Archiwum kategorii ‘Kontrowersje’

mar
24

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Temat ten wywołał ponownie duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo listów od osób zajmujących się od niedawna szkoleniem. Są zdezorientowani po wywiadzie z Michałem Krasenkowem w czasopiśmie „MAT” oraz informacjami na moim blogu.

Polecam zdrowy rozsądek. Kiedyś – jako początkujący  trener – odszedłem od ogólnych teorii i wybrałem swoją własną drogę. Sukcesy, które na tym polu osiągnąłem świadczą o prawidłowym wyborze.

Przypominam jeszcze raz pewne kwestie dotyczące szkolenia w szachach, które już kiedyś omawiałem na mojej witrynie, blogu i także w licznych artykułach w polskich pismach szachowych.

1. Zawodnik z aspiracjami sportowymi powinien od początku otrzymać dobrą szkołę szachową i zostać przez szkoleniowca prawidłowo ukierunkowany do pracy samoszkoleniowej. Wiadomo przecież, że zawodnik nie zawsze będzie korzystać z pomocy trenera.

2. Jeśli zawodnik usłyszy od swego opiekuna teorię, która jest bardzo modna w Polsce: „Trenuj grę środkową i końcówki, a w debiucie dasz sobie radę” i w ten sposób będzie pracować, to jego rozwój sportowy – nawet mimo wielkiego talentu – będzie się rozwijać w ślimaczym tempie.

3. Zawodnik powinien mieć odpowiednią motywację do wyczynowego uprawiania szachów. Na pewno jej nie będzie miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może go szybko zniechęcić do dalszego zajmowania się królewską grą.

4. Dlatego trener powinien zaaplikować swojemu podopiecznemu szkolenie, w następstwie którego jest szansa osiągania dobrych rezulatatów w turniejach.

5. Wszyscy musimy być świadomi tego, że młodzież zajmuje się intensywnie grą w okresie edukacji: szkoła podstawowa, średnia i studia. Potem po podjęciu pracy i założeniu rodziny zainteresowanie szachami maleje. Niektórzy wycofują się całkowicie z uprawiania sportu szachowego.

6. Dlatego w obecnych czasach długoletni system szkolenia – jaki kiedyś był realizowany w Związku Radzieckim – nie ma sensu. Zawodnika trzeba tak przygotować, aby odnosił szybko zwycięstwa i miał przyjemność z zajmowania się szachami.

7. Wniosek jest jasny: trzeba zająć się na początku otwarciami. Trener musi przygotować swoim podopiecznym repertuar debiutowy. Tutaj trzeba na początku narzucić pewien styl gry młodym adeptom szachów. Repertuar musi być ciekawy z elementami taktyki. Poleca się ruch 1.e4 i ostrą grę, np. gambit królewski, gambit Morra itd. Dopiero później, gdy w grze zawodnika wykrystalizuje się pewien styl i upodobania, można dopasować repertuar do jego zdolności i potrzeb.

8. Najpierw trener wyjaśnia młodemu zawodnikowi ogólne plany strategiczne i taktyczne w poszczególnych otwarciach. To jest wystarczające na początku szkolenia. Potem już nie. Z ambitnymi zawodnikami trzeba analizować i wyjaśniać dokładnie warianty, nawet te długie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Trzeba analizować dokładnie wzorcowe partie. Przez to podopieczny poznaje problemy gry środkowej związane z danym otwarciem, może nawet poznawać tym sposobem różnego typu końcówki.

9. Ważna jest analiza własnych partii. To jest często lekceważone przez trenerów lub nawet pomijane w cyklu szkoleniowym. Każdy szachista już na początku swej kariery zawodniczej musi być obeznany z tym problemem i powinien zdawać sobie sprawę z ważności tego elementu w procesie szkolenia.

10. Inne fazy gry: gra środkowa i końcówki powinny być systematycznie omawiane i analizowane po poznaniu „fundamentu” partii szachowej – debiutu.

11. Uważam, że tylko w ten sposób można wyszkolić w szybkim tempie zawodnika z szansami na osiąganie znaczących sukcesów turniejowych.

12. Nieszczęściem w polskich szachach jest brak jednolitego programu szkolenia. Każdy trener ma praktycznie swoje indywidualne spojrzenie na tę kwestię. W ten sposób już na początku popełniane są błędy, na czym cierpi tylko nasza zdolna młodzież. Jeden trener, który zna dobrze końcówki, będzie głosił „teorie” o ważnej roli tej fazy gry. Będzie przerabiał więc grę końcową. A to, że zawodnik przegra batalię debiutową i do końcówki nie dojdzie, będzie tłumaczył brakiem talentu swojego podopiecznego. Podobna sytuacja może wyniknąć w szkoleniu zawodnika, który trafi na trenera preferującego grę środkową jako „najważniejszego” elementu w szachach.

13. Innym nieszczęściem polskich szachów jest zabieranie głosu w ważnych kwestiach szkoleniowych przez „pseudofachowców”. Ich błędne wskazówki mogą być zastosowane praktycznie przez nieświadomych tego młodych zawodników. A gdy w końcu zorientują się, że są na niewłaściwym torze, może być już za późno na odrobienie zaległości.

14. Problem „brak jednomyślności w procesie szkolenia w Polsce” widzimy też na wysokim szczeblu. Włodzimierz Schmidt słusznie zauważył aspekt (trochę za późno) niedostatecznego wyszkolenia polskich kadr. Natomiast trener kadry wyraża się w tym zakresie bardzo niejasno i wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie. Tymczasem powinien usiąść do jednego stołu z czołowymi polskim trenerami i ustalić logiczny program szkolenia naszych juniorek i juniorów. Taki program jaki jest realizowany w jego ojczyźnie Rosji!

mar
23

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

W jednym ze swoich komentarzy Piotr Kaim pisze: Link

Michał Krasenkow: „Jest taka teoria, że studiowanie końcówek teoretycznych jest nieopłacalne, bo – statystycznie rzecz biorąc – rzadko mamy z nimi do czynienia w praktycznych partiach. Mówi się zatem, że lepiej pracować nad debiutami. Moim zdaniem ta teoria jest trochę śmieszna, ale czasem można się z nią zetknąć.”

Piotr Kaim: „Jak się zdaje, potwierdzeniem tej teorii są wypowiedzi wybitnych arcymistrzów. Mówią oni, że w swojej pracy kładą nacisk przede wszystkim na debiuty.”

Michał Krasenkow: „Problem polega na tym, że teoria debiutów rozrosła się w sposób niesamowity. Wobec tego – żeby nie wpaść w tarapaty w początkowej fazie partii – trzeba nad debiutami dużo pracować, dużo analizować, a także przypominać sobie własne analizy. Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Nie mogę się zgodzić z teorią Michała Krasenkowa: Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”

Moja teoria: Każdy młody zawodnik z ambicjami sportowymi powinien być od początku, czyli „Zero” kategorii, prawidłowo „zaprogramowany” do pracy szkoleniowej (samoszkoleniowej) i powinno się go uczulić na to, że debiut jest fundamentem partii szachowej.

Pisałem już na mojej stronie, że piękne partie szachowe fascynują miliony ludzi na całym świecie. Są one wytworem doskonałości i talentu zawodników. Ale nic jednak nie staje się samoistnie. Tylko bardzo żmudna praca, czyli trening, umożliwia osiągnięcie mistrzowskiego poziomu gry i prowadzi ku wyżynom.

Współczesny trening szachowy jest procesem bardzo złożonym i na jego skuteczność wpływa wiele czynników. Jego istotną częścią jest zdobywanie wiedzy i następnie wykorzystanie jej i pogłębianie we własnej praktyce turniejowej.

Jeśli ma się ambicję osiągnięcia znaczących wyników turniejowych, trzeba bardzo wcześnie rozpocząć intensywny trening. Praca z dziećmi i młodzieżą jest fazą otwierającą wieloletni proces szkolenia, który trzeba programować niezwykle rozważnie i odpowiedzialnie. Od tego bowiem zależy, czy młode talenty osiągną sukcesy, albo zostaną zmarnowane.

Nie ulega więc żadnych wątpliwości, że faza debiutowa we współczesnych szachach odgrywa bardzo ważną rolę. Co da komuś znajomość końcówek nawet świetna, kiedy się do nich nie dojdzie, ponieważ partia zostanie rozstrzygnięta wcześniej. Dlatego ambitni szachiści wszystkich kategorii tak mocno przywiązują uwagę granym przez siebie otwarciom. Bardzo ważną rolę odgrywa optymalnie dopasowany do stylu gry zawodnika repertuar debiutowy. Powinien być on dobrze opracowany i możliwie szeroki, aby utrudnić przeciwnikowi na przygotowanie się do partii. Zawodnicy starają się też wprowadzać w swych partiach nowe idee, aby tym zaskakiwać przeciwnika. Tak więc trening silnego szachisty to w głównym stopniu praca nad debiutami!

Uczenie się otwarć musi polegać na studiowaniu całych wzorcowych partii. W ten sposób można prześledzić fazy przejściowe do gry środkowej i nawet końcówki. Można poznać przez to typowe pozycje. Na przykład grając czarnymi gambit hetmański musimy zapoznać się z takimi typowymi strukturami pionkowymi jak: izolowany pionek w centrum, wiszące pionki, ustawienie c3-d4, atak mniejszościowy itd. I to wszystko będzie połączone ze swoim repertuarem debiutowym. Nie powinno być więc normalnie problemów w czasie partii z realizacją typowych planów. Jest to kolosalne ułatwienie w czasie gry, gdyż znając schematy strategicznych i taktycznych planów szybko znajdujemy właściwą drogę i unikamy jednocześnie niedoczasów.

cdn

mar
22

W ostatnich dniach odbyła się na blogu ożywiona polemika na temat wypowiedzi trenera kadry Michała Krasenkowa o roli nauki debiutów we współczesnych szachach.

Chodzi głównie o zdanie „Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.”

Kwestia ta została szczegółowo wyjaśniona w wpisie Krzysztofa Kledzika: link.

Dziękuję redaktorowi czasopisma MAT Piotrowi Kaimowi za włączenie się do dyskusji i wyjaśnienie pewnych problemów z jego punktu widzenia. Do tych kwestii wrócę w oddzielnych tekstach. Do tej pory nie reagowałem na różne komentarze z uwagi na bardzo pilną korektę mojej najnowszej książki, która ma ukazać się na początku kwietnia.

Ostatnio otrzymałem liczne emaile od prywatnych osób, które od pewnego czasu są czytelnikami bloga i dla których sytuacja w polskich szachach jest całkowicie niezrozumiała i trudna do pojęcia.

O tych problemach pisałem wielokrotnie na mojej witrynie oraz blogu i do tych zagadnień można bardzo łatwo trafić poprzez „wyszukiwarkę”. Widzę jednak, że jest potrzeba ponownego przypomnienia i wyjaśnienia tych zagadnień.

Zwracam uwagę na to, że dyskutujemy o istotnych problemach polskich szachów. Nie ma tutaj żadnej agresji, o co nas niektórzy posądzają. Każdy Internauta może się na blogu wypowiadać na różne zagadnienia dotyczących królewskiej gry. Warunek jest jeden: muszą być zachowane podstawowe reguły savoir-vivre. Wszelkie chamskie komentarze były usuwane i ich autorzy niedopuszczani do głosu. Dzięki temu udało mi się, tak mi się wydaje, zachować odpowiedni poziom intelektualny bloga. Oczywiście są nieraz wypowiedzi dyskusyjne, ale w ramach pewnych dopuszczalnych granic.

mar
21

Na niniejszym blogu trwa dyskusja na temat charakteru i znaczenia przedstawienia wypowiedzi am Michała Krasenkowa, dotyczącej pracy nad końcówkami i debiutami. Wspomniana wypowiedź pochodzi z wywiadu udzielonego przez naszego arcymistrza Piotrowi Kaimowi w czasopiśmie MAT, numer 4(36) 2013. We wpisie pt. „Polemika z MAT-em”. odniosłem się do fragmentu tej rozmowy, wskazując na bardzo dyskusyjną opinię am Krasenkowa dotyczącą pracy szachistów nad własnym repertuarem debiutowym.

Właśnie z niniejszego wpisu pochodzi zdanie „Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.”. Zostało ono użyte na tym blogu nie jako cytat, lecz jako skrót wypowiedzi am Krasenkowa, oddający przesłanie i myśl arcymistrza. Myślę że trwająca tu dyskusja jest wynikiem zwykłego nieporozumienia, spowodowanego brakiem wcześniejszego poinformowania Czytelników o zastosowaniu skrótu wypowiedzi trenera kadry narodowej.

Krzysztof Kledzik

mar
20

Po publikacji ostatniego odcinka „Paradoksy szachowe 38” otrzymałem kilka emailów w poruszonym w nim kwestii.

Jeden głos był krytyczny: Artykuły teoretyczne nieznanych autorów, nikt nie traktuje poważnie – do tego trzeba mieć nazwisko i kategorię. MAT miał rację! Pana argumenty uważam za wątpliwe.

Inne poparły mój tekst: Gratulacje za ten wpis. Tak trzymać! Dobrze, że „Panorama jest otwarta na wszelkie twórcze inwencje. Trzeba popierać młodych autorów i dobrze, że działa pan pozytywnie w tym kierunku…

W dzisiejszych komentarzach wpisał się redaktor techniczny MAT-a Piotr Kaim. Jest to wypowiedź bardzo dyskusyjna. MAT jest pismem Polskiego Związku Szachowego finansowanym przez polskiego podatnika. Powinien więc popierać także rodzimych autorów, nawet niższych kategorii.

MAT nie powinien służyć tylko zawodnikom z tytułem arcymistrza, ale wszystkim szachistom w kraju!

Nikt nie urodził się od razu publicystą wielkiej klasy, gdyż to wymaga lat pracy. Ale przecież każdy przyszły autor musi gdzieś zadebiutować! Jeśli mu nikt takiej szansy nie da, to nawet potencjalni mistrzowie pióra mogą się zniechęcić do takiej działalności.

Arcymistrz Aivars Gipslis – wieloletni redaktor czasopisma Šahs – często odwiedzał w przeszłości turnieje w Dortmundzie. Raz w trakcie dyskusji o autorach szachowych opowiedział mi pewną historię: „Pewnego razu przyszedł do redakcji pewien młody szachista (nazwisko jest mi znane) i przedstawił swój artykuł na temat pewnego wariantu. Akurat miałem jeszcze trochę wolnego miejsca. Nie sprawdzając teksu z braku czasu wstawiłem go do najbliższego numeru. Okazało się, że artykuł został odebrany ogólnie pozytywnie, mimo że czytelnicy znaleźli w nim sporo niedokładności w analizach. Zapytałem się autora, czyje są te analizy? Moje – odpowiedział. Dobrze – następnym razem każde własne analizy zaznaczysz swoim nazwiskiem. Kolejne jego teksty były coraz lepsze i było widać z każdym artykułem wyraźne postępy”.

Od wielu lat ten szachista mieszka w Niemczech, posiada tytuł arcymistrza i jest autorem kilku dobrych książek i artykułów o teorii debiutów A co byłoby w przypadku odrzucenia wtedy przez redaktora Gipslisa jego debiutanckiego opracowania?

Mój przypadek. Zadebiutowałem w USA w 1981 roku jako nieznany tam szachista. Nikt mnie nie pytał jaką mam kategorię i jaki mam dorobek twórczy. Dano mi po prostu szansę. I tak zaczęła się moja wielka przygoda z publicystyką szachową. Znowu zadaję pytanie, a co byłoby w przypadku odmowy?

Podobnie było w Niemczech. Publikuję tutaj od 1984 roku i mój dorobek jest pokaźny: link

Bardzo dobrze, że zagraniczny arcymistrz Adrian Michalczyszyn będzie publikować artykuły z zakresu teorii debiutów. Ale dlaczego odrzuca się opracowania naszych szachistów? To nie sprzyja ogólnemu rozwojowi polskiej myśli w tej kwestii. MAT jest polskim czasopismem i powinien wspierać rodzime talenty, nawet jeśli te początki nie są idealne.

Panie Piotrze Kaim! Jest Pan w dużym błędzie!

cdn

 

 

mar
18

W czasach PRL-u mieliśmy tylko jedno pismo szachowe „Szachy“, którego wieloletnim redaktorem naczelnym był Władysław Litmanowicz. Miesięcznik miał przede wszystkim charakter informacyjny. Materiałów szkoleniowych w nim praktycznie nie zamieszczano, a zapotrzebowanie na nie było bardzo duże. Z tego względu „Szachy” nie miały ogólnie pozytywnej oceny wśród krajowych szachistów.

W 1978 roku zostałem trenerem kadry i przy najbliższej okazji zaproponowałem szefowi pisma serię artykułów szkoleniowych dla młodzieży w tym z teorii debiutów. Moja idea została kategorycznie odrzucona. Władysław Litmanowicz chętnie zamieszczał moje sprawozdania z imprez, komentowane partie i kombinacje, lecz innymi materiałami nie był zainteresowany.

Dlatego rozpocząłem publikację:

Link 1
Link 2

Wcześniej zamieszczałem artykuły w małych wydaniach:

Link 1
Link 2
Link 3

W takiej formie starano się w tamtych czasach  uzupełniać brak fachowej literatury.

Wszystko zmieniło się po uzyskaniu przez Polskę wolności. Aktywną działalność rozpoczęły różne wydawnictwa i nowe pisma szachowe. Obecnie sytuacja się ustabilizowała: mamy główne wydawnictwo „Penelopa” oraz dwa samodzielne i demokratyczne pisma „Magazyn Szachista” oraz  „Panorama Szachowa”. Jest też wydawnictwo resortowe „Mat”, które jest finansowe przez Polski Związek Szachowy i reprezentujące jego interesy.

W grudniu minionego roku otrzymałem email od Sebastiana Gamrota. Załączył swój artykuł o gambicie Allgaiera (1.e4 e5 2.f4 exf4 3.Sf3 g5 4.h4 g4 5.Sg5!?) z prośbą o jego oceną. Jednocześnie poinformował mnie, że wysłał go wcześniej do redakcji MAT-a i otrzymał odmowę. Okazało się, że pismo związkowe nie jest zainteresowane wspieraniem młodych autorów i ich twórczości dotyczącej teorii debiutów.

Po przejrzeniu artykułu stwierdziłem, że jest opracowany fachowo i że powinien ujrzeć światło dzienne. Natychmiast skontaktowałem się z zastępcą redaktora naczelnego „Panoramy Szachowej” Dariuszem Gronkowskim i wyraziłem swoją opinię na ten temat.

Ostatecznie artykuł Sebastiana Gamrota ukazał się w grudniowym wydaniu „Panoramy Szachowej”. Bardzo dobrze, że mamy pismo w kraju, które bardzo rozsądnie podchodzi do problematyki teorii otwarć i jest gotowe dać szanse młodym twórcom. Z drugiej strony trzeba podkreślić złą wolę redaktorów „MAT-a”, którym zabrakło zdrowego rozsądku!

Faza debiutowa jest słabością wielu polskich zawodników i dlatego powinno się ją w sposób szczególny popularyzować.

Kilka słów o autorze opracowania „Gambit Allgaiera”: Posiada III kategorię i jako kleryk uczestniczył w 2012 roku w turnieju „Szachowych Mistrzostw Polski Duchowieństwa” w Łomży. Zajął wtedy 4 miejsce uzyskując od razu III kategorię (z bk 1000).

Partie:

link 1
link 2
link 3. 

mar
15

Występ naszych najlepszych arcymistrzów na mistrzostwach Europy w Erewaniu wzbudził wiele emocji wśród sympatyków mojego bloga.

Oto opinie:

Gość 1: Moja ocena jest taka – wypadli znacznie lepiej, niż oczekiwałem! Nie sądziłem, że ktokolwiek wejdzie do 23, a wszedł Wojtaszek. Inna rzecz, że tylko dlatego że nie grał, robił ustalone remisy, co odpowiadało rywalom. Gdyby grał, to by nie wszedł. Wystarczyło zaledwie 7,5 p.

Gość 2: Jedyny co grał z zacięciem to Duda. Bartel grał ryzykownie co lubię, ale niestety mało umie. Ryzyko też wymaga wiedzy. 

Gość 3: Bartel gra bardzo ostro i ryzykownie, ale słabo – podobnie jak Wojtaszek, ale ten gra pasywnie. Nasi bez perspektyw i nie mają w kraju żadnej konkurencji.

Gość 4: Bartel miał przewagę w ostatniej partii, ale rywal miał łatwą grę, a Bartel kłopoty ze znalezieniem dobrej kontynuacji. Zbyt trudna pozycja.

Gość 5: Wojtaszek mógł walczyć o medale, ale jemu to nawet nie przyszło do głowy.

Gość 6: Najlepszym zawodnikiem w polskim zespole był Jasiek Duda.

Gość 7: Dariusz Świercz już nie da światu mata. Grał przeciętnie. Bartosz Soćko to już historia.

Krzysztof Kledzik: Radek wykonał program minimum na swoim poziomie. Jego rzekomy progres w wyniku współpracy z Anandem, o czym zapewniał w ostatnich numerach MAT-a, to fikcja. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że współpraca ta była o tyle szkodliwa dla naszego zawodnika, że przyczyniła się do jego stagnacji i wyboru pasywnej gry. Od dawna powtarzałem i tłumaczyłem, że liczenie słupków dla mistrza świata oddala Radka od solidnej gry praktycznej. Robienie dla kogoś analiz a własna gra na dobrym poziomie, to dwie różne rzeczy. I nie połączy ich ani powszechne „wishful thinking” ani zapewnianie przez samego zainteresowanego, że jest inaczej. Czyny świadczą, a nie słowa. Zdaję sobie sprawę z mocnego charakteru mojej wypowiedzi, ale trzeba wyłożyć „kawę na ławę”. Natomiast JK Dudzie faktycznie należą się wielkie gratulacje. To jest nasza jedyna nadzieja na wyciągnięcie polskich szachów z totalnej bryndzy i rozkładu. Trzymam kciuki za JKD aby wybił się na czoło naszej kadry i zrobił to, czego nie dokonał Radek, czyli aby dostał się do czołówki światowej.

Sławomirus: Bez niespodzianek w naszej ekipie. Radek osiągnął swój cel, kwalifikacja do Pucharu Świata plus 5000 euro nagroda. Ryzyka w ostatnich rundach było niewiele. Szkoda Dudy, grał z naszych najciekawiej, brakło pół punktu. Swoje szanse na kwalifikacje miał też Bartel (ciężko zrozumieć dlaczego zrobił tylko połówkę w ostatnich 2 rundach w dobrych pozycjach).Na pewno wrażenia są o wiele lepsze niż ostatnio w Legnicy.

Podsumowanie: Stagnacja w szachach męskich jest widoczna od lat. Nasza czołówka nie czyni widocznych postępów sportowych i może tylko konkurować z przeciwnikami do mniej więcej 2650. Radosław Wojtaszek utrzymuje swój stosunkowo wysoki ranking grą w ligach. Potrafi wygrać otwarte turnieje typu Zurich i Bazylea, ale w silniejszych imprezach, jak Wijk aan Zee czy Mistrzostwa Europy już nie odgrywa większej roli.

Niedawno członek kadry Grzegorz Gajewski poniósł klęskę w przeciętnym turnieju otwartym w Reykjaviku.

Działająca od wielu lat Młodzieżowa Akademia Szachowa wychowała w ostatnich latach  jedynego zawodnika Jana Krzysztofa Dudę, który czyni wyraźne postępy i rokuje duże nadzieje na przyszłość.

Końcowy wniosek: Polskim szachom potrzebna jest reforma szkoleniowa i kadrowa. Powinno się większy nacisk położyć na centralne szkolenie młodych talentów i to już od 10 lat. Powinno dokonać się nowego wyboru kadr szkoleniowych. Tych trenerów, którzy od lat stosują przestarzałe metody szkoleniowe, powinno odesłać się na zasłużony odpoczynek. Konieczne jest powołanie młodych szkoleniowców, którzy mają nowoczesne spojrzenie na problemy treningowe w szachach. Trzeba w końcu skończyć z przypadkami opisanymi w wpisie: link.

Konieczne jest stworzenie jednolitego systemu szkolenia. Nie może być tak, że najważniejsze osoby odpowiedzialne za szkolenie w kraju prezentują różne poglądy:

1. Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

2. Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.

Konieczne jest powołanie do życia funkcji kierownika wyszkolenia z prawdziwego zdarzenia, który będzie koordynował procesem szkoleniowym i będzie jednocześnie otwarty na wszelkie propozycje trenerów w celu unowocześniania systemu szkolenia w polskich szachach!

 

 

 

 

 

mar
12

Gość napisał: Kontynuacja tematu: link

Jaki to ma sens?

Cała intryga związana była z tym, że do II ligi awansują DWA zespoły.  Przed ostatnią rundą UKSz Hetman Warszawa miał 13 punktów meczowych i do I miejsca brakowało mu remisu w meczu z Legionem Legionowo, który ostatecznie zajął 8 miejsce… Nic więc dziwnego, że Hetman nie miał większych problemów z realizacją planu.

Inaczej miała się sprawa z II miejscem.  UKS TSz Zieloni Zielonka II miała 13 punktów meczowych (25 „małych” punktów) i jako, że pauzowała w ostatniej rundzie, to jej zawodnicy mogli tylko nerwowo obgryzać paznokcie 😉

Walka miała się toczyć między KSz „Skoczek” Siedlce i KS „Entropia” NZSPW Warszawa I. Przed ostatnią rundą obie miały po 11 punktów meczowych. W małych prowadził Skoczek – 24 do 23,5! Nic więc dziwnego, że decydujące były mecze tych drużyn. Skoczek grał z Entropią II, a Entropia I z MTSz Mińsk Mazowiecki II. Obie drużyny interesowała tylko wygrana, a Entropia I musiała pokonać przeciwnika w stosunku lepszym, niż Skoczek Entropię II (przynajmniej o 1 punkt).

Jak zwiększyć szanse na awans?  W rundzie 9 w składzie Entropii I w meczu ze Skoczkiem grali Czyż, Paweł; Melchers, Damian; Maj, Paweł; Harazinski, Adam; Litwiniec, Mirosława.

http://www.chessarbiter.com/turnieje/2013/tdr_6447/pairings_teams_players&9.html

W rundzie 10 w składzie Entropii II (!) w meczu ze Skoczkiem grali: Ponikowski, Przemysław; Czyż, Paweł; Maj, Paweł; Litwiniec, Mirosława; Pac, Maciej.

http://www.chessarbiter.com/turnieje/2013/tdr_6447/pairings_teams_players&10.html 

Niewiele to wszystko pomogło… KSz „Skoczek” Siedlce wygrał w ostatniej rundzie 4:1, a KS „Entropia” NZSPW Warszawa I tylko 3,5:1,5. Brawo Skoczek! Może lepiej było nic nie kombinować? 😉

Cała ta osobliwa sytuacja ma związek z dziwacznym regulaminem w którym Entropia I i II mają takie same składy:

http://www.chessarbiter.com/turnieje/2013/tdr_6447/card_te$106.html

http://www.chessarbiter.com/turnieje/2013/tdr_6447/card_te$107.html

Nie jest to jedyny „kwiatek” Ligi Mazowieckiej – o przepisie, że w drużynie musi być kobieta, ale nie musi grać na kobiecej szachownicy była już mowa na tym blogu.

Cóż… bez pół litra nie razbiriosz 😉

mar
11

Gość napisał: Mam  dla  Pana  nowy paradoks szachowy pt. dziwactwo regulaminowe. Otóż w rozgrywkach III Ligi  Mazowieckiej  doszło  do  dość  niecodziennej  sytuacji. Drużyna Skoczek Siedlce grała z KS Entropia NZSPW Warszawa  (na dole link).

Karta startowa zawodnika

Entropia   wystawiła  dwie  drużyny  (to  jasno  nie  wynika  z  karty startowej).  Niejaki  Paweł  Maj  został  wystawiony  w obu drużynach. Andrzej Czapla, zawodnik z Siedlec, rozegrał z nim partie w IX rundzie, a  następnie  w  kolejnej  rundzie doszło do… rewanżu i to tym samym kolorem,  tym  razem  z  Entropią II. Nic już z tego nie rozumiem, ale może ma to jakiś głęboki sens :),,,

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    wrz
    27
    sob.
    2025
    całodniowy I Bundesliga open
    I Bundesliga open
    wrz 27 2025 – kw. 26 2026 całodniowy
    W okresie 27.09.2025-26.04.2026 odbywają się rozgrywki I ligi niemieckiej open z udziałem zawodników z Polski. Dodatkowe informacje na  ChessBase Info: 1 runda 2 runda  2 runda cd Niefortunnie wystartował Mateusz Bartel, który reprezentuje barwy klubu[...]
    sty
    16
    pt.
    2026
    całodniowy Tata Steel Masters 2026
    Tata Steel Masters 2026
    sty 16 – lut 1 całodniowy
    Wijk aan Zee Strona turnieju  
    mar
    29
    niedz.
    2026
    całodniowy FIDE Candidates 2026
    FIDE Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    29 Mar – 15 Apr 2026, (Cyprus) Uczestnicy Nakamura, Caruana, Giri, Praggnanandhaa, Wei Yi, Sindarov, Esipenko, Bluebaum
    całodniowy FIDE Women’s Candidates 2026
    FIDE Women’s Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    Strona turnieju Uczestniczki: Zhu Jiner, Tan Zhongyi, Koneru, Goryachkina, Divya, Vaishali, Lagno, Assaubayeva
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.