W miniony weekend rozegrano ostatnie rundy ekstraligi czeskiej z udziałem licznej grupy zawodników z Polski.
Wyniki:
W miniony weekend rozegrano ostatnie rundy ekstraligi czeskiej z udziałem licznej grupy zawodników z Polski.
Wyniki:
Pomimo, że kobiety potrafią grać w szachy, żadna z nich nie zdobyła jeszcze międzynarodowego tytułu mistrzowskiego. Pierwsza wzmianka o niewieście w, która znała królewską grę według Billa Wall odnosi się do roku 802 ubiegłego wieku. Wtedy to Harun ar Rashid napisał do Nicephorusa, że udało mu się nabyć niewolnika płci żeńskiej, który zasłynął swoimi umiejętnościami w grze w szachy.
W historii szachów mówi się, że do 1886 roku kobietom nie pozwalano w USA grać w klubach szachowych. Pierwszy kobiecy klub szachowy prawdopodobnie istniał w Londynie i Nowym Jorku w latach 1894-1949. Pierwszy oficjalny turniej szachowy zorganizowała Sussex Chess Association w 1884 roku, a pierwszy międzynarodowy turniej rozegrany został 3 lata później. Wspomniane uwarunkowania historyczne są jednym ze argumentów wyjaśniających nierówność wyników kobiet i mężczyzn w szachach. Naturalnie istnieją też inne argumenty.
Badania psychologów wskazują, że przewagę w szachach mają osoby posiadające większe zdolności związane z postrzeganiem i zapamiętywaniem położenia obiektów w przestrzeni. Płeć w tym przypadku dobrze wyjaśnia dominację mężczyzn. Opublikowane w British Journal of Psychology w 1992 roku badania psychologów belgijskich przekonują, że osiąganiu dobrych wyników w szachach sprzyjają: wysoka ogólna inteligencja i dobra orientacja w przestrzeni. Inne badania opublikowane w tym samy piśmie donoszą, że nie istnieje różnica w poziomie płynnej inteligencji jak i pamięci werbalnej oraz przestrzennej pomiędzy szachistami i osobami unikającymi tej gry. Zdecydowaną różnicę w szachach uwidacznia natomiast umiejętność i skłonność do rozwiązywania problemów i zagadek – a ta nie jest znacząca pomiędzy kobietami i mężczyznami. I ta droga wyjaśnienia odbiera więc oręż z ręki przekonanym o przewadze mężczyzn nad kobietami w szachach. Jak więc odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie?
Miejsce w rankingach szachowych przyznawane jest w oparci o wyniki pojedynków toczonych z innymi szachistami. Naukowcy niedawno porównali wyniki 100 najlepszych kobiet i 100 najlepszych mężczyzn grających w szachy w Niemczech. Ci drudzy faktycznie uzyskiwali lepsze wyniki, ale różnica okazała się możliwą do wyjaśnienia dzięki statystyce. Im większa populacja tym szerszy zakres wyników, jakie gracze uzyskują i w konsekwencji krzywa rozkładu wyników jest silniej zniekształcona. A ponieważ mężczyźni są znacznie liczniejszą częścią populacji graczy – to najlepsze nawet kobiety osiągają często wyniki dalekie od wyników najlepszych mężczyzn, których jest po prostu więcej. Stąd, im więcej kobiet będzie grało w szachy, tym więcej spośród nich prawdopodobnie będzie uzyskiwało lepsze wyniki. Do dziś zaledwie 5% zarejestrowanych podczas turniejów graczy to kobiety, a jedynie 1% kobiet to uczestniczki turniejów arcymistrzowskich.
Jak widać ci, którzy twierdzą, że kobiety ustępują inteligencją mężczyznom po 29 grudnia 2008 roku tracą jeden jeszcze argument potwierdzający ich przekonania.
Uzupełniająca lektura
Szachy bez dam – płeć mózgu na szachownicy
Kobiety grają w szachy tak dobrze jak panowie
Helmut Schmidt był kanclerzem Niemiec w latach 1974-1982. Jest ogólnie znane, że jego wielką pasją są szachy. Często to podkreślał w różnych wywiadach i w prasie niemieckiej nie rzadko widziałem jego zdjęcia przy szachownicy.
Wiedziałem o tym jeszcze mieszkając w Polsce i wykorzystałem ten fakt w trakcie przekraczania granicy NRD-RFN. Za brązowy medal naszej drużyny kobiecej na Malcie zostałem w nagrodę wydelegowany na turniej w Dortmundzie, który zaczynał się 2 czerwca 1981 roku.
Osobie w biurze Polskiego Związku Szachowego załatwiającej dokumenty na wyjazd zabrakło zdrowego rozsądku. Bilet został prawidłowo zakupiony na 31 maja, natomiast wiza do RFN była wystawiona od 2 czerwca. Zauważyłem to dopiero 29 maja i natychmiast zwróciłem na to uwagę pani z biura, która była odpowiedzialna za te sprawy. Z uśmiechem na twarzy oświadczyła mi, że na zmianę wizy jest już za późno i muszę dać sobie z tym problemem radę.
I dałem sobie radę! Granicę NRD-RFN przekraczałem o północy w Helmstedt. Strażnik z zachodnich Niemiec po sprawdzeniu dokumentów kazał mi się natychmiast spakować i opuścić wagon. Kiedy zjawił się ponownie po sprawdzeniu innych przedziałów, był bardzo zdziwiony, że nie mam zamiaru wykonać jego polecenia.
Zagrałem va banque: „Jadę na najsilniejszy turniej szachowy świata do Dortmundu jako gość honorowy Polskiego Związku Szachowego na zaproszenie kanclerza Helmuta Schmidta, który jest patronem tej imprezy” – wykrztusiłem jednym tchem. Zauważyłem konsternację na twarzy Niemca. Spojrzał mi bacznie w oczy i po chwili oddał paszport. W ten sposób nielegalnie wjechałem na teren RFN za akceptacją państwowego urzędnika!
Gdy opowiadałem o tym za kilka godzin dyrektorowi turnieju Klausowi Neumannowi, to dopiero uwierzył w tę historię po pokazaniu paszportu. Skwitował to krótko: „Nie ma już u nas niestety porządku”.
Pojedynek szachowy z żoną Hannelore, zwaną Loki
Helmut Schmidt w czasie partii turniejowej
Miesięcznik „Szachy” pod redakcją Władysława Litmanowicza był pismem popularyzującym grę w szachy. Nie było w nim artykułów z teorii debiutów, a tego właśnie brakowało ambitnym szachistom. Te braki uzupełniano w różnych małych publikacjach, które były wydawane najczęściej przez Okręgowe Związki Szachowe.
Komisja Szachowej Gry Korespondencyjnej przy Polskim Związku Szachowym w swoich biuletynach informacyjnych zamieszczała też różne materiały analityczne. Przez jakiś czas ukazywał się „Komunikat KSzGK PZSzach”, w którym publikowano komentowane partie, artykuły teoretyczne, kombinacje, końcówki itd. Redaktorem był Stanisław Kania. Ja prowadziłem część szachową, komentowałem partie, opracowywałem artykuły z teorii otwarć itd. Udało mi się wciągnąć do współpracy nawet byłych mistrzów Polski Jerzego Kostro i Krzysztofa Pytla.
Poziom tych materiałów był dość wysoki. Świadczy o tym fakt, że ich stałymi czytelnikami byli m.in. mistrzowie międzynarodowi Jacek Bednarski i Romuald Grąbczewski. Nie pamiętam dokładnie, jak długo ukazywały się te materiały w tej formie. Mam tylko kilka egzemplarzy z lat 1974 – 1975.
Dzisiaj zakończyły się mistrzostwa Polski do lat 12 i 14, które zostały rozegrane w Solinie w ramach I Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Umysłowych.
Mistrzami kraju zostali:
Kamil Kozioł do 12 lat
Radosław Gajek do 14 lat
Julia Antolak do 12 lat
Mariola Woźniak do 14 lat
Zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Miejmy nadzieję, że z tej grupy wyłonią się przyszłe arcymistrzynie i arcymistrzowie godnie reprezentujący nasz kraj w ważnych światowych rozgrywkach!
Fotografie udostępnił Marek Szkrzypczak – dziękujemy!
Kamil Kozioł
Radosław Gajek
Julia Antolak
Mariola Woźniak
Transmisja grupy do lat 12
Transmisja grupy do lat 14
Wyniki – juniorzy do lat 12
Wyniki – juniorzy do lat 14
Wyniki – juniorki do lat 12
Wyniki – juniorki do lat 14
We wstępie autor m.in. pisze: Książka nie jest wymierzona w konkretne osoby. Jest natomiast aktem oskarżenia skorumpowanych i pełnych hipokryzji elit PRL, III i IV RP oraz zakłamanej części hierarchii Kościoła. Starałem się przedstawić jedynie fakty, bez uzurpowania sobie prawa do oceny moralnej opisywanych bohaterów…
/////////////////////////////
Znakomita książka Leszka Szymowskiego zawiera 478 stron i XVII rozdziałów. Kosztuje 39.90 zł i można ją zamówić w wydawnictwie Penelopa.
Zapraszam do lektury!
Poniższy tekst Krzysztofa Kledzika jest komentarzem do wpisu „Mamy wspaniałą młodzież 3”.
////////////////////
Czasy się zmieniają, i wiele rzeczy trzeba dostosować do tych zmian. To nie dotyczy tylko szkolenia szachowego, ale i szeroko pojętej nauki, zarówno na poziomie szkół podstawowych, jak i średnich oraz wyższych. W ostatnich kilku latach nastąpiło wiele zmian na tym polu, zatem czas aby i w szkoleniu szachowym nadeszły w końcu jakieś zmiany. To co było dobre 20-30 lat temu, dzisiaj trzeba zmienić tak, aby dostosować się do rzeczywistości. Uporczywe tkwienie w szkoleniowych realiach ubiegłego półwiecza skutkuje wyatutowaniem polskich szachistów z czołówki światowej.
Tak jak jestem kibicem Karpowa (czy raczej dawnego Karpowa, bo obecnie właściwie już nie gra), tak uważam że jest on politykiem-dyplomatą szachowym, i podobnie jak zauważył Jerzy Konikowski, jego wypowiedzi są dyplomatyczne, kurtuazyjne. Przecież po wojnie mieliśmy kilka znanych nazwisk, które chyba bardziej kandydowały do porównania z Rubinsteinem niż am Macieja. Przypomniało mi się zdanie (nie pamiętam gdzie je przeczytałem), iż Karpow utrzymuje przyjaźń z tymi ludźmi, którzy są mu potrzebni. Nawet jeżeli am Macieja nie był mu specjalnie potrzebny, to ze względu na dyplomację, Karpow pogłaskał zarówno jego jak i Akademię Szachową. A potęgą światową to raczej byliśmy kiedyś, obecnie nie.
Światowa czołówka oddala się od nas szybko, zarówno jeżeli chodzi o miejsce na liście, jak i o bezwzględną wartość ELO. Zresztą ta nie jest do końca wiarygodnym odzwierciedleniem tego, co dany zawodnik ma do zaoferowania. Niestety przykładem może być tu nasz obecny lider krajowego rankingu, którego punktacja jest sztucznie zwiększana punkt po punkcie. Totalne zaprzestanie poważnej gry plus słabe występy krajowe. Tacy szachiści nie dostają zaproszeń na renomowane turnieje.
Robię sobie ciągle nadzieję na progres Mateusza Bartla, widząc go w przyszłości na różnych znakomitych turniejach. Jeżeli jego ranking zrówna się z tym posiadanym przez Wojtaszka, to i tak Bartel będzie w znacznie lepszej sytuacji, bo punkty będą wynikać z normalnej gry. Co więcej, myślę że obecnie Wojtaszek nie jest w stanie podjąć rywalizacji z silnymi szachistami. Rankingi nie grają, a brak gry praktycznej cofa zawodnika w umiejętnościach turniejowych. Byłbym w stanie założyć się, że wiedzy szachowej uzyskanej w trakcie pracy z Anandem nie da się wprost przełożyć na ewentualne turniejowe sukcesy Wojtaszka. Zresztą, sytuacja am Gajewskiego jest poparciem tej tezy.
Co do kultury wypowiedzi i tych elit, to tak jak powiedział Balcerek w filmie pt. Alternatywy 4, że „wszystko parszywieje”, dlatego nie utożsamiałbym wprost szachistów z elitą intelektualną. Z góry przepraszam tych wszystkich szachistów którzy są taka elitą. Sprawa wygląda podobnie na polskich uczelniach wyższych. Osoby pracujące tam powinny należeć do elity intelektualnej. Niestety, bardzo duża liczba tych osób jest pozbawiona elementarnej kultury, a o elitarności w ogóle nie wspomnę. Z przykładami chamstwa wśród pracowników uczelni wyższych spotykam się bardzo często. Sprawa nie jest powszechnie znana, gdyż stanowi temat tabu.
Krzysztof Kledzik