gru
19

Gość napisał: Ciekawy artykuł.

Choć szachy wydają się dla wielu osób nudnym sportem, zawodnicy pozwalają sobie na ekstrawagancję, a nawet żarty podczas gry. Wymyślony podczas wizyty w zoo „Gambit Orangutana” czy „Atak smażonej wątróbki” nawiązujący do włoskiej potrawy? Poznaj najbardziej zaskakujące historie szachowych zagrań.

Otwarcie w szachach, zwane również debiutem, to pierwszy etap każdej partii. Jest pula debiutów, które uznaje się za poprawne i grywalne, z których szachiści wybierają te, które najbardziej pasują do ich sposobu gry lub nie leżą rywalowi. Istnieją dziesiątki takich rozpoczęć, w których dodatkowo występują różne warianty. Dzięki pracy z komputerem udaje się znaleźć nowe, więc to ciągła praca. Zawodowi szachiści uczą się ich na pamięć, by nie dać się zaskoczyć rywalowi.

Na długo przed erą cyfryzacji, która pchnęła teorię szachową do przodu na niespotykaną skalę, warianty przez setki lat odkrywali wybitni myśliciele. Jednym z nich bez wątpienia był Ksawery Tartakower, czyli polsko-francuski przedwojenny szachista. Był on ceniony nie tylko za swój talent szachowy, ale również niezwykłe poczucie humoru. Jego aforyzmy, będące często podszyte ironią, nazwano „tartakoweryzmami”. Zabawny był również jeden z jego debiutów wymyślony podczas turnieju w Nowym Jorku w 1924 r.

W partii przeciwko Węgrowi Gezie Maroczyemu szachista zagrał niecodzienne otwarcie, ruszając piona na linii b. Choć partia zakończyła się remisem, zagranie zostało uznane za nowatorskie, ale źle poprowadzone. Na pomysł Polak miał wpaść podczas… wizyty w zoo na Bronxie.

„Na pytanie, dlaczego je wybrał, Tartakower odpowiedział, że był to rezultat konsultacji z orangutanem, przed którego klatką spędził czas przedpołudniowej wycieczki. Odtąd nazywał je właśnie debiutem orangutana” — pisze w książce nazwanej właśnie „Gambit Orangutana” Kasper Bajon.

Polak miał faktycznie obserwować małpę o imieniu Susan, a same ruchy przypominały mu wspinanie się po pnączach. Po wojnie tematem zainteresował się radziecki szachista Aleksiej Sokolski. Dziś debiut jest znany bardziej pod jego nazwiskiem.

Wiele debiutów w szachach jest nazwanych „na cześć” zwierząt. Znamy „wariant smoczy” czy „wariant kraba”. Ciekawa historia wiąże się z wymyślonym stosunkowo niedawno „wariantem małpiego tyłka”. Na pomysł niecodziennego zagrania wpadł Nigel Povah w latach 70′ XX w. Brytyjczyk podczas pracy nad debiutem pokazał go innego rodakowi —Kenowi Coatesowi. — Jeśli to zadziała, to jestem małpim tyłkiem — odpowiedział szachista. Gdy Povah zaczął wygrywać dzięki stosowaniu swojej taktyki, nie musiał się długo zastanawiać, jak ją nazwać.

Wizyta w zoo nie jest jedynym przykładem wymyślenia wariantu szachowego w nieoczekiwanej sytuacji. Ukraiński szachista Wasyl Iwanczuk również słynie z ekscentryczności.

„Kiedyś zagrał innowacyjną wariant i dziennikarze zapytali go, jak wymyślił coś tak odkrywczego. Odpowiedział: Hmm, gdy kiedyś brałem ślub, to akurat miałem trochę czasu, żeby pomyśleć i wpadł mi do głowy” — opowiada ekspert Przeglądu Sportowego Onet i mistrz Polski w szachach Radosław Wojtaszek.

Ciekawą genezę ma również wariant, którego datę opracowania szacuje się na 1610 r. To wymyślony we Włoszech „Atak Fegatello”, który po przetłumaczeniu oznacza… „Atak smażonej wątróbki”. Nawet dziś to jedno z popularniejszych otwarć, zwłaszcza na amatorskim poziomie. Jego niespotykana nazwa symbolizuje włoską potrawę, w której wątróbka otoczona jest rodzajem tłustej wędliny, tak jak król koloru czarnego złapany jest w pułapkę białych figur. W inne tłumaczenie wskazuje na „chęć pozostawienia króla martwego jak kawałek smażonej wątróbki”.

Materiał powstał dzięki współpracy Onet z partnerem — Narodowym Archiwum Cyfrowym, którego misją jest budowanie nowoczesnego społeczeństwa świadomego swojej przeszłości. NAC gromadzi, przechowuje i udostępnia fotografie, nagrania dźwiękowe oraz filmy. Zdigitalizowane zdjęcia można oglądać na nac.gov.pl

Data utworzenia: 28 października 2022, 16:04

Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet

Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet
/////////////////////////////////////////////////////////
W trakcie mojego pierwszego pobytu w Nowym Jorku w 1986 roku odwiedziłem oczywiście sławny ogród zoologiczny, w którym „konsultacja” z małpą natchnęła arcymistrza Tartakowera do zagrania ruchu 1.b2-b4!
Natomiast mnie do napisania tematycznej książki.

gru
19

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Chess.com (@wwwchesscom)

gru
18

gru
17

Kontynuacja odcinka 112

Trener jest osobą nie tylko odpowiadającą za przebieg szkolenia oraz za wszystko to, co jest z nim związane. Musi mieć praktycznie oczy naokoło głowy oraz być dobrym obserwatorem, prowadzć ciekawie zajęcia i tym  samym motywować swych podopiecznych do dalszych treningów oraz pracy samoszkoleniowej.

Podstawową rolą trenera jest pokierowanie swych uczniów w taki sposób, by nie stracili  zainteresowania problemami naszej dyscypliny, aby zdobywanie wiedzy sprawiało im przyjemność i radość. Szkoleniowiec powinien nauczyć też swych podopiecznych kreatywnego myślenia, co w szachach jest bardzo ważne.

Trener może mieć inne podejście do kwestii szkolenia, niż inni, ale swoje racje powinien uzasadniać na bazie konstruktywnej dyskusji. Wyklucza się wszelkie dysputy w sposób niegodny i odbiegający od przyjętych form w środowisku, które wymaga dużej klasy.

Jesteśmy przedstawicielami rodzaju sportu o wielkich walorach intelektualnych i ludzie z tym związani powinni wykazywać się dużą kulturą osobistą!

Zachęcony opinią Jerzego Morasia, zacząłem przeglądać partie Mateusza Bartla i interesować się jego aktywnością sportową. Stwierdziłem, że ma duży talent taktyczny, niezwykle istotny w grze juniorów. Wiele partii rozstrzygał już w fazie debiutowej i to w eleganckiej formie. To odpowiadało zaleceniom moim podopiecznym we własnej pracy szkoleniowej: Grajcie aktywnie w szachy i w takim kierunku opracujcie sobie repertuar debiutowy, najlepiej z pomocą trenera.

Moja książka Szybkie zwycięstwa mogła być w początkowym stadium w tym zakresie materiałem pomocniczym.

cdn

 

 

gru
17

Ukazał się podwójny numer (56 strony-format A4) najstarszego pisma szachowego w Polsce z licznymi artykułami, opisami ważnych imprez oraz fotografiami.

Mój wkład w tym numerze to partia Carlsen-Niemann (Saint Louis 2022) oraz artykuł z teorii debiutów „Gambit polsko-francuski po ruchach 1.e4 e6 2.d4 b5!?(część 1)”.

Jest to wycinek z książki The Polish Defence.

 

gru
17

link


gru
16


link


link
link

gru
15

Kontynuacja odcinka 111

W wpisie 109  przytoczyłem wypowiedź Internauty:

Mateusz Bartel od czasu do czasu wybudza się z głębokiego snu  i „odświeża“ znane (stare) problemy, ale nie podaje ich przyczyn i nie proponuje konkretnych rozwiązań …”.

Z tym można się zgodzić, co stwierdzam na bazie wieloletnich obserwacji. Mateusz Bartel często dyskutuje o kondycji polskich szachów, ale ze swojego punktu widzenia. Jeśli tylko ktoś z boku wyrazi swoją opinię, a nie jest ona po myśli arcymistrza, to natychmiast dostaje w „przysłowiową czapę”.

Właśnie mnie to spotkało kilkakrotnie. Rozwinę ten temat w kolejnych odcinkach!

Zacznę od tekstu zamieszczonego w książce Mistrzowie Polski w Szachach 1979-2021:   

gru
15


link