Archiwum dla 2012
sie
09

Czy rozwiązanie klasycznego zadania szachowego może być różne od wyniku partii ?

Rozważmy pozycję:

Białe mają ruch. Jaki wynik partii ?

Prosta retroanaliza wykazuje, że ostatnim ruchem czarnych było posunięcie jedną z wież lub królem. Według reguł kompozycji szachowej „roszada jest dopuszczalna, jeśli nie można wykazać, że jest niemożliwa”.

Wobec tego według zasad kompozycji:
po 1.Hc7?, 0-0!-+ (nie można wykazać, że krótka roszada jest niemożliwa),
po 1.H:g7?, 0-0-0!-+ (nie można wykazać, że długa roszada jest niemożliwa),
1.Hc5! gr. He7X 1…Kd8!=

Odpowiedź według reguł kompozycji szachowej brzmi „remis”. Wyobraźmy sobie jednak tę pozycję w rzeczywistej partii szachowej. Białe mają wiedzę czy chodziła wieża „a8”, czy chodziła wieża „h8” i czy ruszał czarny król, więc łatwo wygrywają.

Andrzej Babiarz
Jasło, 05.08.2012 r.

 

sie
08

Jest to książka repertuarowa dla czarnych w obronie Pirca. Amerykański mistrz międzynarodowy David Vrigorito omawia temat w 6 rozdziałach. W uzupełnieniu przedstawia 50 komentowanych partii.

Książkę można zamówić w firmie Niggemann.

sie
07

W dniach 2-5 sierpnia odbyły się w Warszawie Mistrzostwa Polski Juniorów i Młodzików w szachach błyskawicznych i szybkich.  Dokładne wyniki podane są na stronie Polskiego Związku Szachowego.

Wyniki w grze błyskawicznej

Wyniki w grze szybkiej

Fotografie Marka Skrzypczaka z tej imprezy można oglądać na mojej stronie.

sie
07

Od redakcji 1
O tym się mówi 2
Mecz o MŚ, Anand – Gelfand, Moskwa 2012 3
Partie komentowane, Moskwa 2012 9
Memoriał Michaiła Tala, Moskwa 2012 12
Mistrzostwa Małopolski, Kraków 2012 16
Szachowe epizody A.F. (32) 20
Nauka gry (104) 26
Poradnik sędziego (100) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje 32

Od redakcji

Kolejny raz Viswanathan Anand obronił tytuł mistrza świata pokonując w barażu Borysa Gelfanda. W ten sposób Hindus, XV mistrz świata w historii, po pokonaniu Władimira Kramnika w 2008 roku i Weselina Topałowa w 2010 roku, jest posiadaczem tego tytułu już od 4 lat. Warto dodać, że w 2000 roku wygrał mistrzostwo świata FIDE, rozgrywane systemem pucharowym, a następnie dwukołowy turniej o mistrzostwo świata FIDE w Meksyku w 2007 roku. Mimo tych bezprecedensowych sukcesów, niektórzy komentatorzy zapatrzeni w punktację rankingową twierdzili, że w tegorocznym moskiewskim meczu o MŚ nie zagrali najlepsi szachiści, czyli liderzy listy rankingowej FIDE Magnus Carlsen i Lewon Aronian. Jednakże, gdy spojrzymy na szachowy życiorys Ananda, to wieloletnie osiągnięcia Hindusa są bez porównania większe od liderów listy rankingowej. Zresztą liczba turniejowych i meczowych osiągnięć drugiego uczestnika meczu Borysa Gelfanda też zdecydowanie przewyższa sukcesy odniesione przez Carlsena i Aroniana w ich szachowej karierze.
Prawdą jest, że o palmę pierwszeństwa walczyli czterdziestolatkowie, którzy stawali wspólnie w turniejowe szranki w połowie lat 80-ych, ale warto pamiętać, że udział w meczu o MŚ wymaga konkretnych osiągnięć, w konkretnym dniu i w konkretnych turniejach. Tak jest zresztą w wielu dziedzinach sportu. Natomiast zdobycze rankingowe to suma osiągnięć w różnych turniejach, nie zawsze zaliczających się do najsilniejszych, czy też do cyklu MŚ.
Mecz rozegrany w pięknej scenerii moskiewskiej Tretiakowskiej Galerii był wyrównany. Partie były mało ciekawe, co w meczach na tym szczeblu już bywało, bowiem stawka spotkania niejednokrotnie paraliżowała nawet rutynowanych zawodników. Gelfand objął prowadzenie wygrywając siódmą partię, ale nerwy dały o sobie znać i zrobił podstawkę w kolejnej partii. Walka o tytuł championa został rozstrzygnięta w barażu. Anand wygrał drugą partię szachów szybkich, a Gelfand nie wykorzystał wielu szans w trzeciej partii i obrońca tytułu triumfował.
Kilkanaście dni po meczu o MŚ został rozegrany VII memoriał Michaiła Tala, w którym w zasadzie zagrali najlepsi szachiści świata. Innowacją zawodów było rozegranie w przeddzień imprezy błyskawicznego turnieju, którego wyniki zadecydowały o kolejności numerów startowych w memoriale. Przebieg memoriału Tala był niezwykle interesujący. W każdej partii bezkompromisowo walczono od pierwszego do ostatniego posunięcia. Koszulka lidera wielokrotnie zmieniała właściciela, aby w ostatniej rundzie ozdobić lidera listy rankingowej Magnusa Carlsena, jedynego uczestnika turnieju, który nie doznał porażki. Statystycy zanotują też ewenement, że lidera i ostatniego w tabeli dzieliła różnica zaledwie dwóch punktów, co okazało się nieoczekiwanym wynikiem bezkompromisowej walki.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

 

sie
07

Andrzej Niklas napisał:

Robert (Bobby) Fischer w albumie Harry’ego Bensona

 

 

sie
06

Niedawno w rozmowie telefonicznej jeden z kolegów zadał mi pytanie: „Turniej w Dortmundzie zakończył się 22 lipca, a ty jeszcze nic nie napisaleś”. Zareagowałem: „Mistrz Polski grał słabiutko i wszyscy o tym wiedzą. Nie była to dobra wizytówka dla polskich szachów, ale coś napiszę…”

Zabierałem się właśnie do pisania, gdy dowiedziałem się o wywiadzie w dniu 4 sierpnia mistrza Polski na blogu Krzysztofa Jopka.

Fragment 

„O końcu podortmundzkiej „żałoby”, starych związkach, nowych związkach, szachowej przyszłości młodzieży, oraz szansach na dobre miejsce w Istambule specjalnie dla Psychologii i Szachów Mistrz Polski – Mateusz Bartel” 

K. Jopek (K.J): Witaj Mateusz! Zastajemy Cię w sumie w nie najlepszym okresie, gdyż pierwsze twoje otarcie się o szachy naprawdę wysokiego poziomu, zakończyło się niepowodzeniem. Opowiedz o specyfice gry w tak silnym turnieju kołowym oraz o twoich wrażeniach, a przede wszystkim wnioskach, które wyciągnąłeś z twojej wyprawy do Dortmundu.

Mateusz Bartel (M.B): Bez dwóch zdań – Dortmund to inny świat. To nie tylko bardzo silny turniej (w końcu średni ranking wyniósł 2711), ale także cała otoczka. Teatr, przyciemniona sala, trybuny wypełnione kibicami nie zdarzają się często, żeby nie powiedzieć – niemalże nigdy. Chociaż miałem już pewne doświadczenie w grze z silnymi zawodnikami i w imprezach niezłej rangi, to w Niemczech czułem się jak debiutant i jak debiutant grałem. Myślę, że dużą rolę odegrała pierwsza partia – wybrałem spokojny wariant z pełną świadomością tego, że przeciwnik w takich końcówkach czuje się świetnie. Liczyłem jednak na to, że dobre przygotowanie teoretycznie (a przygotowany byłem bardzo dobrze) sprawi, że jego przewaga w grze technicznej nie będzie miała aż takiego znaczenia. W tej pierwszej partii satysfakcjonował mnie remis, bo po prostu chciałem wejść w turniej. Niestety, już po 12.Se1 (nowy ruch) przeciwnik postawił przede mną trudne zadania, których nie udało się rozwiązać. Następnego dnia zdecydowanie przesadziłem z Karjakinem – próbowałem grać dynamicznie, a skończyło się tym, że nie zdołałem zrobić roszady. Następnego dnia czekał zaś Kramnik i mimo tego, że w końcu zagrałem normalną partię, to nie udało się nawet zremisować. Po takim starcie trudno mi było pozbierać się i choć do końca turnieju udało mi się momentami grać nieźle, to losów turnieju nie odwróciłem, zwłaszcza, po dwóch fatalnych partiach na końcu. A wnioski? Wniosków na pewno jest sporo. Szwankowało niemalże wszystko, ale tak to jest, jak się jest bez formy. Inna sprawa, że wcale nie wiadomo czy w formie byłoby dużo lepiej… Ogólnie rzecz biorąc na pewno mógłbym być lepiej przygotowany debiutowo, chociaż chyba większym problemem był moment przechodzenia z debiutu do gry środkowej. W partiach z Karjakinem i Naiditschem próbowałem od razu komplikować grę, zanim jeszcze dokończyłem rozwój. Niemalże jak junior…

Do tego dochodzą także braki w liczeniu wariantów, a także w kilku przypadkach złe zrozumienie pozycji. Słowem – jest co robić.

//////////////////////////////////////////////

Tak to Mateusz Bartel sam ocenił swoją grę w Dortmundzie. Ostatecznie napisałem kilka słów i dzisiaj moja relacja znalazła się na stronie.

Na temat obowiązków zawodnika pisałem wielokrotnie. Także na moim blogu. Szachiści z ambicjami sportowymi trenują około 10 godzin dziennie i grają w silnych turniejach. Nasza czołówka ma inne podejście do tego i potem widoczne są skutki takiego działania. Rezultat mistrza Polski na turnieju w Dortmundzie jest tego jasnym przykładem.

Nie chcę się powtarzać, bo to jest ogólnie znane. Dla przypomnienia polecam polemikę z Mateuszem Bartlem na moim blogu w kategorii „Szachy w Polsce”.

sie
06

Marek Baterowicz jest autorem wielu polemicznych felietonów. Część z nich opublikowałem na mojej stronie i blogu. Przypominam, że ich autor jest także silnym szachistą. Mieszka od kilku lat w Sydney i bierze czynny udział w tamtejszym życiu szachowym.

Ostatnio Marek Baterowicz zajął czołowe miejsce w turnieju norths chess club Seniors Tournament 2012.

1. Lay, Peter D  1884    8.5
2-3. Hutchings, Frank P   1847   6.5
Baterowicz, Marek 
1646   6.5     
4-5. Glissan, Paul  1760   5.5
Case, Ivan 1423   5.5
6-7. Greenwood, Norman  1560   5
Low, Frank  1671   5
8-10. Pepping, John M  1621   4.5
Gabriel, Horst  1364   4.5
Schwandl, Hans 1479   4.5
11-14. Simmonds, Rex  1625   4
Singleton, Tim  974  4
Aleksovski, Bosko  1425 4
Nafari, Pari  1319  4
15. Gram, Otto   1174  3.5
16. O’Neill, Ward  U/R    3
17. Baker, John A  1265  2.5
18. Harrison, Joe 917   0

 

sie
06

Anna Łabiewiec

„Gwiezdny trik”
Toronto, Soomi Projeckt 2011

sie
05

Andrzej Niklas napisał:

24 lata temu genialny szachista Bobby Fischer opatentował zegar szachowy, który obecnie jest standardem na szachowych turniejach.
Zegar Fischera daje każdemu graczowi określony okres czasu na początku gry, a następnie dodaje mały przyrost po każdym zakończeniu ruchu.
Patent wygasł w 2001 roku z powodu zaległych opłat eksploatacyjnych.

sie
05

Na blogu Krzysztofa Jopka został opublikowany ciekawy tekst:

„Gdzie jadę? A na Olimpiadę! Gdzieżeś jest myśli szkoleniowa??

Wracam właśnie z piłkarskiego bloga Rafała Steca, który nie pozostawia suchej nitki na Śląsku Wrocław i pozostałych drużynach, które skompromitowały po raz kolejny polską piłkę swoimi koszmarnymi występami. Oto link do tego artykułu.

Artykuł Steca, stał się jak to zwykle w moim przypadku kanwą do szerokich przemyśleń na temat sytuacji w polskich szachach. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy, to fakt, że sam Rafał Stec, pomimo ultraironicznych wpisów nigdy nie był nazwany przez komentatorów, czy przez kogokolwiek, wrogiem polskiej piłki nożnej. Zwykle pod jego postami pojawia się kilkadziesiąt komentarzy, które z takim samym, a nawet większym zapamiętaniem atakują władze PZPN i beznadziejne ligi, włącznie z Ekstraklasą. Jeśli ktoś dostrzega absurdy, po prostu je atakuje, obśmiewa, ironizuje, każdy do woli i na tyle, na ile mu pozwala jego wrodzona inteligencja. Możność wyśmiania tego co uważamy za absurdalne, jest cechą odróżniającą nas od baranów, krów i innych zwierząt pociągowych – bez tego to rzeczywiście homonto nam na łeb i do pługa.

W dookolu szachowym egzystuje całkiem inna rzecz, która jest dość charakterystyczna dla tej sportowej grupy (z którą jestem związany, ale nie na tyle, bym utracił obiektywizm). Mianowicie chodzi o problem, że w jakiejkolwiek dyskusji czy sporze najistotniejszym jest dla obu stron, kto co mówi, a nie co kto mówi. Wszelkie kryteria logiki są już na wstępie zamordowane i możliwość merytorycznej dyskusji jest wyparta osobistą niechęcią i uprzedzeniami.

Przeczytałem ostatnio ten żenujący poziomem spór dotyczący zasad powoływania do reprezentacji olimpijskiej, w przekroju którego widać, że Ci, którzy zadają bardzo sensowne pytania, mówię o Jerzym Konikowskim i Krzysztofie Długoszu (miałbym zarzut tylko do formy – takie coś trzeba dopracowywać) są zbywani jakimikolwiek odpowiedziami, po prostu czymkolwiek. Najlepiej, żeby nikt wogóle się nie odzywał, bo tak pasuje, tak jest wygodnie. Pytania były sensowne i ja je ponawiam. Chciałbym się zapytać o taką między innym kwestię: kto pozwala tegorocznym Olimpijczykom, którzy za kilka tygodni będą reprezentować Polskę w Istambule na tak absurdalne starty jak Darka Świercza w Grecji, czy Bartoszowi i Monice Soćkom w turniejach 5 klas niższych od ich aktualnego poziomu? Czy wogóle starty były wcześniej przygotowywane z uwagi na zbliżający się Istambuł, czy każdy olimpijczyk jedzie gdzie chce, jak świat szeroki? Poza tym, pytanie poboczne do tego powyżej: czy Olimpijczycy wiedzą o tym, że reprezentując Polskę, nie mogą grać gdziekolwiek zapragną, tylko powinni tak mieć ułożone starty by optymalna forma (lub zbliżanie się do jej szczytu) przyszła na czas Olimpiady? W doborze tych startów ja nie widzę nie tyle logiki, co nawet cienia myśli – wszystkim rządzi przypadek, nie ma odpowiedniego doboru obciążeń, rozpisanych występów, tego czego mnie na przykład uczono w szkole sportowej.

Ranking jako kryterium doboru składu reprezentacji oraz Mistrzostwa Polski. Kolejny absurd i już piszę dlaczego. Na Mistrzostwach Polski grają od lat praktycznie Ci sami zawodnicy, mają siebie przeanalizowanych, odkurzają tylko na czas mistrzostw warianty, a decyduje dyspozycja dnia. Ranking? Ranking można nabijać na turniejach z zawodnikami 2350 elo, po oczku (są specjaliści w tym!) do tego potrzebna tylko pewna regularność. Jeśli ktoś ma ochotę, niech przeprowadzi taki myślowy eksperyment, by zobaczyć absurdalność tych obu kryteriów – wysyłamy naszą czołówkę na kilka takich turniejów jak Open A w Biel. Co by się działo po kilku takich Biel z rankingami naszych? Ostałby się na swoim może Mateusz Bartel i Radek Wojtaszek, reszta stawiam dolary przeciw orzechom, poleciałaby na łeb na szyję w dół. Ranking określa siłę gry zawodnika grającego aktywnie i w turniejach o przeciętnym rankingu wyższym od jego obecnego …

Poza tym chyba przed Olimpiadą osoby, które mają wpływ na starty olimpijczyków (a mają jakiś?) powinni wysyłać ich za granicę wraz z zapleczem (to ważne, gdyż byłaby to rywalizacja czołówki z zapleczem kadry, nikt nie czułby się pewny i trzeba wtedy grać, a nie patrzeć w dół w wyczekiwaniu, czy aby ktoś się nie urwał od stawki i nie dogania mnie rankingowo) by nie w naszych, całkowicie nieadekwatnych warunkach, weryfikowali swoją przydatność do kadry. Jak świat weryfikuje aktualny poziom sportowy, wystarczy pooglądać pogrom naszych w Londynie, gdzie poza takimi osobowościami jak Tomasz Majewski czy Adrian Zieliński, reszta po prostu nie istnieje. Tak się sprawdza aktualną formę – na zewnątrz, z całym światem i silniejszymi, a nie w zaciszu krajowego mikroklimatu. Świat już nas dawno odjechał, odbiegł, odpłynął, uciekł i boję się, że z naszymi szachami może być podobnie, choć absolutnie tego naszym nie życzę. Ci, którzy mnie czytują, wiedzą, że nie lubię pisać o złych występach. Przeciwnie – jestem pierwszy do pochwał, gdy widzę świetne zawody kogokolwiek. Nie polowałem i nigdy nie będę polował na potknięcia, bo nie jestem tego typu człowiekiem ale jak widzę, że ktoś zadaje pytania „do rzeczy”, a ktoś odpowiada byle jak i jeszcze jest zirytowany, ze wogóle się go pyta, to na to zgody mojej nie było i nie będzie. Pytanie jeszcze jedno: kiedy skończy się traktowanie zadających sensowne, choć bardzo niewygodne pytania, za wrogów szachów? Widzę, że bez wyjątku wszyscy w tym „światku” mają już poprzyklejane etykietki. To jest właśnie oznaką ospałości umysłowej jednych i drugich.

A nie można by tak po heglowsku: jedni teza, drudzy antyteza i robimy syntezę? Tylko w takiej dialaktyce, o której pisał między innym Mark Dworecki mogą się w danym kraju rozwijać szachy. Stagnacja to przeciwieństwo życia. Stagnacja to śmierć. A co gdyby zorganizować wirtualną konferencję – czat: każdy podpisuje się imieniem i nazwiskiem i debatujemy o problemach polskich szachów nie wychodząc z domu? Powiedzieć sobie po męsku kilka cierpkich słów ale już za chwilę bez uprzedzeń zacząć myśleć o permanentnym ulepszaniu systemu? Ale nie bo po co! Pasuje tak jak jest, prawda??

Czekam z nadzieją i dużym niepokojem na Olimpiadę w Istambule. Identycznie będę śledził Istambuł jak obecnie Londyn – smucił się wpadkami, których oby jak najmniej, a cieszył wygranymi. Co do przyszłości szachów, to pokładam nadzieję w młodzieży, że ruszy i skruszy te bastiony spokoju, że zacznie się prawdziwa sportowa rywalizacja (czyt.rewolucja), że będzie ruch, bo ruch to życie, że będzie niepewność, która jest wyznacznikiem sportowego rozwoju, że może wreszcie wpadnie w to dziwne domostwo z pozasuwanymi kotarami ożywczy wiatr, który pozmienia wszystko, poprzestawia…

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    maj
    1
    pt.
    2026
    całodniowy TePe Sigeman Tournamnt
    TePe Sigeman Tournamnt
    maj 1 – maj 7 całodniowy
    Miejsce turnieju: Malmö Strona turnieju: Tournament Info 2026 – Tepe Sigeman & Co Chess Tournament Grają m.in. Carlsen, Abdusattorov, Erigaisi, Van Foreest itd.
    maj
    4
    pon.
    2026
    całodniowy GCT Poland (rapid)
    GCT Poland (rapid)
    maj 4 – maj 6 całodniowy
    Strona turnieju: Home – Grand Chess Tour Grają m.in. Praggnanandhaa, Keymer, Sindarov, Firouzja, So, Caruana, Giri, Aronian, Vachier-Lagrave Więcej informacji na stronie PZSzach: https://pzszach.pl/2026/05/05/50163/ transmisja rapid transmisja blitz transmisja z komentarzem sport.tvp.pl  
    maj
    7
    czw.
    2026
    całodniowy GCT Poland (blitz) 2026
    GCT Poland (blitz) 2026
    maj 7 – maj 8 całodniowy
    Strona turnieju: Home – Grand Chess Tour Więcej informacji na stronie PZSzach: https://pzszach.pl/2026/05/05/50163/ transmisja rapid transmisja blitz transmisja z komentarzem sport.tvp.pl  
    maj
    24
    niedz.
    2026
    całodniowy IMEK Batumi
    IMEK Batumi
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    W dniach 24.05-06.06.2026 w Batumi (Gruzja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet. strona zawodów komunikat
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.