Jerzy Konikowski - wpisy autora

sie
04

Treningi z młodzieżą w klubie miały raczej charakter specjalistyczny i były ukierunkowane w jednym celu: przygotowanie zawodników do konkretnych imprez.

Zupełnie inne doświadczenia zdobyłem w pracy z dziećmi. Przez kilka miesięcy w latach 1974-1975 prowadziłem zajęcia w Zakładowym Domu Kultury „Kuźnia” w Nowej Hucie na osiedlu Złotego Wieku 14. Była tam grupa około 10 chłopców w wieku 8-10 lat.

Szybko zorientowałem się, że prowadzenie zajęć w tak dużym gronie jest bardzo trudne. Podzieliłem więc wszystkich uczestników na dwa zespoły po 5 osób i to było optymalnym rozwiązaniem. Z jedną grupą zajmowałem się bezpośrednio przy tablicy demonstracyjnej, natomiast drugiej dawałem różne zadania do rozpracowania. Po dwóch spotkaniach wymieniałem zespoły.

Zauważyłem, że podopieczni pracujący samodzielnie dość szybko pojmują istotę zadanych problemów. Po kilku tygodniach pracy i obserwacji doszedłem do wniosku, że należy ograniczyć do minimum teoretyczne wykłady przy tablicy demonstracyjnej. Uczniowie muszą brać aktywny udział w treningach. Zacząłem wprowadzać zajęcia praktyczne, np. ustawiałem chłopcom jakąś pozycję na tablicy demonstracyjnej, krótko ją omówiłem, tworzyłem mniejsze grupy i kazałem grać przeciwko sobie. Potem wspólnie analizowaliśmy rozegrane partie. Korzyść takich treningów była duża, gdyż podopieczni poznawali w praktyczny sposób pewne ważne pozycje i struktury pionkowe. Musieli te problemy sami rozwiązywać przy szachownicy.

Organizowałem też turnieje tematyczne. Wcześniej podawałem pewną pozycję, aby chłopcy mogli się ewentualnie przygotować w domu i następnie grano partie w przyśpieszonym tempie.

Zajęcia prowadziłem bez pobierania honorarium. Później treningi przejął po mnie kolega klubowy Marek Rogalewicz. Nie mam żadnych danych, czy ktoś z tego grona młodzieży dalej grał aktywnie w szachy. W każdym razie dla mnie osobiście ta praca była doskonałym poletkiem szkoleniowym. Zdobyte doświadczenia wykorzystywałem w dalszej działalności trenerskiej.

Wniosek:

W mojej pracy szkoleniowej staram się prowadzić zajęcia w taki sposób, aby były one interesujące i podopieczni mieli z nich korzyści praktyczne. Treningi typu „Monolog trenera” ograniczam do minimum, praktycznie tylko w celu wprowadzenia do tematyki zajęć.

Nie popieram prowadzenia zajęć wyłącznie przy tablicy demontracyjnej, jak to praktykuje wielu trenerów. Moim zdaniem taka praca jest mało efektywna i niewiele daje. Nie wyobrażam sobie treningu np. z zakresu końcówek prowadzonego w ten sposób. Uczeń musi być aktywny w czasie treningu i trener musi go do tego zmobilizować!

Szkolenie

Wycinek z plakatu informacyjnego

sie
04

W czasach PRL ukazywało się mało literatury szachowej po polsku. Te niedostatki próbowano rozwiązywać w różny sposób. Dużo pozytywnego w tym kierunku zrobiła redakcja miesięcznika „Szachy”, która w latach 80-tych minionego stulecia wydawała specjalne biuletyny w opracowaniu Stefana Gawlikowskiego.

Broszurka przedstawia grę czarnymi przeciwko wariantowi Ałapina po posunięciach 1.e4 c5 2.c3 d6 3.d4 Sf6.

Tematem tej broszurki jest wariant jugosłowiański po ruchach 1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.g3 Gg7 4.Gg2 d6 5.Sf3 0-0 6.0-0 i teraz dwa plany dla czarnych: 6…c5 i 6…Sc6.

Mój ulubiony system Tartakowera w gambicie hetmańskim został opracowany po polsku. Książeczka ma 33 strony i została wydana w 1990 roku przez klub wojskowy „Legion” Warszawa.

Wiele dla rozwoju literatury szachowej w języku polskim uczynił Grzegorz Pawiński z Warszawy, który miał swoje wydawnictwo Caissa i prowadził też własną księgarnię. Przez jakiś czas miałem z nim kontakt korespondencyjny. Wymieniliśmy ze sobą wiele listów i mieliśmy wiele planów wydawniczych. Jego przedwczesna śmierć nie przerwała działalności Caissy. Przejęła to siostra Grzegorza Danuta, która przez kilka lat realizowała zamierzenia brata.

Gambit wołżański A57
Wydawnictwo Caissa (Tom 13)
Warszawa 1994
40 stron
ISBN 83-86283-00-9

Książeczka omawia wariant po ruchach 1.d4 Sf6 2.c4 c5 3.d5 b5 4.cxb5 a6 5.b6!? Swego czasu polecałem swym podopiecznym ten system zwalczania gambitu wołżańskiego. Potem opublikowałem zebrane materialy i analizy.

Obrona polska A40
Wydawnictwo Caissa (Tom 15)
Warszawa 1995
40 stron
ISBN 83-86283-02-5

Otwarcie, które omówiłem w tej książeczce, zostało odkryte przez polskiego szachistę Aleksandra Wagnera (1868-1942) i po raz pierwszy zastosowane przez niego w partii turniejowej w 1913 roku.

Przedstawione warianty:

Rozdział 1: 1.d4 b5 2.e4 Gb7
Rozdział 2: 1.d4 b5 2.Sf3 Sf6
Rozdział 3: 1.Sf3 b5
Rozdział 4: 1.c4 Sf6 2.Sf3 e6 3.g3 a6 4.Gg2 b5
Rozdział 5: 1.e4 a6 2.d4 b5

Uzupełnieniem są partie przykładowe (30).

sie
04

GROSS PRZEGŁOSOWANY

Trwa antypolska kampania Grossa, autora skrajnie nieuczciwych książek o czasach Holokaustu na terenach polskich, będących pod władzą niemiecką. Fakt, że byliśmy pod hitlerowską okupacją i że to Niemcy decydowali o planach zagłady ( a nie tylko Żydów!) jest zupełnie pomijany przez autora „Sąsiadów”, „Strachu” czy „Złotych żniw”. Tym razem Gross, zaproszony na antypody przez antypolskie lobby, zamierza prezentować swoje łgarstwa w środowisku anglosaskim, co odsłania jego intencje oczerniania Polski i Polaków w kontekście światowym. Ta antypolska wojna Grossa trwa od lat, a nie stoi za nią być może wyłącznie jakaś osobista nienawiść do naszego kraju. To kanonada godnych politowania kalumnii, uderzających w polski naród, Kościół czy chłopów, rzekomo szczególnie dotkniętych antysemityzmem. Stek tych piramidalnych bzdur jest jakby wytworem umysłu chorego, bo odrzucającego obiektywne okoliczności okupacji niemieckiej, liczne dowody polskiej pomocy dla Żydów ( potwierdzone przez uratowanych!) albo to, że Polacy byli również ofiarą hitlerowskich łapanek, a do Oświęcimia początkowo wysyłano przecież Polaków. Ofiarność Polaków uznano nawet w Yad Vashem. Najlepiej oddajmy głos ocalonym, a także historykom dbającym o prawdę, opierającym się na obiektywnych źródłach. Bardzo dużo na tym polu zawdzięczamy prof. Jerzemu Robertowi Nowakowi, autorowi kapitalnych książek jak „100 kłamstw J.T.Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem” oraz „Fałsze i przemilczenia Grossa”. W tych rzetelnych opracowaniach znajdujemy ważne wypowiedzi jak np. prof. Tomasza Szaroty: „Gross nie ma fachowego przygotowania do napisania pracy historycznej, spełniającej wymagania warsztatowe tej dyscypliny.On jest socjologiem, nigdy nie nauczył się warsztatu historyka: poszukiwania źródeł, ich oceny” ( Tygodnik Powszechny, 28.4.2002 ). Na marginesie można zauważyć, że panu Grossowi wcale nie zależy na dotarciu do źródeł, wybiera tylko to, co pasuje jego tendencyjnym tezom. Podsumował to też ks.prof.Waldemar Chrostowski: „Używanie słowa prawda w kontekście nawiązywania do Grossa jest obraźliwe dla pojęcia prawdy” Prof. J.R.Nowak cytuje też ważne słowa prof. Michała Głowińskiego ( ocalonego przez Polaków!), który stanowczo odrzuca obłąkaną tezę Grossa o współuczestnictwie polskiego Kościoła w Holokauście: „Nigdy bym się na to nie zgodził (…) Była piękna karta polskiego Kościoła, zwłaszcza sióstr z zakonów żeńskich, którego decydowały się na akty humanitarne z narażeniem wszystkiego. Irena Sendlerowa, którą bardzo dobrze znałem, mówiła bardzo często o swojej doskonałej współpracy ze sporą liczbą osób duchownych”.Aż 769 kapłanów ryzykowało życie przy ratowaniu Żydów, a wielu przez to poniosło śmierć. Słynny brytyjski znawca Polski, Stewert Steven, w książce „The Poles” ( New York.1982) stwierdził: „Kościół zachowywał się z nadzwyczajną odwagą(…), ustalono, że każdy klasztor w Polsce zajmował się Żydami w swej okolicy, ukrywając tysiące osób…” O pomocy Kościoła dla Żydów pisał nawet Władysław Bartoszewski w książce „Ten jest z Ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom” ( Kraków, 1966). Prof.J.R. Nowak wspomina kardynała Sapiehę, organizatora pomocy Żydom ( a dziś oczernianego przez Grossa!), przytacza też nazwiska biskupów, którzy zalecali proboszczom wystawianie fałszywych metryk chrztu. Podaje fakty świadczące o wydatnej pomocy Kościoła dla Żydów, a czyni to w oparciu o materiały Żydowskiego Instytutu Historycznego! Pan Gross je ignoruje, pomija również wspomnienia ocalonych z Holokaustu, bo świadczą one pozytywnie o roli Polaków w ratowaniu Żydów jak np. książka Stefana Chaskielewicza, wybitnego matematyka : „Ukrywając się zrozumiałem jak głęboko humanitarna jest rola religii, jak bardzo nauki Kościoła katolickiego wpływają na kształtowanie się tego, co najpiękniejsze i najszlachetniejsze u ludzi wierzących”. Grossa nie interesują też relacje najsłynniejszego kronikarza warszawskiego getta Emanuela Ringelbluma, albowiem wszystko nagina on do swojej maniakalnej tezy o jakimś ogólnym antysemityzmie Polaków. W tych urojeniach Grossa nie ma oczywiście ani krzty obiektywizmu, a odosobnione przypadki tzw.szmalcowników próbuje przedstawić jako powszechne zjawiska. Słusznie zauważył więc prof Jan Żaryn ( wywiad dla KAI, 14 czerwca br), że Gross usiłuje zniszczyć wizerunek Polaków na świecie. Jednak z braku rzetelnego udokumentowania swoich tez pan Gross swoje ksiązki adresuje cynicznie – jak dodał prof. Żaryn – do ignorantów, aby ich w tej ignorancji utrwalić. Niestety, na Zachodzie nie jest to rzecza trudną, gdyż znajomość dziejów Europy wschodniej jest tam na miernym poziomie. I dlatego w wydaniach anglojęzycznych Gross mógł sobie pozwolić na bardzo daleko idące antypolskie i antykatolickie banialuki, które usuwał w wydaniach przeznaczonych dla Polaków, ponieważ ich znajomość historii nie pozwala mu na epatowanie czytelnika prymitywnymi bredniami. Jak wielkie były to manipulacje mówi fakt, że polski przekład „Strachu” różnił się od wersji angielskiej aż na stu stronach. I właśnie te manipulacje już sugerują niewiarygodność konstatacji Grossa, choć jego androny znajdują poklask np. w środowisku „Gazety Wyborczej” czy w pokrewnych sferach, a na antypodach zapraszany jest przez lobby niewątpliwie mu bliskie, lecz mało dbające o historyczną prawdę.

Warto zauważyć, że pierwszym krytykiem niedorzeczności Grossa był Stefan Korboński ( niegdyś jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego ), wyróżniony przez Yad Vashem w r.1980 odznaczeniem Sprawiedliwy Wśród Narodów. Korboński na łamach paryskich „Zeszytów Historycznych” ( nr. 59/1981) ostro napiętnował kłamstwa Grossa w jego pracy „Polish Society under German Occupation”, a potem skrytykował „pisarstwo” Grossa w wydanej w Nowym Jorku książce „The Jews and Poles in WW II” ( 1989). Te i inne teksty Grossa ( np. z „Aneksu”, 1986) ostro ocenił też historyk z Oxfordu W.T.Bartoszewski, syn Władysława Bartoszewskiego, który zarzucił Grossowi świadome zniekształcanie tekstów, by oczernić Polaków jako antysemitów.

O mało chwalebnych tekstach Grossa pisali później Piotr Gontarczyk czy prof.Marek J.Chodakiewicz, który wykazał niezbicie, iż Polacy zmuszeni w Jedwabnem do udziału w eksterminacji ratowali Żydów, gdy tylko zelżała czujność Niemców ( vide „The Massacre in Jedwabne”, fragment w polskim tłumaczeniu w nr.48/2002 „Arcana”). I wreszcie, by znowu powrócić do opinii samych Żydów zacytujmy Bolesława Szenicera : „Nie mam żadnych wątpliwości, że pan Gross ma tylko jeden cel pisząc te pseudonaukowe rewelacje o polskim antysemityzmie – wywołac głośny skandal i utorować drogę do rewindykacji mienia pożydowskiego w Polsce, a przy okazji sprzedać jak najwięcej egzemplarzy paszkwilanckiej książki, by zbić forsę” ( Gazeta Polska, 30.1.2008). Na zakończenie przytoczmy tylko niektóre świadectwa Żydów ocalonych przez Polaków, przemilczane przez Grossa a umieszczone w nowej książce prof. J.R. Nowaka. I tak Arnold Mostowicz, prezes Stowarzyszenia Kombatantów Żydowskich oświadczył : „Żaden naród nie złożył na ołtarzu pomocy Żydom takiej hekatomby ofiar jak Polacy, chociaż w wielu krajach okupowanych pomoc ta nie niosła za sobą takiego ryzyka” ( „Życie”,25.2 1998). Oto Klara Mirska we wspomnieniach „W cieniu wielkiego strachu” ( Paryż,1980) napisała: „…Polacy są dziwni.Potrafią być zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem czy w jakimkolwiek innym narodzie znalazłoby się tylu romantyków, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy, tylu aniołów, którzy by z takim poświęceniem, z takim lekceważeniem własnego życia, tak ratowali obcych”. A oto słowa Janiny Altman : „Nie wiem czy my Żydzi, wobec tragedii innego narodu, zdolni bylibyśmy do takiego poświęcenia”… Ojciec Daniel, karmelita, a w czasie wojny jeden z najodważniejszych żydowskich partyzantów ( Oswald Rufeisen) powiedział: „Nigdy nie mówię o polskim antysemityzmie i gdzie tylko mogę, walczę z tym, bo to jest przesąd , to jest zabobon…” W obronie dobrego imienia Polski wystąpili Tyrmand, Elsner ( autor ksiązki „The Survival”), pisarz Dawid Klin ( za okupacji oficer łącznikowy między AK a „Żegotą”), Frank Morgens, Stanley Stein ( „Żydzi znaleźli śmierć nie w Polsce, lecz w okupowanej Polsce”!) czy słynny pianista Władysław Szpilman: „…od trzystu do czterystu tysięcy Polaków zaryzykowało życie, by ratować Żydów. Z szesnastu tysięcy Aryjczyków uczczonych drzewkiem sprawiedliwych Yad Vashem jedną trzecią stanowili Polacy…” A tropiciel nazistów Rosenbaum podczas swych misji odkrył, że niezliczeni polscy chłopi ryzykowali swoje życie po to, by ukrywać Żydów! Wniosek zupełnie to przeciwstawny do bajań Grossa, a wobec tak przygniatającej ilości świadectw możemy uznać, że pan Gross został demokratycznie przegłosowany i powinien przeprosić Polaków! Nec Hercules contra plures!

Marek Baterowicz

sie
03

Jako trener miałem w swym programie szkoleniowym wszystkie zagadnienia dotyczące szachów, m.in. zajmowałem się także rzadko granymi debiutami, gambitami itd.

W 1993 roku przeprowadziłem w punkcie szkoleniowym w Essen – na życzenie kilku zawodników – wykłady na tematy: gambit łotewski (1.e4 e5 2.Sf3 f5) i gambit słonia. (1.e4 e5 2.Sf3 d5).

Owocem tych zajęć były późniejsze publikacje. Między innymi moimi badaniami zainteresowała się firma Chess Base, która zaproponowała mi opracowanie tematycznej dyskietki. Omówiłem tutaj warianty po 1.e4 e5 2.Sf3 f5, 2…d5 i inne odpowiedzi czarnych. Ukazała się ona w 1994 roku.

sie
02

Władimir Kramnik, ros. Владимир Борисович Крамник (ur. 25 czerwca 1975 w Tuapse) – rosyjski szachista, mistrz świata organizacji Braingames (następcy PCA) w latach 2000-2006 i mistrz świata FIDE w okresie 2006-2007.

Kramnika poznałem w 1992 roku w trakcie superturnieju w Dortmundzie. Podzielił wtedy 1-2 miejsce w turnieju otwartym z Lputjanem. Już wtedy mówiło się, że to przyszły mistrz świata.

Władimir Kramnik był zawsze mile widzianym gościem w Dortmundzie. Dokonał rzeczy praktycznie nie do powtórzenia: dziesięć razy zwyciężał w głównym turnieju.

Władimir Kramnik w Wikipedii
Strona Władimira Kramnika

Władimira Kramnika znam już od dawna

sie
02

Zapraszam do interesującej lektury wspomnień z bogatego szachowego życia Andrzeja Filipowicza.

Andrzej Filipowicz jako sędzia główny superturnieju w Dortmundzie 2011


Wspomnienia 1

Wspomnienia 2

sie
01

Szachowy Oskar 2010 został przyznany po raz drugi z rzędu superarcymistrzowi z Norwegii Magnusowi Carlsenowi na podstawie losowania dziennikarzy z 36 krajów.

Przypominam, że za pierwsze miejsce otrzymuje się 13 pkt, za drugie 11, za trzecie 9, za czwarte 7, za piąte 6 i dalej po 1 punkcie.

Ostateczna punktacja przedstawia się następująco:

1. Magnus Carlsen (1.264)
2. Vishy Anand (1.244)
3. Levon Aronian (767)
4. Vladimir Kramnik (570)
5. Sergey Karjakin (535)
6. Veselin Topalov (437)
7. Ian Nepomniachtchi (435)
8. Vassily Ivanchuk (428)
9. Hikaru Nakamura (215)
10. Alexander Grischuk (169)

Szachowy Oskar w Wikipedii
ChessBase News

lip
31

Władimir Kramnik ustanowił rekord nie do pobicia: mianowicie zwyciężył po raz dziesiąty w superturnieju w Dortmundzie. Rosyjski superarcymistrz już w 9 rundzie zapewnił sobie pierwsze miejsce. W ostatniej partii przeciwko Nakamurze odważnie ofiarował figurę, ale napotkał na niebywały opór przeciwnika. W rezultacie musiał pogodzić się ze stratą punktu.

Dokładne wyniki można obejrzeć na stronie turnieju.


Powitanie uczestników i zaproszonych gości na bankiecie przez sponsora Uwe Samulewicza ze Sparkasse Dortmund


Organizator turnieju Gerd Kolbe i nowy prezydent Niemieckiego Związku Szachowego Herbert Bastian


Z Herbertem Bastianem znamy się już od 25 lat!


Jerzy Konikowski, Andrzej Filipowicz-sędzia głównego turnieju i sekretarz generalny Niemieckiego Związku Szachowego Horst Metzing

Westfällische Rundschau Nr.162

Uczestnicy turnieju:

Nr kod Tytuł Nazwisko i imię Federacja ranking FIDE
1. 4675789 GM Meier Georg (Niemcy) 2656
2. 4101588 GM Kramnik Władimir (Rosja) 2781
3. 24116068 GM Giri Anish (Holandia) 2701
4. 2016192 GM Nakamura Hikaru (USA) 2766
5. 14103320 GM Ponomarjow Rusłan (Ukraina) 2768
6. 12401137 GM Le Quang Liem (Wietnam) 2715

Ra=2732 kategoria FIDE XX

Tempo gry: 40/100’+20/50’+all/15′ i 30″/move

Przebieg rozgrywek
Runda 1, 21 lipca, 15.00
1-6 Meier – Le remis
2-5 Kramnik – Ponomariov 1-0
3-4 Giri – Nakamura remis

Runda 2, 22pca, 15.00
6-4 Le – Nakamura remis
5-3 Ponomariov– Giri 1-0
1-2 Meier– Kramnik 0-1

Runda 3, 23 lipca, 15.00
2-6 Kramnik – Le remis
3-1 Giri – Meier 1-0
4-5 Nakamura – Ponomariov 0-1

Runda 4, 24 lipca, 15.00
3-6 Giri – Le remis
4-2 Nakamura– Kramnik 0-1
5-1 Ponomariov – Meier remis

Runda 5, 25 lipca, 15.00
6-5 Le – Ponomariov 1-0
1-4 Meier– Nakamura remis
2-3 Kramnik – Giri 1-0

26 lipca dzień wolny

Runda 6, 27 lipca, 15.00
6-1 Le – Meier remis
5-2 Ponomariov– Kramnik remis
4-3 Nakamura – Giri remis

Runda 7, 28 lipca, 15.00
4-6 Nakamura – Le remis
3-5 Giri– Ponomariov 1-0
2-1 Kramnik – Meier 1-0

Runda 8, 29 lipca, 15.00
6-2 Le – Kramnik remis
1-3 Meier – Giri remis
5-4 Ponomariov – Nakamura 1-0

Runda 9, 30 lipca, 15.00
5-6 Ponomariov– Le remis
4-1 Nakamura – Meier 1-0
3-2 Giri – Kramnik remis

Runda 10, 31 lipca, 13.00
6-3 Le – Giri remis
2-4 Kramnik – Nakamura 0-1
1-5 Meier– Ponomariov remis

Władimir Kramnik w Wikipedii

Zakończenie turnieju

Dortmunder Schachtage w Wikipedii
Dortmunder Sparkassen w Youtube

ChessBase News 1
ChessBase News 2
ChessBase News 3
ChessBase News 4
ChessBase News 5
ChessBase News 6
ChessBase News 7
ChessBase News 8
ChessBase News 9
ChessBase News 10
ChessBase News 11
ChessBase News 12
ChessBase News 13
Migawki fotograficzne

lip
31

System Tartakowera w gambicie hetmańskim po posunięciach 1.d4 d5 2.c4 e6 3.Sc3 Sf6 4.Gg5 Ge7 5.e3 0-0 6.Sf3 h6 7.Gh4 b6 był kiedyś moją specjalnością. Grywałem go z sukcesami w normalnych turniejach i partiach korespondencyjnych.

Moje wieloletnie badania teoretyczne i praktyczne oraz tym samym zdobyte doświadczenia w tym kierunku były bodźcem do publikacji kilku artykułów i książek. W 1994 roku firma Chess Base z Hamburga zaproponowała mi opracowanie tematycznej dyskietki.

lip
30

Marek Baterowicz jest znanym pisarzem, poetą, publicystą i zapalonym szachistą. Mieszka od 1987 roku w Australii i jako szachista-amator często uczestniczy w różnych turniejach otwartych.

Marek Baterowicz w Wikipedii
Szachy w kulturze

BREIVIK MONSTER

Masakra w ojczyźnie fiordów wstrząsnęła światem, a 32-letni Anders Behring Breivik ( jeśli działał sam, to kto dostarczył mu zapalnika do bomby ? ) pobił wszelkie rekordy bestialstwa, mordując z premedytacją prawie sto osób. Australijski potwór z Tasmanii jest przy nim „małym pikusiem” jakby powiedział ktoś posługując się żargonem. Norweski „monster” jest niewątpliwie człowiekiem chorym, podobnie jak tasmański rzeźnik i tylu innych zabójców w kategorii „mass murder”. Psychiatrzy jednak badają jeszcze Breivika, bo może facet jest zimnym mordercą ? Supozycja ta dziwi, bo czyż szaleniec nie może snuć morderczych planów ? Wiemy za to, że Breivik nie czuje się winny, wprost przeciwnie : uważa, że oddał przysługę swojemu krajowi. W swym obłąkanym manifeście pisał też: „Czas dialogu minął. Daliśmy szansę pokojowi. Teraz nadszedł czas zbrojnego oporu”. Breivik zamierzał bronić Norwegii i jej kultury przed inwazją islamu, przed imigrantami deformującymi kształt jego kraju. Można zrozumieć taką polityczną opcję, ale nie wybierać krwawych rozwiązań, strzelania do niewinnych ludzi. W Europie dzieje się źle, oto dla przykładu obrazki z Belgii, gdzie w wielu miastach włóczą się grupy przybyszy z Afryki – meneli, narkomanów – którzy stare i piękne miasta zamieniają w chlew, a do Belgii wjeżdżają najczęściej z Holandii, bo tam dostają za darmo narkotyki. Schengen było największym błędem w dziejach UE, mądrzy a pragmatyczni Duńczycy – zamiast strzelać do imigrantów – przywrócili kontrolę na swej granicy. Przed wiekami też wytępili wilki, które są nadal plagą we Francji – w Alpach, Pirejenach i Wogezach. Zwierzęta te są postrachem wszelkich hodowli, lecz wilki objęte są absurdalną ochroną, choć terroryzują ludzi i owieczki. A terroryści – jak Brevik – czyż nie są podobni do wilków ?

Upiór z Oslo jest teraz zawiedziony, bo przewód sądowy rozpoczął się przy drzwiach zamkniętych, co pozbawia Breivika audytorium. Decyzja słuszna, nie ma żadnej potrzeby epatowania publiczności w sądzie chorymi wynurzeniami mordercy, dla którego powinno przywrócić się karę najwyższą. Tymczasem Breivik – krwawy demon – dostanie pewnie 20 lat więzienia, bo w nazbyt liberalnej Norwegii kodeks nie przewiduje wyroku dożywocia. W najlepszym wypadku zabójca dostanie 30 lat, jeśli sąd uzna, że jego czyn posiada znamiona zbrodni przeciwko ludzkości, co chyba jest poza dyskusją. W więzieniu może zacznie pisać swoje pamiętniki, a jakieś wydawnictwo ogłosi potem jego schizofreniczne wizje. Żyjemy bowiem w chorym świecie, który zniszczył już skalę wartości, a dziesięć przykazań wyrzucił na śmietnik.

Wróćmy jednak do dnia zamachu, który mógł zostać udaremniony, gdyby władze norweskie stosowały niezbędne środki ostrożności wokół siedziby premiera. I tak powinien działać kraj, który znajduje się w stanie wojny. Norwescy żołnierze walczą w Afganistanie, bombardowano Libię, norweski generał jest akurat szefem NATO, a niedawno wygłosił ostre przemówienie pod adresem Kadafiego. Libijski pułkownik z kolei zagroził Europie zamachami. W tych okolicznościach powinien obowiązywać nieustanny stan pogotowia w pobliżu newralgicznych miejsc w całej Norwegii – w jej portach, a zwłaszcza w stolicy. Gmach rządu powinen być pod stałą obserwacją, a wszelkie pojazdy rewidowane. Tym bardziej, że wywiad brytyjski ostrzegł Norwegów, że Breivik kupował chemikalia w Polsce. Niestety, rząd norweski – będący w stanie wojny – zachowywał się tak jakby w kraju trwał sielankowy piknik. Zjazd młodzieży na wyspie zorganizowano bez ochrony!A zatem winą za masakrę można również obarczyć premiera i jego ministrów. Ten rząd powinien podać się do dymisji. Interwencja policji nastąpiła z póltoragodzinnym opóźnieniem, ponoć z braku…helikoptera! Kraj będący w NATO ma takie problemy ? Antyterrorystyczne jednostki nie mają sprzętu ? Jeden człowiek sparaliżował kraj na dwie godziny! A rząd działał bez głowy, lekceważąc zagrożenia. Zrozumiał to od razu brytyjski premier Cameron, obiecując czujność służb specjalnych wobec antyislamskich fanatyków na terenie Anglii.

W swoim długim ( blisko 1500 stron!) manifeście Breivik próbuje stworzyć z siebie postać legendarną, a wśród jego bohaterów znaleźć można nawet Jana III Sobieskiego, gdyż wiedeńską wiktorią powstrzymał muzułmańską kolonizację Europy, co – zdaniem Breivika – grozi obecnie. W nagłówku jego manifestu jest data 2083, co jest aluzją do daty wiedeńskiej wiktorii ( 1683). Napór islamu powstrzymała jednak bitwa między rycerzami, a nie podstępna masakra fanatyka. W poglądach Breivika panuje chaos, ma on uznanie zarówno dla Obamy, papieża i Putina, a zatem stawia znak równości między tak różnymi przywódcami ? Nie warto więc brać poważnie jego wypowiedzi, ani samozwańczych nominacji na „krzyżowca” czy „templariusza”, bo człowiek ten nie rozumie nawet tamtych historycznych postaw. Nazwany w mediach pochopnie „chrześcijańskim fundamentalistą”, a mający kontakty z masonami, Breivik podróżował do Anglii, był w Czechach – a wszędzie interesowały go ekstremalne grupy prawicowe. One też wskazują na niebezpieczeństwo islamizacji Europy, co wręcz zdumiewa, bo w takim razie europejska lewica jest albo ślepa, albo celowo wspiera proces niszczący tożsamość starego kontynentu. Europejczycy mają prawo do obrony swej kultury, lecz mogą robić to na drodze parlamentarnej, a nigdy za pomocą zamachów bombowych albo strzelania do ludzi. Pojmuje to każdy rozsądny, ale Breivik jest przecież szaleńcem, megalomanem, narcyzem, może histerykiem, a na pewno przenika go wola radykalnych działań, by obudzić Norwegów i Europę. Wybrał jednak najgorszą drogę, ścieżkę terroru i śmierci. Niestety, może pociągnąć za sobą naśladowców. Krążą juz prognozy o fali zamachów w Europie, a nawet w Polsce – w czasie kampanii przedwyborczej – by stworzyć warunki dla wprowadzenia u nas stanu wyjątkowego. Czy spełni się tak czarny scenariusz ? Narazie trwa kurs na terror sądowy: układ post-komuny chce postawić przed Trybunałem Stanu polityków opozycji, Kaczyńskiego i Ziobro, za rzekomą odpowiedzialność za samobójstwo Barbary Blidy, zamieszanej w aferę węglową. Ta jakże naciągana sprawa ma na celu obniżenie szans PiS-u w wyborach. Natomiast odpowiedzialni za śmierć blisko stu osób smoleńskiej katastrofy chodzą z otwartym czołem, nie grozi im Trybunał, spokojnie sączą „szampanskoje”. W takim państwie „prawa” rosną nowe pokolenia z okaleczoną świadomością, pokolenia potulnych zombies. Dlatego dziwią słowa Sikorskiego o „polskich Breivikach”, rzekomo gotowych do akcji! Czyżby to rząd planował zamachy, by mieć potem pretekst dla wprowadzenia stanu wyjątkowego ?

Marek Baterowicz