie. Po wyjaśnieniu jeszcze pewnych spraw, wrócę do tego tematu.
Również wpis wzbudził duże zainteresowanie tych Internautów, którzy od niedawna są czytelnika bloga. Są bardzo zaskoczeni sytuacją, jaka panuje w polskich szachach. Dwie uwagi:
Przecież szachy to królewska gra o dużych wartościach intelektualnych.
Tymczasem to, co pan opisuje na bazie osobistych doświadczeń, temu całkowicie zaprzecza!
Sonix napisał komentarz:
Sonix
Dziś obydwaj panowie w pełni korzystają z dobrodziejstw jakie niesie za sobą szkolenie z wykorzystaniem internetu. Szkoda że tych kilkadziesiąt lat temu nie dostrzegali takich możliwości. Dzisiaj zapewne poziom naszych zawodników przy wdrożeniu w tamtych latach szkolenia przez internet byłby dużo wyższy.
Obecnie na całym świecie odbywają się szkolenia, które zaproponowałem już w 1999 roku. O tym pisałem w wielu publikacjach, także na blogu, np. wpis 59.
Mimo tego, ta moja propozycja została w sposób „brutalny” oceniona na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku przez grupę dyskutantów. W tej dyspucie wziął także udział ówczesny prezes związku.
Przypominam, jaka była idea mojej propozycji:
Na mojej pierwszej sesji Akademii Młodzieżowej w Zakopanem (październik 1999) przedstawiłem grupie obecnych trenerów korzyści nowoczesnego szkolenia. Między innymi byłyby to konsultacje poprzez pocztę elektroniczną (wtedy nie było jeszcze skype!) ze słuchaczami Akademii, aby łączność pomiędzy trenerem i zawodnikiem była systematyczna, a nie ograniczała się tylko do sporadycznych spotkań na sesjach stacjonarnych. Szczególnie takie kontakty byłyby bardzo pożyteczne dla zawodników z małych ośrodków szachowych i nie mających możliwości regularnych treningów z trenerem.
Aby pokazać, jak to może funkcjonować w praktyce, zaproponowałem trening poprzez Internet juniorowi z Kwidzyna Radosławowi Wojtaszkowi. Udzielałem Radkowi bezinteresownie rady dotyczące jego repertuaru debiutowego i przygotowywałem różne materiały szkoleniowe. Ta nasza współpraca trwała w sumie cztery lata i dała znakomite efekty.
Mimo tego, moje zaangażowanie w tym projekcie nie znalazło uznania wśród osób odpowiedzialnych za szkolenie młodzieży w kraju!
W emailu (14 sierpnia 2003 roku) Radek napisał m.in.
Oczywiście ja wiem, kto Radkowi polecił zerwanie ze mną kontaktu!
////////////////////////
W okresie pandemii w pełni wykorzystuje się szkolenia online. Tę formę treningu z kadrą narodową wprowadziła także Niemiecka Federacja Szachowa. Treningi prowadzi arcymistrz Igor Gelfand.
Oczywiście obecnie są inne możliwości techniczne. W 1999 roku korzystałem z poczty elektronicznej oraz programu ChessBase. Funkcjonowało to też skutecznie, co pokazała moja współpraca z Radosławem Wojtaszkiem i innymi podopiecznymi.
Czasami w użyciu był telefon!























