sty
05

sty
04

Kontynuacja odcinka 97

Dzisiaj telewizja ITVN przypomniała sylwetkę znakomitego trenera bokserskiego Feliksa Stamma.

Jako zawodnik stoczył tylko 13 oficjalnych walk (11 zwycięstw, 1 remis, 1 porażka) oraz około 30 walk pokazowych. Nigdy nie był mistrzem Polski. Mimo tak krótkiej kariery zawodniczej i praktycznie żadnych sukcesów był świetnym trenerem. Wychował wielu znakomitych bokserów.

Pamiętam film o nim, który przed laty wyemitowała TV Polonia. Byli podopieczni Stamma z wielkim szacunkiem wspominali swego wychowawcę. Najbardziej ubawiła mnie scena, gdy niskiego wzrostu trener pouczał wielkiego Zbigniewa Pietrzykowskiego. W pewnym momencie Stamm zaczął nawet wymachiwać palcem, co zostało z dużą pokorą przyjęte przez znakomitego boksera.

Nie wyobrażam sobie podobnej sceny w szachach. Są bowiem arcymistrzowie wiedzący wszystko najlepiej i nie potrzebujący żadnych porad szkoleniowców. Potem okazuje się, że trener nawet z niższym tytułem i rankingiem, miał jednak rację!

Feliksa Stamma widziałem dwa razy na meczach międzypaństwowych, które odbyły się w Bydgoszczy. Jako młody chłopak interesowałem się boksem. Raz byłem nawet na treningu dla młodszych juniorów. Jedyna sparringowa-walka zakończyła się moją klęską. Był to dla mnie koniec przygody z boksem.

Ryszard Stamm – syn Feliksa – krótko prowadził z moją klasą w szkole podstawowej przy ulicy Staszica zajęcia wychowania fizycznego. Kilka miesięcy zastępował nauczyciela WF, który złamał sobie nogę. Pamiętam go jako bardzo spokojnego człowieka i świetnego pedagoga!

Feliks Stamm w Wikipedii

 

sty
04

Kontynuacja odcinka 1
„Magnus zagra w MŚ jeśli pretendentem będzie ktoś z następnego pokolenia Firouzja czy Duda”. Team Carlsen

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Polski Związek Szachowy (@pzszach)


link

sty
03

Kontynuacja odcinka 3

Pisałem w przeszłości na blogu, że Robert Fischer był moim idolem i już jako junior  przestudiowalem praktycznie wszystkie jego partie. Na bazie wspaniałych pojedynków arcymistrza poznawałem m.in. tajniki partii hiszpańskiej i obrony królewsko-indyjskiej. Znałem świetnie jego twórczość, ale nigdy nie myślałem o napisaniu książki o Fischerze.

Pewnego razu taka możliwość stała się niespodziewanie realna. W 1990 roku zadzwonił do mnie wydawca Joachim Beyer i zaproponował napisanie książki o genialnym arcymistrzu. Odpowiedziałem, że na jego temat ukazało się wiele biografii i mam obawy o powodzeniu takiej książki. Jednak wydawca nie dał się tak łatwo zbyć i dalej namawiał mnie do wykonania takiej pracy. Poprosiłem o czas do namysłu.

Ostatecznie wyraziłem zgodę i tak powstał podręcznik szachowy na bazie partii Roberta Fischera. Uważałem, że tylko w takiej formie książka może mieć powodzenie. Do współpracy zmobilizowałem mojego wieloletniego współpracownika Pita Schulenburga.

Książka otrzymała tytuł „Fischers Vermächtnis” (Spuścizna Fischera). Ma 230 stron i następującą treść:

Wstęp
Kariera szachowa Fischera
1 rozdział: Atak na króla
1. Atak na króla w centrum (13 partii)
2. Atak na króla przy różnych roszadach (8 partii)
3. Atak na króla przy tych samych roszadach (10 partii)

2 rozdział: Gra pozycyjna
1. Wolny pionek (3 partie)
2. Zdwojony pionek (3 partie)
3. Izolowany pionek (3 partie)
4. Wiszące pionki (2 partie)
5. Różne motywy (4 partie)

3 rozdział: Hiszpańskie pojedynki (14 partii)

4 rozdział: Gra końcowa (13 partii)

5 rozdział: Gram jak Fischer (16 kombinacji)

Książka ukazała się w 1992 roku i otrzymała dobre recenzje. Kilka lat temu telewizja kablowa ARTE reklamowała naszą pracę jako jedną z najciekawszych w języku niemieckim.

Ten fakt zanotował Grzegorz Siwek w swojej książce: „Legendarny ROBERT FISCHER”.

W naszej pracy nie ma jakiś sensacji dotyczących prywatnego życia Fischera itd. To jest książka dla tych, którzy chcą zapoznać się przede wszystkim z twórczością szachową wybitnego arcymistrza, poznać jego zwycięstwa turniejowe, znakomite partie oraz wkład w rozwoju teorii królewskiej gry! Naszym celem było pokazanie Fischera też jako wielkiego bojownika, który faktycznie samodzielnie przełamał hegemonię szachów radzieckich!

Z tego względu książka cieszy się do dnia dzisiejszego dużym uznaniem wśród czytelników, czego potwierdzeniem  są trzy jej wydania:

Wydanie z 1992 roku

Wydanie z 2003 roku

Wydanie z 2017 roku

sty
03


link

sty
02

Kontynuacja odcinka 2

Po bardzo smutnym obrazie sylwetki jedenastego mistrza świata Roberta Fischera, przedstawionego przez Stefana Gawlikowskiego, dla pocieszenia dusz wszystkich fanów znakomitego arcymistrza (także mojego, co omówię w następnym odcinku) przytaczam tekst z polskiej Wikipedii:

Wielu Internautów zadało pytanie: jaki był sens artykułu? Obecnie w Polsce nastąpił wielki rozkwit sportu szachowego. Królewska gra przedstawiana jest jako dyscyplina o wspaniałych walorach intelektualnych. Tymczasem tekst Uwięzieni w 64 polach  jest tego zaprzeczeniem!

Jeden z Internautów napisał: Robert Fischer był zawsze dla mnie wielkim idolem. Mam dwie książki z jego partiami (wydawnictwo Caissa). Często tam zaglądam i fascynuję się jego twórczością. Na artykuł Gawlikowskiego zwrócił moją uwagę kolega – trener szachowy. Zapytał się mnie: Jak mam teraz przedstawiać swoim podopiecznym postać Fischera…?

W podobnym stylu otrzymałem jeszcze inne komentarze. Na razie ograniczę się do dwóch polemik:

Głos 1: Podobnie jak w jego książce o Fischerze powiela plotki z rosyjskiej
literatury. To takie pisanie pod publikę; im więcej dziwactw tym
lepsza wierszówka.

Głos 2: Trzeba jednak sprawiedliwie i z szacunkiem oddać Panu Stefanowi Gawlikowskiemu hołd za obiektywnie napisaną, z dziennikarską troską o szczegóły, biografię „Bobby Fischer”. Tę fascynującą lekturę o wielkim szachiście czyta się z dużym zaciekawieniem i pożytkiem. Autor biografii mógłby teraz napisać nie mniej ciekawą o innym pasjonacie szachów, który podobnie jak Fischer poświęcił im całe swoje życie – Rubinsteinie. To też scenariusz na film o losie człowieka w czasie marnym (dwie wojny światowe, a do tego rewolucje).

sty
01