Jerzy Konikowski - wpisy autora

cze
06

SZACHY W ŚREDNIOWIECZU

New Picture

Przez całe średniowiecze gra w szachy zyskiwała na popularności. W szachy grali królowie i rycerze, nierzadko też duchowni. Ta intelektualna rozrywka zyskiwała coraz większe grono miłośników. Mimo zakazów i podejrzeń o hazard, szachy miały się dobrze.

O popularności tej gry świadczyło m.in. to, że w XIV-XV wieku pojawili się wytwórcy szachów (w Anglii zwani „chessmaker”). Wykonywano coraz bogatsze i droższe wersje szachownic. Jednym z najbardziej znanych wytwórców szachów był w XIV wieku niejaki Biertaut. Zatrudnił go hrabia Robert d’Artois dla którego rzemieślnik wykonał szachownicę i figury z kości słoniowej za 20 szylingów (1309 rok). W Anglii w 1490 roku za dwie szachownice zrobione przez wytwórcę szachów, Tomasz hrabia Surrey zapłacił 8 denarów. Szachy oprócz tego, że służyły do gry, były też lokatą kapitału. Traktowano je jako precjoza, przedmioty zbytkowne, ekskluzywne, na równi ze złotymi kielichami i drogocennymi kamieniami. Szachy wykonywane dla królów i bogatych rycerzy wyrabiano m.in. ze szmaragdów, jaspisu, bursztynu, złota, srebra i kości słoniowej (z II połowy XII wieku pochodzą też szachy wykonane z kłów morsa). Budulec wykorzystywany do produkcji szachów decydował, obok zmysłu artystycznego, estetycznego wykonawcy, o cenie jaką za nie płacono. Drogie zestawy do gry dodawały splendoru właścicielowi, podkreślały jego bogactwo i pozycję społeczną.

Szachy ze względu na wartość materialną, a być może i sentymentalną, były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Świadczą o tym zapisy testamentowe. Między rokiem 1008 a 1010 Ermengaud I hrabia Urgel w akcie ostatniej woli darował klasztorowi św. Idziego w Nimes, swoje szachy w zamian za modlitwę. Hrabina Ermessind w 1058 roku przekazała swoje kryształowe szachy do tego samego klasztoru. O tym też zdecydowała w akcie ostatniej woli. Zwyczaj zapisywania szachownic w testamentach istniał w Europie przez całe średniowiecze. Niemiecki hrabia Sibotos z Neurenbergu pozostawił w swoim testamencie spadkobiercom cztery zestawy do gry w szachy i cztery zestawy do tabula. W Anglii w 1459 roku Joanna Stevens przekazała spadkobiercom zestaw do gry w tabula. To samo uczyniła w 1480 roku niejaka Małgorzata Cowbregge.

Szachy podkreślały status społeczny. Jeśli w domu znajdowała się szachownica, znaczyło to, że jego właściciel należy do stanu rycerskiego. Szachy jako gra rycerska podkreślała szlachectwo urodzenia ich posiadacza. Poprzez szachy manifestowano swoją przynależność do grupy feudałów i wysoką pozycję społeczną. Szachy wymieniali kronikarze pośród łupów wojennych i zdobyczy przywiezionych z wojen przez królów. Były więc cenne i ważne skoro poświęcano im miejsce w kronikach królewskich. Szachy były też bogatym i znaczącym darem przekazywanym sobie pomiędzy monarchami. W połowie XIII wieku król Ludwik IX otrzymał od Starca z Gór (przywódca syryjskich ismailitów-nizarytów) obok darów ze złota, bursztynu i kryształu, dwie szachownice z figurami. Luksusowe zestawy do gry w szachy posiadał też Jan Marmeduk baron z Durham oraz żona możnowładcy Rogera Mortimera (I połowa XIV wieku).

Szachy były na tyle wartościową grą (nie tylko w sensie materialnym), że ich kradzieży dopuścił się w roku 1353 proboszcz kościoła w Kingston, Robert de Hynkele. Ukradł on zestaw szachów z kości słoniowej należący do rycerza Waltera de Chalkeston z Asshewell. Drogocenne zestawy do gry w szachy skonfiskowali królewscy szeryfowie w Londynie w 1378 roku Alicji żonie rycerza Wilhelma Wyndesore. Jeden zestaw wart był 12 denarów, a drugi wykonany z kości słoniowej 13 szylingów i 4 denary. Wśród szachów były też zestawy warte olbrzymich sum. Takimi zestawami mogli pochwalić się tylko najbogatsi możnowładcy oraz monarchowie. Pod koniec XIV wieku rodzina Hainault spokrewniona z angielskimi Plantagenetami zapłaciła za odnowienie kilku zestawów do gry w szachy i w tabula 32 funty, 15 szylingów i 7 denarów. Pod koniec średniowiecza szachy stały się symbolem i znakiem czasów, oznaką przynależności do warstwy rycerskiej. Ich wyobrażenia pojawiły się też w sztuce użytkowej. Przedstawienia szachów można znaleźć na takich przedmiotach jak zwierciadła z kości słoniowej, lusterka i lustra, psałterze.

Można więc chyba zaryzykować stwierdzenie, że szachy obok miecza i tarczy stały się jednym z symboli rycerstwa. Monarcha z koroną na głowie siedzący przy partii szachów też nie powinien nas dziwić. Średniowieczny rycerz to nie tylko miecz, koń i zbroja…

New Picture (1)

///////////////////////////////////////

Materiał pochodzi ze zbiorów Pani Gizeli Kubalewskiej.

cze
05

W piśmie jest mój artykuł na temat: 1.Sf3 Sf6 2.c4 g6 3.Sc3 d5 4.cxd5 Sxd5 5.h4!?

REblog_0001

Fern2

cze
05

Tomek

Szanowni Państwo,
Tomasz Majewski wesprze gorącym dopingiem reprezentacje Polski na Drużynowych Mistrzostwach Europy w Szachach 2013 (DME 2013), które odbędą się w hotelu Novotel Warszawa Centrum w dniach 7 − 18 listopada. To jeden z pierwszych polskich sportowców, który odpowiedział na zaproszenie Polskiego Związku Szachowego i z uwagą będzie obserwował Polaków rywalizujących ze światową elitą szachistów.
W załączeniu przesyłam informację prasową oraz zdjęcie Tomasza Majewskiego.

W razie dodatkowych pytań zachęcam do kontaktu.

Pzdr
Agnieszka Józefowicz

ul. Belgradzka 8 lok. 01
02-793 Warszawa
phone: 22 858 74 58 wew. 49
fax: 22 858 74 58 wew. 35

e-mail: a.jozefowicz@partnersi.com.pl
www.partnersi.com.pl

Czy Tomasz majewski zmienia dyscypline sportu_inf.prasowa_05.06.2013

cze
04

SZACHY I MIŁOŚĆ

New Picture

Pisałem już o szachach i ich roli w średniowiecznym społeczeństwie. Grę tę upodobali sobie przede wszystkim monarchowie i rycerstwo. Ale w szachy grały też kobiety. Szachownica była rekwizytem i pretekstem do miłości dworskiej, jak pisze w swojej książce R. Bubczyk. Przyjrzyjmy się bliżej, jak to było z szachową i miłosną zarazem grą rycerza i damy.

Towarzyski charakter gry powodował, że często po obu stronach szachownicy zasiadali mężczyzna i kobieta. Zdarzało się, że wykorzystywano szachy jako pretekst do spotkania rycerza z damą. Aranżowano więc przy szachownicy spotkania, które dziś nazwalibyśmy randkami, flirtami. Szachy stały się zatem wygodnym narzędziem w kontaktach kobiety z mężczyzną, w sytuacji kiedy cały świat zewnętrzny był w kwestiach damsko-męskich mocno sformalizowany, pełen zakazów i konwencji. Jedną z takich obsesji było cudzołóstwo. Małżonek robił wszystko, aby jego żona nie była wystawiona na pokusę tego grzechu. Stąd m.in. liczne dwory pełne służby i dworek towarzyszących damom. Prawdziwa dama nigdy nie była sama, przede wszystkim sama z innym mężczyzną. Tymczasem szachy dawały możliwość zainicjowania nawet intymnej znajomości damy i rycerza.

Dla średniowiecznych pisarzy szachy były atrybutami „miłosnych afer”. W starofrancuskim romansie rycerskim z XII/XIII wieku główna bohaterka, piękna Beatrice poznaje młodego rycerza Berniera i zakochuje się w nim bez pamięci. Szukając sposobu na intymne spotkanie, nakazuje swemu szambelanowi sprowadzić rycerza na zamek pod pretekstem gry w szachy. Rycerz zaproszenie przyjmuje i zjawia się w komnacie damy. Jest tak piękny, że Beatrice nie potrafi mu się oprzeć i… prosi go o ślub z nią! Bernier po chwili wahania zgadza się. Oboje nie zdążyli nawet rozegrać partii szachów! Ale w końcu to był tylko pretekst… Jeszcze ciekawszy jest przekaz Jana Froissarta (XIV wiek) poświęcony pobytowi króla angielskiego Edwarda III na zamku hrabiny Salisbury, Katarzyny. Edward zapragnął pięknej Katarzyny, a umożliwić mu to miały… szachy. Nakłonił więc hrabinę do rozegrania partii. Król celowo grał słabo pozwalając Katarzynie wygrywać. Chciał sprawić jej przyjemność. Poza tym, dla zwycięzcy (w domyśle – Katarzyny) przeznaczył piękny pierścień z rubinem. Hrabina domyśliła się jednak, że nie pierścień jest stawką w tej grze i odmówiła dalszego udziału w tak „ustawionej” partii szachów. Miłosny podbój króla nie udał się.

Cała gra miała podtekst erotyczny. Pojawiło się tutaj pożądanie i namiętność. Sama gra nie miała już w tym momencie charakteru intelektualnej rozrywki. Podobnych przypadków było więcej. Gracze w takich sytuacjach traktowali grę w szachy instrumentalnie, jako środek do osiągnięcia założonych celów. Nagroda dla zwycięzcy miała być, przynajmniej w założeniu, większa niż tylko satysfakcja z pokonania przeciwnika na szachownicy. O tego rodzaju praktykach pisał już Giovanni Boccaccio. Opisywał on partię szachów rozgrywaną przez Anichino i piękną Beatrycze. Mężczyzna zakochał się w kobiecie i „dał się zwyciężyć” w rozgrywanej partii, czym sprawił Beatrycze wielką przyjemność. W dalszym ciągu gry (kolejna partia?) Anichino wyznał kobiecie swoją miłość. Ta szczerość i żarliwość uczucia rycerza spowodowała, że Beatrycze przystała na jego zaloty. Opowieść ta kończy się w… alkowie. Szachy raz jeszcze stają się rekwizytem, który zbliża kochanków i ułatwia im romans. Z przykładów tych można wnioskować, iż w kulturze rycerskiej mocno ugruntowana była wówczas „idea szczególnego miłosnego posłannictwa szachów” jak pisze R. Bubczyk.

Co ciekawe, w średniowiecznych utworach można znaleźć bardziej szokujące wątki miłosne i erotyczne z szachami w roli głównej. Niektóre z nich przedstawiały grę w szachy jako narzędzie do zdobycia kochanki, a wynik tej gry decydował o tym, czy kobieta rozgrywająca partię z mężczyzną, całkowicie podporządkuje się jego erotycznym żądzom, czy też nie. Jeśli mężczyzna wygrywał, wówczas zdobywał kochankę! Przykładem może być trzynastowieczny romans „Huon z Bordeaux”. Fabuła jest mniej więcej następująca: do pałacu saraceńskiego władcy przybywa chrześcijański rycerz Huon. Saraceński władca słysząc o biegłości rycerza w grze w szachy, postanawia go sprawdzić i proponuje mu partię ze swoją piękną córką – mistrzynią szachową. Huon przyjmuje wyzwanie. Panowie ustalają, że jeśli chrześcijanin wygra partię będzie mógł spędzić z córką Saracena całą noc w sypialni, a jeśli przegra, straci swoją głowę. Gra jest wyrównana, rycerz walczy o swoje życie, dziewczyna o cześć. Kiedy wydaje się, że rycerz przegra, to kobieta postanawia przegrać, aby ratować pięknego Huona, w którym w trakcie gry zakochuje się. Rycerz jednak nie chce zwycięstwa osiągniętego w nieuczciwy sposób i rezygnuje z partii. Ocalił głowę, ale rozgniewał dziewczynę, która miała ochotę spędzić z nim noc.

Szachy pozwalały więc kobiecie i mężczyźnie zbliżyć się do siebie i zaspokoić swoje żądze. Wszystko odbywało się „legalnie” bo i gra oficjalnie nie miała przecież erotycznego podtekstu. Panie i panowie, może czas zaproponować dziś wieczorem swojemu partnerowi/partnerce partię szachów?

Źródło: R. Bubczyk, Szachy i rycerze. O grach planszowych w angielskiej kulturze wyższej późnego średniowiecza, Wyd. UMCS, Lublin 2005.

///////////////////////////////////////

Materiał pochodzi ze zbiorów Pani Gizeli Kubalewskiej.

cze
04

Głównym tematem kwietniowego numeru są mistrzostwa Polski. Mój wkład to partia Wojtaszek-Jansa, Bundesliga 2013.

Panoramablog1

Panoramablog2

cze
03

 ZBRODNIA I SZACHY

New Picture (5)

Czy szachy mogą być zabójczą grą? Czy szachownica może być narzędziem zbrodni? Ta spokojna gra nie wyzwala chyba w ludziach tak skrajnych emocji jak gniew, złość, nienawiść. Przecież szachista to nie bokser. Ale tak może się tylko wydawać. Już w średniowieczu wiadomym było, że i gra w szachy wyzwala najniższe ludzkie instynkty i prowadzi do zbrodni.

Z literatury tamtego okresu znamy wiele przykładów, kiedy szachy stawały się narzędziem zbrodni lub znajdowały się w centrum wydarzeń, które do zbrodni prowadziły. Jeden z francuskich romansów z XIII wieku mówi o zdarzeniu do którego doszło na dworze cesarza Karola Wielkiego. W Wielkanoc do partii szachów usiedli syn cesarza Cherlot i młody rycerz Baldwin, syn jednego z najlepszych cesarskich rycerzy Ogiera Duńczyka. Szachowy pojedynek wygrał Baldwin. Cesarski syn urażony porażką obrzucił Baldwina i jego ojca wyzwiskami, po czym chwyciwszy szachownicę, uderzył nią z całą siłą młodego Baldwina w skroń, zabijając go na miejscu. Wasal nie powinien był wygrywać z seniorem, gdyż to wzbudziło w nim niepohamowany gniew. Cesarski syn ukarał zuchwalca śmiercią, wykorzystując do tego nie miecz, ale szachownicę. Podobną historię „sfabrykował” w 1160 roku mnich z klasztoru Tegernsee, Metellius. Tym razem, syn Pepina króla Franków przegrał partię szachową z niejakim Okariusem, po czym chwycił szachową wieżę i uderzył nią w skroń przeciwnika kładąc go trupem na miejscu. Znów zginął ten, który złamał, przekroczył zasady feudalnego porządku.

Interesujący w tym względzie jest też angielski romans z końca XIV wieku opowiadający o kłótni królewicza Jana z niejakim Foukiem podczas gry w szachy. W wyniku kłótni, pomiędzy rycerzami doszło do bójki. Jan uderzył Fouka szachownicą  w głowę, na co ten ripostował i kopnął królewicza w brzuch z taką siłą, że ten na chwilę zasłabł. Odzyskawszy siły, królewski syn poskarżył się ojcu na zachowanie rycerza. Henryk II zamiast stanąć po jego stronie, skarcił go za donosicielstwo i jeszcze dodatkowo ukarał. Jan znienawidził Fouka jeszcze bardziej i do końca życia tę nienawiść w sobie nosił. W przedstawionych sytuacjach szachy były narzędziem ofensywnym, przy ich pomocy dokonywano lub próbowano dokonać zbrodni. Były jednak również przypadki użycia szachów w obronie własnej. O tym także wspomina średniowieczna literatura. Ciężka szachownica i piony do gry były używane przez grających do obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi. Jeden z karolińskich romansów mówi o tym, że podczas gry do komnaty hrabiego Normandii Ryszarda, wpadli rycerze z zamiarem aresztowania go. Nie udało im się to, gdyż Ryszard użył szachownicy jako broni, uderzając nią po kolei wszystkich napastników i „załatwił” ten sposób sprawę aresztowania.

Zdarzenia te nie były tylko i wyłącznie fikcją wymyśloną przez pisarzy średniowiecznych. Z ksiąg sądowych angielskiego sądu królewskiego czasów Henryka III (1216-1272) znamy dwie sprawy „kryminalne” związane z szachami. Pierwsza dotyczyła zdarzenia z 16 sierpnia 1254 roku. Tego dnia na partii szachów spotkali się dwaj rycerze: Wilhelm z Wendene i Robert syn Bernarda. Doszło miedzy nimi do kłótni. Do akcji wkroczył giermek Roberta chcący bronić swego pana, ale Wilhelm był szybszy i ugodził go nożem w brzuch. Giermek zmarł. Wilhelm zbiegł z miejsca zbrodni i nie został pojmany. Sąd nakazał ścigać rycerza-mordercę. Jeszcze gorzej było 5 lipca 1266 roku kiedy to rycerz Dawid z Bristolu rozgrywał partię szachów z Julianną żoną Ryszarda le Cordwaber. Podczas rozgrywki doszło do kłótni i Dawid ugodził nożem kobietę w udo. Doszło do uszkodzenia tętnicy i kobieta wykrwawiła się na śmierć. Sprawca zbrodni zbiegł. Sąd nakazał jego ściganie. W obu przypadkach do zbrodni doszło podczas gry w szachy. Nie wiadomo, czy kłótnie w konsekwencji których doszło do morderstw dotyczyły sytuacji na szachownicach, ale nie można tego wykluczyć.

Szachów używano również jako przynęty, gdy knuto różne intrygi, a ich celem mogła być zbrodnia. Angielski romans „Gui of Warwick” przytacza opowieść o rycerzu, który odwiedza dwór cesarza w Konstantynopolu i rozgrywa tu partię szachów z rządcą cesarskim, mściwym i podstępnym Morgadourem. Obecna przy rozgrywce była też piękna córka cesarza. Kiedy Morgadour przegrał kilka partii, postanowił się zemścić.

Zostawił Gui’a z córką cesarza w komnacie i zawiadomił władcę, że rycerz zgwałcił jego córkę. Cesarz nie dał jednak wiary tym „rewelacjom”. Niezrażony rządca wmówił więc Gui’owi, że cesarz chce go zabić i ułatwił mu ucieczkę z zamku. W ten sposób pozbył się niewygodnego konkurenta na dworze. Szachy posłużyły też w XIV wieku sir Wilhelmowi de Graville do zdobycia miasta Evreux. Sir Wilhelm podczas pogawędki z francuskim zarządcą zamku zaproponował mu partię szachów wiedząc, że człowiek ten jest zagorzałym zwolennikiem tej gry. Francuz zgodził się i Wilhelm wysłał sługę po szachy (w rzeczywistości po zbrojnych mieszczan). Zarządca wpuścił Wilhelma na teren zamku i pozostawił otwartą bramę. Przez nią do zamku dostali się napastnicy i po krótkiej walce zdobyli umocnienia. W walce, Wilhelm zabił też zarządcę zamku, który dał się namówić na partię szachów.

Jak widać z tych przykładów, czasami szachy prowadziły ich miłośników do zguby. Mogły być narzędziem intrygi lub nawet zbrodni. Na szczęście, jak mawiał pewien rosyjski pisarz, każda zbrodnia ma swoją karę…

Źródło: R. Bubczyk, Szachy i rycerze. O grach planszowych w angielskiej kulturze wyższej późnego średniowiecza, Wyd. UMCS, Lublin 2005.

////////////////////////////////////

Materiał pochodzi ze zbiorów Pani Gizeli Kubalewskiej.

cze
03

Saloniki

W dniach 22 maja – 3 czerwca 2013 odbył się w Salonikach czwarty turniej Grand-Prix serii 2012/2013. Dwa najlepsi zawodnicy tego cyklu kwalifikują się do następnego turnieju kandydatów.

Końcowe wyniki

1. Lenier Dominguez 8          40
2-3. Gata Kamsky 7.5 39
Fabiano Caruana 7.5 37
4-5. Alexander Grischuk 6 32.5
Ruslan Ponomariov 6 31
6. Rustam Kasimdzhanov 5.5 28
7. Hikaru Nakamura 5 25.5
8-9. Peter Svidler 4.5 22.25
Veselin Topalov 4.5 22.25
10-11. Etienne Bacrot 4 22.5
Alexander Morozevich 4 19.5
12. Vassily Ivanchuk 3.5 18

Zwycięstwo Kubańczyka Domingueza jest z pewnością dużą niespodzianką. Klęskę poniósł faworyt turnieju Ukrainiec Iwanczuk.

Strona turnieju

ChessBase News 1
ChessBase News 2
ChessBase News 3
ChessBase News 4
ChessBase News 5
ChessBase News 6
ChessBase News 7
ChessBase News 8
ChessBase News 9
ChessBase News 10
ChessBase News 11

cze
03

Prezentuję nowe studium Grzegorza Mazura. Rozwiązanie podane jest na mojej stronie.

Autor: Grzegorz Mazur (czerwiec 2013)

New Picture (4)
Białe zaczynają i wygrywają:

 

cze
03

W dniach 30 maja do 1 czerwca 2013 odbył się w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Tucholi (tempo po 25 minut dla zawodnika, 9 rund) turniej z udziałem 17 zawodników słabowidzących z II kategorią inwalidztwa na wzrok.

Zwyciężyli faworyci Rafał GUNAJEW z Krakowa, Tadeusz ŻÓŁTEK z Łodzi i Dawid FALKOWSKI z Dąbrowy Górniczej.

Sędzią głównym był Ulrich Jahr, który przekazał nam informację i zdjęcia z imprezy. 

P1050310Widok na salę gry P1050304

W akcji znany mistrz z Łodzi Tadeusz Żółtek

P1050320

 Czarnymi gra Antoni Ptasznik – najstarszy uczestnik turnieju (84 lata)

P1050312

Antoni Ptasznik przywiózł ze sobą swoją hulajnogę i jeździł po Tucholi wzbudzając sensację

IMG_0032

Ulrich Jahr w otoczeniu zwycięzców (zdjęcie wykonane przez Ewę Sargalską)

cze
02

Zgodnie ze Statutem PZSzach (par. 23, p.4) oraz informacją zamieszczoną na stronie PZSzach  termin zgłaszania kandydatów na Prezesa PZSzach upłynął 25 maja br.
Informujemy, że do biura PZSzach wpłynęły terminowo 4 zgłoszenia, które dotyczyły jednej osoby – Tomasza Delegi.

Zgłoszenia wpłynęły od następujących Wojewódzkich Związków Szachowych: Mazowiecki, Lubuski, Zachodniopomorski, Opolski.

Poniżej, zgodnie z w/w paragrafem Statutu, publikujemy założenia programowe Tomasza Delegi.

Tomasz Delega
kandydat na Prezesa Polskiego Związku Szachowego

Kolejny dobry ruch
Plan działań na najbliższe cztery lata

Szanowni Państwo!

W mijającej kadencji pełniłem funkcję Wiceprezesa oraz Sekretarza Generalnego. W mojej ocenie udało się zrobić bardzo dużo. Nowe biuro PZSzach w Al. Jerozolimskich, nowi pracownicy w biurze, nowy Statut, sponsorzy, media, transparentna procedura przetargowa na organizację imprez, nowa strona www, pilot programu „Edukacja przez Szachy w Szkole”, szkolenia dla organizatorów, uzyskanie statusu OPP, akcja „Szachiści grają dla…” – te hasła mówią same za siebie.

Gdybym miał więc pokusić się o określenie jednym słowem co jako Prezes PZSzach planuję robić w nadchodzącej kadencji, powiedziałbym, że chciałbym kontynuować kierunek obrany przez Prezesa Tomasza Sielickiego.

Wydaje się, że jeśli chodzi o sport wyczynowy, to mamy już bardzo solidne podstawy: Mistrzostwa Polski odzyskały swoją oprawę i rangę, w Ekstralidze kluby walczą o nagrody finansowe, a w reprezentacji narodowej grają wszyscy najlepsi. W sporcie młodzieżowym prężnie działa Akademia Szachowa, a także udało się uruchomić drugi, obecnie zawieszony, projekt szkoleniowy Kadra Narodowa Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych. Ponadto nasz kraj w 2013 roku był lub będzie areną czterech turniejów rangi europejskiej: Indywidualne Mistrzostwa Europy odbyły się w maju w Legnicy, w listopadzie w Warszawie zostaną rozegrane Drużynowe Mistrzostwa Europy, a w grudniu już tradycyjnie Mistrzostwa Europy w szachach szybkich i błyskawicznych.

Zdecydowanie gorzej przedstawia się sytuacja w sporcie powszechnym – upadają lub tracą na znaczeniu kolejne openy – warto przypomnieć, że w 2012 roku żaden turniej szwajcarski nie spełnił warunków, aby można było się z niego zakwalifikować do finału Mistrzostw Polski. W nienajlepszej kondycji znajdują się również Wojewódzkie Związki Szachowe i choć ten rok jest pierwszym, w którym do kasy WZSzachów trafi więcej pieniędzy, to i tak w większości województw ciężko dopiąć budżety. Dlatego też uważam za właściwe, aby w nowym zarządzie, analogicznie do Wiceprezesa ds. Sportowych oraz Wiceprezesa ds. Młodzieżowych, został powołany Wiceprezes ds. Sportu Powszechnego.

Przechodząc do konkretów, sześć głównych spraw na najbliższe cztery lata:

1. Uruchomienie powołanej do życia Rady Przyjaciół Szachów przy PZSzach

Funkcjonowanie takiej Rady jest kluczowe dla budowania odpowiednich relacji ze światem biznesu, polityki, kultury i nauki. Ustępujący Prezes Tomasz Sielicki złożył deklarację, że jest gotów stanąć na czele takiej rady. Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że dzięki pozycji w radzie Pan Tomasz będzie miał optymalnie warunki do działania, a ponieważ miłośnikiem szachów jest się na całe życie to jestem przekonany, że Pan Tomasz podejdzie do budowania tej rady z właściwą dla siebie energią i rozmachem.

2. Edukacja przez szachy w szkole

To jeden z kluczowych projektów w nadchodzącej kadencji. Już we wrześniu rusza program pilotażowy w czterech województwach: Mazowieckim, Dolnośląskim, Podlaskim i Świętokrzyskim. Mam nadzieję, że pilot zakończy się sukcesem i ten projekt ruszy w kolejnych latach w pozostałych województwach. Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby wraz za deklaracją Parlamentu Europejskiego poszły również pieniądze. To wielka szansa nie tylko dla szachów, ale także, a może przede wszystkim, dla całego społeczeństwa.

3. Drużynowe Mistrzostwa Europy 2013

Można chyba powiedzieć, że to najważniejsza impreza szachowa w powojennej Polsce. Od czasu pamiętnej olimpiady w 1935 roku Polska nie była areną zmagań drużyn, w których wystąpią czołowi zawodnicy świata. To wielkie przedsięwzięcie organizacyjne, a także finansowe. Choć zespół organizujący ten turniej działa już od prawie roku, to wiele jest jeszcze do zrobienia, szczególnie w kwestii pozyskania odpowiednich środków finansowych. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby impreza zakończyła się sukcesem. Jest to ogromna szansa dla szachów, aby stały się sportem rozpoznawalnym i odzyskały należny im prestiż w naszym kraju.

4. Szachy dla każdego

W dzisiejszym świecie na grę w klasycznych turniejach szachowych amatorzy mają coraz mniej czasu. Wydaje się, że przyszłość należy więc do turniejów w szachach szybkich i błyskawicznych, tym bardziej, że można już je zgłaszać do oceny rankingowej FIDE. Bijące rekordy frekwencji Mistrzostwa Europy oraz Mistrzostwa Polski Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych – obie imprezy z udziałem także rzeszy amatorów – potwierdzają, że jest to właściwy kierunek. PZSzach powinien promować tego typu turnieje.

5. Budowa zaplecza

Aby osiągać sukcesy sportowe trzeba inwestować. Jednym z głównych zadań na nadchodzącą kadencję powinno być zbudowanie zaplecza dla reprezentacji narodowych zarówno kobiet jak i mężczyzn. Powinniśmy skoncentrować się na wyselekcjonowanej grupie młodzieży, która w przyszłości będzie mogła z sukcesami zastąpić obecnych kadrowiczów. Do rozważenia pozostaje zmiana regulaminu powoływania kadry, dzięki której do reprezentacji będzie można powoływać młodych, rokujących zawodników. Wydaje się, że obecnie kryteria regulaminowe są zbyt sztywne.

6. Filary funkcjonowania

Każda organizacja potrzebuje do działania ludzi. Ludzi, którzy będą gotowi realizować jej cele. W biznesie za swoją pracę ludzie biorą pieniądze. Ustawa o sporcie przewiduje, że prezes i członkowie zarządu pełnią swoje funkcje społecznie. Jest to dla mnie niezrozumiałe i może prowadzić do patologii. Dlatego też, w porozumieniu z innymi związkami sportowymi, powinniśmy dążyć do zmiany tych zapisów w ustawie o sporcie. Jeżeli w jakiejś niezbyt długiej perspektywie nic się nie zmieni, to chętnych do pracy społecznej w związkach sportowych będzie coraz mniej.

Reasumując zachęcam do oddania głosu na mnie w nadchodzących wyborach i jeśli zostanę wybrany, to będę liczył na to, że zagłosujecie Państwo również na osoby, które zaproponuję do zarządu i z którymi będę chciał ten program realizować.

/-/ Tomasz Delega

Źródło