Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

maj
21

link
link
link

link
link

„Zdanie odrębne od Decyzji Organu Dyscyplinarnego II Instancji w sprawie odwołania od Kary Dyscyplinarnej nr 1/10/2020”.
link

„Patrycja Waszczuk została złapana „na żywo”. Jest świadek tego zdarzenia. Mamy zeznania sędziów. Nie poddała się kontroli antydopingowej. Dla mnie i prezesa wniosek był oczywisty. Opierając się na tych dowodach dla mnie sytuacja była jasna. Inni członkowie zarządu uważają inaczej – nie zgadzają się z każdym z orzeczeń i z decyzją w całości. Zrobiło mi się smutno. Należy działać w imieniu PZSzach a nie oskarżonej”. Artur Jakubiec







(…)

(…)
link


link

link

link
„Rewizji dokonujemy z poszanowaniem prawa do prywatności; grzecznie, najlepiej w obecności świadka powołanego przez zawodnika. W przypadku zawodnika małoletniego ZAWSZE prosimy opiekuna prawnego. Sędziowie powinni chronić zawodników przed fałszywymi oskarżeniami”.


link
„I przypadek polski; na jednym z turniejów zawodniczka została przyłapana”. -T.Delaga
link

link
link
link
link
link
link

maj
20

Kontynuacja odcinka 206

Po meczu w Łodzi miałem jeszcze przez wiele miesięcy kontakt korespondencyjny z Andrasem. Oto fragment jego listu z 1966 r. pisany po polsku! Andras (wtedy nazywał się Jocha) opisywał swoje sukcesy turniejowe i załączał analizy swych najciekawszych partii.

Potem spotkaliśmy się w Warszawie w czasie turnieju strefowego 1979. oraz w trakcie jednodniowego pobytu w Węgierskim Związku Szachowym w Budapeszcie w drodze na turniej strefowy kobiet do Zalaegerszeg w 1979 r.

W 1984 roku Adorjan grał w głównym turnieju w Dortmundzie, w którym podzielił 2-3 miejsce z Zapatą z Kolumbii.

Ja zająłem 2 lokatę w otwartym turnieju.

Turniej w Dortmundzie 1984 r.

Po turnieju w Dortmundzie mieliśmy jeszcze przez jakiś czas kontakt listowny. Andras przesyłał mi swoje książki, ja rewanżowałem się moimi.

Andreas Adorjan aktualnie

 

 

 

maj
18

RIP

Dzisiaj otrzymaliśmy smutną wiadomość o śmierci niegdyś czołowego szachisty kraju mistrza Zbigniewa Jamroza z Lublina!

Szachy w Polsce 1

Szachy w Polsce 2

maj
18

link

„Kamil Dragun przy zaangażowaniu PZSzach wyjechał na studia do USA”. link

maj
17

Kontynuacja odcinka 119

Gość napisał:

W artykule na stronie Polskiego Związku Szachowego

znalazłem taki informację:

W ostatnich latach polskie szachy przeżywają prawdziwy renesans, błyskawicznie rośnie ich popularność. Liczba zarejestrowanych zawodników przekroczyła 90 tysięcy osób. Istnieje ponad 400 działających klubów szachowych. Nasi najlepsi zawodnicy, nawiązując do tradycji z lat 20. i 30. XX wieku, ponownie znaleźli się w ścisłej światowej czołówce. Trafiają na pierwsze strony prasy, mówi się o nich w gorących newsach.

Oraz w tekście

Dziś Polska jest potęgą światową w szachach. Na wysokie miejsca w rankingu FIDE nasi szachiści ciężko sobie zapracowali. Mamy 55 arcymistrzów (tytuł nadawany szachistom przez Międzynarodową Federację Szachową za wyniki sportowe) i 20 arcymistrzyń, z których Monika Soćko jako jedyna polska szachistka ma podwójny tytuł arcymistrza i arcymistrzyni szachowej. Jan-Krzysztof Duda zajmuje wysoką 22. pozycję w światowym rankingu najlepszych szachistów, a Radosław Wojtaszek uplasował się na 43. pozycji. Monika Soćko w tym elitarnym klubie zajmuje 45. miejsce. W generalnym zestawieniu na 100 najlepszych szachistów i najlepszych szachistek mamy 2 Polaków i 4 Polki. W ciągu ostatnich 20 lat polscy szachiści zdobyli ponad 150 medali na imprezach szachowych rangi mistrzowskiej, a juniorzy – adepci Akademii Szachowej w latach 2012-2019 w imprezach rangi mistrzowskiej zdobyli ponad 160 medali.

///////////////////////////

A jak to wygląda w  Niemczech?

Najnowsze dane znalazłem w Internecie:

86.300 zarejestrowanych w 2330 klubach członków.

93 zawodników legitymuje się tytułem arcymistrza oraz 260 mistrza międzynarodowego.

21 zawodniczek posiada GM oraz 39 IM.

Inne informacje można bez problemy znaleźć w Internecie.

maj
14

Kontynuacja odcinka 204

Niestety sprawdziła się zapowiedź Krzysztofa Pytla. Dla przypomnienia:

Węgrzy są  bardzo silni w debiucie i jeśli tę fazę gry przejdziemy pomyślnie, to mamy szanse na pozytywne wyniki.

W początkowym stadium gry rzeczywiście nie mieliśmy praktycznie wiele do powiedzenia i oba mecze przegraliśmy wysoko:

I runda 6.5-3.5

II runda 6-4

Pamiętam, że w pierwszej partii Steczkowski na 10 szachownicy dość szybko wygrał z Forro, gdyż przeciwnik wpadł mu w wariant. To był pouczający przykład na temat znaczenia otwarć w szachach.

Natomiast nasi liderzy przegrali swoje pojedynki: Lewi z Tompą oraz Pytel z Nagy.

Ja też zawiodłem, ale mój przeciwnik był bardzo silny i miał za sobą już wiele rozegranych partii z arcymistrzami.

W pierwszym pojedynku graliśmy 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gc4 Sf6 4.d4 exd4 5.e5 i teraz Węgier zaskoczył mnie odpowiedzią 5…Sg4. To był poboczny wariant, którego nie znałem. Nie był on analizowany w książce Keresa Teoria debiutów szachowych, część 1 (Warszawa 1954), z której przygotowywałem swój repertuar.

Aby wyjść jako tako z debiutu, straciłem na to wiele czasu. W rezultacie przekroczyłem czas w złożonej pozycji. W moich notatkach z tamtego wydarzenia mam uwagę: przekroczyłem czas w wygranej pozycji. To nie jest tak zupełnie zgodne z prawdą. Końcowa pozycja była bardzo skomplikowana i przeciwnik tylko jedynymi ruchami mógł w najlepszym wariancie się uratować na remis.

To była chyba jedyna sytuacja (w klasycznych szachach) w moim życiu, w której nie zmieściłem się w limicie czasowym. Jak do tego doszło? W tym czasie ogólnie stosowano u nas zegary polskie, w których kontrolna strzałka opadała po 5 minutach. W Łodzi graliśmy na zegarach niemieckich z NRD GARDE, które na zakończeniu strzałki miały kółka. To sprawiało optyczne wrażenie, że jest jeszcze około półtora minuty do kontroli czasu. Grałem nim po raz pierwszy i nie przyjrzałem mu dokładnie. Ten błąd kosztował mnie stratę punktu!

W drugiej partii wybrałem Wariant archangielski w partii hiszpańskiej, który w tym czasie był dopiero w fazie głębszych badań teoretycznych i praktycznych. Publikacje na ten temat były bardzo skąpe. Sam tworzyłem też swoją teorię. Przeciwnik w pewnym momencie zastosował rzadki wariant, który znałem pobieżnie. W krytycznym momencie popełniłem błąd i przegrałem. Ten wypadek uświadomił mnie, że mam jeszcze duże braki teoretyczne.

W tym okresie zajmowałem się intensywnie kompozycją szachową, co kosztowało mnie wiele czasu. Odnosiłem w tej dziedzinie sukcesy w konkursach międzynarodowych, co mnie mocno dopingowało. Ale na tym ucierpiała gra praktyczna.

Dlatego już później w swej pracy trenerskiej zwracałem na to uwagę, że trzeba skoncentrować się na jednej konkurencji, jeśli zamierza się odnosić znaczące sukcesy!

Po meczu postanowiłem zająć się dokładniej tym wariantem, co przyniosło mi w rezultacie sporo zwycięstw. Swoje doświadczenia opisałem potem w dwóch książkach:

Więcej informacji

   Więcej informacji

cdn