Archiwum kategorii ‘Kontrowersje’

lip
23

Gość napisał: Wziąłem udział w seminarium trenerskim w dniach 11-13 lipca br. Nie mam wątpliwości, że wykładowcy byli dobrze przygotowani do zajęć i przeprowadzili je w interesujący sposób.

Jednakże ogólna tematyka wykładów była mało ciekawa, bez większego praktycznego znaczenia. My oczekiwaliśmy jakiś konkretnych wskazówek, jak mamy trenować młodzież, z jakich materiałów szkoleniowych mamy korzystać w naszej pracy. Na co mamy zwracać uwagę, aby nasi podopieczni robili możliwie szybkie postępy. Dalej była mowa o większym nacisku na szkolenie końcówek, bo tak polecał Capablanca. Nie było natomiast wykładu o znaczeniu debiutów i jak należy pracować w tym zakresie.

Moim zdaniem i w swojej ocenie nie jestem jedyny, seminarium niewiele wniosło w praktycznym przygotowaniu trenerów do pracy szkoleniowej.

Dla ciekawości podaję program szkolenia:

Seminarium trenerskie
Warszawa 11-13 lipca 2014 r.

Program godzinny – 28 godz. lekcyjnych (45 min).

Piątek – 11 lipiec:

9:00 – 10:30 recepcja, przyjmowanie uczestników

10,30 -10,45 Inauguracja seminarium

10,50-14.00 W.Szyszkin

Przerwa obiadowa

15,15 – 17,15 J.Przewoźnik

17,30 – 20,15 W.Szyszkin

Sobota – 12 lipiec

9.00 – 11.00 M.Matlak

11,15 – 13,15 A.Gryckiewicz

Przerwa obiadowa

14,15 – 16.00 A.Fornal-Urban

16,15 – 18,15 J.Bielczyk

18,30- 20,15 W.Szyszkin

Niedziela – 13 lipiec

9.00 – 11.00 M.Krasenkow

11,15 – 14,15  W.Szyszkin

14,30 – 15.00 Podsumowanie seminarium

Tematyka prelegentów:

Władimir Szyszkin
1) Przygotowanie do konkretnego przeciwnika
2) Zdublowane pionki, za i przeciw

Jan Przewoźnik
Zagadnienie percepcji w szachach

Aleksander Grickiewicz
Znaczenie kondycji psychoficznej w szachach oraz możliwości jej doskonalenia 

Agnieszka Fornal-Urban
Zasady racjonalnego żywienia 

Jacek Bielczyk
Analiza twórczości mistrzów świata jako konieczny warunek rozwoju kultury szachowej i siły gry młodego szachisty. 

Marek Matlak
Specyfika szachów kobiecych 

Michał Krasenkow
Systemy szkolenia szachowego w ZSSR

/////////////////////////////////

Już dawno pisałem w moich artykułach w fachowych pismach krajowych, na stronie i blogu o potrzebie opracowania generalnego programu szkolenia w polskich szachach. Trenerzy w kraju powinni mieć jakieś konkretne wskazówki do pracy szkoleniowej. Program taki powinien być opracowany przez grupę znawców przedmiotu i potem omówiony w szerszej dyskusji.

Przypominam, że wielokrotnie zwracałem uwagę na te zagadnienia, m.in. w serii artykułów „Problemy szkoleniowe w polskich szachach”, np. Link.

 

 

 

 

cze
23

Gość napisał: Ostatnio było cicho na blogu Waldemara Świcia, ale dzisiaj trener Młodzieżowej Akademii Szachowej odezwał się i znowu uderzył w Pana. Przesyłam jego tekst do wglądu.

//////////////////////////////////////////////////

Na stronę Waldemara Świcia nie wchodzę. Jest to bowiem „wyjątkowy” blog w naszym środowisku, gdzie nie dyskutuje się w kulturalny sposób, lecz atakuje się tych, co mają inny punkt widzenia w kwestii problemów polskich szachów.

Ale widocznie władze PZSzach potrzebują takiego właśnie wsparcia i w pełni akceptują działanie trenera MASZ. Powinien on być wzorem dla naszej młodzieży, jest tymczasem awanturnikiem. Na temat Waldemara Świcia pisano na tym blogu wielokrotnie. Polecam wpisanie jego nazwiska w wyszukiwarce „Szukaj” i uzyska się wyczerpujący materiał informacyjny.

Dla szybkiego przypomnienia załączam dwa linki:

Link 1

Link 2

Teraz wyjaśniam główne zarzuty Waldemara Świcia. Chodzi o partię hiszpańską w wykonaniu Jana Krzysztofa Dudy. Oczywiście mam wielki bank informacyjny, który zawiera parę milionów partii. Wiem doskonale, że Duda gra także 5.0-0. Ostatnio stosuje jednak częściej 5.d3, co prowadzi do bardziej statycznych pozycji. Zwróciłem na to uwagę w moim wpisie i zaproponowałem, aby młody zawodnik grał obecnie generalnie główny wariant po roszadzie, gdzie jest więcej taktycznych możliwości. Arcymistrz świetnie gra ostre pozycje i do takich powinien dążyć w swoich partiach. Ciekawe, że wszystkie osoby, z którymi dyskutowałem na ten temat, zrozumiały moje intencje. Nie pojął tego Waldemar Świć. Jest to typowe dla tych, którzy szukają tylko zaczepki.

Jeśli chodzi o trenera (trenerów) Dudy to mam taką wiedzę, że miał lub ma ich kilku. Nie wiem, kto mu doradza w kwestii repertuaru debiutowego. Słyszałem, że Kamil Mitoń ma istotny wpływ na rozwój szkoleniowy juniora. Jest ekspertem w tym zakresie i na najbliższej olimpiadzie będzie konsultantem merytorycznym polskiej reprezentacji. Dlatego nie podawałem nazwiska trenera Dudy, np. Leszka Ostrowskiego, ponieważ nie znam, kto ma obecnie największy wkład w wyszkoleniu młodego arcymistrza.

Jeśli chodzi o inne kwestie to muszę uspokoić trenera MASZ. Dalej zajmuję się problemami szkoleniowymi oraz w dalszym ciągu badam teorię różnych debiutów oraz wariantów. W wyniku tego powstają nowe artykuły i książki.

Polecam Waldemarowi Świciowi aktywniejszą pracę szkoleniową. Obecna sytuacja polskich szachów w świecie nie jest obiecująca. Trzeba wychować szybko młode kadry. A atakami na inne osoby tego się nie osiągnie!

 

 

 

cze
22

Na temat przeskakiwania przez Magnusa Carlsena fazy debiutowej dyskutowaliśmy wielokrotnie na tym blogu. Nasz końcowy wniosek jest ostateczny: ta ocena jest całkowicie błędna i niezgodna z prawdą!

W czerwcowym numerze czasopisma „Magazyn Szachista” m.in. napisałem:

Mistrz świata Magnus Carlsen jest, jeśli chodzi o początkową fazę partii, uniwersalnym szachistą. Jego repertuar debiutowy jest bogaty w różnorodne warianty i otwarcia. Norweg bardzo często eksperymentuje stosując nowe i rzadkie idee. Potrafi często zadowolić się minimalną przewagą w początkowym stadium partii, aby dopiero w środku gry lub nawet końcówce wykorzystać swoje atuty pozycyjne. Dlatego często mówi się o przeskakiwaniu przez niego debiutu, co nie odpowiada prawdzie. Mistrz świata jest genialnym szachistą i praktycznie może grać wszystko i to w różnych odsłonach…

W niedawno zakończonych w Dubaju mistrzostwach świata w grze szybkiej i błyskawicznej Magnus Carlsen zwyciężył w obu konkurencjach: Link. Zawdzięcza to nie tylko swojemu wyjątkowemu talentowi, lecz także świetnemu przygotowaniu repertuaru debiutowego.

Na stronie mistrzostw są opublikowane partie, które zalecam dokładnie przeanalizować. Warto porównać grę i wiedzę debiutową naszych arcymistrzów oraz czołówki światowej.

Przedstawiam interesującą partię Karjakin-Carlsen z turnieju w szachach szybkich, w której rozegrano ostre otwarcie. Jest to dowód na to, że mistrz świata gra również skomplikowane warianty, które trzeba znać dokładnie i to niemalże do końca. Zaprzecza to całkowicie rzekomej tezie o przeskakiwaniu przez niego fazy debiutowej.

cze
19

 MAT 2014-03

W numerze 3(43)2014 czasopisma związkowego MAT, w artykule poświęconym klęsce naszych kadrowiczów w meczu z Ukrainą, pozytywnie wyrażano się o grze JKDudy w trakcie wspomnianej imprezy. Zawarł to w swojej opinii szef wyszkolenia Piotr Murdza, dodatkowo te informacje padły dwukrotnie w tekście autorstwa am Bartla, oraz w uwadze pana Mateusza we wstępie wprowadzającym do całego czasopisma. Widocznie w PZSzach-u i w redakcji MAT-a zreflektowano się, że am Gajewski „przegiął pałę” z otwartym atakiem na Jana-Krzysztofa w poprzednim numerze czasopisma związkowego, w którym zdeprecjonował młodego zawodnika w oczach polskiego
środowiska szachowego.

We wspomnianym artykule z numeru 3(43) am Bartel nadmienił o pewnym „ale” w stosunku do gry JKDudy: „z drugiej strony trudno zachwycać się wynikiem 1,5 z 4. Janek jest już arcymistrzem pełną gębą i z wyników trzeba go rozliczać tak samo, jak innych członków kadry”, ale zrobił to w sposób kulturalny i nie budzących żadnych zastrzeżeń. Takie uwagi krytyczne nie niszczą młodego zawodnika, lecz przeciwnie, dopingują go do solidniejszej pracy nad rozwojem szachowym.

Krzysztof Kledzik

cze
15

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z faktu, że obecne polskie szachy wyczynowe mają tylko jednego zawodnika z nadziejami na osiągnięcie w przyszłości znaczących sukcesów międzynarodowych. Jest nim 16-letni Jan Krzysztof Duda. Dlatego z dużym uznaniem przyjąłem wiadomość o powołaniu przez Polski Związek Szachowy młodego arcymistrza do reprezentacji olimpijskiej. Jest to bardzo słuszna decyzja, gdyż Jan Krzysztof powinien już teraz oglądać na żywo wielkie szachy turniejowe i sam w nich aktywnie uczestniczyć!

Będziemy dalej obserwować rozwój sportowy Dudy. Na przestrzeni ostatnich lat mieliśmy sporo utalentowanej młodzieży, której obiecujące kariery sportowe kończyły się po przekroczeniu 20 lat. O przyczynach tego zjawiska dyskutowaliśmy wielokrotnie na tym blogu.

Jan Krzysztof Duda jest jeszcze bardzo młody i ma duże naturalne predyspozycje do gry w szachy. Tego talentu nie wolno zmarnować!

Oczywiście 16-letni zawodnik ma jeszcze sporo słabości w grze, które trzeba jak najszybciej poprawić. W serii „Ciekawa partia 81” zaproponowałem arcymistrzowi rozszerzenie swojego repertuaru debiutowego o nowe elementy w partii hiszpańskiej. Nie była to krytyka, lecz rada doświadczonego trenera!

Janek jest jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, który systematycznie zdobywa wiedzę szachową i doświadczenia turniejowe. Z pewnością oczekuje też na jakieś konkretne i pożyteczne rady doświadczonych kolegów-zawodników z kadry. Dlatego byłem mocno zaskoczony wypowiedzią aktualnego wicemistrza Polski Grzegorza Gajewskiego o grze Dudy, który został opublikowany w drugim numerze czasopisma Polskiego Związku Szachowego „MAT”. Na pytanie Piotra Kaima: „Jakie słabości ma Duda” arcymistrz odpowiedział: „Janek ma słaby debiut. On ode mnie odstaje o trzy długości, a jego dystans do czołówki światowej jest jeszcze większy…”

Jak byście Państwo zareagowali na wydarzenie, gdyby 29-letni nauczyciel jakieś szkoły średniej ocenił w podobnym stylu wiedzę 16-letniego ucznia: np. Janek ma słabą wiedzę z historii i ode mnie odstaje o trzy długości, a jego dystans do profesora w tym fachu jest jeszcze większy…

Przypuszczalnie Grzegorz Gajewski osiągnął już raczej szczyt swoich twórczych i sportowych możliwości. Tymczasem Jan Krzysztof Duda ma przed sobą jeszcze świetne perspektywy kariery szachowej.

Jaki cel miał więc arcymistrz Gajewski? Zdyskredytować wiedzę młodego i progresującego zawodnika, a może jego trenera i to na łamach pisma związkowego? Przypominam dyskusję w tej kwestii na blogu: link.

 

 

cze
09

Piszą do mnie często Internauci w sprawie strony internetowej Polskiego Związku Szachowego, że jest nieaktualna i mało przejrzysta. Jest do dowód na to, że władze PZSzach po prostu nas szachistów lekceważą!

Gość 1: 1 sierpnia rozpoczyna się olimpiada w Norwegii i do dnia dzisiejszego nie ma na stronie Polskiego Związku Szachowego składów obu naszych drużyn. Krążą wprawdzie w sieci pewne informacje na ten temat, ale czy można traktować je poważnie? A może PZSzach szykuje nam jeszcze jakieś niespodzianki?

//////////////////////////////////

Gość 2: Kto jest właściwie prezesem Polskiego Związku Szachowego?
Firma PZSzach 2014
2014-02-27-Wypis z KRS

10 czerwca 2014 roku Gość znalazł aktualny wpis do KRS i wszystko jest w porządku: 2014-06-10-KRS_143874_15_20140610115714

//////////////////////////////////

Gość 3: Coś do Pana działu o wampirach: Maly poradnik krwiopijcy

//////////////////////////////////

Gość 4: Które miejsce zajął właściwie Bartłomiej Macieja na turnieju w Chicago, 3 czy 4? Link.

cze
06

6 czerwca 13:41

Witam

Lubię poczytać na Pana blogu o problemach w szkoleniu, niewłaściwym podejściu, poczynaniach tzw. działaczy szachowych i to pokazuje w jakim miejscu stoją polskie szachy, Ryba psuje się zawsze od głowy. Interesujące są również metody przyznawania kategorii szachowych. Kryteria te są stopniowo obniżane, dochodzi naprawdę do sytuacji kuriozalnych. Spotkałem się z turniejem, w którym brała udział grupa zawodników, którzy nie panowali nad samymi regułami gry (nie do końca wiedzieli jak chodzą figury) i jakimś cudem większość wyrobiła kategorie. Jak wymagać zwycięstw od juniorów, skoro przy przeciętnej grze i kiepskich miejscach wyrabiają rankingi krajowe, są stawiani za wzór i spoczywają na laurach.

Ciekawe jest również, że niektórzy prezesi i działacze mają zatwierdzone dosyć wysokie kategorie (zwykle II), choć nie potrafią grać na tym poziomie, a jak już siądą do deski to dostają łupnia od początkujących (swoją drogą to też tworzenie złudzenia, bo skoro jakiś młodzieniec ogra samego prezesa okręgowego związku, to może mu się wydawać, że gra znakomicie, co niekoniecznie musi być prawdą). Może warto zwrócić uwagę, że nie ma sensu patrzeć na rankingi PZSzachu, bo niestety cała polityka tego związku wygląda trochę jak dodrukowywanie pieniądza w kryzysie.

Wszystko leży, to po prostu naprodukujmy zawodnikom rankingi (oczywiście przy „drobnej” opłacie) i wspólnie chwalmy się potencjałem. Podobnie jest z programem „szachy w szkole”, na który już kiedyś zwróciłem uwagę: Szwankuje system szkolenia, to stworzymy „trenerów” ucząc nauczycieli szkolnych gry od podstaw, będzie się można pochwalić, że związek sprawił, że szachy stały się powszechne. O co w tym wszystkim chodzi, gdzie jest sens i czy przypadkiem w całej dyscyplinie od najniższego, amatorskiego szczebla do zawodowstwa nie doszło do chaosu, który zwykle nie zwiastuje niczego dobrego?

Z poważaniem

Konrad Szczygieł

Źródło

 

cze
05

Wracam do wywiadu Grzegorza Gajewskiego w ostatnim piśmie związkowym „MAT“. Link.

Arcymistrz m.in. powiedział: Zresztą zawodnicy czołówki są w zupełnie innej sytuacji. Pracują na nich całe sztaby ludzi. Trzymając się tego samego przykładu, na Aroniana pracuje 4-5 graczy z Armenii, którzy dostarczają mu rozmaite analizy…

/////////////////////////////////////////

To jest prawda, ale czy w Polsce nie można było już dawno stworzyć podobnego systemu szkoleniowo-analitycznego?

Przypominam, że w 1999 roku zaproponowałem – w ramach działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej – szkolenie wirtualne dla młodzieży nie mającej na codzień możliwości stałych kontaktów z doświadczonym trenerem.

Praktycznie to miało wyglądać następująco: grupa 2-3 trenerów MASZ w ramach prac zleconych Polskiego Związku Szachowego miałaby pomagać naszej najzdolniejszej młodzieży w kwestii szkoleniowo-analitycznej.

Moja propozycja nie spotkała się z akceptacją osób odpowiedzialnych za szkolenie polskiej młodzieży. Nie zrażając się tym, rozpocząłem 4 letnią współpracę z Radosławem Wojtaszkiem. Ta działalność również została odrzucona przez tych samych szkoleniowców.

A szkoda! Można było już przeszło 10 lat temu stworzyć w Polsce zalążki tego, co w wielu krajach funkcjonuje z korzyścią od wielu lat i na co zwraca uwagę w wywiadzie Grzegorz Gajewski.

W 2003 roku na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Szachowego odbyła się „dyskusja” na temat „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?”. Wziął w niej udział także Grzegorz Gajewski, który przyłączył się do grupy przeciwnej wszelkim zmianom w polskich szachach młodzieżowych. Znalazł się tym samym w doborym towarzystwie.

Źródło

Niewykluczone, że gdyby wtedy wprowadzono reformy szkoleniowe, to sytuacja w naszych szachach wyglądawały inaczej. A tak w obecnej sytuacji mamy tylko jednego zawodnika w pierwszej 100-ce na liście rankingowej FIDE oraz jednego juniora z przyszłością Jana Krzysztofa Dudę !

 

cze
01

W ostatnich dniach otrzymałem sporo emaili dotyczących dyskusji na blogu. Szczególnie chodzi o odcinek 59.

Wobec kilku uwag jeszcze raz podkreślam, że tutaj dopuszczalne są wszelkie polemiki, które w sposób kulturalny i rzeczowy odnoszą się do problemów polskich szachów. Każdy ma prawo zabierać głos w różnych kwestiach, ale nie będę dopuszczać napastliwych komentarzy i nieprawdziwych przekazów, których celem jest tylko wprowadzanie zamętu. Także będą usuwane wpisy w celu ośmieszania dyskutantów i wywołanie kłótni.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę o aktualnym stanie polskich szachów wyczynowych: jeden zawodnik w pierwszej setce na liście rankingowej FIDE, kobiety nie liczą się w świecie w indywidualnej konkurencji oraz mamy tylko jednego obiecującego juniora.

Wszelkie hasła w stylu: Polskie szachy to ścisła czołówka światowa nie mają nic wspólnego z prawdą i nie będą tutaj propagowane. Nie dyskutują tutaj malkontenci i nie uprawiamy propagandy porażki. Jesteśmy realistami i na trzeźwo oceniamy sytuację. Na blogu nie ma też miejsca na oceny w stylu reklamy sukcesu z czasów PRL!

Zamieszczam kilka wycinków z prywatnej korespondencji do mnie za zgodą ich autorów:

Głos 1: Poczynając od 2009 roku działacze PZSzach rozwalali polskie szachy. Zniszczyli jakąkolwiek rywalizację, ustalili wątpliwe kryteria awansu do reprezentacji kraju – rankingowe, zapewniające liderom rankingu stałe miejsca, nawet jak nie grają. Zlikwidowano turnieje międzynarodowe z jakimkolwiek poziomem. Nikt liczący się nie przyjeżdża do Polski.

Z kobiet została Monika Soćko, ale gra już wiele lat – może przypadkiem nie wytrzymać pierwszej deski, a dla pozostałych Pań ranking około 2400 to szczyt marzeń.

U najlepszych juniorów też nie liczyły się miejsca w mistrzostwach Polski, tylko dodatkowe kryterium rankingowe. Międzynarodowy poziom juniorów ilustruje Mitropa Cup.

Został nam jeden junior Jan Krzysztof Duda, nie ma żadnej juniorki. Jest aktualne pytanie – czy  w ME i MŚ 8-18 lat  ktokolwiek wejdzie do pierwszej dziesiątki?

Głos 2: Dlaczego nie ma w Polsce systematycznych centralnych szkoleń dla utalentowanych juniorek i juniorów w wieku 10-14 lat? W małych miejscowościach nie ma szans na treningi z dobrym trenerem. PZSzach chce zatrudnić specjalistę ds projektów strategicznych, a nie ma trenera kadry na stałym etacie. To jak ma się rozwijać sport wyczynowy? Czy działaczom PZSzach na tym faktycznie zależy?

Głos 3: Mało jest książek o debiutach po polsku. Dlaczego Polski Związek Szachowy nic nie robi w tym kierunku? Książki angielskie są bardzo drogie i nie każdy zna ten język w sposób wystarczający, podobnie jest z rosyjskimi. Penelopa rzadko coś wydaje. Jak nasze dzieci mają się uczyć teorii debiutów, o której na blogu się często dyskutuje. Potrzebne są książki po polsku. Także z gry środkowej.

 

maj
31

         Nowy film Anity Gargas ( scenariusz i reżyseria) jest kontynuacją analiz rozpoczętych w „Anatomii upadku” z 2012 r., a także w filmie „10.04.2010” , nakręconym niedługo po katastrofie, która niewątpliwie była efektem zamachu. Druga część „Anatomii upadku” (gotowa w lutym br.) dotarła na antypody niedawno, a 11 maja oglądaliśmy ją w Klubie Polskim w Ashfield (Sydney) z inicjatywy Związku Więźniów Politycznych Stanu Wojennego. Film rozpoczyna relacja Artura Wosztyla, dowódcy Jaka lądującego przed katastrofą, a następnie przypomnienie, że już na początku śledztwo zostało zmanipulowane stronniczą decyzją prokuratury, która z góry wykluczała hipotezę o udziale osób trzecich! Tym samym – po tak arbitralnym wykluczeniu zamachu – śledztwo nie było prowadzone w szerokim zakresie, było od razu sterowane przez organy zależne od służb mających oczywisty interes (motyw) w ewentualnym zorganizowaniu zamachu. I to jest sprawa wręcz niewyobrażalna w obiektywnym, rzetelnym podejściu do śledztwa. Zostało ono na samym wstępie sfabrykowane, bo przecież amputacja czynności śledztwa, mających badać okoliczności, które mogą wskazywać na zamach, jest oczywistym …zamachem na śledztwo! A zostało ono zawężone do szukania winy tylko po polskiej stronie, podług rosyjskiej instrukcji o …”winie pilota”, który właśnie nie zamierzał w końcu lądować, lecz jego komendę – „Odchodzimy!” – komisja Anodiny usunęła. Wszystko wskazuje na fałszowanie śledztwa, jest drwiną z jego podstawowych zasad i funkcji. A jeden z komentarzy na filmie określa to tak :”może ktoś ma szerszą wiedzę o tym, co się naprawdę wydarzyło i boi się jej ujawnienia!” I stąd nieustanne mataczenie śledztwa, a także demolowanie rozbitego na tysiące kawałków samolotu. Wbrew międzynarodowym metodom śledztwa, które od samego początku zabezpieczają teren katastrofy i najmniejsze szczątki, Rosjanie niszczyli resztki wraku, a cockpit został natychmiast uprowadzony, bo w nim są najczulsze instrumenty mogące rejestrować przebieg ostatnich minut. Oddanie śledztwa Rosjanom można uznać jako oznakę niesuwerenności IIIRP i jako haniebne zaniechanie rządu premiera Tuska. Film ukazuje też inny znak naszej niesuwerenności: samolot prezydencki remontowano w Rosji! W hangarze oligarchy Derapaski, zależnego od Putina. Jak można było zbagatelizować te okoliczności ? Skandalem jest i to, że w IIIRP polski Prezydent musiał latać nadal na rosyjskich Tupolewach! Nie jest to szczegół bez znaczenia, a także obniża w jakiś sposób stopień proklamowanej szumnie „niepodległości”.

   Sprawy związane z przygotowaniem wizyty Lecha Kaczyńskiego również prowadzono w sposób zupełnie niewłaściwy. Czy nie dziwi fakt, że załatwiał to nie urzędnik biura Prezydenta, ale Tomasz Arabski z kancelarii premiera Tuska(!), który w dodatku spotkał się w Moskwie z Sieczinem, współpracującym z Putinem ( dziś już ponoć jest to rywal Putina!), w jakiejś restauracji. Jest to jedna z najważnieszych scen filmu. Podczas ich rozmowy parokrotnie wypraszano tłumaczkę! I dlaczego oficer Krasnokucki omawiał fazę podejścia Tupolewa do lądowania z Siergiejem Antufjewem, ex-gubernatorem obwodu smoleńskiego? Winą strony rosyjskiej jest to, że nie zamknięto lotniska, a wprost przeciwnie wieża kontrolna chętnie naprowadzała samolot do lądowania. Nawet minister Sikorski sugerował, że skoro maszyna zahaczyła o drzewo, to ktoś sprowadzał Tupolewa zbyt nisko!

   Lekki „opór” brzozy nie mógł jednak być powodem katastrofy. Nawet świadkowie rosyjscy stwierdzają, że po tym „zderzeniu” nie odpadła żadna część samolotu, co podważa stronniczą tezę Anodiny o oderwaniu skrzydła. Kawałki maszyny spadały już przed kontaktem z brzozą. Z kolei rozbieżności pomiarów wysokości, na której Tupolew ściął brzozę, wskazują raczej na celowe odwracanie uwagi od rzeczy faktycznie istotnych dla przyczyn tragedii. Rzekome ustalenia komisji Anodiny i raportu Millera nie mają ani promila wiarygodności, oparte są zresztą na zmanipulowanych zapisach z czarnych skrzynek, a z pominięciem wielu istotnych analiz jak np. na obecność substancji sugerujących eksplozję czy zainstalowania w samolocie urządzeń blokujących system elektroniczny. Badanie próbek zrobiono w Polsce dopiero w dwa lata po upadku, a po wykryciu śladów trotylu powstała medialna nagonka na ludzi ujawniających ten stan rzeczy. Prokuratura, współpracująca ścisle z Rosjanami, nie mogła przecież pozwolić, aby cokolwiek podważyło wnioski „św.Anodiny”, która dla panującego układu stała się wyrocznią. Tymczasem nie potrafiła ona ( lub nie chciała ) nawet jednoznacznie ustalić czasu upadku samolotu. Wbrew ustaleniom Anodiny rozpad Tupolewa zaczął się już w powietrzu, co narzuca wniosek o wybuchu na pokładzie, eksperci od awiacji z komisji Macierewicza ustalili, że były dwa wybuchy, nie wyklucza się też eksplozji w salonce Prezydenta. Szczątki maszyny rozrzucone były na przestrzeni do jednego kilometra. Wszystkie okoliczności katastrofy, ale również sposób prowadzenia śledztwa sugerują zamach. A ile badań zaniechano: polscy biegli nie analizowali w ogóle miejsca upadku czy położenia szczątków, dopiero jesienią 2010 roku dopuszczono grupę archeologów, a uprzednio ich przełożony prof. Marek Dulinicz zginął w tajemniczym wypadku samochodowym (6 czerwca 2010 r.). Tajemniczych śmierci w kręgu smoleńskim było zresztą więcej, a szczególnie okrutnie zamordowano dr. E.Wróbla, eksperta lotnictwa.

   Służby specjalne nie były w stanie jednak zlikwidować ekspertów żyjących na Zachodzie. Ich wypowiedzi słyszymy więc w tym filmie. Wystarczy przytoczyć opinię dr.inż W.Berczyńskiego, który słusznie twierdzi, iż samolot uderzając o ziemię z tak niskiej wysokości nie mógł spowodować śmierci wszystkich pasażerów, a rozległe rozrzucenie szczątków świadczy o wybuchu. Takie skutki są wynikiem wybuchu jak mówią inni fachowcy ( np.dr G.Szuladziński w Sydney). Nawet Antufjew przyznał, że ofiary były bez ubrań, niewątpliwie zdartych gwałtownym, wzrostem ciśnienia, a ten towarzyszy właśnie eksplozji. O jej sile świadczy to porównanie: po samolocie strąconym nad Lockerby znaleziono około 10 tysięcy odłamków, natomiast polscy archeolodzy znaleźli aż 30 tysięcy! To eksplozja ( a nie naciski na pilotów!) była przyczyną tej rzezi. Naciskami natomiast posługuje się prokuratura – np. próbowano skłonić por.Wosztyla do zmiany zeznań, a po odmowie został usunięty z lotnictwa.

   Raport MAK-u podważył też duński ekspert G.Joergensen, podkreślając ponadto, że wiele aspektów pomija, a o innych tylko napomyka wcale ich nie wyjaśniając. O głównych „wnioskach” MAK-u nie ma nawet sensu wspominać, są tam insynuacje bez dowodów. Maniakalna teza o winie pilotów była wynikiem politycznej instrukcji, którą ukuli sprawcy tragedii, a krążyła ona w trójkącie między Tuskiem, Arabskim i Grasiem, o czym mówił potem gen.Petelicki. Czy dlatego musiał „odebrać sobie” życie ?

   Kluczową sceną filmu jest na pewno ujęcie spotkania Putina z Tuskiem po tragedii, które bez osłonek ukazuje ich wzajemną „empatię” po tej straszliwej masakrze. W tej sytuacji nie dziwi cierpki komentarz o postawie polskiego rządu, który nie kiwnął palcem w obronie pamięci ofiar Tupolewa, ale jeszcze aktywnie zacierał ślady. Film postuluje więc, by dogłębnie zająć się smoleńską katastrofą, ponieważ nie można odrzucić teorii zamachu. A zgromadzone już analizy i tak przemawiają za zamachem, film „Anatomia upadku” (2) dorzuca nowe dowody i rozwija poszlaki przedstawione w poprzednich filmach zrealizowanych przez zespół Anity Gargas z poparciem „Gazety Polskiej” i Fundacji Niezależne Media.

 Marek Baterowicz

 

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    wrz
    27
    sob.
    2025
    całodniowy I Bundesliga open
    I Bundesliga open
    wrz 27 2025 – kw. 26 2026 całodniowy
    W okresie 27.09.2025-26.04.2026 odbywają się rozgrywki I ligi niemieckiej open z udziałem zawodników z Polski. Dodatkowe informacje na  ChessBase Info: 1 runda 2 runda  2 runda cd Niefortunnie wystartował Mateusz Bartel, który reprezentuje barwy klubu[...]
    sty
    16
    pt.
    2026
    całodniowy Tata Steel Masters 2026
    Tata Steel Masters 2026
    sty 16 – lut 1 całodniowy
    Wijk aan Zee Strona turnieju  
    mar
    29
    niedz.
    2026
    całodniowy FIDE Candidates 2026
    FIDE Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    29 Mar – 15 Apr 2026, (Cyprus) Uczestnicy Nakamura, Caruana, Giri, Praggnanandhaa, Wei Yi, Sindarov, Esipenko, Bluebaum
    całodniowy FIDE Women’s Candidates 2026
    FIDE Women’s Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    Strona turnieju Uczestniczki: Zhu Jiner, Tan Zhongyi, Koneru, Goryachkina, Divya, Vaishali, Lagno, Assaubayeva
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.