cze
08

Kontynuacja odcinka 186

Od wielu lat spotykam sie z krytyką, że mam w głowie tylko jeden problem: debiuty, debiuty…!

Niestety to jest pięta achillesowa polskich szachów wyczynowych i o tym trzeba ciągle przypominać. Takie powinno być zadanie każdego ambitnego trenera, niezależnie od skutków takiego działania. Polskie kadry bowiem nie tolerują krytyki ich gry i mankamentów ich wyszkolenia. O tym mogłem się wielokrotnie przekonać osobiście ze strony zawodników, trenerów, działaczy PZSzach itd.

/////////////////////////////////

Zatem przypomnę niektóre moje wcześniej opublikowane teksty w kwestii istoty fazy debiutowej:

„Kilka lat temu zwrócono mi uwagę na juniora Kacpra Pioruna, którego wtedy oceniano na miarę talentu Wasyla Iwańczuka. Przejrzałem wiele jego partii i stwierdziłem, że jego najsłabszą stroną są właśnie debiuty. Wniosek był jasny: był niedostatecznie szkolony i dlatego ten utalentowany zawodnik  stanął w pewnym momencie w swym twórczym rozwoju…”.

Na szczęście Kacper Piorun zrozumiał, że bez dobrego repertuaru debiutowego nie ma co liczyć na większe sukcesy turniejowe. W wywiadzie w piśmie „MAT” (6-2015) powiedział: „..podreperowałem się trochę w debiutach, bo wcześniej miałem problemy z uzyskaniem przewagi, albo chociaż pozycji  do gryDebiutowo czuję się teraz pewniej…”.

Zapewne wielką niespodzianką dla wielu osób (także dla mnie) był wywiad czołowej zawodniczki kraju Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej (obecnie Cyfka) w piśmie Polskiego Związku Szachowego „MAT (1-2016).

Nasza arcymistrzyni dość krytycznie odniosła się do współpracy z wieloletnim trenerem kadry kobiet Markiem Matlakiem. Następnie co mnie zaszokowało, to że trener kadry męskiej i zarazem mąż konkurentki naszej młodej zawodniczki, Bartosz Soćko współpracuje z arcymistrzynią:

Gdy zaczęłam, pracować z Bartoszem Soćko i wprowadziłam nowy repertuar debiutowy, to już po dwóch turniejach z impetem przekroczyłam barierę rankingową 2400.   

Dalej Pani Karina mówi: „Zmieniliśmy repertuar debiutowy białymi całkowicie, czego efektem było m.in. drugie miejsce na Memoriale Radzikowskiej, wynik na II Lidze Seniorów (5 z 5) czy wynik na lidze chorwackiej – to wszystko dzięki nowemu repertuarowi!

Problem debiutów jest słabością polskich kadr praktycznie od 1945 roku! Dlatego wielokrotnie zwracałem na to uwagę w moich publikacjach (artykuły i książki).

Już pisałem kiedyś na blogu, że studiując książkę Stanisława Gawlikowskiego „100 zwycięstw polskich szachistów“, Penelopa 1997, natknąłem się na stronie 122 na opis udziału wielokrotnego mistrza Polski Bogdana Śliwy w turnieju w Budapeszcie w 1952 roku.

Autor napisał: „Przez dwa powojenne dziesięciolecia w polskich szachach królował Bogdan Śliwa. Debiutując w pierwszych powojennych mistrzostwach Polski w Sopocie w 1946r., odniósł wielki sukces – zajął I miejsce i zdobył pierwszy (z sześciu w całej karierze) tytuł mistrza Polski. Po raz drugi zdobył tytuł w 1951 r., rozpoczynając całą serię zakończoną dopiero w 1954 r., a po raz ostatni został mistrzem kraju w 1960 r.

Gdy w 1952 r. Węgrzy organizowali wielki turniej poświęcony rok wcześniej zmarłemu jednemu z najsilniejszych szachistów okresu międzywojennego – Gezie Maróczy`emu, właśnie Śliwa miał bronić imienia polskich szachów. Trudno było liczyć na sukces, skoro startowali między innymi Keres, Geller, Botwinnik, Smysłow, Stahlberg, Szabo, Petrosjan, ale można się było wiele nauczyć, a przy okazji pokrzyżować plany nawet najwybitniejszym arcymistrzom.

Wiadomo było, że najsilniejszą stroną Polaka jest gra środkowa, a najsłabszą debiut. Niestety, z losowania wynikało, że już na starcie nasz mistrz będzie walczył z całą czołówką. Obnażyła ona bezwzględnie braki w przygotowaniu teoretycznym Polaka.

Efekt był tragiczny. Po 10 rundach na koncie Śliwy widniało tylko 1.5 punktu …

cdn

cze
07

Kontynuacja odcinka 21


link

cze
06

Kontynuacja odcinka 185

Arcymistrzem, który stwierdził poprawę gry w fazie debiutowej Klaudii Kulon był Mateusz Bartel. Jak już pisałem kilkakrotnie w przeszłości w różnych publikachach, także na blogu, zmarnował on swój wielki talent przez zlekceważnie właśnie początkowego stadium partii.

Arcymistrz sam stwierdził:

co przypomniałem niedawno w wpisie 119. 

 

 

cze
06

Kontynuacja odcinka 293

Norway Chess,  26 maj-6 czerwca, Nakamura – Gukesh 1-0

Nakamura ładnie rozegrał końcówkę i Gukesh przegrał. Nie obyło się to jednak bez „pomocy” samego Gukesha. W końcówce remis jest ewidentnie widoczny, tylko trzeba go „dowieźć”, czyli dograć partię do końca i zremisować. Wizyjnie to widać, po obu stronach są różnokolorowe gońce, więc remis po wymianie ciężkich figur jest oczywisty.

Jesteśmy zdziwieni że na tych poziomach i to taki szachista jak Gukesh, mistrz świata, technicznie tego nie rozwiązał. Pokazujemy naprawdę prostą drogę do remisu.

W pozycji końcowej ani białe ani czarne nie są w stanie awansować swoich pionków i wygrać.
Po 39.W:g6 również mamy remis w 70 ruchu.

Goldchess Assistant

cze
05

Kontynuacja odcinka 62

W ostatnim czasie przejeżdżałem parę razy przez miejscowość Eitorf położoną nad rzeką Sieg. Przypomniałem sobie o niedawno zmarłym arcymistrzu Vlastimilu Horcie, który tam żył i mieszkał.

Poszperałem trochę w internecie i udałem się pod wskazany adres. Ku mojemu zaskoczeniu, drzwi otworzyła mi wdowa po arcymistrzu pani Brigitte Hort. Po przedstawieniu się i wyłożeniu celu mojego niespodziewanego najścia zostałem zaproszony do środka domu. Jeszcze większym zdziwieniem był mój strój rowerowy, ponieważ wróciłem z przejażdżki rowerowej nad malowniczą rzeką Sieg.

Wizyta moja była bardzo krótka, ale zarazem bardzo miła. Chciałem się dowiedzieć na którym cmentarzu został pochowany GM Hort i dowiedziałem się, że pogrzeb odbędzie się w Pradze a w Eitorf było tylko pożegnanie żałobne i dostałem na tą okoliczność egzemplarz klepsydry i folder z oficjalnego programu pożegnania arcymistrza.

Zygmunt Nasiółkowski

 

cze
05

Kontynuacja odcinka 174