Jerzy Konikowski - wpisy autora

cze
17

Polanickie wspomnienia.

W 1991 roku po raz kolejny odwiedziłem Polanicę Zdrój. Tym razem jednak jako „człowiek od wszystkiego” . Memoriał A. Rubinsteina został reaktywowany, ale termin był wrześniowy.
Rundy rozgrywane były po południu i okazało się, że sala turniejowa „nie trzymała ciepła”. Konstrukcja ściany zewnętrznej charakteryzuje się dużą przeszkloną powierzchnią, przez którą słońce wślizgiwało się na szachownice arcymistrzów, ale ciepło okazało się deficytem.
Pierwszy zmarzł świetnie mówiący po polsku, Oleg Romaniszyn. Miał najbliżej do drzwi wejściowych, które często otwierały się dzięki miłośnikom królewskiej gry.
Oczywiście sala wyposażona była wówczas w „grzejniki” w postaci żeliwnych długich segmentów, raczej montowanych w robotniczych pakamerach a nie w salach koncertowych!
Cóż było robić, były one ledwie letnie, a zapewnienia organizatorów, że palą, żywcem przypominały odpowiedź palacza z kultowego „Misia”:” Pani kierowniczko pani się pyta czy ja palę?”- pytał palacz trzymając ramieniem słuchawkę i odpalał kolejnego papierosa od papierosa. Dr A. Filipowicz powiedział krótko: Andrzej zrób coś z tym!
Przypadła mi więc w udziale wizyta w kotłowni pobliskiego DW nr 1, skąd miało płynąć kojące „ciepełko” do sali koncertowej. Byłem zaskoczony pozytywnie rozmiarem kotła, spodziewając się jakiegoś zabytku. Spojrzałem na manometr, zajrzałem na palenisko i już wiedziałem. Okazało się, iż po krótkim i owocnym szkoleniu, które udało mi się przeprowadzić, palacz zmienił bieg rusztu na szybszy i ciepło popłynęło..

W turnieju polanickim brał udział (trzykrotnie) Andras Adorjan. Prócz gry w szachy zajmował się swoistym „marketingiem”. Rozdawał miłośnikom szachów folder „Black is OK”, w skład którego wchodził także komplecik plastikowych figur i szachownicy. Załączam fotografie tego cuda.
Sam arcymistrz sprawiał dziwne wrażenie. Ponieważ przygotowywałem salę do kolejnych rund, miałem możliwość obserwowania go przed rundami. Pojawiał się najwcześniej, zasiadał przy swoim stoliku i odprawiał swoiste czary. Okazało się, że jest zwolennikiem eliksirów i maści z tajemniczych węży. Pachniało to dziwnie a on smarował sobie skronie i przy okazji figury, ale raczej przeciwnika..
Widocznie jednak były one niezbyt dobrej jakości, zaWĘŻAły go, i po zdobyciu 6 punktów nawet nie załapał się na pudło. Może podziałały na przeciwników, zwłaszcza polaka Roberta Kuczyńskiego, który wypełnił normę arcymistrzowską.
Zresztą przyniósł szczęście w 1970 roku Wł. Schmitdowi, który wówczas także wypełnił normę arcymistrzowską.
W nawiązaniu do smarowania zdarzyła mi się komiczna sytuacja: na jednym z turniejów najmłodszy uczestnik, klęczący na krzesełku, jest obserwowany przez kibiców w końcowej fazie partii. Jednym z obserwatorów jest emerytowany nauczyciel, który z niezmiernie poważną miną zwraca się do mnie:
-Panie Andrzeju, ten dzieciak oszukuje!!
Spoglądam na szachownicę, na nauczyciela, znów na szachownicę!
-Ależ skądże- stwierdzam..Na czym polega to oszustwo?
-No przecież on dłubie w nosie i potem figury się kleją!!- odpowiedział poważnie emeryt.
Ledwie powstrzymałem się od głośnego wybuchu śmiechu a on razem ze mną – dałem się nabrać.

Andrzej Sobolewski
Czerwiec 2011

Andras Adorjan

cze
16

Jeszcze raz podkreślam, że nie jestem publicystą jednej opcji. Dlatego przedstawiam obiektywnie wszelkie problemy naszej dyscypliny. Nigdy nie pisałem negatywnie o polskich szachach, szachistach czy Polskim Związku Szachowym. Zawsze pisałem prawdę. Opieram się tylko na prawdziwych faktach!

Nikt nie będzie mnie narzucał, co mam pisać i jak mam pisać. Czasy komunizmu już dawno minęły i nikt mnie nie zmusi do pisania tekstów w stylu „Propagandy sukcesu” albo „Wszystko jest super”!

Jestem Polakiem i mam prawo głosić w kraju takie poglądy, które są zgodne z konstytucją i własnym sumieniem! Jeśli komuś to się nie podoba, to nie musi czytać moich tekstów.

Powtarzam jeszcze raz, że nie mogę się zgodzić z opinią Mateusza Bartla: „Cieszy zwłaszcza to, że sekundantem Radka został na stałe Grzesiek Gajewski, który jest uznanym teoretykiem na całym świecie od czasów wynalezienie wariantu… Gajewskiego”.

Grzegorz Gajewski nie wynalazł żadnego gambitu i nie jest uznanym teoretykiem w świecie. Odpowiednio to uzasadniłem. Ale faktem jest, że niektóre źródła nazwały ten wariant „Gambitem Gajewskiego”. Na pewno zgodna z prawdą jest ocena komentatora „Obserwator”: „Może pan Gajewski dzieli się swoimi pomysłami z innymi ludźmi, jak np: z Mateuszem Bartlem i Radosławem Wojtaszkiem”.

Moim zdaniem prawdziwa byłaby wersja: Cieszy zwłaszcza to, że sekundantem Radka został na stałe Grzesiek Gajewski, który jest uznanym teoretykiem w kraju i osobiście przyczynił się do rozwoju ostrego wariantu w partii hiszpańskiej, nazwanego nawet przez niektóre źródła gambitem Gajewskiego, który powstaje po ruchach: 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0-0 Ge7 6.We1 b5 7.Gb3 d6 8.c3 0-0 9.h3 Sa5 10.Gc2 d5!?

Taka wersja nie budziłaby żadnych wątpliwości i byłaby zgodna z prawdą. To co przedstawił Mateusz Bartel jest nie do zaakceptowania!

Mam takie odczucie, że w ostatnich czasach w polskich szachach wytworzyła się bardzo niezdrowa atmosfera. Osoby mające inne poglądy od oficjalnej linii Polskiego Zawiązku Szachowego, stają się z miejsca wrogami polskich szachów. Za czasów prezesury Janusza Wody i Jana Kusiny pisałem też krytyczne artykuły i nikt mnie za to nie atakował.

Polska to nie Białoruś! Żyjemy w kraju cieszącym się od wielu lat pełną wolnością. Nikt nie neguje znaczenia opozycji, bo bez niej nie może być dynamicznego rozwoju Polski. Podobnie jest w sporcie i prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Sielicki powinien w końcu to zrozumieć!

cze
16

Dzisiaj odbyła się w Essen premiera filmu dokumentalnego o życiu i karierze sportowej dwóch znakomitych bokserów Witaliego i Władimira Klitscho. Obaj pochodzą z Ukrainy, lecz od dawna mieszkają w Niemczech.

Ich wielką pasją są szachy. W czasie superturnieju w Dortmundzie 20 lipca 2002 roku doszło do pokazowej partii błyskawicznej pomiędzy mistrzem świata Kramnikiem i Witalim Klitscho. Partia zakończyła się remisem. Klitscho miał do namysłu 5 minut, natomiast Kramnik 1 minutę.

Byłem świadkiem tego niezwykłego spotkania. Zainteresowanie mediów było ogromne. Była to wspaniała reklama dla szachów.

Władimir i Witalij przy partii szachów

Remis w pojedynku Witalij Klitscho – Władimir Kramnik

cze
15

Mateusz Bartel na swoim blogu napisał: „Cieszy zwłaszcza to, że sekundantem Radka został na stałe Grzesiek Gajewski, który jest uznanym teoretykiem na całym świecie od czasów wynalezienie wariantu… Gajewskiego”.

Mam duże wątpliwości, co do zasług Grzegorza Gajewskiego w rozwoju teorii debiutów. Arcymistrz nie opublikował żadnej książki w tej dziedzinie i nie widziałem żadnego jego artykułu o wariantach debiutowych w prasie fachowej. A to jest przecież istotnym warunkiem oceny: „Uznany teoretyk”.

Co do wynalezienia przez Grzegorza Gajewskiego gambitu po ruchach: 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0-0 Ge7 6.We1 b5 7.Gb3 d6 8.c3 0-0 9.h3 Sa5 10.Gc2 d5!? to mam też duże obiekcje. Na ten temat opublikowałem mały artykuł teoretyczny „Partia hiszpańska – ciekawy wariant!” w Panoramie Szachowej Nr 7/8 2010 roku i zwróciłem w nim uwagę, że ta idea została prawdopodobnie po raz pierwszy zastosowana w partii Martin-Maltz (Email 1995). Grzegorz Gajewski musiałby udowodnić, że wcześniej wpadł na tę koncepcję. Ale nie ma żadnych złudzeń, że polski arcymistrz ma swój wkład w rozwoju tego gambitu!

Grzegorz Gajewski w Wikipedii

cze
15

W Libii leje się krew, mimo tego dyktator Muammar al-Gaddafi gra sobie spokojnie w szachy! Jego przeciwnikiem był prezydent FIDE Kirsan Iljumszinow. Wywołało to szerokie komentarze w świecie i krytykę. Była to rzeczywiście dobra reklama dla królewskiej gry?

ChessBase News po niemiecku
ChessBase News po angielsku
Wiadomości po niemiecku
Inne wiadomości po niemiecku
Stanowisko Niemieckiego Związku Szachowego
Stanowisko FIDE

cze
14

Każdy ma prawo do wyrażania swych poglądów, bo to jest przecież dobrodziejstwo demokracji! Ale niedopuszczalne jest manipulowanie faktami w celu zdyskredytowania oponenta. Od „Shreka1953” mogłem spodziewać się konstruktywnej polemiki. Tymczasem skoncentrował się on na przekręceniu sensu mojego tekstu.

////////////////////////////

„Shrek1953” pisze (tekst oryginalny) na blogu Mateusza Bartla (09/06/2011 o 01:08)
Panie Krzysztofie!
Jak powiadają „uderz w stół…” takich trenerów „malkontentów” jest wielu a ten O Którym Wszyscy Wiemy z pewnością im przewodzi. jego problemy emocjonalne i to, ze jest niedoceniany i niszczony to wszystko jego problemy, które nie wiedzieć czemu maja się stać problemami polskich szachów. jakimś dziwnym trafem jak atakował naprawdę bezpodstawnie i osobiście i osobowo dyrektora Akademii to była to „rzeczowa i merytoryczna krytyka” podobnie jak i i taka zapewne jest krytyka polskich trenerów. Wynika z tego ,że juniorskie sukcesy zawdzięczamy tylko wyjątkowej odporności młodych ludzi na nauki . wystarczy zatem rozwiązać Akademię a trenerów- szkodników dać na trawkę zielona boć czas jest ku temu sprzyjający…
Ów trener -malkontent doszedł nawet do tego, że Dworecki to w sumie człowiek jakiejś minionej epoki, który nie wie co jest grane. Bo Małachow i wielu innych go nie czytało a są arcymistrzami i to nawet dobrymi. Dobry argument, chociaż zapytałbym ilu z tych lub innych arcymistrzów czytało książki Tego O Którym Wiemy i jak to ma się do ich klasy szachowej?

//////////////////////////////

Przypominam co napisałem:

Zalecam zapoznanie się z ciekawym wywiadem arcymistrza Małachowa Polemiki

Mnie najbardziej zaciekawiło stwierdzenie arcymistrza, że nigdy nie korzystał z podręczników Marka Dworeckiego, i mimo tego został silnym graczem. Dla mnie to nic nowego. W trakcie turniejów w Dortmundzie rozmawiałem z wieloma arcymistrzami z Rosji na temat szkolenia z książek Dworeckiego, którzy mieli podobne zdanie.

W tej chwili inaczej pracuje się nad szachami i najważniejszym poletkiem treningowym są otwarcia, aby w tej wczesnej fazie partii walczyć o uzyskanie przewagi. Tymczasem w Polsce jest inaczej. W czasie mojego uczestnictwa na trzech Akademiach Młodzieżowych Polskiego Związku Szachowego książki Dworeckiego były polecane przez trenerów jako pierwszoplanowa literatura. Natomiast znaczenie debiutów przesuwano na dalszy plan. Te skutki szkolenia widać wyraźnie w partiach naszej czołówki, gdyż repertuar debiutowy polskich arcymistrzów jest bardzo skromny i to nie wystarcza do rywalizacji z czołówką światową.

Może to jest właśnie przyczyną, że ta nasza „złota” młodzież na pewnym etapie swego rozwoju staje nagle w miejscu?

///////////////////////////////

Nie widzę tutaj miejsca, w którym wyraziłem się negatywnie o książkach Marka Dworeckiego. Wręcz przeciwnie, zawsze miałem o nich pozytywne zdanie i w swej pracy trenerskiej bardzo często z nich korzystałem. W moim tekście podałem tylko pewne fakty i przedstawiłem je jako wskazówki do pracy z młodzieżą. Może tutaj trzeba szukać tych właśnie prawidłowych rozwiązań? „Shrek1953” przeinaczył moją wypowiedź i to jest oczywiste i niedopuszczalne. Może ma jakiś w tym cel? Z tego co wiem, to znalazł stałą pracę w Akademii Młodzieżowej w roli trenera i jako publicysta w piśmie resortowym „MAT”.

Cytuję fragment interesującego emaila pewnego działacza:

Zawiść z pewnością stoi na pierwszym miejscu. Najzabawniejsze jest to, że Ty im nie przeszkadzasz, jesteś daleko. Proponujesz tylko pewne rozwiązania, których nie potrafią wymyślić, czy nie chcą zastosować. Zamiast po prostu zgodzić się czy modyfikować, to obrzucają Ciebie obelgami. To jest bzdura sama w sobie. Bo jeszcze rozumiem, że stając w obronie prezesa – ukochanego – liczą na profity. Ale niewybredne ataki, to totalna głupota!

cze
14

Od redakcji 1

O tym się mówi 2
MŚ szkół, Kraków 2011 3
MP do 14 lat, Suwałki 2011 8
ME w rozwiązywaniu zadań, Łowicz 2011 12
Partie komentowane 14
Krynica 2011 17
Sławoborze 2011 19
Szachowe epizody A.F. (18) 20
W sędziowskim kotle (57) 24
Nauka gry (90) 26
Poradnik sędziego (86) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje

Od redakcji

Piękną obsadę miały Mistrzostwa Świata Szkół rozegrane w pierwszych dniach maja w Krakowie. Na starcie stanęli reprezentanci z 32 krajów, z czterech kontynentów. Okazało się, że szachy w szkołach są bardzo popularne na całym świecie. Liczne ekipy przybyły z Kazachstanu, Turcji, Azerbejdżanu, Chin, Mongolii, Sri Lanki, Peru, Zimbabwe, nie wspominając już o Rosji czy o naszej ekipie. Wiele krajów przygotowało piękne narodowe stroje, względnie dresy lub koszulki i znakomicie zaprezentowało się na pięknym otwarciu MŚ. Ponad 350 uczestników przemaszerowało od historycznego Barbakanu, ulicą Floriańską, przez Rynek Główny, na plac Szczepański, gdzie w krótkich przemówieniach powitano młodych szachistów i ich opiekunów oraz pokazano wspaniały spektakl baletowo-pantomimiczny „Szachy“ wg Jana Kochanowskiego.

Orszak prowadził jeździec ma koniu w historycznym stroju. Wraz z uczestnikami maszerował prezydent FIDE Kirsan Iljumżinow, który po raz pierwszy w historii przybył na światowe rozgrywki szkolne, spotkał się z uczestnikami i licznymi osobami towarzyszącymi i z uśmiechem pozował do zdjęć ze wszystkimi ekipami oraz uczniami. Wyniki naszych reprezentantów cieszą – Polki zdobyły 5 medali, w tym dwa złote, Polacy dodali dwa – złoty i brązowy.

Na Podlasiu, w Suwałkach, rozegrano MP do 14 lat w ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Podlaski Związek Szachowy nadał odpowiednią rangę i oprawę mistrzostwom, co oznacza, że powinna następować rotacja w przyznawaniu MP mężczyzn, kobiet i juniorów w różnych grupach wiekowych. Zarówno indywidualne, jak drużynowe MP powinny wędrować po całym kraju i propagować królewską grę. Dla wielu wojewódzkich związków czy klubów jest to często jedyna okazja zaprezentowania się władzom miasta czy województwa i tym sposobem wygospodarowania środków na szachy w kolejnych latach. Również Polski Związek Szachowy powinien wykorzystywać takie okazje do rozmów z marszałkami województw czy prezydentami miast. Tak, jak to czyni prezydent FIDE, który rokrocznie odwiedza dziesiątki federacji zrzeszonych w FIDE i to na różnych kontynentach. Zmartwiła tylko głoszona w kuluarach informacja, że był to już ostatni pożegnalny występ szachistów w OOM, bowiem Resort Sportu zamierza podobno wykreślić naszą dyscyplinę ze sportów halowych, czyli w ogóle. Nawet, jeśli to są tylko pogłoski, to trzeba rozpocząć walkę o utrzymanie finansowania naszych 14-latków przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Rozegrane w Łowiczu ME w rozwiązywaniu zadań przyniosły nam tradycyjne medale indywidualne i drużynowe. Z podziwem patrzyłem na czwarty złoty medal bezkonkurencyjnego na świecie Piotra Murdzi, który ustanowił medalowe rekordy nie do pobicia. Szkoda tylko, że dobrze przeprowadzone ME wyeliminowały organizację MP w solvingu.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

cze
13

Ostatnio na blogu Mateusza Bartla uaktywnił się osobnik używający ksywki „Shrek 1953”. Wpisał także swój komentarz na moim blogu w kategorii „Mateusz Bartel w nowej roli! (1)”. Poznałem tego anonima, mimo że wstydzi się ujawnić swoje oblicze. Retoryka jego wpisów jest mi dobrze znana od lat.

Zacznę od początku. Znamy się już od dawna. Byliśmy kiedyś dobrymi kolegami. Jako trener kadry zapraszałem go na zgrupowania juniorów. Zawsze ceniłem jego wiedzę ogólną. Mieliśmy jednak różne poglądy na temat pracy nad debiutami. Tę polemikę między nami opisałem nawet na mojej stronie. Ale to nie było przeszkodą w dalszym korzystaniu z jego wiedzy na kolejnych zgrupowaniach. Uważam, że każdy trener ma prawo do wygłaszania swoich teorii!

W czasie mojej pierwszej sesji na Akademii Młodzieżowej w Zakopanem w 1999 roku zadałem pytanie, dlaczego nie ma znanego szkoleniowca? Okazało się, że popadł w niełaskę pewnego kolegi-trenera, który akurat miał władzę. Z tego powodu „Shrek1953” wypadł na kilka lat z obiegu. Nawiązałem z nim kontakt emailowy. Uważałem, że powinien wrócić – z takim doświadczeniem trenerskim – do pracy w Akademii. W pewnym momencie zaproponowałem nawet jego kandydaturę do wyjazdu w roli trenera na ważne mistrzostwa. Moja sugestia została jednak odrzucona, ponieważ „Shrek1953” nie był w tym czasie znany w kręgach młodzieżowych.

Spotkaliśmy się w marcu 2003 roku w Warszawie. Było miło powspominać stare młodzieńcze lata. Mieliśmy dalej kontakt poprzez pocztę elektroniczną. Po moim artykule „Quo Vadis polskie szachy” kolega „Shrek1953” stanął po stronie Ryszarda Bernarda. Nie przekonały go moje argumenty, że powinno się dostosować działalność Akademii do nowych standardów epoki. Akademia nie wychowała do tej pory żadnego klasowego zawodnika. Powinno się więc w jakiś sposób ją unowocześnić. Może da to pożądany skutek! „Shrek1953” nie dał się przekonać. W pewnym momencie nasze drogi się rozeszły. Potem zrozumiałem dlaczego kolega tak zażarcie bronił Ryszarda Bernarda. Okazało się, że dyrektor Akademii zaproponował mu współpracę!

cdn.

cze
13

System archangielski, który powstaje po posunięciach 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 7.Ga4 Sf6 5.0-0 b5 6.Gb3 Gb7 był kiedyś polską specjalnością. Sam stosowałem go z powodzeniem w partiach turniejowych i korespondencyjnych. Moje doświadczenia opisałem najpierw w książce „The Arkhangelsk System in the Ruy Lopez” (Chess Enterprises 1987). Nie byłem zaskoczony, gdy wydawnictwo włoskie zaproponowało mi opracowanie nowej wersji tego tematu. Była to gigantyczna praca. Oprócz części teoretycznej skomentowałem 206 ważnychy partii. Książka otrzymała pozytywne recenzje, co odbiło się na dobrej sprzedaży.

Jerzy Konikowski
Ruy Lopez
Arkhangelsk System (C78)
S1 EDITRICE S.R.L. 40126 Bologna 1995
ISBN 88-86127-36-7
283 strony

Elektroniczna wersja książki

cze
12

Wbrew temu, co głosi Mateusz Bartel, nigdy nie pisałem negatywnie o naszych szachach. Natomiast przedstawiałem prawdę o kondycji polskich szachów, oczywiście w oparciu o własne spostrzeżenia. Nie było moim celem szkodzenie naszej dyscyplinie, o co mnie niektórzy posądzają, lecz przedstawiałem pewne koncepcje w celu poprawy metod szkolenia polskiej młodzieży!

Natychmiast po osiedleniu się w Dortmundzie, rozpocząłem załatwianie zaproszeń dla polskich zawodników do startu w tutejszych turniejach. Skorzystała z tego duża grupa, m.in. Hanna Ereńska-Radzewska, Włodzimierz Schmidt, Jacek Gdański i inni. Załatwiałem też kontakty z organizatorami innych imprez szachowych na terenie Niemiec.

Przez kilka lat wysyłałem literaturę szachową znajomym i tym, którzy mnie o to poprosili. Tę listę mam w swoim archiwum. Zapewniam, że jest pokaźna.

Moja działalność publicystyczna w Polsce jest ogólnie znana. Napisałem sporo książek i artykułów fachowych dla polskiej młodzieży. Jest to na pewno spora cegiełka włożona w rozwój szachów wyczynowych w kraju!

O mojej idei połączenia poszczególnych sesji Akademii Młodzieżowej z konsultacjami poprzez pocztę elektroniczną i mojej czteroletniej współpracy tym sposobem z Radosławem Wojtaszkiem, pisałem już bardzo obszernie na mojej stronie w temacie „Akademia Szachowa” i „Komputery w szachach” oraz na moim blogu „Mateusz Bartel w nowej roli”.

Koncepcja ta uzyskała w wielu kręgach poparcie, jako nowoczesna forma dodatkowego szkolenia. Nie uzyskała jednak akceptacji dwóch szkoleniowców Polskiego Związku Szachowego Marka Matlaka i Ryszarda Bernarda. Dlaczego? Jeden z kolegów wyjaśnił mnie ten problem w taki sposób. Gdyby oni sami wpadli na ten pomysł, to ta idea zostałaby na pewno od razu wprowadzona w życie. Ale oni nie mogli dopuścić do tego, aby koncepcja Konikowskiego z Niemiec stała się jedną z form szkolenia polskiej młodzieży. Zresztą później, bo 1 czerwca 2005 roku, ci dwaj szkoleniowcy powołali Wirtualną Młodzieżową Akademię Szachową. Jej funkcjonowanie miało inny cel, ale tym sposobem Marek Matlak i Ryszard Bernard stali się prekursorami tej nowej formy szkolenia w szachach w Polsce!

Dlaczego ci dwaj szkoleniowcy uzyskali wsparcie zarządu PZSzach pod władzą Przemysława Gdańskiego i Jana Maciei w walce przeciwko mojej koncepcji i mojej kilkuletniej pracy na rzecz polskich szachów? Jest na to wyjaśnienie. Przytaczam artykuł Rafała Przedmojskiego, który został opublikowany w Panoramie Szachowej Nr 11 (143) listopad 2004.

Ten tekst wyjaśnia w pełni problem naszej dyscypliny w tamtym okresie. Panowie Przemysław Gdański i Jan Macieja postawili inne priorytety w polskich szachach. Tak więc moja koncepcja ogólnej poprawy metod szkolenia polskiej młodzieży nie wchodziła w ogóle w zakres ich pola działania.

Do walki ze mną delegowano syna Jana Maciei arcymistrza Bartłomieja – ówczesnego rzecznika PZSzach. Bitwa rozegrała się na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku. Szczegóły znajdziecie Państwo na mojej witrynie w temacie „Komputery w szachach”.

Obecnie tę rolę przejął rzecznik prezesa Tomasza Sielickiego arcymistrz Mateusz Bartel!

Akademia Szachowa
Komputery w szachach