Archiwum dla kwiecień, 2012
kwi
19

Poniższy tekst Krzysztofa Kledzika jest komentarzem do wpisu „Mamy wspaniałą młodzież 3”.

////////////////////

Czasy się zmieniają, i wiele rzeczy trzeba dostosować do tych zmian. To nie dotyczy tylko szkolenia szachowego, ale i szeroko pojętej nauki, zarówno na poziomie szkół podstawowych, jak i średnich oraz wyższych. W ostatnich kilku latach nastąpiło wiele zmian na tym polu, zatem czas aby i w szkoleniu szachowym nadeszły w końcu jakieś zmiany. To co było dobre 20-30 lat temu, dzisiaj trzeba zmienić tak, aby dostosować się do rzeczywistości. Uporczywe tkwienie w szkoleniowych realiach ubiegłego półwiecza skutkuje wyatutowaniem polskich szachistów z czołówki światowej.

Tak jak jestem kibicem Karpowa (czy raczej dawnego Karpowa, bo obecnie właściwie już nie gra), tak uważam że jest on politykiem-dyplomatą szachowym, i podobnie jak zauważył Jerzy Konikowski, jego wypowiedzi są dyplomatyczne, kurtuazyjne. Przecież po wojnie mieliśmy kilka znanych nazwisk, które chyba bardziej kandydowały do porównania z Rubinsteinem niż am Macieja. Przypomniało mi się   zdanie (nie pamiętam gdzie je przeczytałem), iż Karpow utrzymuje przyjaźń z tymi ludźmi, którzy są mu potrzebni. Nawet jeżeli am Macieja nie był mu specjalnie potrzebny, to ze względu na dyplomację, Karpow pogłaskał zarówno jego jak i Akademię Szachową. A potęgą światową to raczej byliśmy kiedyś, obecnie nie.

Światowa czołówka oddala się od nas szybko, zarówno jeżeli chodzi o miejsce na liście, jak i o bezwzględną wartość ELO. Zresztą ta nie jest do końca wiarygodnym odzwierciedleniem tego, co dany zawodnik ma do zaoferowania. Niestety przykładem może być tu nasz obecny lider krajowego rankingu, którego punktacja jest sztucznie zwiększana punkt po punkcie. Totalne zaprzestanie poważnej gry plus słabe występy krajowe. Tacy szachiści nie dostają zaproszeń na renomowane turnieje.

Robię sobie ciągle nadzieję na progres Mateusza Bartla, widząc go w przyszłości na różnych znakomitych turniejach. Jeżeli jego ranking zrówna się z tym posiadanym przez Wojtaszka, to i tak Bartel będzie w znacznie lepszej sytuacji, bo punkty będą wynikać z normalnej gry. Co więcej, myślę że obecnie Wojtaszek nie jest w stanie podjąć rywalizacji z silnymi szachistami. Rankingi nie grają, a brak gry praktycznej cofa zawodnika w umiejętnościach turniejowych. Byłbym w stanie założyć się, że wiedzy szachowej uzyskanej w trakcie pracy z Anandem nie da się wprost przełożyć na ewentualne turniejowe sukcesy Wojtaszka. Zresztą, sytuacja am Gajewskiego jest poparciem tej tezy.

Co do kultury wypowiedzi i tych elit, to tak jak powiedział Balcerek w filmie pt. Alternatywy 4, że „wszystko parszywieje”, dlatego nie utożsamiałbym wprost szachistów z elitą intelektualną. Z góry przepraszam tych wszystkich szachistów którzy są taka elitą. Sprawa wygląda podobnie na polskich uczelniach wyższych. Osoby pracujące tam powinny należeć do elity intelektualnej. Niestety, bardzo duża liczba tych osób jest pozbawiona elementarnej kultury, a o elitarności w ogóle nie wspomnę. Z przykładami chamstwa wśród pracowników uczelni wyższych spotykam się bardzo często. Sprawa nie jest powszechnie znana, gdyż stanowi temat tabu.

Krzysztof Kledzik

kwi
19

Zadanie 10

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

kwi
18

„Quo vadis… – raz jeszcze!” jest już na mojej stronie.

Często jestem pytany o to, dlaczego opublikowałem „Quo vadis polskie szachy?”. Czy nie można było tych problemów załatwić we własnym gronie? Oczywiście miałem taki zamiar, ale osoby odpowiedzialne za działalność Akademii Młodzieżowej wcale nie miały ochoty podjąć ze mną dyskusji. Nie zaakceptowano też mojej działalności szkoleniowej z Wojtaszkiem i innymi juniorami.

Oliwy do ognia dolał sam ówczesny prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański, który podobnie nie znalazł dla mnie czasu na rozmowę. Byłem w Warszawie prawie tydzień. Chciałem zreferować mu tę kwestię i zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo jakie może grozić w przyszłości polskim szachom, jeśli zdolna młodzież nie będzie miała stałej opieki trenerskiej. 2-3 sesje na Akademii w ciągu roku to za mało, aby wykształcić renomowanych zawodników. A taki chyba cel ma Akademia Młodzieżowa? Ale Przemysław Gdański nie miał ochoty na dysputę ze mną!

A teraz Mateusz Bartel na swoim blogu porusza kwestię młodzieży „Gdzie się podziali zdolni juniorzy?”. Tego problemu nie byłoby, gdyby 10 lat temu doszło do wspólnych konsultacji i do uzgodnienia jakieś optymalnej koncepcji szkoleniowej. Ale tego nikt nie chciał. Dowodzą o tym moje liczne artykuły w polskiej prasie fachowej i prywatna korespondencja.

Ale co robi obecnie w kierunku szkolenia Polski Związek Szachowy? W drugim numerze związkowego pisma „MAT“ 2011 roku prezes Tomasz Sielicki w artykule „Pełzająca rewolucja“ m.in. napisał: „Przyglądamy się także Młodzieżowej Akademii Szachowej, będącej ogromnie wartościową spuścizną Prezesa Żemantowskiego. Przez wiele lat przyczyniała się ona do naszej siły w sporcie młodzieżowym, ale być może po 10 latach ona także wymaga odświeżenia i unowocześnienia“.

W ostatnim numerze tegorocznego MATa na 37 stronie Wojciech Zawadzki stwierdził, że w Akademii panuje stagnacja. Wiem z innych źródeł, że są dalej narzekania na jej działalność. Czyli przez ostatnie 10 lat nic się nie zmieniło. Więc nie dziwmy się, że nasza młodzież gra coraz słabiej.

Przyznam się, że nie wierzę w żadne reformy w szkoleniu polskiej młodzieży tak długo, jak Akademia Młodzieżowa będzie kierowana przez Marka Matlaka!

Ktoś zwrócił mi uwagę, że zbyt często piszę o problemach szkoleniowych Akademii Młodzieżowej. Robię to z pełną świadomością. Blog odwiedzają systematycznie nowe „twarze”. Wszyscy powinni znać sytuację w polskich szachach!

kwi
18

Artykuł „Quo vadis polskie szachy?” wywołał oczywiście wielką wrzawę w środowisku szachowym w kraju. Otrzymałem sporo emaili i telefonów z gratulacjami za odwagę w poruszeniu tych ważnych problemów. Były oczywiście też słowa krytyczne w rodzaju: „Jaki cel miał ten artykuł?” itd.

Krytyka wywodziła się przede wszystkim z kręgów ludzi związanych z Polskim Związkiem Szachowym. W Magazynie Szachista (wrzesień 2003) ukazał się tekst „Quo Vadis polskie szachy reakcje czytelników„.  Głos zabrali:

1. Marek Matlak – zawodowy trener, który oczywiście broni interesów ludzi związanych z Młodzieżową Akademią i ówczesnym zarządem Przemysław Gdański-Jan Macieja. O mojej współpracy z tym wybitnym szkoleniowcem – oznaczonym niedawno przez prezesa Tomasza Sielickiego – pisałem już kilkakrotnie na mojej stronie Akademia Młodzieżowa.

2. Krzysztof Pytel – były dwukrotny mistrz Polski aktywnie wraz z innymi zajął się na forum PZSZach atakami na moją osobę. Jego tekstu nie będę komentował. Szkoda słów!

3. Bartłomiej Macieja – tekst w znanym stylu „Wszystko jest super”, więc po co jakieś zmiany! Dla niego trening przez Internet to głupota. Mój tekst wyrządził tylko szkodę polskim szachom!

Na ten artykuł nastąpiła moja reakcja „Quo vadis… – raz jeszcze!” opublikowany w Magazynie Szachista (październik 2003). Jego kopia znajdzie się jeszcze dzisiaj na stronie.

 

 

 

kwi
18

Pozycja 5

Mat w 2 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu

kwi
17

Mój współpracownik Krzysztof Kledzik zwrócił mi niedawno uwagę na tekst mistrza Polski Mateusza Bartla na jego blogu pt. „Gdzie się podziali zdolni juniorzy?”. Myślałem, że młody arcymistrz zaprzestał się już zajmować pisarstwem na rzecz rzetelnego treningu przed oczekującym go wkrótce superturniejem w Dortmundzie. A tutaj taka niespodzianka!

Przejrzałem artykuł i ze zdumieniem stwierdziłem, że Mateusz Bartel zrezygnował wreszcie z ataków personalnych, co charakteryzowało jego poprzednie teksty (polecam zainteresowanym moją reakcję na moim blogu pt. „Polemika z Mateuszem Bartlem”) i zajął się problemem polskiej młodzieży!

„Bardzo dobrze, że ktoś z polskiej czołówki wreszcie poruszył tę kwestię” – pomyślałem. Przecież o tych sprawach pisałem już dziesięć lat temu. Pierwszy polemiczny i bardzo obszerny tekst ukazał się  w piśmie Szachy/Chess pt. „Gorzka prawda” w numerze 75/76, strony 80-108 (2002). Jest za długi, aby go opublikować w całości. Ale spróbuję w najbliższym czasie przedstawić najważniejsze fragmenty. Tym bardziej, że poruszyłem tam bardzo istotne i dalej aktualne kwestie dotyczące szkolenia polskiej młodzieży.

Dzisiaj przedstawiam Państwu do analizy inny mój artykuł pt. Quo vadis polskie szachy? (Magazyn Szachista, sierpień 2003), który został w całości zamieszczony na mojej witrynie.

Od jego publikacji minęło już parę lat i zawarte tam zagadnienia są dalej na czasie. Mateusz Bartel zadaje pytanie: „Gdzie się podziali zdolni juniorzy?”. Już 10 lat temu ostrzegałem, że jeśli nie wprowadzi się zmian w szkoleniu, to skutki tego będą bardzo żałosne. Teraz mamy problem!

Uważam, że mamy bardzo zdolną młodzież. O tym świadczy ilość zdobytych medali na mistrzostwach świata i Europy (przeszło 60). Ale od dawna zadaję pytanie: Dlaczego ta wspaniała młodzież po osiągnięciu 20 lat ginie w tłumie?

Mateusz Bartel poruszył pewne ważne zagadnienia. Zrobił to rzeczywiście z dobrej woli, czy  jest to tylko zasłona dymna?

 

kwi
17

Zapewne Państwo zauważyliście od pewnego czasu istotne zmiany w szacie graficznej mojego bloga. Dzięki nowym działaniom stał się on bardziej przejrzysty i bogatszy w nową tematykę. Jest to zasługa Gali Śledziewskiej, która w tej branży jest uznaną specjalistką.

Znamy się od wielu lat. Wcześniej poznałem jej męża Janusza, z którym grałem partie turniejowe i ułożyłem wspólnie kilka ciekawych zadań szachowych. W jednym czasie uzyskaliśmy też na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie dyplomy trenera II klasy.

Dla Gali szachy były zawszą czystą rozrywką. Niezapomniany Jacek Bednarski pomógł jej w zrozumieniu strategii szachów. Dzięki temu w szybkim tempie podniosła swe kwalifikacje szachowe i uzyskała tytuł kandydatki. Miała kilka znaczących sukcesów. Trzecie miejsce zajęła w Akademickich Mistrzostwach Polski we Wrocławiu oraz Turnieju Nadziei Olimpijskich w Polanicy Zdroju. Gra w szachy na wyższym poziomie niezbyt ją interesowała, zajęła się więc pracą organizacyjną. Przez wiele lat redagowała biuletyn turniejowy Memoriału Akiby Rubinsteina w Polanicy Zdroju.

Od 1988 roku mieszka w Nowym Jorku. Po śmierci Janusza związała się z byłym mistrzem Polski juniorów Zbigniewem Nagrockim.

W 1999 roku wraz z żoną Sylwią spędziłem urlop w USA. Przy tej okazji odwiedziliśmy ich na Staten Island, gdzie mają swój dom.

 

Gala i ja (Staten Island 1999)

Gala i ja z żoną Sylwią

Gala w Niepołomicach (2011)

kwi
17

Sukcesem mistrzyni Polski Iwety Rajlich (na zdjęciu w ujęciu Marka Skrzypczaka) zakończył się turniej międzynarodowy z serii First Saturday w stolicy Wegier. Polska arcymistrzyni wygrała pięć partii i cztery zremisowała. Dzięki temu uzyskała normę na tytuł męskiego arcymistrza!

Gratulacje!

Strona turnieju
Dokładne wyniki
ChessBase News

 

kwi
17

Spis treści ujawnia zawartość pisma. Od siebie dodam, że artykuły są ciekawe i uzupełnione o liczne partie i fotografie. Jest więc dużo materiału do czytania i studiowania.

Mój wkład w tym numerze to partia Świercz-Yilmaz, Moskwa 2012 oraz zestaw 6 kombinacji.

Zachęcam do lektury!

 

kwi
16

Krzysztof Kledzik jest autorem świetnego tekstu pt. O juniorach, i nie tylko, który został zamieszczony na mojej witrynie w Polemikach.

Artykuł jest odpowiedzią (czy raczej dopowiedzeniem) na tekst am Mateusza Bartla pt. „Gdzie się podziali zdolni juniorzy?”

Zapraszam do lektury i dyskusji!