Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
04

Konstytucja 3 Maja okazała się daremną terapią ustroju Rzeczypospolitej, uchwalono ją też w dwadzieścia lat po pierwszym rozbiorze Polski. Istniał zatem już fatalny precedens podziału naszych ziem, a trzy mocarstwa mogły w każdej chwili przystąpić do nowego rozbioru – co też się stało. Reformatorzy 3 maja przegrywali wyścig z czasem, a ponadto z bezsiłą militarną oraz z anarchią Rzeczypospolitej. Wobec zagrożenia ze strony Rosji prace nad Konstytucją musiały toczyć się w tajemnicy, król z grupką patriotów działał więc w spisku ( był on zawsze motorem historii wbrew wrogom teorii spiskowej) a spotkania sprzysiężonych odbywały się nocą w pokojach Scypiona Piattolego, lektora Stanisława Augusta i sekretarza do korespondencji w języku włoskim. Maszerowano tam wieczorem przez korytarze Zamku, w blasku świecy niesionej przez głuchoniemego kasztelanica Wilczewskiego, by i w ten sposób zapobiec plotkom o naradach, które mogły wzbudzić niepokój państw ościennych, a zwłaszcza ambasadora Katarzyny.

Nikt nie może podważyć sensu uchwalenia tak ważnego dokumentu jak Konstytucja 3 Maja, Rzeczypospolita koniecznie potrzebowała naprawy własnego politycznego systemu. Był to warunek wstępny, by organizm państwa wytrącić z letargu. I by Rzeczypospolita mogła stawić czoła swoim potężnym sąsiadom, chociaż nie brakowało pesymistów, którzy sądzili, że przekraczało to już ówczesne możliwości królestwa. Bez silnej armii najwspanialsze prawa nie mogły uratować kraju, albowiem nie było komu ich bronić! A dla Rosji prawa były też ostatnią rzeczą mającą jakiekolwiek znaczenie, nigdy nie miała respektu dla dokumentów, kodeksów czy traktatów międzynarodowych. Konstytucja 3 Maja była dla Rosji takim świstkiem papieru jak porozumienia gdańskie z „Solidarnością” dla rządu PRL-u. Agenci carscy będą wykupywać potem egzemplarze Konstytucji, by zniszczyć materialne ślady jej istnienia.

Rosja liczyła się wyłącznie z siłą, bo to siła była fundamentem jej istnienia oraz ekspansji. Ta odwieczna cecha tego imperium zresztą nadal jest żywa, nadaje ton polityce Moskwy jak np. w inwazji Gruzji a teraz działań na Ukrainie. Dlatego skuteczniejszą drogą byłby udział Rzeczypospolitej w otwartym konflikcie z Rosją, co rysowało się w latach 1787/8, gdy zbliżała się wojna Turcji i Szwecji z Rosją. Niestety, Rzeczypospolita nie przystąpiła do sojuszu z Konstantynopolem ani Sztokholmem, tracąc być może niepowtarzalną szansę zatrzymania ekspansji imperium Katarzyny. Mimo szczupłego liczebnie wojska Polacy byli w stanie walczyć w tej kampanii, a z czasem wystawić większą armię. Na początku tej wojny Szwedzi odnieśli poważne sukcesy militarne, zagrażali Petersburgowi. Na froncie z Turcją przebieg konfliktu także wyglądał niefortunnie dla Rosji, polskie natarcie mogło wtedy przesądzić o wyniku wojny. Niestety, udział w takim sojuszu zaprzepaścił sam Stanisław August jeszcze w roku 1787 proponując carycy na spotkaniu w Kaniowie przystąpienie do wojny z Turcją po stronie Rosji! Było to oczywiste samobójstwo polityczne, daremne kokietowanie Petersburga, który był zdeklarowanym wrogiem Rzeczypospolitej, a udowodnił to już pierwszym jej rozbiorem. Polityką Katarzyny były zasady tak proste jak to, że „nie masz dla Rosji ani korzyści, ani potrzeby, aby Polska stała się czynniejszą”. Według słów carycy Polska nie powinna też wyjść z nicości. Były to sygnały nie pozostawiające żadnych złudzeń. Niestety, Stanisław August żył pewnie wspomnieniami romansu nad Newą… Katarzyna oczywiście odrzuciła propozycję aliansu z Poniatowskim, bo politycznie nie dawał nic Rosji kontrolującej od dawna sprawy polskie. Mówiono potem na dworze, że król wydał trzy miliony, stracił też trzy miesiące, by widzieć carycę w Kaniowie przez trzy godziny! A ambasada carska w Warszawie szachowała zarówno Ciołka jak i jego magnacko-hetmańską opozycję.

Ukończenie prac nad Konstytucją w tych warunkach graniczyło z cudem. A częściowo też jej uchwalenie, pod strażą oddziałów zebranych pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego. O mało co nie doszło do krwawej jatki w Sejmie. Oto jak opisał to Julian Ursyn Niemcewicz: „Król powtórzywszy niebezpieczeństwa, którymi zagrożeni byliśmy, radził, by natychmiast do uchwalenia trwałej formy rządu przystąpić, a projekt onej przeczytać (…) powstał powszechny prawie krzyk: „Zgoda”; tu rębacze moskiewscy tygrysim wzrokiem spojrzeli na siebie, jak gdyby gotowi zacząć krwawe dzieło. Janikowski, poseł łęczycki, poufały zwolennik a współpijak Branickiego, zbliżywszy się do niego szepnął mu do ucha: „A co, panie Ksawery, machniemy ?”. Branicki tylko to odpowiedział mu słowo: „Wara”. Więcej uwaga na własne niebezpieczństwo niż brak chęci do „machnięcia” Branickiego wstrzymały…” ( koniec cytatu).

Nie doszło do jatki w Sejmie, ale w rok poźniej konfederaci z Targowicy stanęli po stronie wojsk Katarzyny, gwarantujących nienaruszalność praw kardynalnych. A Polska do wojny stawała sama, praktycznie bez szans. Turcja i Szwecja, pobite, nie były już skłonne do interwencji, a z fałszywego aliansu wycofały się Prusy. Targowiczanie z pomocą Rosjan obalili wielkie dzieło Sejmu Czteroletniego.

Historia nie powtarza się w sposób symetryczny, jej konteksty są różne, ale jedno wydaje się pewne : IIIRP także wymaga reformy, a pewne elity boją się IVRP. Niestety, tym razem stronnictwo patriotów jest słabsze, nie może poradzić sobie z uciążliwą schedą po PRL-u, ani z jej stróżami. Nie szykuje się nam zatem nowa konstytucja majowa, bo układ takowej sobie nie życzy, zwłaszcza w republice „post-smoleńskiej”. Wystarcza mu ta, którą „skwaszono” podczas transformacji kontrolowanej, a mgliste zasady tejże konstytucji nakreślono jeszcze w Magdalence pod osobistą kuratelą towarzysza Kiszczaka wznoszącego toasty z Michnikiem. Śniła nam się wolna Polska, lecz wrony dalej dziobią Orła…gdy „liberałowie” z Platformy zaciskają Mu pętlę na szyi z aprobatą spalikoconej gawiedzi, a przy obojętności tych obywateli, którzy w dniu wyborów zostają w domach, złudnych namiastkach Ojczyzny. Obywatele ci nie rozumieją, że ich bierność sprowadzi jutro obcych, a ci wyważą drzwi ich niby bezpiecznych domów!

 Marek Baterowicz

maj
02

Gość napisał: Komentatorzy niech piszą co chcą, ale naszych wyczynowych szachów nic nie uratuje w najbliższej przyszłości.

Zostało kilku graczy, juniorów i juniorek też już nie ma itd.

/////////////////////////////////////

Emaile podobnej treści otrzymuję często. Obecna sytuacja w polskich szachach nie jest obiecująca. Jest to wynik działalności władz Polskiego Związku Szachowego ostatnich lat.

W kategorii seniorów mamy praktycznie tylko Radosława Wojtaszka, który posiada jeszcze wysoki ranking, choć jego wyniki w imprezach kołowych nie napawają nas wielkim optymizmem. Pokazał to ostatni turniej w Shamkirze.

Na majowej liście rankingowej FIDE w pierwszej setce mamy tylko jednego zawodnika.

Nasze zawodniczki nie liczą się w szachach światowych w konkurencji indywidualnej. Mistrzyni Polski Monika Soćko jest zbyt słaba, aby ją zapraszano na renomowane turnieje międzynarodowe. W pojedyńczych partiach potrafi wprawdzie pokonać mistrzynię świata, ale to jest wszystko.

Nie widać odpowiedniego narybku. Największy talent w szachach kobiecych ostatnich lat Iweta Rajlich została bezpowrotnie zmarnowana przez szkoleniowców PZSzach. Sytuacja jest poważna!

Żadna Polka nie startowała w ostatnio zakończonych mistrzostwach świata w grze szybkiej i błyskawicznej, ponieważ Polski Związek Szachowy nie miał na to środków finansowych.

Może nasze humory poprawią się w trakcie najbliższej olimpiady szachowej w Norwegii. W konkurencji drużynowej nasze panie są w stanie sprawić miłe niespodzianki!

Wśród juniorów jest tylko Jan Krzysztof Duda, który jest naszą jedyną nadzieją. Inni zawodnicy odstali daleko i nie czynią większych postępów szkoleniowych i sportowych.

Trudna sytuacja jest w kategorii juniorek, którym jest daleko do czołówki światowej.

Tymczasem są optymiści w Polsce twierdzący, że nasz system szkoleniowy jest znakomity i mamy świetnych trenerów zatrudnionych w Młodzieżowej Akademii Szachowej. Winna jest tylko nasza młodzież, która jest mało ambitna i dlatego nie czyni większych postępów sportowych.

maj
01

SPIS TREŚCI

Od redakcji 1
O tym się mówi 2
Pretendenci, Chanty Mansyjsk 2914 3
MP (m+k), Warszawa 2014 7
Partie komentowane 12
Turnieje juniorów, Łódź 2014 14
Decydujące partie, Gibraltar 2014 15
Mały Szachista nr 20-maj 2014 I-VIII
MŚ oldbojów, Opatija 2013 17
Ryszard Wiese (1937-2013) – wspomnienie 18
Szachowe epizody A.F. (53) 20
Nauka gry (125) 26
Poradnik sędziego (121) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje 32

Od redakcji

Turniej pretendentów w dalekim Chanty Mansyjsku na Syberii, rozegrany w zimowych warunkach, zakończył się nieoczekiwanym, ale w pełni zasłużonym sukcesem „południowca“ Viswanathana Ananda. Po zasłużonej porażce w meczu o MŚ z Magnusem Carlsenem i to na swoim terenie, mało kto oczekiwał na start Ananda w rozgrywkach pretendentów, a nie sądzę, aby ktokolwiek zakładał jego końcowy triumf. Za faworyta nr 1 uchodził zwycięzca z Wijk aan Zee Lewon Aronian, a jego najpoważniejszym rywalem o prawo gry z Carlsenem miał być Władimir Kramnik. Anand już w I rundzie pokonał faworyta Aroniana i potem wszystko potoczyło się gładko. Lewon starał się dotrzymywać kroku przez I koło, ale w drugim poniósł aż 3 porażki i wylądował na dalekim miejscu. Niedokładnie grał Wladimir Kramnik, który w drugim kole też nie wytrzymał presji i na finiszu został jeszcze wyprzedzony przez Siergieja Karjakin, który odniósł wielki sukces, po wygraniu trzech partii w drugiej części turnieju.

Mistrzostwa Polski kobiet nie przyniosły niespodzianek. Pierwsza piątka okazała się o klasę lepsza od pozostałych szachistek, a walkę o złoty medal praktycznie stoczyły Monika Soćko i Jolanta Zawadzka. Moim zdaniem lepiej grała Zawadzka, ale w przedostatniej rundzie nieoczekiwanie przegrała lepszą pozycję z Joanną Worek i w ten sposób szósty tytuł mistrzyni Polski dostał się w ręce naszej najlepszej szachistki Moniki Soćko, jedynej zawodniczki bez porażki. Kolejny raz z bardzo dobrej strony pokazała się Kludia Kulon, która mam nadzieję wywalczyła sobie miejsce w drużynie olimpijskiej w norweskim Tromsö.

Z prawdziwą przyjemnością oglądałem bojowe i interesujące partie 15-letniego Jana Krzysztofa Dudy, rewelacji tegorocznych mistrzostw Polski. Jasiu, jak mówią w Krakowie, był bliski tytułu mistrza Polski, bowiem po VII rundzie samodzielnie prowadził w turnieju z dorobkiem aż 6 p. Na finiszu kontynuował bezkompromisową grę. Chciał rozbić Radosława Wojtaszka w jego koronnym wariancie, ale nie dał rady. Potem przeholował w partii z Weichholdem. Mimo dwóch porażek na finiszu zdobył brązowy medal, co jest wielkim sukcesem. Tytuł, po raz drugi, przypadł naszemu najlepszemu szachiście Radosławowi Wojtaszkowi, który dość rzadko odnosi sukcesy w MP. Ma na swoim koncie jeszcze dwa srebrne i trzy brązowe medale. Srebrny medal, podobnie jak w 2013 roku, przypadł niedocenianemu w Polsce Grzegorzowi Gajewskiemu. Sądzę, że razem z Dudą znajdzie się w drużynie olimpijskiej 2014 roku. Wielki zawód sprawili Mateusz Bartel, a szczególnie Dariusz Świercz, którzy praktycznie nie istnieli w turnieju, a grali przeważnie z drugą połową tabeli. Nieporozumieniem są finały MP grane systemem szwajcarskim. Zawodnicy, którzy zajęli miejsca poniżej 12 nie byli w stanie wygrać żadnej partii z czołówką, a mieli problemy nawet z uzyskaniem remisu. Cóż, w wyniku złej polityki sportowej ostatnich kilku lat, pozostało nam niewielu w miarę silnych szachistów. Można ich policzyć na placach jednej ręki.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

kwi
30

Mistrz świata Magnus Carlsen dalej prowadzi na nowej liście rankingowej z 2882 pkt. Na drugim miejsu jest Levon Aronjan z 2815 pkt.

Najlepszy Polak Radosław Wojtaszek zajmuje 26 miejsce z 2724 pkt. Dariusz Świercz jest 13-ty na liście juniorów z 2608 pkt. Na liście juniorek najlepsza jest Anna Iwanow (41 miejsce) z 2210 pkt.

Wśród kobiet prowadzi nadal Judit Polgar z 2685 pkt. Monika Soćko z 2460  jest na 31 pozycji.

Dokładne informacje

Czołówka mężczyzn
Czołówka kobiet
Czołówka juniorów
Czołówka juniorek

Lista polskich zawodników
Lista polskich zawodniczek

kwi
30

Gashimov_memorial

W dniach  19-30 kwietnia w Shamkir w Azerbejdżanie odbył się I Memoriał Vugara Gashimova – czołowego krajowego arcymistrza, który po długiej chorobie zmarł w wieku zaledwie 28 lat.

Turniej odbył się w dwóch grupach:

A: Magnus Carlsen, Fabiano Caruana, Sergey Karjakin, Hikaru Nakamura, Shakhriyar Mammedjarow oraz Teimur Radjabow.

B: Radosław Wojtaszek, Wang Hao, Paweł Eljanow, Etienne Bacrot, Aleksander Motyłow itd.

Zacznę od turnieju B z udziałem polskiego arcymistrza Radosława Wojtaszka. Nasz arcymistrz dobrze wystartował, finisz był niestety słabszy i w rezultacie tylko 5 miejsce.

1. Eljanov, Pavel 2732 -6 -25.25
2. Motylev, Alexander 2685 -5.5 -23
3-4. Wang, Hao 2734 -5 -23.75
Bacrot, Etienne 2722 -5 -20.25
5. Wojtaszek, Radosław 2716 -4.5 -19.5
6-9. Abasov, Nijat 2516 -4 -18.5
Mamedov, Rauf 2660 -4 -18
Durarbayli, Vasif 2584 -4 -18
Guseinov, Gadir 2621 -4 -16.25
10. Safarli, Eltaj 2656 -3 -13

Turniej główny zakończył się zwycięstwem mistrza świata Magnusa Carlsena, mimo poniesionych dwóch porażek.

1. Carlsen, Magnus 2881 -6.5 -29
2. Caruana, Fabiano 2783 -5.5 -27
3-5. Radjabov, Teimour 2713 -5 -5.5
Karjakin, Sergey 2772 -5 -25
Nakamura, Hikaru 2772 -5 -21.5
6. Mamedyarov, Shakhriyar 2760 -3 -15.5

Strona turnieju

ChessBase News 1

ChessBase News 2

Dodatkowe informacje

kwi
29

Wszyscy z dużym napięciem czekaliśmy na końcowe pojedynki Radosława Wojtaszka w Memoriale Gaszimowa. Jeszcze ewentualna wygrana w ostatniej rundzie z Mamedowem gwarantowała naszemu arcymistrzowi wysoką pozycję.

Niestety Wojtaszek rozczarował nas całkowicie bezbarwną grą i porażka zepchnęła go na 5 miejsce.

Załączam interesujące oceny Internautów dotyczące stylu gry najlepszego polskiego szachisty:

Tomasz71
29 kwietnia 2014 o godz. 10:34

A mnie się wydaje że nie o żadne warianty tu chodzi, po prostu Radek nie ma instynktu szachowego zabójcy, agresji i chęci podjęcia ryzyka. Trochę bojaźliwie woli utrzymać „wróbla w garści” niźli zaryzykować grę o wszystko, być może to kwestia spokojnego charakteru, nie każdy potrafi być killerem. Niestety takie pokojowe usposobienie w kazdym sporcie rzutuje na wyniki.

Krzysztof Kledzik
29 kwietnia 2014 o godz. 10:39

Tomasz71, to jest dobra charakterystyka usposobienia i postawy Radka.

Marcin
29 kwietnia 2014 o godz. 15:33

Jako junior Wojtaszek grywał ostrzej i potrafił wygrywać np takie piękne partie. Nie wiem co się stało, że teraz grywa takie „suchary”.

Krzysztof Kledzik
29 kwietnia 2014 o godz. 15:42

Może miał na to wpływ charakter pracy u Ananda. Zamiast ostrej gry, nastawienie się na grę zachowawczą, takie „zamurowanie się”, ustawienie pasywnej twierdzy w celu utrzymania szachowego status quo. Kiedyś już pisałem o tym, że gdyby Radek pracował dla pretendentów, to by wyrobił w sobie nawyk nastawienia się na ostre, agresynwne szachy. Natomiast Anandowi nie zależało na ostrej grze lecz zachowawczej, więc Radek przyzwyczaił się też do takiego zachowawczego „suwania drewna”.

kwi
29

Powracam jeszcze do dyskusji w odcinku 38 i wypowiedzi Piotra Kaima:

Krótko pisząc, arcymistrz nie namawia nikogo do lekceważenia debiutów. Skrytykował jedynie teorię, wedle której szachista powinien studiować debiuty PRZY JEDNOCZESNYM lekceważeniu końcówek. Jestem żywym dowodem na to, że ta teoria jest chybiona, bo jako junior studiowałem prawie wyłącznie debiuty i dlatego nigdy na serio nie przekroczyłem poziomu 2300.

Widziałem też u Pana wpisy sugerujące, że arcymistrz Krasenkow – przez rekomendowanie Podręcznika końcówek – wprowadza „dezorientację”. Jak dobrze wiemy sam Pan napisał niejedną książkę o końcówkach, więc – idąc tym tropem – dołożył się Pan do tej „dezorientacji” bardzo solidnie. Sam rekomendowałem pewnemu juniorowi książkę „Sprawdź się w końcówkach pionowych”. Uważam, że po jej przestudiowaniu junior ten będzie lepszym szachistą.

/////////////////////////////////

Na temat Michała Krasenkowa napisano już wiele. Ostatnio „Amator” w temacie „Frustracje internetowe” przypomniał ocenę trenera kadry Polskiego Związku Szachowego dotyczącą słabszych szachistów w naszym kraju, których nazwał kiedyś po prostu „motłochem”. Nie ulega wątpliwości, że arcymistrz Krasenkow – z powodu przeróżnych dyskusyjnych wypowiedzi – jest postacią mocno kontrowersyjną!

Natomiast jestem pod wrażeniem znajomości przez Piotra Kaima mojej książki „Sprawdź się w końcówkach pionkowych”. Jestem autorem jeszcze jednej pracy o końcówkach pionkowych: „Szybki kurs końcówek” (część 1).

Mimo tego znany polski publicysta i kolega redaktora „MAT-a” napisał na swojej stronie internetowej w 2008 roku w artykule o Zygmuncie Szulce m.in. tak: „Króle i piony” przez dziesięciolecia był lekturą obowiązkową dla wszystkich graczy poważnie traktujących występy turniejowe. Dość powiedzieć, że poza niewielką broszurą Romualda Grąbczewskiego z końca lat 1980-tych „Króle i piony” do dziś nie mają żadnej konkurencji wśród książek wydanych po polsku.

Byłem oczywiście zaskoczony takim stwierdzeniem. Nie ma żadnych wątliwości, że książka Szulcego jest znakomita dla zawodników z wyższymi kwalifikacjami i trenerów, choć za trudna dla mało doświadczonych sympatyków królewskiej gry. Dlatego przygotowałem lżejsze rzeczy: „Szybki kurs końcówek” oraz książkę do ćwiczeń „Sprawdź się w końcówkach pionkowych”. Książki te ukazały się w wydawnictwie „Penelopa”, którego autor powyższego spostrzeżenia jest również współpracownikiem.

Poprosiłem więc wydawcę Jerzego Morasia o wyjaśnienie tego przypadku z kolegą po fachu. Zrobił to: „Zapomniał”. No cóż, jesteśmy tylko ludźmi. To może się każdemu zdarzyć. Gorzej byłoby, gdyby stwierdził, że mnie nie zna. A to już mnie kiedyś spotkało. Dla przypomnienia: link.

 

 

 

 

 

 

kwi
28

playinghall02

W dniach 23-28 kwietnia odbyły się w Chanty-Mansyjsku mistrzostwa świata kobiet w szachach szybkich oraz grze błyskawicznej.

Niestety nie startowały nasze szachistki. Widocznie Polski Związek Szachowy nie mógł zapewnić – ze względów finansowych – startu naszym zawodniczkom. Bezpłatny pobyt i podróż miały tylko szachistki powyżej 2500 na dowolnej liście rankingowej 1 stycznia 2014 r. Nasze zawodniczki musiałyby więc za wszystko same płacić.

Nagrody były wysokie I -12.000 USD …  X -1.000, a XVIII ostatnia 500 USD.

Sędzią głównym mistrzostw był Andrzej Filipowicz.

Szachy szybkie

1. K.Lahno (Ukraina) 10.5
2. A.Kosteniuk (Rosja) 10.5
3. O.Girja (Rosja) 10.0

Niemka Elisabeth Paehtz była 17-ta z 7.5 pkt.

Dokładne wyniki

Gra błyskawiczna

1. A.Muzyczuk (Słowenia) 23.0
2. N.Dzanidze (Gruzja) 20.5
3. T.Kozincewa (Rosja) 20.0

Naa 6 miejscu uplasowała się Niemka Elisabeth Paehtz z 18.9 pkt.

Dokładne wyniki

Strona turnieju

ChessBase News 1

 

kwi
28

Spotkanie aktywu problemistów Polski w Legionowie u Stefana Parzucha (30.06.2007)

Problem3

Od lewej: Jan Rusinek (Nowe Miasto k.Płońska), Stefan Parzuch (Legionowo k.Warszawy), Eugeniusz Iwanow (Częstochowa), Waldemar Tura (Adamów k.Łukowa) oraz Andrzej Jasik (Ostrołęka).

Fotografia pochodzi ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa.

kwi
25

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

/////////////////////////////

O tym, jak ważne jest prawidłowe rozegranie fazy debiutowej, przekonał się aktualny wicemistrz Polski Grzegorz Gajewski z rankingiem 2631, który w trakcie niedawnego turnieju w Norwegii został rozgromiony przez 19-letniego arcymistrza z Holandii Benjamina Boka rankingiem 2590.