Wiem że jestem daleko
Za górami nad rzeką
Której nazwa jest w obcym słowniku
Oto przyszły już Święta
W których człowiek pamięta
Słowa życzeń w ojczystym języku
I symbolem z daleka
Chociaż wiem nikt nie czeka
Chcę dołączyć do waszej wieczerzy
Gdzie kolędę się nuci
I gdzie nikt się nie smuci
Gdzie opłatek na stole już leży
Śle życzenia za góry
Lotem ptaków przez chmury
Niech nad ziemią zatoczą się kołem
Niech tradycja w dal leci
Gdy się gwiazda zaświeci
Tam gdzie puste jest miejsce za stołem
Gdy się rodzi Dziecina
By zgładziła się wina
W imię dobra pokoju miłości
Życzę z serca całego
Wszystkiego najlepszego
W imię Boże niech pokój zagości
Agata Kalinowska-Bouvy (Francja)
Po ukazaniu się wpisu kilka osób zwróciło się do mnie z prośbą o podanie więcej informacji o Witoldzie Bieleckim z Wrocławia.
Witolda Bieleckiego znałem od dawna. Przez kilka lat współpracowaliśmy razem z pismem poświęconym grze korespondencyjnej „Fernschach”. Często spotykaliśmy się w wydawnictwie „Manfred Gluth Verlag” w Loebau. Tam też poznałem jego syna Roberta, który był odpowiedzialny za stronę techniczną miesięcznika.
Okładka pisma „Fernachach International” przedstawia spotkanie robocze w wydawnictwie Manfreda Glutha (siedzi przy szachownicy). Stoją od lewej: Jerzy Konikowski, Witold Bielecki i Robert Bielecki.
♟️♟️❗️ 17-letnia Patrycja Waszczuk została zdyskwalifikowana przez PZS. Zawodniczka zbyt często wstawała od stolika i wychodziła do toalety. Jej rywalka Katarzyna Dwilewicz wzięła sprawy w swoje ręce i podejrzała szachistkę
🔻https://t.co/eBoo1dbokP— Sport PR (@sportradiopl) November 5, 2020
Z Kazimierzem Marcinkowskim spotkałem się po raz pierwszy przy szachownicy 6 grudnia 1962 roku w Białymstoku w trakcie eliminacji do gry w I-lidze.
Miałem wtedy V kategorię i to był mój pierwszy ważny turniej ogólnopolski. Mój przeciwnik miał I kategorię i był aktualnym wicemistrzem Polski juniorów.
Wielkich szans zatem nie miałem, choć stawiłem duży opór i w pewnym momencie stanąłem nawet lepiej. Jednakże końcową fazę partii grałem niedokładnie i w niedoczasie podstawiłem mata.
Mój występ w Białymstoku był w sumie udany. Na szachownicy juniora uzyskałem 3 punkty z 5 partii i za to przyznano mi III kategorię.
Później graliśmy ze sobą kilka partii w różnych imprezach, które wygrałem. Przedstawiony pojedynek miał miejsce na festiwalu w Augustowie (31.07.-12.08. 1972). Grałem na I szachownicy w drużynie Hutnika Nowa Huta i uzyskałem 6.5 z 10 partii. Zajęliśmy 8 miejsce na 44 zespołów. Graliśmy w rezerwowym składzie: Konikowski, Gąsiorowski, Lesiak i Maczek.
Lepiej nam poszło w błyskawicznym turnieju: 1.Anilana Łódź 77.5, 2.Zeleznicar Indija (Jugosławia) 76 i 3.Hutnik Nowa Huta 75 punktów.


























