gru
06

Dzisiaj spotkała mnie wielka  niespodzianka! Wielokrotna mistrzyni Polski arcymistrzyni Hanna Ereńska- Barlo (dawniej H.Ereńska-Radzewska) napisała:

////////////////////////////////////

Jurku,

dzisiaj, tj. 6 grudnia przypada 40-ta rocznica zdobycia medali olimpijskich w La Valletta!

Po latach ponownie dziękuję Tobie, trenerowi naszej reprezentacji, za poprowadzenie nas do tego sukcesu!

Nasza drużyna, grająca w składzie: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese, Agnieszka Brustman, jak pamiętasz, zdobyła nie tylko drużynowy brązowy medal, lecz również medale za wyniki indywidualne.

Debiutantka Agnieszka Brustman, zdobyła srebrny medal na szachownicy rezerwowej (8 z 11), a ja brązowy medal na I-szj szachownicy(9 z 13).

Może byłoby interesujące przypomnieć Twoim czytelnikom, o naszym wspólnym sukcesie!

Serdecznie pozdrawiam

Hanna Ereńska- Barlo (dawniej H.Ereńska-Radzewska)

P.S. dołączam zdjęcie z powitania nas na lotnisku w Warszawie 9.12.1980 roku

Powitanie na lotnisku: Agnieszka Brustman, Małgorzata Wiese, Hanna Ereńska-Radzewska i Grażyna Szmacińska. Z tyłu (w berecie) to ja!

////////////////////////////////////

Dziękuję Ci Haniu za pamięć! To zmobilizowało mnie do założenia nowego tematu:

Nasze największe sukcesy!

Będziemy tutaj przedstawiać największe polskie sukcesy w naszej konkurencji, aktualne i te z przeszłości.

Zaczynamy oczywiście od największego naszego osiągnięcia po 1945 roku. Na blogu wspominałem już kilkakrotnie o tym wydarzeniu, ale dzisiaj mamy „okrągłą rocznicę” i jest zatem kolejna okazja do wspomnień …!

Fotografia (ze zbiorów Andrzeja Filipowicza) przedstawia ekipę Polski na olimpiadzie na Malcie 1980. Stoją od lewej: Kazimierz Wasilewski, Jan Przewoźnik, Jerzy Konikowski, Włodzimierz Schmidt, Agnieszka Brustman, Aleksander Sznapik, Małgorzata Wiese, Jacek Bielczyk, Hanna Ereńska-Radzewska, Adam Kuligowski, Jerzy Pokojowczyk oraz Grażyna Szmacińska.

1980-11-Malta- Polki na podium

Na podium z brązowymi medalami. Od lewej strony: Lothar Schmid (sędzia główny), Florencio Campomanes (prezydent FIDE), Jerzy Konikowski (kapitan), Hanna Ereńska-Radzewska, Agnieszka Brustman, Małgorzata Wiese i Grażyna Szmacińska.

1980-11-Malta- Polki na podium -Olafsson

Wspomnienia

 

 

gru
06

Kontynuacja odcinka 71

Sprawozdanie z I Memoriału Czerniakowa ukazało się także w biuletynie gry korespondencyjnej KSZGK.

Tym razem wybrałem ciekawą partię z Henrykiem Buczinskim.

 

 

 

gru
05

Kontynuacja odcinka  85

„Gens una sumus” – „Jesteśmy jedną rodziną”

Zaproszenie do przestrzegania idei „Gens una sumus” – „Jesteśmy jedną rodziną” W przypadku, gdyby któryś z szachistów uznał, że jego postawa i zachowanie stały dawniej w sprzeczności z postanowieniami niniejszego kodeksu, Komisja Etyki Polskiego Związku Szachowego prosi o jak najszybszą zmianę w zachowaniu oraz rzetelne przestrzeganie zasad, wartości i norm etycznych tu promowanych; to znaczy takich zasad, wartości i norm, które są zgodne z ideą łączącą szachistów na całym świecie – „Gens una sumus”.

Kodeks Etyki wchodzi w życie z dniem 20 IX 2020 r.

////////////////////////////

Wpis EDITORA przypomniał sylwetkę byłego prezesa Adama Dzwonkowskiego.

Osobiście mam bardzo pozytywne wspomniania z kontaktów z Panem Adamem. Jeszcze jako wiceprezes Polskiego Związku Szachowego był otwarty na wszelkie problemy polskich szachów i chętnie o nich dyskutował ze  mną w listach elektronicznych.

Podkreślał, że jest za pluralizmem i że prezes PZSzach powinien łączyć polskich szachistów, a nie ich dzielić! To była aluzja do swych niektórych poprzedników, którzy właśnie kategoryzowali nasze środowisko na tych „co są z nami i na tych, co mają swoje poglądy na rozwój polskich szachów wyczynowych”.

Dla przypomnienia wywiad Adama Dzwonkowskiego dla naszego bloga!

cdn

 

 

gru
04

Kontynuacja odcinka 91

Dzisiejszy ONET opublikował ciekawy artykuł

Afera, która mogła zmienić losy polskiej piłki. „Zaszczuli nas, byliśmy wrogami ludu”

w którym jest też mowa o meczu piłkarskim Polska-Malta w 1980 r. Mecz ten odbył się 7 grudnia, dzień przed naszym odlotem do Polski. Bilety na tę imprezę załatwił Władysław Litmanowicz,  który był sędzią rundowym i miał pewne kontakty z organizatorami olimpiady.

Udaliśmy się na stadion całą ekipą. Towarzyszył nam także sędzia główny olimpiady GM Lothar Schmid z Republiki Federalnej Niemiec, znany z sędziowania sławnego meczu Spasski-Fischer w Reykjaviku 1972 r.

Przed meczem mieliśmy okazję wejścia na boisko. Takiego czegoś nikt z nas wcześniej  nie widział, także kierownictwo PZPN z jej szefem generałem Marianem Rybą, który okazał się sympatykiem królewskiej gry. To nie była murawa,  lecz klepisko. Tak wyglądał reprezentacyjny stadion Gzira w stolicy Malty La Valetta.

Przed meczem  na boisku. Stoją od lewej: Jerzy Konikowski, sekretarz generalny PZPN, Andrzej Filipowicz (tyłem) oraz kierownik naszej ekipy Kazimierz Wasilewski.

Spotkanie było transmitowane przez Polskie Radio, a sprawozdawcą był Jan Ciszewski. Razem z Andrzejem Filipowiczem weszliśmy do jego kabiny i poinformowaliśmy go o brązowym medalu kobiet. Sławny sprawozdawca z miejsca przekazał tę wiadomość do kraju.

Mecz miał dramatyczny przebieg. Po strzeleniu drugiego gola przez Polaków doszło do niebezpiecznej przepychanki. Na boisko posypały się kamienie i inne przedmioty. Budki dla trenerów i zawodników rezerwowych zostały całkowicie zniszczone. Polacy wraz z zespołem sędziowskim z Jugosławii znaleźli schronienie na środku boiska. Dopiero porządek przywróciła konna policja.

Mieliśmy problem z wyjściem ze stadionu, gdyż mogliśmy w każdym momencie zostać zaatakowanym przez rozwścieczonych miejsowych kibiców. Szczególnie stracha miały nasze dwie blondynki Hanna Ereńska-Radzewska i Małgorzata Wiese, które wyraźnie wyróżniały się w tłumie. Na szczęście udało się bez szwanku wydostać ze stadionu.

To był mój ostatni mecz piłkarski na żywo!          

(Przegląd Sportowy 9.12.1980)

Do kraju wracaliśmy samolotem razem z drużyną piłkarską.

gru
03

Kontynuacja odcinka 70

Sergiusz Czerniakow (zdjęcie z Internetu)

Jak już pisałem kilkakrotnie w przeszłości, turnieje korespondencyjne traktowałem jako poletko badawcze w szukaniu nowych idei w początkowej fazie gry. Dzięki temu udoskonalałem także swoją technikę analizy.

Wyniki sportowe była zatem na drugim miejscu. Przede wszystkim zwracałem uwagę na wartość rozgrywanych pojedynków pod względem rozwoju teorii debiutów.

W przedstawionej partii rozegrałem wariant, który w obecnej dobie komputerów byłby  niemożliwy do wypróbowania. W tamtych czasach można było grać takie skomplikowane i czasami nawet niepoprawne otwarcia.

W tym turnieju rozegrałem wiele interesujacych partii i odniosłem nawet sukces. Za to otrzymałem tytuł mistrza krajowego w grze korespondencyjnej!