Talk the talk and walk the walk. ?#speedchess pic.twitter.com/LRNpTNKqe0
— Sam Copeland (@Sam_Copeland) 7 września 2018
W wpisie
zrelacjonowałem, jak to czołowy trener MASz próbował pokrzyżować szyki w mojej współpracy drogą faksową z Maciejem Brzeskim.
W piśmie „Szachy/Chess” (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002) na stronie 92 przedstawiłem ustalenia, jakie zapadły na sesji w Wiśle w 2000 roku pomiędzy kierownictwem MASz w obecności tego trenera oraz mną w sprawie Maćka. Mnie dano wtedy wolną rękę. Zgodziłem się na to, gdyż prosił mnie o to wcześniej ojciec Brzeskiego.
Ustaliliśmy repertuar po 1.e4 i w tym kierunku pracowałem. Zatem próba zbojkotowania uzgodnionego programu szkoleniowego przez … była nieodpowiedzialna i wręcz skandaliczna. Zaskoczony tym wysłałem faks wiceprezesowi d/s sportowych … i poinformowałem go o tym fakcie. Ale nie było żadnej reakcji.
Już następnego dnia, czyli 16 października 2000 roku, wysłałem faks ojcu Brzeskiego, w którym m.in. pisałem: „Po 1.d4 powstaje dużo sytuacji o charakterze pozycyjnym (podobnie jak po 1.c4), gdzie przede wszystkim doświadczenie odgrywa decydującą rolę. Tak więc niech pan nie słucha …, gdyż jego ocena dalszego przygotowania debiutowego Maćka jest po prostu błędna. Już … radził Maćkowi granie 1.e4. Każdy dobry zawodnik tak zaczynał grać w szachy. Po 1.e4 jest mniej strategii na rzecz taktyki. Maciek ma za mało doświadczenia. Musi więc grać taktyczne szachy … .
To przekonało ojca Brzeskiego i mogliśmy dalej już bez przeszkód kontynuować dalszą pracę.
Potem po publikacji tekstu w „Szachy/Chess” (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002) kilka osób zadało mi pytanie, czy próbowałem tę kwestię wyjaśnić z trenerem MASz. Nie, gdyż już nigdy nie miałem możliwości spotkania się z nim.
Za współpracę z Wojtaszkiem i Brzeskim nie pobierałem żadnego wynagrodzenia. To był eksperyment w celu sprawdzenia, czy to może funkcjonować w praktyce. Potem chciałem podzielić się moimi doświadczeniami z innymi szkoleniowcami MASz.
Do tego jednak nigdy nie doszło, gdyż nikt w Polskim Związku Szachowym wtedy tą formą szkolenia nie był zainteresowany!
Od lewej: Kacper Piorun, Piotr Górski, Piotr Murdzia i Aleksander Miśta
Mistrzowie świata w rozwiązywaniu zadań szachowych: Polacy sięgnęli po ten tytuł już po raz dziesiąty z rzędu.
Indywidualnie Piotr Murdzia zdobył złoto, natomiast Kacper Piorun srebro.
Gratulacje!
Jan Krzysztof Duda (Dortmund 2018)
Wczorajsze zwycięstwo naszego młodego arcymistrza nad byłym wicemistrzem świata Rosjaninem Siegiejem Karjakinem uradowało chyba wszystkich sympatyków szachów w Polsce: link.
Mamy wreszcie – po Radosławie Wojtaszku – drugiego klasowego zawodnika, który potrafi walczyć z czołowymi szachistami świata! Sam wielokrotnie podkreślałem w różnych publikacjach, że jestem pod wrażeniem talentu Dudy i jego wzorcowego podejścia do samoszkolenia w szachach:
Jan Krzysztof Duda – największa nadzieja polskich szachów: „Szachy to gra bezwzględna. Tak uważa Jan. W meczu koszykówki czy tenisa długo można odrobić nawet dużą różnicę punktów, w szachach źle rozegrany debiut, czyli 10–12 pierwszych posunięć, często kosztuje porażkę. Dlatego te debiuty – choć nie tylko – analizują z trenerem Kamilem Mitoniem. Pracują po 5–6 godzin dziennie. Na zawodach trener w nocy rozgryza rywali, a rano przekazuje Jasiowi, co powinien grać”. Źródło.
Niedawno w „Panoramie Szachowej” (12 – 2017) opublikowano partię Duda – Eljanow z moim obszernym komentarzem.
We wstępie napisałem:
Co mnie cieszy, to że młodzież w Polsce zaczyna już pojmować znaczenie debiutów, np. link.
Radosław Jedynak w swoim programie porusza kwestię centralnego i spójnego systemu szkolenia.
To jest dawna historia. Takiego programu nie było w latach 1999-2000, kiedy to trzykrotnie brałem udział w sesjach MASz.
Dlatego w emailu w dniu 15 sierpnia 2003 do ówczesnego prezesa PZSzach zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego w gronie czołowych trenerów kraju, coś w rodzaju „okrągłego stołu”, w celu opracowania optymalnego systemu szkolenia dla polskiej młodzieży.
W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku prezes napisał, że ta idea mu się podoba i na tym się skończyło.
W czasopiśmie Polskiego Związku Szachowego MAT 2-2015 na stronie 19 w wywiadzie Pawła Dudzińskiego (redaktor prowadzący pisma) Radosław Wojtaszek wypowiedział się odnośnie szkolenia młodzieży w Polsce:
Co do polskiej myśli szkoleniowej, to w mojej ocenie takowa po prostu nie istnieje. Mimo tego, że funkcjonuje Akademia Szachowa, to nie ma w niej spójnego programu treningu. Nie mówię, że trenerzy nie pomagają juniorom, ale raczej nie jest to uporządkowane …
Wypowiedź Radosława Wojtaszka wywołała burzę w środowisku szachowym, choć nasz arcymistrz właściwie nic nowego nie powiedział. Od dawna słyszy się, że z tym trenowaniem młodzieży nie jest optymalnie, co widać po wynikach ostatnich lat w imprezach rangi mistrzostw świata oraz Europy.
Już dawno kilku moich korespondentów w prywatnych listach zwracało uwagę na tę kwestię i na to, że w polskich szachach nie ma jakiś konkretnych wytycznych szkoleniowych dla trenerów. Wielu szkoleniowców często jest zdezorientowanych różnymi teoriami głoszonymi przez autorytety i potem nie wiedzą, na co powinno się właściwie zwracać większą uwagę w swej pracy.
Dla przypomnienia jeszcze:
Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)
„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …
Od mojego listu do ówczesnego prezesa w tej kwestii minęło już 15 lat i problem centralnego i spójnego systemu szkolenia polskiej młodzieży jest dalej aktualny?
Congratulations to Jan-Krzysztof Duda ! ???
He pulled off the biggest upset #speedchess history by defeating @SergeyKaryakin with a win in the bullet time control! pic.twitter.com/Tmr40g44Gg
— Chess.com (@chesscom) 6 września 2018
Bold statement from @MagnusCarlsen in the confessional booth#SinquefieldCup #GrandChessTour pic.twitter.com/O2MAZ4cRcL
— US Chess (@USChess) 25 sierpnia 2018
Dla właścicieli stron i blogów zamieszczonych w Internecie ważną rzeczą jest to, w jaki sposób wyszukiwarki oceniają wagę ich witryn. Jednym z wyznaczników ich popularności i „ciężaru gatunkowego” są podpowiedzi wyświetlane podczas wpisywania kilku pierwszych liter w polu wyszukiwania. Zatem z ciekawości zacząłem wpisywać hasło „blog Konikowski” w najpopularniejszą wyszukiwarkę Google, i okazało się że już po wpisaniu fragmentu „ko”, Google zaproponowało właściwą podpowiedź na trzecim miejscu rozwijanego pola z sugestiami wyszukiwania. To znaczy że Google traktuje Pana stronę blogową jako często odwiedzaną, i posiadającą duże wartości dla użytkowników internetu. Gratulacje!











