Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’
W dniach 14-26 czerwca odbył się w Hawanie 50 jubileuszowy turniej pamięci trzeciego mistrza świata Jose Raula Capablanki.
W grupie Premier wystąpili polscy arcymistrzowie: Jan Krzysztof Duda i Kamil Mitoń.
Uczestnicy:
1. GM Yuniesky Quesada Perez 2647 – Kuba
2. GM Jan-Krzysztof Duda 2610 – Polska
3. GM Emilio Cordova 2609 – Peru
4. GM Kamil Miton 2604 – Polska
5. GM Vitaly Kunin 2579 – Niemcy
6. GM Isan Reynaldo Ortiz Suarez 2572 – Kuba
7. GM Yuri Gonzalez Vidal 2550 – Kuba
8. GM Carlos Antonio Hevia Alejano 2535 – Kuba
9. GM Yusnel Bacallao Alonso 2530 – Kuba
10. FM Ermes Espinosa Veloz 2504 – Kuba
Ostatecznie Duda został sklasyfikowany na 3 miejscu, natomiast Mitoń na 4 pozycji.
Końcowe wyniki głównego turnieju
W dniach 13-21 czerwca 2015 roku w Teplicach (Republika Czeska) odbył się turniej otwarty z udziałem 20 zawodników z Polski.
Czołówka
Wypowiedź Radosława Wojtaszka w związkowym piśmie MAT (2-2015), w różnych kwestiach, wywołała duże zainteresowanie wśród Internautów. Oprócz komentarzy na blogu, otrzymałem też sporo ciekawych uwag w korespondencji prywatnej. Dlatego wracam do tego wywiadu.
Dla przypomnienia:
Na stronie 18 arcymistrz podaje dwóch trenerów, którzy – według niego – wnieśli największy wkład w jego rozwój szachowy: Mariana Wodzisławskiego oraz Artura Jakubca.
To zmusza mnie do przypomnienia mojej roli w szkoleniu Radka w latach 1999-2003.
Wprawdzie pisałem o tym już kilkakrotnie w polskich pismach fachowych, na moim portalu i także blogu, to warto jednak wrócić do tego wydarzenia.
Radka Wojtaszka poznałem na mojej pierwszej sesji MASZ w Zakopanem, która odbyła się w dniach 2-10.10 1999 roku. Był wraz z Jackiem Stopą, Joanną Worek, Katarzyną Tomą itd. w mojej grupie treningowej: Link.
Udało mi się w pełni zrealizować program szkoleniowy, o czym już pisałem. Ostatnio kilku Internautów wyraziło chęć dokładnego poznania techniki tego treningu praktycznego. Załączam więc skan mojego artykułu z miesięcznika „Szachista” (11-2001).
Do mojej współpracy z Wojtaszkiem wrócę w dalszych odcinkach.
Wracam jeszcze raz do wywiadu Radosława Wojtaszka opublikowanego w magazynie PZSZach „MAT” 2-2015. Na stronie 16 Paweł Dudziński zadał pytanie: „No właśnie, specyfika sportu szachowego jest taka, że trener powinien mieć poziom wiedzy szachowej zbliżony do swojego podopiecznego…”. Odpowiedź Wojtaszka m.in. …”Nie wierzę np. , że trenerem zawodnika 2650 może być ktoś z rankingiem 2300, bo po prostu będzie za słaby, żeby czegokolwiek takiego zawodnika nauczyć…”. Link
////////////////////////////////////////
W tej sprawie otrzymałem kilka dodatkowych opinii. Oto głos Gościa:
Problem poziomu trenerów musi być określony – przynajmniej dobry mistrz z szeroką wiedzą szachową i doświadczeniem.
Jeżeli chodzi o instruktora, to minimum kandydat, ewentualnie doświadczona I kategoria.
Obaj mogą być dużo słabsi od graczy, ale nie mogą mieć II kategorii, bo tacy gracze nie rozumieją elementarnych problemów.
Inne wymagania, to praktyka zawodnicza i trenerska, duża wiedza trenerska i metodyka.
Natomiast ranking niewiele mówi o poziomie trenera – to drugorzędny element, np. znakomita wiedza debiutowa czy końcówkowa, a słabe wyniki turniejowe.
(Autor fotografii N.Nobodyk)
Nasz super-arcymistrz Wojtaszek poświęcił karierę zawodniczą dla Ananda (W turnieju głównym „Elite” spotka się sześciu zawodników, którzy zagrają systemem dwukołowym. Zaproszenie do udziału w nim dostał Radek Wojtaszek, jednak termin czerwcowy kolidował z jego innymi planami: Źródło).
Dokładnie chodzi o to, że Radosław Wojtaszek jest analitykiem Ananda w trakcie turnieju Norway Chess.
Żaden to dobry wzór dla ambitnych szachistów. Młodzi zawodnicy, nie idźcie tą drogą!
Często otrzymuję zapytania od Internautów w różnych aspektach szachów: teorii debiutów, literatury szachowej, szkolenia itd. Staram się możliwie szybko wyjaśnić wszystkie problemy. Nieraz wystarczy wskazać tylko na moje polemiczne teksty zamieszczone na stronie oraz blogu.
Największym zainteresowaniem cieszą się pytania odnośnie szkolenia. Dlatego ostatnio zająłem się tą problematyką w odcinkach:
Jednocześnie dla Internautów interesujących się pracą trenerską, polecam temat na blogu „W roli trenera kadry” (4 odcinki). Początek: Link.
W tej części kontynuuję wspomnienia z pracy szkoleniowej oraz trzykrotnego udziału w sesjach Młodzieżowej Akademii Szachowej. Te problemy były już omawiane na blogu. Poświęcam je tym Internautom, którzy od niedawna zaglądają na mój blog.
Zanim zostałem zafascynowany pięknem królewskiej gry, uprawiałem różne sporty. Np. grałem w piłkę nożną jako młodzik w klubie „Polonia” Bydgoszcz, w koszykówkę w „Zawiszy” Bydgoszcz, w siatkówkę oraz piłkę ręczną w szkole itd.
Trening w tych dyscyplinach sportowych przebiegał mniej więcej tak: około 10% teorii i 90% praktyki. Byłem więc bardzo zdziwiony treningiem w szachach. Polegał on na tym, że szkoleniowiec stał przed tablicą demonstracyjną i pokazywał przebieg partii, końcówki itd. Słuchacze byli biernymi świadkami tych wydarzeń. Oczywiście można było zadawać pytania, co było też wyjaśniane przez trenera na tablicy.
Sam jako początkujący instruktor szukałem optymalnych dróg, tak aby moje szkolenia były interesujące i efektywne dla podopiecznych. Tak już opisałem wcześniej na blogu np. w odcinku 45, wprowadziłem wiele zajęć praktycznych. Dzięki temu moi uczniowie byli zmuszeni do aktywnej pracy.
Więcej pożytku ma oczywiście trening, jeśli podopieczny w trakcie zajęć ma do dyspozycji swój komplet szachów, co umożliwia mu samodzielną analizę pokazywanych przez trenera pozycji.
Na mojej pierwszej sesji MASZ w Zakopanem w 1999 roku zobaczyłem zajęcia w starym stylu: Trener przy tablicy demonstracyjnej oraz grono słuchaczy patrzących w niego i tablicę. Proste pozycje można jeszcze w ten sposób analizować, ale mam duże wątpliwości co do szkolenia tą metodą skomplikowanych i technicznych końcówek.
Jak już wcześniej kilka razy pisałem na blogu, że w mojej pracy szkoleniowej staram się prowadzić zajęcia w taki sposób, aby były one interesujące i podopieczni mieli z nich korzyści praktyczne. Treningi typu „Monolog trenera” ograniczam do minimum, praktycznie tylko w celu wprowadzenia do tematyki zajęć.
Nie wyobrażam sobie treningu np. z zakresu końcówek prowadzonego przez trenera tylko przy tablicy demonstracyjnej. Uczeń musi być aktywny w czasie treningu i trener musi go do tego zmusić! Dzięki temu zdobyta wiedza zostanie „zapisana” w głowie i na długo zostanie w pamięci.
Jedną z takich form jest trening praktyczny, który zademonstrowałem w Zakopanem. W ten sposób można trenować wszystkie fazy partii. Jest to trening aktywny i taki wszystkim polecam! W Zakopanem próbowałem przekonać niektórych trenerów do tej formy szkolenia. Ale na dobrą sprawę nie było tym żadnego zainteresowania ze strony kolegów szkoleniowców MASZ.
Dlatego opisałem w artykule „Zapiski trenera 2” (Szachista 11-2001) moje zajęcia w czasie tej sesji. Tekst ten zamieściłem w temacie „Szkolenie (punkt 3)”. Omówiłem w nim tzw. trening praktyczny. Na ten temat pisałem też w książce Wybrane zagadnienia teorii i praktyki turniejowej (Warszawa 2002) w rozdziale „Zasady pracy szkoleniowej nad debiutami”. Artykuł ten zamieściłem w Szkoleniu w punkcie 1: Link.
W Zakopanem kierownikiem sesji był Ryszard Bernard, który zapewnił mi godziwe warunki do przeprowadzenia zajęć. Na kolejnych dwóch zgrupowaniach w Wiśle jego rolę przejął Marek Matlak. Moje doświadczenia z tym wieloletnim i etatowym trenerem Polskiego Związku Szachowego opisałem m.in. na stronie: Link.
Jestem pasjonatem szachów. Jednakże współpraca ze szkoleniowcem, z takim podejściem do organizacji tak ważnych zgrupowań dla młodzieży, jest według mnie nie do zaakceptowania. Dlatego na tym zakończyłem swój udział w dalszych sesjach MASZ Polskiego Związku Szachowego!
Po niedawnym wpisie Akademia Szachowa nic nie daje? jeden z Internautów przysłał mi następujący komentarz:
Wiedza krajowych trenerów i metodyka nie pasuje do czołówki, co najwyżej do młodzieży i to nie tej najwyższego lotu – która chce wymienić czołówkę.
Zmieniły się czasy i podejście – w Polsce nikt nie trenuje nowocześnie. Teraz trzeba łączyć klasykę trenerską z komputerami i wybitnymi programami i znać różnice pomiędzy programami, aby odpowiedni program używać do właściwego schematu. To zbyt trudne dla naszych szkoleniowców.
///////////////////////////////////////////////////
Moja uwaga: Ten temat był już wielokrotnie omawiany na blogu i moim portalu.
Propozycja unowocześnienia szkolenia młodzieży poprzez wprowadzenia do treningu nowoczesnych metod techniki spotkała się z krytyką i atakami na moją osobę.
Dla przypomnienia: Link
Problematyce Trening wirtualny w MASZ!! poświęciłem na blogu wiele odcinków. Wystarczy w Szukaj wpisać to hasło, np.:
itd.














