Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

lut
09

Arcymistrz Bartłomiej Macieja (ranking 2636), po awarii w „Rilton Cup” w Sztokholmie 2010-2011 (wyniki w polskich występach), postanowił poprawić sobie humor i zagrał w turnieju rekreacyjnym „Fiestas de Enero 2011” w meksykańskiej miejscowości Leon. W pięciorundowym turnieju były mistrz Europy odniósł samodzielne zwycięstwo z dorobkiem 4,5 punktu. Za nim z 4 punktami znalazło się aż 8 innych zawodników: 2. Juan Carlos Gonzalez Zamora 2544, 3. Frank de la Paz Perdomo 2460 itd.

Strona turnieju
Macieja w Wikipedii
Strona Zbigniewa Nagrockiego

lut
07

Na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia odwiedziłem – na zaproszenie Jerzego Morasia- międzynarodowy turniej w Krynicy. Dyrektor turnieju natychmiast pokazał mnie pewnego młodzieńca z komentarzem: „Przypatrz mu się dobrze. Zapowiada się na dobrego gracza”. Zacząłem obserwować jego partie. Potem kilka razy rozmawiałem z nim o szachach. Sprawił na mnie rzeczywiście pozytywne wrażanie. Po powrocie do Dortmundu zacząłem obserwować jego wyniki turniejowe i pierwsze sukcesy. 23 marca 2003 roku byłem w Warszawie i przy tej okazji odwiedziłem imprezę szachową. Był to turniej błyskawiczny w silnej obsadzie. W pewnym momencie podszedł do mnie „stary” znajomy z Krynicy. Przywitał się serdecznie i zamieniliśmy kilka zdań. Obserwowałem dalej jego szachowy rozwój i karierę, która zapowiadała się bardzo obiecująco. W ostatnich latach nastąpił wyraźny spadek formy młodego arcymistrza i nikt nie mógł mnie wyjaśnić jej przyczyny. Ale chyba poznałem wreszcie problem tego zawodnika.

Młody arcymistrz niedawno tak m.in. napisał na pewnym forum: „Odnośnie osoby p. Konikowskiego – w moim przypadku ciężko mi się odnosić do p. Konikowskiego niechętnie, bowiem nigdy nie widziałem go na oczy (a jeśli już widziałem to faktu tego nie pamiętam)”.

Młody arcymistrz stracił więc pamięć! A bez tej ważnej cechy nie można myśleć o sukcesach w szachach. Moja rada: Trzeba trenować więc umysł. Arcymistrz przyznał się do znajomości tylko jednej mojej książki. Pozwolę sobie więc mu zaproponować inną moją pracę „Kompozycja w treningu szachisty”. Może rozwiązywanie krzyżówek szachowych i poznanie korzyści z takiej formy treningu pomoże młodemu człowiekowi w ćwiczeniu pamięci? Potem sukcesy w grze praktycznej gwarantowane!

Wydawnictwo Penelopa

lut
07

Turniej kobiecy w Moskwie zakończył się zwycięstwem byłej mistrzyni świata Aleksandry Kosteniuk. Zawiodła Jolanta Zawadzka, która zdobyła 4 punkty z 9 partii i zajęła 6 miejsce. Miejmy nadzieję, że był to chwilowy spadek formy polskiej arcymistrzyni.

Strona turnieju
Końcowa tabela

lut
05

Dalszy ciąg polemiki do uwag prezesa Polskiego Związku Szachowego Tomasza Sielickiego:

Problemy PZSzach

lut
02

Na mojej witrynie w zakładce „Problemy PZSzach” zamieściłem kolejny tekst polemiczny, dotyczący ważnych aspektów polskich szachów!

Polemika

sty
29

Naturalnie nie mam kwalifikacji trenerskich żeby oceniać to profesjonalnie, ale:
-wydaje mi się że daleko nie wystarczające jest określenie pierwszego ruchu
-jeżeli Darek nie rozumie wszystkich struktur po 1. d4 to byłoby coś fundamentalnie źle, a to jest silny GM z rankingiem 2540. Gdyby tak było to powinien to szybko nadrobić.
-w dziesiejszych czasach zawodnicy muszą zmieniać debiuty (i struktury debiutowe), bo tych co mają wąski repertuar „rozwalają” komputerowymi analizami do 30 ruchu
-Darek nie jest młodym juniorem, co ma wpierw grać pozycje klasyczne żeby się nauczyć rozumienia szachów. To jest doświadczony GM, wielokrotny medalista, w tym ostatnio MŚ do lat 20. Niedługo kończy 17 lat i należy go traktować tak jak inne wielkie nadzieje światowych szachów w jego wieku (od Fischera, Kasparowa czy Cziburdanidze, po Carlsena, Giri czy Caruanę).

—————————————

Tomasz Sielicki przyznaje się na początku swego listu o braku kwalifikacji trenerskich. W związku z tym pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienie, aby prezes miał więcej wiedzy o problemach szkoleniowych w polskich szachach. Ze wszystkich wcześniejszych wypowiedzi i tekstów Tomasza Sielickiego wynika dla mnie jasno, że został “jednokierunkowo” uświadomiony. Powinien poznać też tę problematykę z innej strony.

Po 1.e4 i 1.d4 powstają z reguły różne struktury pionkowe i gra ma swoisty charakter. Po 1.d4 jest więcej strategicznej gry, natomiast więcej taktyki jest po 1.e4. Młodym zawodnikom zaleca się ruch pionkiem królewskim, gdyż powstające tam pozycje są łatwiej do zrozumienia i stosowania w praktyce. W ostatnich dwóch latach przejrzałem sporo partii Darka, aby wyciągnąć jeden ważny wniosek: powinien teraz grać w partiach turniejowych wyłącznie 1.e4, gdyż te pozycje czuje lepiej. Natomiast po 1.d4 różnie to bywa. Pokazał to zresztą turniej w Wijk aan Zee.

Oczywiście ważna jest wszechstronność w grze zawodnika, ale to musi być realizowane z rozsądkiem. Nie można polecić komuś grania pozycji, które mu nie odpowiadają. To musi być sprawdzone w mniej ważnych partiach, o czym zresztą pisałem przy ocenie 10 rundy. Ktoś mi zarzucił brak konsekwencji w udzielaniu rad. Np. Wojtaszkowi polecam wzbogacenie repertuaru debiutowego o nowe elementy i wprowadzenie w grze więcej aktywnych wariantów. Natomiast Darkowi zalecam teraz tylko 1.e4.

Odpowiadam: każdego szachistę lub szachistkę trzeba traktować indywidualnie, a nie wrzucać do wspólnego worka. To jest istotne, aby trener te różne cechy zawodników rozpoznał i dał pożyteczne wskazówki. Niestety to jest często lekceważone przez szkoleniowców, którzy zalecają swoim podopiecznym grać np. własne warianty. Takich nauczycieli nie interesuje to, czy podopiecznemu to pasuje do jego umiejętności i stylu gry. Ważne jest realizowanie pewnego programu szkoleniowego i kasowanie honorarium. Innym szkodliwym zjawiskiem jest wrzucanie wszystkich do jednego worka i polecenie gry tych samych otwarć czy wariantów. Tak było w Polsce przed laty z obroną francuską, kiedy prawie cała młodzież stosowała ten debiut. Wtedy nikogo ze szkoleniowców nie interesowało, czy to jest korzystne dla rozwoju zawodnika, czy szkodliwe. Realizowano pewien plan. Najwięcej tym zrobiono krzywdę Iwecie Radziewicz (obecnie Rajlich), której te pozycje nie odpowiadały do stylu jej gry. Na ten aspekt zwróciło uwagę kilku trenerów zagranicznych w rozmowie ze mną, ale tego problemu nie widział trener kadry kobiet PZSzach.

Podobnie jest w przypadku Darka. Dobrze, że wzbogaca swój repertuar o inne elementy. Ale to musi być przemyślane i realizowane z głową. W żadnym wypadku nie można eksperymentować w tak ważnym turnieju. Tutaj trzeba grać tak, aby zdobywać punkty. Czyli powinno stosować dobrze ograne warianty, w których zawodnik dobrze się czuje i może walczyć o zwycięstwa. Dla Darka turniej ma duże znaczenie i nie można go odpuścić, jak to niektórzy dyskutanci na różnych forach sugerują. Wynik w turnieju C pójdzie w świat. I od tego zależy, czy ktoś naszego młodego arcymistrza będzie w przyszłości zapraszać na podobnego typu imprezy. W openach droga jest wolna dla wszystkich, ale w kołowych turniejach już tak wielkich możliwości nie ma. Zaproszenia otrzymują ci najlepsi!

Dobrze, że mamy Dariusza Świercza, ale musimy realnie oceniać jego pozycję w świecie szachowym. Porównanie jego z takimi sławami, jak Fischer, Kasparow czy Carlsen jest groteską. Tamci w wieku Świercza byli już gwiazdami znanymi na całym świecie. Natomiast Darka nie ma jeszcze na liście 20-tu najlepszych juniorów świata. Ale bądźmy optymistami, że z naszego arcymistrza też wyrośnie kiedyś klasowy zawodnik światowego formatu!

Zajmuję się szkoleniem od wielu lat i moją powinnością jest doradzanie młodym zawodnikom. Robię to z dużym zaangażowaniem, gdyż mam dobre intencje, odpowiednią wiedzę szachową i doświadczenie. Jestem bardzo emocjonalnie związany z polskimi szachami i marzy mi się już od dawna, że kiedyś doczekamy się zawodnika klasy Carlsena.

Ktoś może te moje rady przyjąć lub nie. Żyjemy w końcu w wolnej Polsce i każdy ma prawo do własnej oceny i wypowiedzi. Ale polscy szachiści nie potrafią dyskutować w sposób kulturalny, godny naszej dyscypliny! Jest bowiem pewna grupa sfrustrowanych osób z kompleksami, której celem jest tylko obrażanie tych, co mają coś wartościowego do powiedzenia. Przypominam „dyskusję“ przed laty na Forum Polskiego Związku Szachowego o unowocześnieniu Młodzieżowej Akademii Akademia. Dlatego Janusz Woda, po objęciu stanowiska prezesa, natychmiast zlikwidował to gniazdo hańby polskich szachów, głupoty i nienawiści do kogoś, kto ma inne spojrzenie na pewne sprawy!

sty
28

Minęło już kilka miesięcy od ostatniej olimpiady, ale ciągle czyta się jeszcze polemiczne teksty dotyczące udziału polskich ekip. Jedni twierdzą, że był to udany występ, inni podchodzą do tego bardziej sceptycznie.
Załączam oficjalne oceny Polskiego Związku Szachowego i moje uwagi z wnioskami, które zostały zamieszczone w minionym roku na mojej witrynie w zakładce „Problemy PZSzach”.

Ocena PZSzach-mężczyźni
Moje uwagi i wnioski
Ocena PZSzach-kobiety
Moje uwagi i wnioski

sty
28

Szanowny Panie!

Przeczytałem list Prezesa Sielickiego i trochę mnie dziwi to, że gracz z takim zapleczem jakim jest Darek, może na tak ważnych imprezach eksperymentować z debiutami. Przecież ewidentnie widać, że w jego otoczeniu ktoś mu źle przygotowuje repertuar na poszczególnych zawodników. A co najgorsze, ktoś stara się na siłę zmienić styl gry Darka. Uważam również, że Pańskie rady są jak najbardziej na miejscu. Pomysł z solidnym przyjrzeniem się grze Ananda to powiedziałbym strzał w dziesiątkę (Przeglądając statystyki gry zawarte widać na stronie Anand, że mistrz świata lubi otwarcie królewskim pionkiem, a co najważniejsze ma tutaj dużo sukcesów).
Mam tylko nadzieję, że Darek w porę dojrzy swoje mocne strony w grze po 1.e4.
Chciałbym jeszcze dodać, że brakuje nam dobrych trenerów dla zawodników, którzy są lub stają się seniorami. Może Radosław Wojtaszek jako ten, który miał okazję podpatrzeć, jak trenuje najlepszy zawodnik na świeci zapoczątkuje w przyszłości pewne zmiany w sposobie szkolenia seniorów.
W sprawie debiutów:
Nie trzeba wcale być alfą i omegą, żeby zauważyć jak istotne jest dzisiaj przygotowanie debiutowe i ile czasu poświęcane jest w sztabach zawodników z najwyższej półki właśnie na ten element gry. Darek Świercz na pewno jest zawodnikiem z dobrym zapleczem, jeżeli chodzi o grę środkową i końcówki. Ale jeżeli chce zbudować coś solidnego, to musi to postawić na solidnym fundamencie, a właśnie debiuty są takim fundamentem w szachach i nie wiem, jak by się gracz starał to jak coś sknoci w debiucie to potem może już tylko „zamiatać” szachownicę bierkami.

Z pozdrowieniami
Artur Urbaniak

sty
27

W kategorii Wijk aan Zee informuję na bieżąco o przebiegu festiwalu szachowego z udziałem polskich zawodników. Szczególnie wiele emocji wzbudza gra juniora Dariusza Świercza. Jest to duża nadzieja polskich szachów. Sam liczę na to, że Darek już na następnej olimpiadzie będzie bronić wreszcie barw Polski. Dlatego z dużym zainteresowaniem obserwuję grę naszego młodego arcymistrza. W pierwszej rundzie Polak w pięknym stylu pokonał De Jonga po 1.e4. W trzeciej partii, przeciwko młodej szachistce Sachdev, wybrał 1.Sf3 i po fatalnej grze poniósł porażkę. Była to dla mnie niezrozumiała decyzja, dlaczego Darek zmienił taktykę gry? Potem w piątej partii znowu nastąpiło 1.d4 z Van der Werfem i kolejne zero. Wreszcie w 7 rundzie Darek zagrał 1.e4 i uzyskał połówkę z Ivanisevicem. Miałem nadzieję że w kolejnej partii na szachownicy będzie wykonane posunięcie królewskim pionkiem, co nakazywała logika. W tych pozycjach Darek czuje się najlepiej, co widać po partiach, które do tej pory oglądałem. Tymczasem znowu nastąpiło 1.d4 i znowu bolesna przegrana. Dla mnie to był szok! Nie mogłem zrozumieć przyczyn tak nieprzemyślanych decyzji! Dlatego zdecydowałem się na napisanie emaila do prezesa Polskiego Związku Szachowego Tomasza Sielickiego, który jest na miejscu i bezpośrednio obserwuje przebieg partii naszych szachistów. W przeszłości wymieniałem z prezesem listy elektroniczne w różnych sprawach dotyczących polskich szachów. Ta nasza korespondencja miała charakter prywatny. Tymczasem Tomasz Sielicki postanowił tym razem puścić mój email i swoją odpowiedź w „świat”. Sprawa stała się więc jawna. W tej sytuacji postanowiłem podzielić się moimi uwagami w trakcie omówienia 10 rundy, w której Darek odniósł bardzo cenne zwycięstwo po 1.e4! z ukraińskim talentem.
W dalszej wymianie listów elektronicznych prezes PZSzach zażyczył sobie opublikowanie jego emaila z dnia 25.01.2011 w całości, co bardzo chętnie czynię.

———————————————–

Szanowny Panie,

Dziękuję za list i troskę.

Naturalnie nie mam kwalifikacji trenerskich żeby oceniać to profesjonalnie, ale:

-wydaje mi się że daleko nie wystarczające jest określenie pierwszego ruchu
-jeżeli Darek nie rozumie wszystkich struktur po 1. d4 to byłoby coś fundamentalnie źle, a to jest silny GM z rankingiem 2540. Gdyby tak było to powinien to szybko nadrobić.
-w dziesiejszych czasach zawodnicy muszą zmieniać debiuty (i struktury debiutowe), bo tych co mają wąski repertuar „rozwalają” komputerowymi analizami do 30 ruchu
-Darek nie jest młodym juniorem, co ma wpierw grać pozycje klasyczne żeby się nauczyć rozumienia szachów. To jest doświadczony GM, wielokrotny medalista, w tym ostatnio MŚ do lat 20. Niedługo kończy 17 lat i należy go traktować tak jak inne wielkie nadzieje światowych szachów w jego wieku (od Fischera, Kasparowa czy Cziburdanidze, po Carlsena, Giri czy Caruanę) . Pana analiza byłaby być może słuszna gdyby Darek miał 13 lat i ranking 2300.

Tym niemniej Pańskie uwagi przekazałem dziś mailem trenerom, a wczoraj przy kolacji dokuczałem im, że rzeczywiście wynik w tym turnieju białymi po 1.d4 jest katastrofalny. Tyle że moim zdaniem wniosek jest taki, że błąd jest dużo subtelniejszy (a być może poważniejszy) niż wybór pierwszego ruchu.

Naturalnie nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, to służy wg mnie szachom. Dziwi mnie jednak dość częsta w środowisku podejrzliwość i łatwość budowania różnych teorii spiskowych. Samo w sobie nie jest to groźne, ale niestety powoduje brak zaufania oraz usprawiedliwia brak efektów, a te dwie sprawy, na równi z niekompetencją, są podstawą słabości każdej organizacji. Zatem to uważam za szkodzenie szachom, a także jeden z ważnych powodów że polskie szachy nie mogą nawiązać do tradycji przedwojennych. Wydaje się że wiele dobrego zrobił Prezes Żemantowski, choćby dzięki niemu mamy unikalną Akademię Młodzieżową. Ale zabrakło kolejnych działań i działaczy-pasjonatów (z możliwościami) którzy dobro szachów widzieli ponad własnym ego. W ten sposób, a nie przez wybór pierwszego ruchu, rzeczywiście zmarnowano wiele talentów.

Jak Pan widzi w załączeniu, jest duże grono ludzi zaangażowanych w sukces Darka. Wielu z nich ma ugruntowaną pozytywną opinię w środowisku. Podejrzewanie że jest spisek tylu ludzi aby Darka zniszczyć bardzo dziwi, tym bardziej że wielu z nas widzi swój sukces w sukcesach Darka. PZSzach, Klub oraz Rodzice Darka przeznaczyli w tym roku ok. 100,000 zł na starty i szkolenia Darka. Taką kwotą nie dysponował chyba nigdy żaden zawodnik. Proszę mi wierzyć, że nie mamy zamiaru włożyć to do przysłowiowego „pieca”.

Pozdrawiam serdecznie i proszę o krytyczny pozytywizm zamiast teorii spiskowych,
Tomasz Sielicki

Tomasz Sielicki (źródło-witryna PZSzach)

sty
11

W Polsce ukazują się następujące pisma o tematyce szachowej:

Magazyn Szachista
Panorama Szachowa
Szachy/Chess
Mat

Niedawno sympatycy szachów w kraju zostali zaskoczeni zapowiedzią, że od stycznia br. pismo MAT przechodzi w ręce Polskiego Związku Szachowego. Więcej informacji na temat przyczyn zmian w MACIE można znaleźć w numerze 8/2010. Wszystko wskazuje na to, że charakter pisma nie zmieni się (przynajmniej w tym roku) znacząco. Wiele osób, które tworzyło „starego” MAT-a będzie także pracowało na jego konto również w roku 2011.