Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

maj
13

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

PZSzach: „Z uwagi na 90-lecie Polskiego Związku Szachowego poproszono o kandydatury wybitnych trenerów, którzy mogliby być odznaczeni na gali Polskiego Związku Szachowego. Zaproponowano:

Leszek Ostrowski,

Jacek Bielczyk,

Waldemar Świć,

Marek Matlak,

Bogusław Boder,

Piotr Mickiewicz,

Marian Wodzisławski,

Ryszard Bernard,

Piotr Zieliński,

Magdalena Zielińska,

Waldemar Jagodziński,”.

Czytaj dalej … link.

maj
13

Kontynuacja odcinka 63

W Magazynie Szachista (luty 2016) Andrzej Filipowicz na stronie 26 napisał:

Szach1

W poprzednich odcinkach była mowa o tym, że miesięcznik jest czytany także przez mało jeszcze doświadczonych, ale z ambicjami sportowymi  zawodników, którzy chcą z pewnością zdobyć odpowiednią wiedzę szachową, aby następnie szybko uzyskać wyższe kategorie oraz osiągać satysfakcjonujące ich (także nas kibiców) sukcesy turniejowe.

Rady Andrzeja Filipowcza są sprzeczne z tym, co głoszą wybitni arcymistrzowie. Dla przypomnienia odcinek 62.

Dla mnie nie jest to właściwie żadnym zaskoczeniem. Z podobnym podejściem do szkolenia młodych kadr spotkałem się na trzech sesjach Młodzieżowej Akademii Szachowej w latach 1999 i 2000. Dlatego nie należy się dziwić, że mamy tylko jednego zawodnika powyżej 2700, który akurat wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że głównie pracuje nad debiutami!

Od wielu lat, najpierw jako aktywny trener i następnie autor wielu książek, staram się dać młodym adeptom sztuki szachowej praktyczne wskazówki. Opieram się na wiedzy zdobytej w czasie wieloletniego studiowania m.in. znakomitej literatury w j.rosyjskim, rozmowach z wybitnymi indywidualnościami królewskiej gry oraz badaniom teorii szachów.

Z tezami Andrzeja Filipowicza trudno jest się zgodzić, gdyż odbiegają one od logiki współczesnego rozwoju szachów!

Na tym blogu pisałem już o tym, że nie ma żadnych wątpliwości, że intensywna praca z otwarciami jest twórcza i pomaga rozwinąć wiele pozytywnych cech oraz umiejętności, takich jak wytrwałość w szukaniu nieznanych dróg oraz doskonaleniu zdolności analitycznych.

Inspiruje też do nieustannego poznawania nowych pozycji w grze środkowej, które są ściśle związane z wieloma otwarciami. Ponadto często zmusza nawet do zajmowania się różnymi końcówkami, które wynikają w toku analizy wielu sytuacji w początkowym stadium gry.

Wniosek: Praca analityczna z otwarciami szachowymi daje możliwość do zajmowania się także problemami pozostałych części partii!

To właśnie „syzyfową pracą” jest studiowanie jakiś pozycji z gry środkowej bez powiązania tego z debiutami. Szachista pozna pewne sytuacje i nie będzie umiał wykorzystać tej wiedzy w praktyce. Tymczasem studiując np. teorię obrony Nimzowitscha lub różnych wariantów gambitu hetmańskiego pozna różne struktury pionkowe, jak: izolowany pionek, wolny pionek, wiszące pionki, zdwojony pionek itd. Czyli tą drogą można połączyć poznawanie wariantów debiutowych z ważnymi elementami gry środkowej.

Włączając np. pewne warianty obrony sycylijskiej do własnej gry poznajemy różne motywy kombinacyjne, jak atak na króla w centrum, akcje taktyczne przy tych samych i różnostronnych roszadach itd.

Tak więc należy zalecać młodzieży z ambicjami sportowymi łączenie poznawania strategii i taktyki szachów z pracą nad repertuarem debiutowym! To będzie owocne szkolenie (albo samoszkolenie), a nie jak twierdzi Andrzej Filipowicz – „syzyfowa praca”!

Oczywiście trzeba znać elementarne końcówki i różne metody realizacji przewagi. Jednakże bez dobrej znajomości otwarć, tej fazy gry możemy nie osiągnąć! Albo uzyskamy ją w stanie nie nadającym się do dalszej walki!

Nazywanie przez Andrzeja Filipowicza „kujonami debiutowymi” zawodników, którzy pracują intensywnie nad początkowym stadium partii szachowej, jest dużą przesadą. Przecież do tej grupy należą mistrzowie świata i cała czołówka światowa. To przecież „kujon debiutowy” Anand zaprosił kilka lat temu do współpracy polskiego „kujona” Radosława Wojtaszka!

cdn

 

 

maj
13

Socko_SwiatSieKreci

Gość napisał: Oto kolejny świetny materiał szachowy w TVP 1.

maj
12

OCHOCKI TURNIEJ SZACHOWY DZIECI DO 12 LAT

Turniej nr 27 na 90-lecie Polskiego Związku Szachowego

Dnia 21.05.2016 roku (sobota), godz. 9.45.

Warszawa-Ochota, Sala gimnastyczna OSiR Ochota, ul. Nowowiejska 37 B

Dokładne informacje:

90 lat Plakat turniej szachy

90 lat reg OCHOCKI TURNIEJ SZACHOWY

 

maj
11

Kontynuacja odcinka 62 

Andrzej Filipowicz opublikował w swoim piśmie kilka własnych przemyśleń, z którymi warto się zapoznać. Oto wycinek z Magazynu Szachista styczeń 2016:

/////////////////////////////

… „Jednocześnie w miesięczniku zajmujemy się najważniejszymi dla każdego młodego szachisty problemami gry środkowej, która podobnie, jak końcówki odgrywa decydującą rolę w obecnych sukcesach szachowych. Te stadia gry trzeba bez przerwy udoskonalać, natomiast debiutów trzeba się po prostu nauczyć, bowiem debiut stał się obecnie elementarzem, podobnie jak nauka posunięć. Poważnym problemem jest tylko ustalenie repertuaru debiutowego, pasującego do stylu gry i do rodzaju szachowej rywalizacji. Każdy z zawodników marzący o wielkich światowych sukcesach musi się zastanowić nad specyfiką repertuaru debiutowego w szachach klasycznych, szybkich i błyskawicznych. Bardzo rzadko można spotkać trenera, który ma zrozumienie szerokiego spectrum wariantów debiutowych i potrafi dać dobrą radę. Nasz los jest w naszych rękach, bo w żadnym podręczniku nie znajdziemy takich wskazówek” ….

/////////////////////////////

Po tym tekście otrzymałem kilka krytycznych komentarzy, z których tylko następujące dopuściłem do publikacji. Inne były zbyt „ostre” i nie wnosiły nic istotnego do poruszonej kwestii.

Krzysztof Kledzik 3 stycznia 2016 o godz, 12:47

Debiutów nie można się ot tak, nauczyć. Na debiutami trzeba pracować, szukać nowych rozwiązań, silniejszych posunięć. To jest przede wszystkim ciągła praca twórcza, a nie polegająca na nauczeniu się. Nauczyć się można techniki gry końcowej, np. metody rozgrywania pionkówki z oddalonym dochodzącym pionem, czy końcówki lekkofigurowej. To jest właśnie elementarz którego trzeba się nauczyć, i znać. A debiuty to nie jest elementarz, to jest podstawa sukcesu współczesnych szachistów. I to debiuty odgrywają decydującą rolę w obecnych sukcesach szachowych, o czym mówili wszyscy szachiści z czołówki listy rankingowej ELO. Oni właśnie wskazywali na dominującą rolę debiutów jako podstawy swojego treningu, a o końcówkach wspominali jako o elementarzu, którego treść szlifuje się na turniejach. Nie można utożsamiać pracy nad debiutami z nauką posunięć. To jest spłycenie zagadnienia. Nauka posunięć jest rzeczą na pierwsze zajęcia szachowe, prowadzone z osobą która nigdy w życiu nie siedziała przy szachownicy, i nie wie jakie ruchy wykonuje skoczek czy goniec. A prawdziwa praca debiutowa polega na twórczym poszukiwaniu nowości w zapewnianiu sobie przewagi na początku partii. To nie jest nauka posunięć, to jest wielowątkowa, koncepcyjna praca. To nie jest nauka kilkunastu posunięć na pamięć, aby szybko je „odklepać” na szachownicy. Którzy szachiści osiągają czołowe lokaty na światowej liście rankingowej? Ci którzy twórczo pracują nad debiutami. Którzy szachiści zatrzymują się na granicy 2650 i już nie progresują? Ci którzy traktują debiuty jako naukę posunięć, jako coś co należy nauczyć się i przeskoczyć. Tylko że w efekcie nie przeskakują magicznej bariery 2650. Dlatego sugeruję aby nie zaniżać znaczenia pracy debiutowej, i nie deprecjonować jej znaczenia dla przebiegu partii szachowej i dla przyszłych zwycięstw przy szachownicy. A takie nastawienie niestety ostatnio obserwuję w niniejszym magazynie szachowym. Czasopisma szachowe czytają nie tylko zaawansowani szachiści którzy znają znaczenie pracy debiutowej i jej wpływ na wynik partii, ale też i osoby początkujące. A one na podstawie takiej lektury mogą błędnie wywnioskować, że debiut to kilka wyuczonych posunięć z książki, i to jest coś co należy wykuć, wykonać na szachownicy, i szybko zapomnieć, aby w końcu rozwinąć skrzydła w końcówce, którą zazwyczaj przegrywają, bo ich przeciwnik już w debiucie uzyskał lepszą pozycję. A oni z (honorem?) przegrali.

Krzysztof Kledzik 8 stycznia 11:05

No cóż, nikt nikomu nie zabrania mieć własnego zdania, ale prawidłowość tego weryfikują rezultaty osiągane przez szachistów. A widać gołym okiem, która teoria szachowa zapewnia graczom czołowe miejsca na liście ELO. We współczesnej literaturze szachowej (w tym szkoleniowej) warto propagować jednak współczesne podejście do szachów. Capablanca uważał końcówki za podstawę szachów, ale to było 100 lat temu, i jego teoria obecnie jest nieaktualna. W ciągu całego wieku w szachach dokonało się tyle zmian, że warto je uwzględnić. Każda dziedzina sportu czy gier ewoluuje, powstają nowe teorie, poprzednie stają się już nieaktualne i mają jedynie wartość historyczną. Tak jest w każdej dziedzinie, i szachy nie są (a przynajmniej nie powinny być) tu wyjątkiem.

Adamek 30 kwietnia 22:27

Jeśli chodzi o Magazyn Szachista to jego redaktor naczelny Andrzej Filipowicz ma wielkie zasługi jako sędzia szachowy, ale jego zaniżanie znaczenia debiutów na korzyść końcówek, to jest naprawdę krecia robota. I to robi w czasopiśmie które ma uznaną markę na rynku szachowym, i które czytają ludzie nowi, którzy dopiero się uczą szachów. To trochę tak jakby w magazynie dotyczącym nowych technologii, zacząć negować znaczenie informatyki i komputerów, i udowadniać że najważniejsza jest nauka obsługi zwykłych maszyn do pisania.

 

maj
10

Kontynuacja odcinka 61

W poprzedniej części napisałem m.in. Opieramy się przede wszystkim na doświadczeniach i opiniach wielkich autorytetów światowych!

Teraz proszę wybierać pomiędzy radami Andrzeja Filipowicza, a wskazaniami fachowców szachowych najwyższej klasy: 

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.

Garri Kasparow – mistrz świata w latach 1985 – 2000: Nie ma znaczenia jak dobrze grasz, nie możesz spodziewać się dobrych wyników kiedy masz przegraną po debiucie.

Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

Magnus Carlsen – mistrz świata od 2013: Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.

//////////////////////////////////////////////

Chyba zrozumiałe jest dla wszystkich to, że każdy sympatyk królewskiej gry, nawet początkujący, chce szybko wygrywać swe pojedynki. To jest motywacja do uprawiania szachów. Na pewno nikt nie będzie jej miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może każdego zniechęcić do poważniejszego zajmowania się szachami. A jakie rezultaty można oczekiwać, kiedy na początku swej przygody z grą młody zawodnik będzie studiować tylko końcówki?

Problematyka gry końcowej jest bardzo szeroka i poznanie jej tajemnic, w szybkim tempie, jest praktycznie niemożliwe. Na to trzeba poświęcić wiele miesięcy intensywnej pracy i mimo tego sukcesów nie będzie!

Dlatego bez wystarczającej znajomości pierwszego stadium partii oraz własnego repertuaru debiutowego nie ma większych szans na przejście do gry środkowej z pozycją możliwą do dalszej gry. Do końcówki może w ogóle nie dojść.

A więc jak można poważnie traktować wskazówki Capablanki sprzed 100 lat?

Dlatego na blogu założyłem dział „Przed końcówką jest debiut”, który w pouczający sposób ilustruje ważność początkowej części partii szachowej.

Ciekawy przykład z mojej praktyki turniejowej: link.

cdn

 

 

 

 

 

 

maj
09

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

 

18 czerwca uroczysta gala z okazji 90-lecia PZSzach: czytaj dalej … link.

 

maj
09

thumb_ksiazka-w-100-egzemplarzach

Jerzy Moraś (zdjęcie z internetu)

Czytaj dalej … link

 

maj
09

Od wielu miesięcy otrzymuję emaile od Internautów, którzy czują się zdezorientowani w kwestiach szkoleniowych, szczególnie po ukazaniu się mojej książki „Szachy dla przyszłych mistrzów”.

Powodem tej rozterki są liczne teksty Andrzeja Filipowicza w Magazynie Szachista, np. marzec 2015:

AF1

Redaktor naczelny miesięcznika przedstawia od dawna problemy szkolenia zupełnie inaczej od współczesnych standartów i przez to wprowadza duże „zamieszanie” w kręgach młodych szachistów oraz mało jeszcze doświadczonych szkoleniowców.

Jego głównym mottem jest „Capablanca miał rację” i że w szachach decydującą rolę odgrywają gra środkowa i końcówki.

Przypominam krótko sylwetkę Andrzeja Filipowicza. Był kiedyś czołowym szachistą Polski, jest uznanym sędzią międzynarodowym i od wielu lat zajmuje się pracą publicystyczną (Magazyn Szachista).

Ale nigdy nie był sensu stricto trenerem szachowym, choć pełnił wielokrotnie funkcję kierownika ekip Polski na ważnych imprezach szachowych. Szkolenie szachistów różnych klas, a rola kapitana to są dwie przeróżne kwestie.

Andrzej Filipowicz nie ma żadnych osiągnięć na płaszczyźnie rozwoju współczesnej teorii debiutów. Jedyną książkę o tej tematyce „4…d5 in the CORDEL DEFENCE, Spanish Game (Chess Enterprises, USA)” wydał ze mną w 1981 roku! Nie ma żadnych poważnych publikacji o nowych ideach w otwarciach. Jego seria „Od amatora do mistrza!” w swoim miesięczniku jest bardzo ciekawa, ale przedstawia tę problematykę dla zawodników początkujacych do mniej więcej II kategorii.

Żyjemy w demokratycznym świecie i oczywiście każdy może głosić swoje osobiste opinie na różne zagadnienia. Jednakże musi być zachowany jakiś zdrowy rozsądek!

Problem istoty fazy debiutowej we współczesnych szachach jest bardzo ważny, gdyż w dużym stopniu może to decydować o karierze sportowej zawodniczek i zawodników.

Tym zagadnieniem zajmujemy się już od dawna na tym blogu. Opieramy się przede wszystkim na doświadczeniach i opiniach wielkich autorytetów światowych!

cdn