Archiwum kategorii ‘Szkolenie’

Sie
13

Kontynuacja odcinka 156

Zdjęcie zostało wykonane w maju 1961 roku w trakcie Drużynowych Mistrzostw Pomorza w grze błyskawicznej. Na stole nie widać zegarów. To był wtedy deficytowy towar i nasz klub miał ich tylko kilkanaście. Niewystarczająco, aby przeprowadzić większą imprezę. Zegary zastąpił zatem magnetofon z nagraniem: „białe ruch” i po kilku sekundach „czarne ruch” itd. Kłótni było co niemiara. Co chwilę było słychać okrzyki w rodzaju: „zrób pan wreszcie ruch” itd. Mało już kto pamięta te czasy, ale tak było.

Mój klub wystawił dwie drużyny: seniorów oraz juniorów. Byłem jeszcze za słaby i mogłem tylko kibicować. Ten stojący z lewej strony młodzieniec to właśnie ja. Grający od lewej strony to czołowi juniorzy klubu: Kania, Kwieciński, Baranowski i Janicki. Lewi grał w drużynie seniorów na 4 szachownicy.

Dla mnie słusznie nie było miejsca w drużynie, gdyż byłem najsłabszy. Byłem jednak bardzo ambitny i postawiłem sobie zadanie: możliwie szybko przegonić kolegów klubowych. Obserwowałem ich grę i starałem się odkryć ich słabości. Opracowałem sobie charakterystyki gry moich potencjalnych przeciwników. Wszyscy mieli już pewną wiedzę szachową oraz doświadczenie. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że mogę ich jedynie pokonać po dobrze rozegranej fazie debiutowej. W tym kierunku pracowałem intensywnie i na każdego zawodnika opracowałem sobie osobno jakieś warianty.

Kierownictwo klubu zauważyło moje postępy w grze. Pewnego razu  czołowy zawodnik klubu Jan Kośmicki zaproponował mi rozegranie dwóch towarzyskich partii. Pierwszą wygrałem, natomiast drugą przegrałem. Potem okazało się, że postanowiono w ten sposób sprawdzić moje umiejętności szachowe. Kośmicki wydał o mnie pozytywną opinię. Zaproponowano mi grę w najbliższych mistrzostwach okręgu juniorów!

Na przygotowanie się do tego turnieju nie miałem zbyt dużo czasu, około dwa miesiące. Musiałem też wziąć pod uwagę fakt, że we wrześniu rozpoczynałem naukę w szkole średniej. Mimo tego postanowiłem rozszerzyć repertuar debiutowy białymi o partię hiszpańską. Przeczytałem bowiem w jakiś materiałach w języku rosyjskim, że jest ona kamieniem węgielnym zrozumienia pozycyjnej gry i manewrowania. Oczywiście w tak krótkim czasie nie można poznać wszystkich tajników tego skomplikowanego otwarcia. Ale wcześniej podpatrzyłem, co grają czarnymi moi przyszli przeciwnicy. Swoje przygotowanie ograniczyłem najpierw do poznania tylko kilku wariantów. Przygotowałem też jeden wariant czarnymi.

 

 

 

Sie
11

Kontynuacja odcinka 155

Jak już wspomniałem w poprzednim odcinku, zainteresowały mnie w książce Władysława Litmanowicza tabelki z wynikami. Nie trzeba było być wielkim znawcą szachów, aby zauważyć rezultaty naszych najlepszych zawodników. Końcowe miejsca! Wyprzedzali nas szachiści ze Związku Radzieckiego, Węgier, Rumunii, Czechosłowacji, NRD i Bułgarii.

A przecież, jak pisałem już w tekście 150, powiedziano mi w klubie, że szachy to królewska gra, a szachiści to intelektualiści. Patrząc na te tabelki doszedłem do wniosku, że my ustępujemy zatem umysłowo tym w/w krajom, ponieważ gramy słabiej w szachy. Taki był tok rozumowania 14-latka, który dopiero poznawał problematykę gry jako sport.

Swoimi uwagami podzieliłem się w klubie. Reakcja była taka: „Jurek, ty nie możesz tak to oceniać. W tamtych krajach szachy mają wsparcie władz i są odpowiednio finansowane. W Związku Radzieckim to sport narodowy. Natomiast w Polsce traktują szachy jako grę świetlicową. Sam widzisz, że nie ma trenerów. Dotacja na działalność klubu jest niewielka”.

Drążyłem dalej temat: „A przecież przed wojną byliśmy potęgą szachową”. Feliks Chybicki ze spokojem wyjaśnił mi problem: ”Przed wojną byliśmy silni dzięki polskich Żydom. To oni byli tym motorem sukcesów naszych szachów. Niestety Polacy nie mają predyspozycji do gry w szachy i dlatego jesteśmy słabeuszami. Wpadnij do mnie w najbliższych dniach. Mam dla ciebie książkę o turnieju w Krynicy 1956. To zobaczysz wyniki naszych mistrzów”.

Byłem tym wszystkim zdruzgotany. Otóż zająłem się sportem, w którym nie mamy żadnych sukcesów międzynarodowych i na dodatek nie traktuje się szachistów poważnie.

W emocjach krzyknąłem: „Trzeba to zmienić”! Towarzystwo wybuchnęło śmiechem: „To zmień”. W tym momencie ktoś nadał mi przydomek: „Koniś marzyciel”!

Kilka dni później odwiedziłem Feliksa Chybickiego (kupowałem u niego literaturę szachową), który miał już przygotowaną dla mnie książkę „Międzynarodowy Turniej Szachowy w Krynicy 1956”. Załączam tabelkę, która mnie dosłownie „dobiła”!

Opisane wydarzenie miało miejsce pod koniec sierpnia 1961 roku. Wtedy postanowiłem sobie, że muszę wyjaśnić sprawę:

„Dlaczego nasi czołowi szachiści nie odnoszą sukcesów na arenie międzynarodowej. Nie mamy zdolności do uprawiania tego intelektualnego sportu, czy są jakieś inne przyczyny”?

A teraz mała dygresja. W 1980 roku mieliśmy zgrupowanie kadry narodowej w Zakopanem. Stanisław Gawlikowski miał kilka wykładów na temat historii szachów. Bardzo dowcipnie (nie wszystko mogę powtórzyć)  przedstawił pozycję polskich szachów w świecie, która właściwie niewiele zmieniła się od 1945 roku. M.in. powiedział, że przed wojną Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które finansowało wyjazd naszej reprezentacji na olimpiady stawiało jeden warunek: „Będą pieniądze, ale musi być w drużynie choć jeden prawdziwy Polak”! Dla przypomnienia: W drużynie w Hamburgu 1930 grał nasz Kazimierz Makarczyk!

Cze
09

Kontynuacja odcinka 150

Zgodnie z zaleceniami starszych kolegów klubowych kupiłem sobie w sklepie sportowym przy ulicy 1-Maja (obecnie Gdańskiej) dwa tomy końcówek Stanisława Gawlikowskiego i pionkówki Zygmunta Szulcego. Zabrałem się pilnie do ich studiowania.

Gawlikowski okazał się dla mnie za trudny. Przerzuciłem się więc na Szulcego. Jego książka była łatwiejsza, ale trening z końcówkami pionkowymi nie przyczynił się do podniesienia siły gry, gdyż dalej przeżywałem porażki. Okazało się, że nie mogłem wykorzystać zdobytej wiedzy o grze końcowej, ponieważ przegrywałem pojedynki już w fazie debiutowej albo na początku gry środkowej. Do końcówek wcale nie dochodziło.

Postanowiłem więc trenować wbrew nauce Capablanki oraz rad kolegów i zająłem się otwarciami. Już wtedy – jako początkujący sympatyk szachów – doszedłem do wniosku, że jest to jedyna logiczna droga do osiągania zwycięstw!

Od tego czasu minęło już wiele lat i w Polsce dalej spotyka się hasła w rodzaju: Studiuj końcówki, a w debiucie dasz sobie jakoś radę lub Debiuty uczą cię debiutów, końcówki uczą cię szachów itd.

Te absurdalne slogany i tym podobne powinny wreszcie zniknąć z terminologii naszych szachów wyczynowych, chodzi oczywiście o szkolenie młodzieży z ambicjami sportowymi!

Propagujmy zatem nauki wielkich autorytetów szachowych, np.:     

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach. 

Garri Kasparow – mistrz świata w latach 1985 – 2000: Nie ma znaczenia jak dobrze grasz, nie możesz spodziewać się dobrych wyników, kiedy masz przegraną po debiucie.

Cze
06

Kontynuacja odcinka 149

15 maja 1961 roku zostałem członkiem sekcji szachowej „CAISSA” przy Okręgowym Klubie Oficerskim w Bydgoszczy.

Na pytanie kierownictwa klubu „co robię” oprócz szkoły, odpowiedziałem, że uczęszczam na treningi koszykówki do klubu Zawisza oraz trenuję w grupie młodzików piłkę nożną w Polonii.

To teraz będziesz zajmować się innym rodzajem sportu:

Szachy to królewska gra, a szachiści to intelektualiści

To hasło mocno zmobilizowało mnie do nowego hobby. Przestałem uczęszczać na treningi koszykówki i piłki nożnej. Pewnego razu spotkałem w centrum miasta trenera Zawiszy. „Dlaczego nie chodzisz na treningi?” – zapytał. „Nie mam czasu, bo gram w szachy” – odpowiedziałem. Spojrzał na mnie jakoś dziwnie. „Te szachy to jakaś diabelska gra. Znam jednego wariata, który godzinami siedzi sam przy szachownicy. To nie jest normalne” i bez pożegnania poszedł w swoim kierunku. Często spotykałem się z jakimiś złośliwymi uwagami, które odnosiły się do szachów. Kiedy oznajmiłem nauczycielowi wychowania fizycznego w szkole, że nie jadę na zgrupowanie drużyny koszykówki, gdyż w tym czasie mam turniej szachowy, ten pokiwał głową i zdecydowanie zareagował: „Jurek, ty chyba upadłeś na głowę”!

W Caissie była spora grupka młodzieży. Liderem był Jerzy Lewi, przyszły mistrz Polski juniorów i seniorów. Zdziwił mnie brak jakichkolwiek zajęć szkoleniowych. Nie było trenera. Wyjaśniono mi, że na to nie ma w klubie pieniędzy. Miałem wtedy już pewną wiedzę szachową, ale była ona niewystarczająca w partiach treningowych przeciwko doświadczonym kolegom klubowym. Byłem ambitny i chciałem wygrywać wreszcie swoje pojedynki. Zwróciłem się do kilku czołowych zawodników pierwszej drużyny z pytaniem: „Co mam robić, aby grać lepiej”? Poradzono mi, abym zaczął naukę od gry końcowej. Tak zalecał bowiem studiowanie szachów sławny mistrz świata Jose Raoul Capablanca (1888-1942).

Wtedy usłyszałem po raz pierwszy slogan: „Studiuj końcówki, a w debiucie dasz sobie jakoś radę”. Byłem zdziwiony tą teorią, która polecała naukę szachów od „tyłu”.

Na mojej pierwszej sesji Młodzieżowej Akademii Szachowej PZSzach w 1999 roku w Zakopanem – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – dowiedziałem się, że w Polsce są trenerzy, którzy w pracy szkoleniowej polecają swoim podopiecznym takie metody treningu!

Maj
31

Kontynuacja odcinka 148

Bardzo pozytywnie przyjęto w kręgach czytelników bloga opinię Michała Krasenkowa w kwestii znaczenia debiutów w nowoczesnych szachach. Pamiętano bowiem kontrowersyjną wypowiedź arcymistrza w piśmie Polskiego Związku Szachowego MAT (4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.”

Wywołało to wtedy szeroką dyskusję na blogu. Pisałem już wcześniej, że ten wywiad został przeprowadzony niefortunnie i wprowadził tylko wiele zamieszania wśród szachistów niższych kategorii. Otrzymałem wtedy wiele listów od Internautów w tej kwestii, którzy byli dosłownie zdezorientowani wypowiedzią ówczesnego trenera kadry. Dlatego temu problemowi poświęciliśmy na blogu wiele uwagi i staraliśmy się to przedstawić obiektywnie. Oczywiście spotkało się to z krytyką ze strony osób mających inny punkt widzenia w aspekcie współczesnego treningu w naszej dyscyplinie.

Wniosek: Ostatnia ocena tego problemu przez Michała Krasenkowa zadowoliła Internautów!

Także po ukazaniu się odcinka 147 otrzymałem  kilka ciekawych komentarzy. Ogólnie Internauci wyrażają zadowolenie z włączenia się do kwestii szkolenia otwarć sław polskich szachów Moniki Soćko i Włodzimierza Schmidta. Szkoda tylko, że tak późno! Na tym tym blogu ten temat jest „wałkowany” od wielu lat, co często spotykało się z negatywnymi ocenami oponentów debiutów.

Jeden z Internautów ubolewa, że tak znakomity znawca teorii debiutów arcymistrz Schmidt nie publikuje i nie przekazuje polskiej młodzieży owoców swych wieloletnich badań w tym ważnym zakresie szachów. Inny Internuta zaproponował napisanie książki o moich doświadczeniach na polu wieloletniej działalności trenerskiej.

Rzeczywiście pasywność naszego arcymistrza w tej dziedzinie, gdzie miałby naprawdę wiele do powiedzienia, jest zadziwiająca. Mnie raz udało się jednak namówić Włodka do napisania wspólnej książki debiutowej!

Sam opracowałem chyba najwięcej po polsku takich książek, co nie zawsze spotykało się z uznaniem. Po ukazaniu się Ciekawostek debiutowych 1

czołowy trener Młodzieżowej Akademii Szachowej Polskiego Związku Szachowego nazwał tę pracę badziewiem. Szkoda, że sam nie przyłączył się do mojego apelu pisania podobnych książek, co przyczyniłoby się do wzbogacenia wiedzy wśród naszej młodzieży w tym temacie.

Wniosek: Krytykować jest łatwo, ale coś zrobić pożytecznego w tym kierunku, to już problem!

Jeśli chodzi o książkę o moich doświadczeniach trenerskich, to już od kilku lat przygotowuję taką rzecz. Będzie to z pewnością ważny przyczynek do historii polskich szachów od 1961 roku z mojego punktu widzenia. Na razie będę pewne sprawy przypominać w tej serii oraz uzupełniać o nowe i nie opublikowane do tej pory fakty!

 

 

 

Maj
21

Kontynuacja odcinka 146

Gościem wczorajszego programu Dzień Dobry TVN był sławny trener piłkarski Jacek Gmoch, który m.in. reklamował książkę Najlepszy trener na świecie. Wywiad rzeka z Jackiem Gmochem.

Tytuł książki uzasadnił tezą: Trenerzy muszą marzyć, że są najlepszymi w świecie. Inaczej nie nadają się na trenera.

Ja takich marzeń oczywiście nigdy nie miałem, ale zawsze starałem się być solidnym szkoleniowcem i przekazywać swoim podopiecznym wiedzę, którą zdobyłem w trakcie wieloletnich studiów nad szachami.

Moje motto życiowe brzmi:

Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania. 

Ale miałem też swoje marzenie, aby w Polsce zwracano większą uwagę na znajomość teorii otwarć oraz znaczenie solidnego repertuaru debiutowego. Ten problem omawiałem w wielu publikacjach: artykułach i książkach.

Po wielu latach obserwacji oraz analizie gry naszych kadr stwierdzam, że sytuacja w szachach wyczynowych w kraju w tym aspekcie istotnie się poprawiła, czego ilustracją są znaczące sukcesy na arenie międzynarodowej.

Ważne jest to, że o tym coraz częściej się dyskutuje.

Dla przypomnienia:

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

W piśmie Polskiego Związku Szachowego „Mat” (3-2016) ukazał się obszerny wywiad Pawła Dudzińskiego z Włodzimierzem Schmidtem.

Arcymistrz wypowiedział się m.in. o kwestii debiutów:

Arcymistrzyni Monika Soćko w Macie 4-2017: „ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

Maj
17

Eine Partie ohne gute Eröffnung gleicht einem Bau, welchen der Meister ohne Fundament auf den losen Sand gesetzt hat. (Handbuch des Schachspiels 1843). 

Partia szachów bez dobrego otwarcia, to jak budynek, który mistrz budowlany postawił na piasku bez fundamentu. (Podręcznik szachowy 1843).

/////////////////////////////////////

Dzisiaj specjalnie przygotowałem pewną mądrość szachową sprzed 175 lat! Już wtedy bowiem zdawano sobie sprawę, że debiut to najważniejsza część partii. Czyli bez pomyślnego i optymalnego początku nie ma co oczekiwać dobrych wyników.

złotą myśl przejęli czołowi szachiści świata od niepamiętnych czasów. Także nasz genialny Akiba Rubinstein, który był przede wszystkim wielkim znawcą teorii debiutów. Nowoczesne szachy uformowały się pod silnym wpływem partii Polaka! O tym jest mowa w książce Akiba Rubinstein, w której nie tylko pokazano genialne zwycięstwa naszego rodaka w grze końcowej, lecz także jego osiągnięcia w rozwoju otwarć.

Twórczość Akiby Rubinsteina powinna być wzorcem dla naszej młodzieży, która musi być świadoma tego, że bez poprawnej fazy debiutowej nie ma co liczyć na sukcesy w szachach wyczynowych!

Oglądając dzisiejszą 6 rundę mistrzostw Polski kobiet byłem zaskoczony grą naszej utalentowanej i czołowej juniorki Anny Kubickiej, która słabo rozegrała stadium debiutowe i została w pouczający sposób ograna przez starszą koleżankę.

Moja rada: poświęcić więcej czasu w swym treningu na opracowanie sobie solidnego repertuaru debiutowego!

 

 

 

 

 

Maj
16

Kontynuacja odcinka 144

Po ukazaniu się ostatniego odcinka tej serii otrzymałem kilka listów elektronicznych od czytelników bloga w tej kwestii. Okazuje się, że system szkolenia debiutów, poruszony przez Internautę Marcina, jest nadal bardzo często stosowany przez szkoleniowców w kraju.

Młodzież uczy się na pamięć wariantów i po przejściu do gry środkowej nie bardzo wie, jak grać dalej.

Oczywiście nie można generalizować. Są bowiem trenerzy, którzy szkolą swych podopiecznych według prawidłowych wskazań szkoleniowych, o czym pisałem niedawno w tym temacie: link.

Problem ten poruszyłem również w mojej książce „Szachy dla przyszłych mistrzów”.  

 

Kwi
17

Kontynuacja odcinka 141

Moi oponenci w kraju często zarzucają mi to, że piszę o sprawach szkoleniowych na bazie własnych doświadczeń sprzed około 20 lat. „Takich problemów już dawno u nas nie ma” brzmi riposta! A jednak nie jest to tak idealnie do końca…

Ostatnio w wpisie internauta Marcin (znany mi zawodnik, trener i działacz) w komentarzu napisał:

Marcin

11 kwietnia 2018 o godz. 11:53

Oczywiście Carlsen jest debiutowo doskonale przygotowany. Tyle, że dzisiaj studiuje się debiut bardzo głęboko i nowych idei szuka często już w grze środkowej. Kiedyś trenerzy w Polsce dawali „słupek” z informatora na kilkanaście posunięć z oceną np += i tyle. Dzisiaj trzeba szukać rozwiązań dalej i patrzeć głębiej. Wiele wariantów Carlsen analizuje aż do końcówek i szuka przejścia do nich poprzez rozgrywanie konkretnych wariantów. A że nie zawsze wybierze krytyczny wariant to inna sprawa – szachy są grą praktyczną i element zaskoczenia też jest ważny.

////////////////////

W prywatnym emailu do Marcina zadałem pytanie, czy ten problem rzeczywiście dalej istnieje w polskich szachach?

Odpowiedź: Te „słupki” to są niestety popularne do  dnia dzisiejszego, suchy wariant i na końcu ocena. Nie ma nic np na temat planu gry, ani materiałów o wynikającej z wariantu strukturze, końcówce.  Dzieciak zagra 15 ruchów z pamięci i dalej nie wie co robić. Widzialem kilka razy juniorów na zawodach z takimi właśnie notatkami.  Bardzo silny zawodnik może z tego korzystać, ale u nas uczą tak np 10-letnie dzieci.

////////////////////

cdn

Mar
25

Kontynuacja odcinka 139

(Zdjęcie z Internetu)

W 12 rundzie turnieju kandydatów w Berlinie doszło do ważnego spotkania Karjakin-Caruana, które może mieć decydujące znaczenie w wyłonieniu przeciwnika do meczu z mistrzem świata Magnusem Carlsenem.

Obecnie na czele turnieju są Karjakin i Caruana po 7 punktów, ale tylko pół punkta mniej mają Ding, Mamedjarow oraz Griszuk. Ostatnie dwie rundy przyniosą nam jeszcze wiele emocji!

Wracam do wczorajszej partii. Przeciwko obronie rosyjskiej Kariakin wybrał ruch 5.Sc3!, który już od dawna polecałem moim podopiecznym w punkcie szkoleniowym w Essen. W listopadzie 2004 roku w miesięczniku niemieckim „Rochade Europa” ukazał się na ten temat mój artykuł, potem uzupełnienie w piśmie „Fernschachpost” (6-2014)

Ruch skoczkiem zaproponowałem także polskim szachistom w „Panoramie Szachowej” (Nr 272) w artykule pt. „Partia rosyjska – teoria i praktyka: 5.Sc3!? przeciwko obronie rosyjskiej. Kod debiutowy C42”.

W podsumowaniu napisałem: Plan po 5.Sc3!? realizuje jasną strategię przeciwko obronie rosyjskiej i w razie niedokładnej gry może sprawić przeciwnej stronie  wiele problemów. Czarne mają jednakże wiele możliwości obronnych, ale wymaga to znajomości współczesnej praktyki. W moim artykule przedstawiłem  tylko w ogólnych zarysach plany obu stron. Polecam przestudiowanie załączonych przykładów, które przedstawiają pewien obraz walki w tym wariancie. Zwracam uwagę, że ruch 5.Sc3!? włączyli do swego repertuaru debiutowego znakomici arcymistrzowie naszych czasów: Carlsen, Anand, Caruana, Ponomarjow, Nakamura, Karjakin itd.     

Tak właśnie trenuje czołówka światowa. Systematycznie wprowadza się do gry nowe idee i wzbogaca się tym samym repertuary debiutowe w celu zaskoczenia przeciwnika.

Przypominam cytat Garri Kasparowa – mistrza świata w latach 1985-2000: Nie ma znaczenia jak dobrze grasz, nie możesz spodziewać się dobrych wyników, kiedy masz przegraną po debiucie. 

Od wielu lat zwracam na to uwagę jako trener i publicysta. Opublikowałem w języku polskim sporo książek i artykułów na temat otwarć. Propaguję to, co jest najważniejsze w rozwoju współczesnego szachisty (szachistki) z aspiracjami osiągania liczących się wyników na arenie międzynarodowej.

Polecam przestudiowanie wszystkich odcinków tej serii!    

A teraz wspomniana partia:

 

 

 

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 170 pozostałych subskrybentów