Adamek - wpisy autora

Mar
09

Kontynuacja odcinka 137

W nowym numerze czasopisma „Magazynu Szachista”, we wstępie redakcyjnym znalazłem takie oto dziwaczne stwierdzenie: „Carlsen zrozumiał, że szkoda czasu na dogłębne studiowanie debiutów i wystarczy ich dość pobieżna znajomość. Znacznie ważniejsze jest wszechstronne poznanie planów w grze środkowej przy różnych strukturach pionkowych. Równie istotne jest zrozumienie siły figur w różnych pozycjach gry środkowej i co za tym idzie zdobycie wiedzy oraz umiejętności wymiany odpowiednich bierek przy przejściu do różnych końcówek, które naturalnie też trzeba znać” (Andrzej Filipowicz, Magazyn Szachista nr 3, marzec 2018).

Chyba nikt poważnie podchodzący do szachów nie uwierzy w to, że Carlsenowi wystarczy pobieżna znajomość debiutów. To wystarczy graczowi klubowemu, i chyba tylko wtedy gdy ma jedną z niższych kategorii szachowych. A Carlsen z pewnością już nie należy do graczy klubowych, ale do tych arcymistrzów którzy od lat legitymują się głęboką znajomością różnych systemów debiutowych, które pokazywali w Linares, Wijk aan Zee, Dortmundzie, i innych superturniejach.

Jeżeli arcymistrz z górnej półki chce być na topie, to może pozwolić sobie jedynie na pobieżną znajomość prasy codziennej (w tym tej „kolorowej”) a nie debiutów, gdyż praca nad otwarciami stanowi trzon jego przygotowania szachowego. Począwszy od Kasparowa rozpoczęła się era nowoczesnego podejścia do pracy nad debiutami, jako filaru sukcesu szachowego. Ta era trwa nadal. Ci którzy tego nie zrozumieli, nigdy nie sięgnęli szczytów szachowych, tak jak większość naszych polskich zawodowych szachistów.

Pozytywnym wyjątkiem jest Radosław Wojtaszek, który otarł się o szczyty szachowe, a to właśnie dzięki dogłębnej pracy nad debiutami. Warto w końcu to uznać, i nie usiłować zawracać Wisły kijem, robiąc mętlik w głowach polskim szachistom. Dlaczego jedno z czołowych polskich pism szachowych wprowadza merytoryczną dezinformację szachową? Po co ciągle przekonywać że „Ziemia jest płaska”, skoro nie jest?

Co do wszechstronnego poznania planów w grze środkowej, to oczywiście jest to bardzo ważna sprawa, ale te plany gry środkowej nie są brane z sufitu czy z rękawa. Chyba część osób zapomina, że gra w turnieju nie zaczyna się od ustawienia pozycji z gry środkowej. To debiut (od którego zaczyna się partię szachową) kształtuje strukturę pionkową, i umożliwia wybór odpowiedniego planu gry środkowej. Takie plany są naturalnym i oczywistym następstwem wyboru mniej czy bardziej odpowiedniego debiutu. Czyli plany gry środkowej nie mogą być rozpatrywane w izolacji i oderwaniu od debiutu. Gra środkowa jest dzieckiem swojego rodzica – debiutu, i dziedziczy po nim odpowiednie właściwości, które należy dopracowywać tak, aby zwiększyć przewagę, i zwykle przejść do wygranej końcówki. Na tym polega gra w szachy.

 

Wrz
05

Dortmund 2017

Radosław Wojtaszek: Jesteśmy profesjonalistami, nikt z nas nie pracuje: Polskie Radio

Wrz
04

Fotografia ze strony ligi niemieckiej

Fragmenty wypowiedzi arcymistrza Jana Krzysztofa Dudy w wywiadzie dla stacji telewizyjnej Polsat

Chcę być zawodowym szachistą

Nie gram w polskich turniejach bo są słabe

W Polsce poza Wojtaszkiem nie mam konkurencji

Chcę być mistrzem świata!

 

Mar
19

Bezpłodność książkowa

We artykule

http://www.blog.konikowski.net/2016/10/08/problemy-polskich-szachow-52/

Skoczek2 napisał, że Waldemar Świć jest bardzo płodnym autorem książek.

Nie mogę zgodzić się z tą opinią, gdyż W.Świć jest raczej bezpłodny jeżeli chodzi o pisanie książek. Natomiast bardzo aktywnie działa w zakresie hejtowania wszystkich i wszystkiego co nie pasuje do jego koncepcji szachów polskich. Dziwi mnie to, że PZSzach akceptuje to, oraz wszystkie inne posunięcia dotyczące hejtowania polskiej literatury szachowej. Polski Związek Szachowy oraz najmowani przez niego trenerzy i blogerzy, powinni popierać (a nie negować) polską literaturę szachową.

Poza oczywistą szkodą dla młodych szachistów którą wyrządza takie nastawienie, pytam się gdzie jest ich postawa patriotyczna? Takowa nie polega tylko na wywieszeniu kilka razy państwowej flagi za okno, ale polega na przykład na popieraniu polskiej myśli szachowej, polskiej literatury i polskich twórców i autorów. A tych się tu w tym kraju niszczy. Wstyd.

Lut
04

Moje przewidywania dotyczące przyszłości polskich szachów są takie, że możliwości naszych zawodników zatrzymały się na poziomie 2650, i tak już pewnie zostanie. No chyba że będzie jakiś cud, ale z tym też kiepsko, po popyt duży, ale z podażą znacznie gorzej. Oczywiście Radosław Wojtaszek jest pozytywnym wyjątkiem, bo na razie jako jedyny ratuje nasze szachy przed zepchnięciem w światowe zapomnienie. Ale nie oszukujmy się, i tak myślę że Radek również osiągnął poziom, ponad który nie będzie w stanie się przebić. Jego ranking w okolicach 2750 jest sztucznie zawyżony, a nasz zawodnik nie jest w stanie rywalizować z czołówką światową. No, poza pojedynczymi partiami. Prawdopodobnie Radek będzie utrzymywać się na swoim wypracowanym poziomie przez dłuższy czas. Nadal będzie pierwszy w kraju, a na świecie będzie mniej więcej w tym miejscu co dotychczas. O ile nadal będzie utrzymywać ranking zdobyty na ligach i w openach.

Dorywczo wygra z kimś z czołówki, ale w superturniejach klasy Tata Steel będzie zajmować pozycję znacznie niżej niż 50%. Myślę że jego realna siła gry z mocnymi przeciwnikami (czyli po odrzuceniu lig i przeciętnych openów), wynosi nie więcej niż 2700. Tyle Radek jest w stanie pokazać podczas partii z czołówką światową. Tak czy siak, am Wojtaszek jest na razie naszym jedynym szachowym „towarem eksportowym”. Zobaczymy co będzie z JKDudą. Jeżeli nasz młody, obiecujący zawodnik skupi się na studiach, i zgodnie z obowiązującym i fatalnym w skutkach trendem zaniedba dalszy poważny trening szachowy, to stanie się drugim Darkiem Świerczem, i zniknie w tłumie przeciętnych szachistów. A my pożegnamy się z kolejnym bardzo silnym zawodnikiem, i z jego aspiracjami do czołówki światowej.

Sty
02

W niektórych miejscach w internecie można znaleźć zadziwiającą argumentację i rozgrzeszenie ciągłych niepowodzeń naszych szachistów na arenie międzynarodowej. Okazuje się że za brak postępów naszych obecnych zawodników odpowiada II wojna światowa i wpływ Związku Radzieckiego! No tak, to jest najbezpieczniej zrzucić wszystko nie na rzeczywiste braki w szkoleniu naszych kadrowiczów (w tym też na ewidentną nieskuteczność kształcenia polskich juniorów w MASz) lecz na konflikt zbrojny sprzed 78 lat, i na przebrzmiałe już rządy ZSRR. Ciekawe, że jakoś w innych krajach współcześni szachiści nie zasłaniają się II wojną światową i Związkiem Radzieckim, tylko tutaj nad Wisłą ciągle pokutuje ta wymówka.

A przez ile jeszcze lat (albo dziesięcioleci) nasi opiniotwórczy kibice, szachiści czy działacze będą usprawiedliwiać nędzę polskich szachów tym, że dawno temu była wojna oraz ustrój socjalistyczny? Wygodna wymówka, oj wygodna.

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 138 pozostałych subskrybentów