Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

sie
09

Nadzieja polskich szachów – junior Jan Krzysztof Duda wygrał silny turniej kołowy w czeskim Olomoucu i wypełnił tym samym normę na arcymistrza.

Serdeczne gratulacje!

Miejmy nadzieję, że talent Dudy nie zostanie zmarnowany przez działaczy Polskiego Związku Szachowego. Trzeba opracować teraz efektywny plan startów, który umożliwy mu szybkie podniesienie kwalifikacji szachowych.

 Końcowa tabelka

M-ce

 

Nazwisko i imię Kraj  

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

  P-ty

1

FM Duda Jan-Krzysztof POL

*

½

1

½

1

½

½

1

½

1

1

1

8.5

2

GM Krejci Jan CZE

½

*

½

½

1

1

1

½

1

½

1

1

8.5

3

GM Chernyshov Konstantin RUS

0

½

*

½

1

1

½

1

½

½

1

½

7.0

4

GM Arutinian David GEO

½

½

½

*

½

1

½

1

0

½

½

0

5.5

5

FM Givon Asaf ISR

0

0

0

½

*

1

1

½

½

1

½

½

5.5

6

IM Bae Torstein NOR

½

0

0

0

0

*

1

1

½

1

½

1

5.5

7

GM Simantsev Mikhail UKR

½

0

½

½

0

0

*

½

1

½

0

1

4.5

8

FM Ponizil Cyril CZE

0

½

0

0

½

0

½

*

+

0

1

1

4.5

9

IM Biolek Richard CZE

½

0

½

1

½

½

0

*

½

½

4.0

10

Ben Artzi Ido ISR

0

½

½

½

0

0

½

1

*

1

0

4.0

11

IM Bures Jaroslav CZE

0

0

0

½

½

½

1

0

½

0

*

1

4.0

12

Steinberg Nitzan ISR

0

0

½

1

½

0

0

0

½

1

0

*

3.5

Strona turnieju
Uczestnicy
Wyniki

 

sie
09

Niedawno jeden z kolegów zaskoczył mnie rewelacyjną wieścią:

– Wiesz, Bartek chyba się wreszcie ustatkował, ma dziewczynę!

– Niemożliwe – zareagowałem.

– To jest pewne, czytałem o tym w gazecie. Ale niestety żona w trakcie porządków wyrzuciła ją.

– Szkoda – byłaby to interesująca ciekawostka na moim blogu. A swoją drogą to nie wierzę w tę bajeczkę…

/////////////////////////////

A jednak jest to prawda. Bartłomiej Macieja ma partnerkę! To dlatego ostatnio rzadko gra w szachy, co odbiło się na spadku w rankingu FIDE.

Proszę zajrzeć na stronę Polskiego Związku Szachowego:

CHESS LOVE STORY

sie
07

W dniach 2-5 sierpnia odbyły się w Warszawie Mistrzostwa Polski Juniorów i Młodzików w szachach błyskawicznych i szybkich.  Dokładne wyniki podane są na stronie Polskiego Związku Szachowego.

Wyniki w grze błyskawicznej

Wyniki w grze szybkiej

Fotografie Marka Skrzypczaka z tej imprezy można oglądać na mojej stronie.

sie
05

Na blogu Krzysztofa Jopka został opublikowany ciekawy tekst:

„Gdzie jadę? A na Olimpiadę! Gdzieżeś jest myśli szkoleniowa??

Wracam właśnie z piłkarskiego bloga Rafała Steca, który nie pozostawia suchej nitki na Śląsku Wrocław i pozostałych drużynach, które skompromitowały po raz kolejny polską piłkę swoimi koszmarnymi występami. Oto link do tego artykułu.

Artykuł Steca, stał się jak to zwykle w moim przypadku kanwą do szerokich przemyśleń na temat sytuacji w polskich szachach. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy, to fakt, że sam Rafał Stec, pomimo ultraironicznych wpisów nigdy nie był nazwany przez komentatorów, czy przez kogokolwiek, wrogiem polskiej piłki nożnej. Zwykle pod jego postami pojawia się kilkadziesiąt komentarzy, które z takim samym, a nawet większym zapamiętaniem atakują władze PZPN i beznadziejne ligi, włącznie z Ekstraklasą. Jeśli ktoś dostrzega absurdy, po prostu je atakuje, obśmiewa, ironizuje, każdy do woli i na tyle, na ile mu pozwala jego wrodzona inteligencja. Możność wyśmiania tego co uważamy za absurdalne, jest cechą odróżniającą nas od baranów, krów i innych zwierząt pociągowych – bez tego to rzeczywiście homonto nam na łeb i do pługa.

W dookolu szachowym egzystuje całkiem inna rzecz, która jest dość charakterystyczna dla tej sportowej grupy (z którą jestem związany, ale nie na tyle, bym utracił obiektywizm). Mianowicie chodzi o problem, że w jakiejkolwiek dyskusji czy sporze najistotniejszym jest dla obu stron, kto co mówi, a nie co kto mówi. Wszelkie kryteria logiki są już na wstępie zamordowane i możliwość merytorycznej dyskusji jest wyparta osobistą niechęcią i uprzedzeniami.

Przeczytałem ostatnio ten żenujący poziomem spór dotyczący zasad powoływania do reprezentacji olimpijskiej, w przekroju którego widać, że Ci, którzy zadają bardzo sensowne pytania, mówię o Jerzym Konikowskim i Krzysztofie Długoszu (miałbym zarzut tylko do formy – takie coś trzeba dopracowywać) są zbywani jakimikolwiek odpowiedziami, po prostu czymkolwiek. Najlepiej, żeby nikt wogóle się nie odzywał, bo tak pasuje, tak jest wygodnie. Pytania były sensowne i ja je ponawiam. Chciałbym się zapytać o taką między innym kwestię: kto pozwala tegorocznym Olimpijczykom, którzy za kilka tygodni będą reprezentować Polskę w Istambule na tak absurdalne starty jak Darka Świercza w Grecji, czy Bartoszowi i Monice Soćkom w turniejach 5 klas niższych od ich aktualnego poziomu? Czy wogóle starty były wcześniej przygotowywane z uwagi na zbliżający się Istambuł, czy każdy olimpijczyk jedzie gdzie chce, jak świat szeroki? Poza tym, pytanie poboczne do tego powyżej: czy Olimpijczycy wiedzą o tym, że reprezentując Polskę, nie mogą grać gdziekolwiek zapragną, tylko powinni tak mieć ułożone starty by optymalna forma (lub zbliżanie się do jej szczytu) przyszła na czas Olimpiady? W doborze tych startów ja nie widzę nie tyle logiki, co nawet cienia myśli – wszystkim rządzi przypadek, nie ma odpowiedniego doboru obciążeń, rozpisanych występów, tego czego mnie na przykład uczono w szkole sportowej.

Ranking jako kryterium doboru składu reprezentacji oraz Mistrzostwa Polski. Kolejny absurd i już piszę dlaczego. Na Mistrzostwach Polski grają od lat praktycznie Ci sami zawodnicy, mają siebie przeanalizowanych, odkurzają tylko na czas mistrzostw warianty, a decyduje dyspozycja dnia. Ranking? Ranking można nabijać na turniejach z zawodnikami 2350 elo, po oczku (są specjaliści w tym!) do tego potrzebna tylko pewna regularność. Jeśli ktoś ma ochotę, niech przeprowadzi taki myślowy eksperyment, by zobaczyć absurdalność tych obu kryteriów – wysyłamy naszą czołówkę na kilka takich turniejów jak Open A w Biel. Co by się działo po kilku takich Biel z rankingami naszych? Ostałby się na swoim może Mateusz Bartel i Radek Wojtaszek, reszta stawiam dolary przeciw orzechom, poleciałaby na łeb na szyję w dół. Ranking określa siłę gry zawodnika grającego aktywnie i w turniejach o przeciętnym rankingu wyższym od jego obecnego …

Poza tym chyba przed Olimpiadą osoby, które mają wpływ na starty olimpijczyków (a mają jakiś?) powinni wysyłać ich za granicę wraz z zapleczem (to ważne, gdyż byłaby to rywalizacja czołówki z zapleczem kadry, nikt nie czułby się pewny i trzeba wtedy grać, a nie patrzeć w dół w wyczekiwaniu, czy aby ktoś się nie urwał od stawki i nie dogania mnie rankingowo) by nie w naszych, całkowicie nieadekwatnych warunkach, weryfikowali swoją przydatność do kadry. Jak świat weryfikuje aktualny poziom sportowy, wystarczy pooglądać pogrom naszych w Londynie, gdzie poza takimi osobowościami jak Tomasz Majewski czy Adrian Zieliński, reszta po prostu nie istnieje. Tak się sprawdza aktualną formę – na zewnątrz, z całym światem i silniejszymi, a nie w zaciszu krajowego mikroklimatu. Świat już nas dawno odjechał, odbiegł, odpłynął, uciekł i boję się, że z naszymi szachami może być podobnie, choć absolutnie tego naszym nie życzę. Ci, którzy mnie czytują, wiedzą, że nie lubię pisać o złych występach. Przeciwnie – jestem pierwszy do pochwał, gdy widzę świetne zawody kogokolwiek. Nie polowałem i nigdy nie będę polował na potknięcia, bo nie jestem tego typu człowiekiem ale jak widzę, że ktoś zadaje pytania „do rzeczy”, a ktoś odpowiada byle jak i jeszcze jest zirytowany, ze wogóle się go pyta, to na to zgody mojej nie było i nie będzie. Pytanie jeszcze jedno: kiedy skończy się traktowanie zadających sensowne, choć bardzo niewygodne pytania, za wrogów szachów? Widzę, że bez wyjątku wszyscy w tym „światku” mają już poprzyklejane etykietki. To jest właśnie oznaką ospałości umysłowej jednych i drugich.

A nie można by tak po heglowsku: jedni teza, drudzy antyteza i robimy syntezę? Tylko w takiej dialaktyce, o której pisał między innym Mark Dworecki mogą się w danym kraju rozwijać szachy. Stagnacja to przeciwieństwo życia. Stagnacja to śmierć. A co gdyby zorganizować wirtualną konferencję – czat: każdy podpisuje się imieniem i nazwiskiem i debatujemy o problemach polskich szachów nie wychodząc z domu? Powiedzieć sobie po męsku kilka cierpkich słów ale już za chwilę bez uprzedzeń zacząć myśleć o permanentnym ulepszaniu systemu? Ale nie bo po co! Pasuje tak jak jest, prawda??

Czekam z nadzieją i dużym niepokojem na Olimpiadę w Istambule. Identycznie będę śledził Istambuł jak obecnie Londyn – smucił się wpadkami, których oby jak najmniej, a cieszył wygranymi. Co do przyszłości szachów, to pokładam nadzieję w młodzieży, że ruszy i skruszy te bastiony spokoju, że zacznie się prawdziwa sportowa rywalizacja (czyt.rewolucja), że będzie ruch, bo ruch to życie, że będzie niepewność, która jest wyznacznikiem sportowego rozwoju, że może wreszcie wpadnie w to dziwne domostwo z pozasuwanymi kotarami ożywczy wiatr, który pozmienia wszystko, poprzestawia…

sie
04

Jako ilustrację analogicznych problemów w szermierce, CO TYCH OBSERWOWANYCH W SZACHACH, można przywołać artykuł, który ukazał się w dodatku „Trójmiasto”, w Gazecie Wyborczej z dnia 3 sierpnia 2012 roku.

Szermierka to znacznie bardziej popularny sport niż szachy, i gdy czołowi zawodnicy odnoszą dramatyczne porażki, w gazetach pojawiają się artykuły podważające sens angażowania takich zawodników w zawody wysokiej rangi. W artykule tym wskazano, że porażka Sylwii Gruchały nie jest jednostkowym wydarzeniem, lecz zapewne przykrą konsekwencją niesportowego podejścia do własnej konkurencji. Trudno  nie zauważyć tu analogii do postawy am Bartłomieja Macieji, lecz oddźwięk tych dwóch przypadków jest diametralnie różny. Nasz dawny czołowy arcymistrz ma nadal zapewnione lukratywne miejsce w kadrze narodowej, a gazety milczą o jego przypadku. Nic dziwnego, w Polsce szachy to sport niszowy, a wszelkie problemy z zawodnikami raczej nie są upubliczniane.

sie
03

Na stronie „Szacharni” odbyła się dyskusja dotycząca mojego tekstu.

Michał Krasenkow Co za brednie? Bartek wywalczył miejsce w reprezentacji zgodnie z regulaminem, zdobywając wicemistrzostwo kraju. Nie można było go nie powołać. Koniec, kropka.

Krzysztof Długosz Michale, cenę Cię nieprawdopodobnie, ale taka opinia trenera kadry Polski jest dla mnie nie zrozumiała. Przecież ty, jako znakomity szachista wiesz wszystko (no może, prawie wszystko), że można inaczej. Walcz …

Michał Krasenkow Już walczyliśmy. I ten regulamin wywalczyliśmy. Właśnie żeby decydowały obiektywne kryteria, zapisane na papierze, a nie „wyniki sportowe” wg. działaczy lub p.Konikowskiego, który ma takie same prawo wypowiadać się w sprawach szachów polskich, jak np. ja w rosyjskich, czyli żadnego.

Michał Krasenkow Oczywiście mówię o prawie moralnym, a nie formalnym.

Krzysztof Długosz Ty wywalczyłeś?! Jako trener? Przecież Michale dzięki temu Ty jesteś bez bez możliwości podjęcia jakiejkolwiek decyzji. To Ciebie będą rozliczać z wyniku na olimpiadzie Jakie tu morale i formale. Jeśli będzie kicha, to Ty będziesz winien!!

Krzysztof Bulski Zupełnie nie rozumiem rozpoczętej przez p.Krzysztof Długosz dyskusji – skoro jest stworzony regulamin, to trzeba się go trzymać i powoływać do reprezentacji zgodnie z jego wytycznymi. Bartek na najważniejszym turnieju (MP) pokonał przeciwników (w tym Darka), był lepszy i pełnoprawnie wywalczył sobie miejsce. Nie powołanie go byłoby grubym oszustwem.

Krzysztof Długosz Krzysiu, myśl. Jak ktoś w danym momencie przekracza regulamin, to co … skasować go? Wytyczne mieliśmy już kilka lat temu. Nie ma za tego powodu euforii. Walczmy o lepiej!

Krzysztof Bulski Ewentualnie można się zastanowić nad zmianą regulaminu na przyszły rok, choć moim zdaniem powoływanie na podstawie wyników Mistrzostw Polski jest dość rozsądne. W każdym razie wg mnie i moich myśli nie stosowanie się lub naginanie ustalonego regulaminu jest niedopuszczalne. Oczywiście kasować nikogo nie trzeba:)

Michał Krasenkow Najśmieszniejsze jest to, że gdy Bartek miał wysoki ranking, „szczygłowcy” (nie pamiętam, czy akurat p.Konikowski czy ktoś inny z tej grupy) krzyczeli, że „rankingi nie grają” i że należy stosować „system amerykański”. Nie z szachów, bo tam…

///////////////////////////////

O tym, że regulamin powoływania polskiej kadry jest bzdurny i hamuje rozwój sportowy utalentowanej młodzieży, wiemy od dawna. Nie może być tak, że o reprezentowaniu barw Polski na olimpiadzie decyduje tylko jedno kryterium: Mistrzostwa Polski. A nie bierze się pod uwagę inne aspekty, jak wyniki w turniejach międzynarodowych, twórczy rozwój zawodnika  i jego przyszłościowa przydatność w bronieniu barw Polski w ważnych imprezach.

Chyba widać to jasno, że Bartłomiej Macieja od lat nie czyni żadnych postępów sportowych i utrzymuje się w kadrze tylko dzięki regulaminowi, którego podobno sam jest autorem. Jasno to ilustruje Rating Progress FIDE.

Wpowiedź trenera kadry Krasenkowa: Już walczyliśmy. I ten regulamin wywalczyliśmy. Właśnie żeby decydowały obiektywne kryteria, zapisane na papierze, a nie „wyniki sportowe” wg. działaczy lub p.Konikowskiego, który ma takie same prawo wypowiadać się w sprawach szachów polskich, jak np. ja w rosyjskich, czyli żadnego.

Według trenera Michała Krasenkowa najważniejszym kryterium jest papierek a nie wyniki sportowe. Co za nonsens! Oczywiście łatwiej jest powoływać się na papierek, niż samemu podejmować decyzję. To w końcu jaka jest rola trenera kadry w Polskim Związku Szachowym? Kasowanie honorarium tylko za uczestnictwo w imprezach?

Przy tej okazji mam pytanie, czy Michał Krasenkow przygotowuje polskich zawodników do najważniejszych imprez. Czy takie działania miały miejsce przed tegorocznymi mistrzostwami Europy, meczu z Ukrainą i występu mistrza Polski Mateusza Bartla w Dortmundzie? Czy trener kadry otrzymuje tylko pieniądze za to, że nazywa się Michał Krasenkow?

Przypominam, że Michał Krasenkow na ostatniej olimpiadzie w 2010 roku podjął błędną i pozbawioną wszelkiej logiki decyzję o wstawieniu najsłabszego zawodnika Bartłomieja Macieję do ostatniego i ważnego meczu przeciwko Węgrom: Muszę też zwrócić uwagę na niezrozumiałą decyzję kapitana zespołu Michała Krasenkowa w ostatnim meczu przeciwko Węgrom. Wystawienie do gry najsłabszego zawodnika naszej ekipy Bartłomieja Maciei było – według mnie – nieprzemyślanym krokiem. Bartosz Soćko, który jest o klasę silniejszy od Maciei, nie musiałby przecież przegrać przeciwko Zoltanowi Almasi. Byłyby więc szanse na osiągnięcie lepszej lokaty. A tak widzieliśmy na drugiej szachownicy grę do jednej bramki! (Pełny tekst).

Zwracam uwagę Michałowi Krasenkowowi na to, że mam prawo wypowiadania się o problemach polskich szachów. Jestem Polakiem i mam obywatelstwo polskie, którego nigdy się  nie zrzeknę. Od 1961 roku jestem do dnia dzisiejszego emocjonalnie związany z naszymi szachami. Pracowałem w Polsce wiele lat jako trener i miałem sporo sukcesów na polu szkolenia. Napisałem więcej książek i artykułów szkoleniowych dla polskiej młodzieży, niż urodzony w Związku Radzieckim Michał (Michaił) Krasenkow, którego więź z naszym krajem polega prawdopodobnie tylko na posiadaniu polskiego paszportu!

Mamy bardzo zdolną młodzież i o tym pisałem wielokrotnie. Tymczasem władze Polskiego Związku Szachowego nie doceniają tego i z uporem popierają zawodników nie rokujących żadnych nadziei na przyszłość. Ważniejsze są jakieś absurdalne przepisy, które tylko utrudniają dynamiczny rozwój naszej utalentowanej młodzieży i tym samym wychowanie zawodnika światowej klasy! To co jest możliwe w innych krajach u nas nie wchodzi w grę, bo ważniejsze są jakieś bzdurne drukowane regulaminy i osobiste układy!

Trener kadry musi mieć rozeznanie w sytuacji i podejmować samodzielnie decyzje a nie ulegać jakimś zewnętrznym presjom. Przypominam, że w latach 1978-1981 pełniłem tę funkcję. Na olimpiadę na Malcie powołałem taką drużynę: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese i Agnieszka Brustman. W ekipie nie znalazła się wielokrotna mistrzyni Polski Anna Jurczyńska, która na olimpiadzie w Buenos Aires w 1978 roku zdobyła brązowy medal za indywidualny wynik na III szachownicy. W tym samym roku pokonała w meczu o mistrzostwo Polski Małgorzatę Wiese i ja jej w tym pomogłem jako trener. Dwa lata później nie znalazła się w drużynie olimpijskiej. Krytykowano mnie za tę decyzję i ostrzegano, że w przypadku niepowodzenia stracę pracę. Ale ja miałem swoją koncepcję, która odniosła wielki sukces. Nasze szachistki zdobyły brązowy medal! Najmłodsze w drużynie Małgorzata Wiese zdobyła 6.5 z 11 partii i Agnieszka Brustman 8 z 11, za co otrzymała srebrny medal na szachownicy rezerwowej.

Tak powinien postępować trener kadry! Ryzyko jest oczywiście wliczone w ten zawód. Ale tylko w ten sposób można osiągnąć wyższe cele.

Jedno jest pewne, że Michał Krasenkow tego problemu po prostu nie czuje, gdyż nie ma w tym żadnego emocjonalnego interesu!

Dla przypomnienia: Dariusz Świercz poza burtą!

 

 

sie
02

Na ostatniej liście rankingowej FIDE Bartłomiej Macieja został sklasyfikowany na dalekim miejscu z 2594 punktami. Trudno od zawodnika oczekiwać jednak postępów sportowych, gdy unika się gry w silnych turniejach i szachy traktuje się jako turystyczną rozrywkę.

Mimo tego arcymistrz Polonii Warszawa cieszy się szczególnymi względami wiceprezesa ds. sportowych Włodzimierza Schmidta, który go znowu powołał do reprezentacji olimpijskiej.

Mamy sporo utalentowanych i ambitnych zawodników, którzy mogą godnie reprezentować polskie szachy. To są przede wszystkim zawodnicy przyszłości i im powinno dać się szansę.  Tak czynią też inne kraje, które wspierają swoje talenty!

Władze Polskiego Związku Szachowego prowadzą inną politykę sportową. Wiadomo o tym, że Bartłomiej Macieja nie tylko od lat nie czyni żadnych postępów, lecz systematycznie cofa się do tyłu.  Ale to nie stanowi żadnej przeszkody, aby go ciągle powoływać do reprezentacji kraju na najważniejsze imprezy szachowe.

Prześledźmy „postępy” tego zawodnika w świetle danych FIDE:

Rating Progress

sie
01

W trakcie dyskusji dotyczącej tekstu „Analiza Andrzeja Filipowicza (1)” Marcin Zimerman wyraził swoją krytykę w odniesieniu do miesięcznika „Magazyn Szachista”. Na temat znaczenia literatury szachowej pisałem wielokrotnie w różnych źródłach. Uważam, że każda książka i pismo szachowe wnosi swój wkład w rozwój szachów.

„Magazyn Szachista” jest jedynym miesięcznikiem polskim, który ukazuje się regularnie w ilości 12 numerów w roku. Jego celem jest informacja o życiu szachowym w naszym kraju i udziału polskich szachistek i szachistów w imprezach międzynarodowych. W każdym numerze jest zgromadzony ciekawy materiał, przeznaczony dla szerokiej masy sympatyków królewskiej gry w Polsce. Jeśli tak długo egzystuje, to świadczy o swych wiernych odbiorcach, którzy poprzez prenumeratę wspierają finansowo pismo z prostego powodu: „Magazyn Szachista” się im podoba!

Oczywiście są różne gusta i zapotrzebowanie na treść oczekiwanego materiału. Są osoby, które szukają coś innego. Nie widzę w tym żadnego problemu. W kraju jest duży wybór pism szachowych. Można więc zostać czytelnikiem „Panoramy Szachowej” czy „Mata”. Nikt nikogo nie zmusza więc do kupowania i studiowania „Magazynu Szachista”. Natomiast jest trudno nasze rodzime miesięczniki porównywać z „Schach”, które jest pismem przeznaczonym dla niemieckiego odbiorcy i ma zupełnie inne cele.

Pisma i książki szachowe są „nieśmiertelne”. Będą tak długo służyć sympatykom szachów, jak długo będzie istniała nasza dyscyplina. Sam korzystam często  z literatury szachowej starszej ode mnie i podobnie przyszłe pokolenia będą to czynić. Internet nie zastąpi nigdy wiedzy w formie papierowej. Na pewno jest on dużym zagrożeniem, ale nigdy nie wyprze  całkowicie literatury w klasycznej formie. Zresztą to co jest zawarte w książkach czy pismach szachowych nie znajdzie się w materiałach opublikowanych w Internecie. Tam są często podane suche wyniki bez odpowiednich komentarzy lub ocen fachowców, które są bardzo cenne, niezależnie od kategorii autora.

Nie bądźmy więc pesymistami. Cieszmy się z tego, że są jeszcze w Polsce zdeterminowani autorzy, którzy za marne pieniądze poświęcają swój czas na publikowanie różnych materiałów informacyjno-szkoleniowych i wydawnictwa, które zamieszczają te prace, mimo przeważnie małych zysków.

Bez literatury fachowej nie będzie dalszego rozwoju królewskiej gry!

W uzupełnieniu polecam lekturę interesującego tekstu Krzystofa Kledzika: Polemika.

sie
01

Krzysztof Kledzik był naocznym świadkiem meczu Wojtaszek-Jobava. Jego sprawozdanie z tej impezy i film jest na mojej stronie.

Pojedynek Wojtaszek-Jobava

 

sie
01

Znany arbiter szachowy i autor świetnych felietonów publikowanych w „Magazynie Szachowym” o problemach sędziowania w szachach Zygmunt Ryll przysłał książeczkę o międzynarodowych festiwalach im. Józefa Dominika. Zawarta jest w niej historia turniejów szachowych w Dobczycach.

Interesująca lektura. Polecam!

Józef Dominik w Wikipedii