Archiwum dla 2 maja 2012
maj
02

Będę pisał w punktach, żeby się nie pogubić:

1. Warcaby na 100 i 64 polach są do siebie podobne, ale nie takie same. Te mniejsze są nawet bardziej nasycone taktycznie. Taktyka w warcabach jest naprawdę piękna, czasami trzeba poświęcić prawie wszystkie kamienie, żeby wygrać. Oto filmik z symultany byłego mistrza świata w warcabach 100-polowych, Baby Sy-nazywano go warcabowym Fischerem z uwagi na to, że pochodzi z mało warcabowego kraju i Talem z uwagi na piękny kombinacyjny styl gry: polecam obejrzenie warcaby w youtube. Proszę zwrócić uwagę na kombinację przeprowadzaną od 1:20. Prawda, że ciekawa? Warcaby stupolowe są bardzo popularne w Holandii i to ten kraj ma największą ilość silnych zawodników i turniejów. Co weekend odbywa się na terenie tego małego państewka wiele turniejów, jest w czym wybierać!

2. GO jest przede wszystkim „długie” i mało pasuje do europejskiej kultury i mentalności.

3. Proponuję spróbować pograć w Rummikub. Zabawa jest naprawdę przednia. Dużo logicznego myślenia i zauważyłem, że ludzie lubią tę grę. Nawet, jeśli nie lubią szachów to raczej polubią Rummikub.

4. Co do szachów w szkołach to mam bardzo negatywne zdanie. Jest to czysty socjalizm, rozdawnictwo i działanie na szkodę społeczeństwa. Osoby odpowiedzialne za ten nieudany projekt dołożą swoje 3 grosze do powolnej śmierci polskiej edukacji. Czemu ma właściwie służyć nauka gry w szachy w szkołach? Jeśli ma być to zabawa, to powinna odbywać się w klubach a nie w szkołach finansowanych z podatków. Jeśli ma być to coś poważnego, to skąd wziąć odpowiednich instruktorów? Dzisiaj w Polsce jest ich naprawdę niewielu! Ostatecznie skończy się to tak, że szachów uczyć będą nauczyciele po krótkich kursach. Będzie to wyrzucanie kasy w błoto bo tacy ludzie nie nauczą nikogo grać. Na szczęście unia jedynie zaleciła szachy dla szkół a nie je wymusiła. Oznacza to, że i tak ich w nich nie będzie. Kolejna sprawa to ogromne koszta. Trzeba by płacić instruktorom, ale również kupować sprzęt. Dzisiaj w polskiej edukacji na nic nie ma pieniędzy. Na nic! Zamyka się szkoły i zwalnia nauczycieli przedmiotów przydatnych w życiu bardziej niż szachy np. matematyki. W moich okolicach masowo likwiduje się i łączy placówki. Bo nie ma forsy. W takiej sytuacji optowanie za wydaniem dziesiątek milionów złotych na wprowadzenie szachów do szkół to działanie przeciwko społeczeństwu. W szkołach w PL nie ma kasy nawet na naukę języków. Uczy się ich w wielkich grupach. Jest niewiele godzin. Powodem znów jest brak kasy. Jestem szachistą ale przede wszystkim CZŁOWIEKIEM i sprzeciwiam się publicznemu rozdawnictwu kasy na cele do niczego niepotrzebne. Szachami powinny zająć się kluby i związki. Te są jednak nieudolne i swoją nieudolność chcą przenieść na ramiona podatników. Bardzo to przykre. Do tego szachy jak staną się masowe to stracą swoją wartość postrzeganą i więcej im to przyniesie szkody niż pożytku. Znam setki podobnych przypadków biznesowych, to się nigdy nie udaje. Marka raz stracona najczęściej jest nie do uratowania.

5.Szachy mają poparcie parlamentu EU bo są najbardziej zakorzenione w kulturze i najpopularniejsze z gier w Europie. Federacje szachowe zorganizowane są tragicznie (bo są subsydiowane z podatków, co zawsze oznacza kolesiostwo, brak odpowiedzialności i rozdawnictwo publicznej forsy) ale i tak o niebo lepiej niż federacja warcabowa. Natomiast w moim mieście lokalny klub brydżowy uczy w szkołach brydża. Można go wybrać zamiast WFu i chętnych jest sporo-dzieciaki nie chcą nosić stroju i butów na WF a karty są lżejsze. Póki co całość nieźle działa. Myślę, że federacja brydżowa nie starała się o wprowadzenie brydża jako gry oficjalnej w szkołach, bo brydż jest raczej grą dorosłych. Wielu zawodników – łącznie ze światową czołówką-zaczyna grę na studiach, po nich, albo już po 30tce. W szachach to niespotykane.

 Marcin Zimerman

maj
02

Krzysztof Jopek na swoim blogu porusza ciekawe problemy związane m.in. z wpływem szachów na nas i na nasze życie. Myślę że słuszny jest pogląd wyrażony w słowach, iż to tylko my szachiści zachwycamy się tą grą. Zresztą to chyba dotyczy większości (o ile nie wszystkich) gier umysłowych, które wymagają od graczy i widzów pewnej znajomości zagadnienia. Bez podstaw teoretycznych trudno zachwycać się grą, o której nie ma się „zielonego” pojęcia. Dla osoby kompletnie nie zaznajomionej z zasadami szachów, jedyne co może podobać się, to piękno zestawu szachowego. Chyba nie sposób odmówić estetyki szachownicy z porozkładanymi figurkami. Czyż pod tym względem szachy nie są ładniejsze niż warcaby albo go? Ale nad kwestią estetyki i piękności figurek trudno dyskutować, bo to kwestia gustu. Być może, że komuś z czytelników bardziej podoba się np. czarno-biała mozaika, powstała podczas gry w go.

Drugi z poruszanych problemów, to fakt iż szachy pomagają w rozwoju dzieci, ucząc ich logicznego myślenia i przewidywania, a także podejmowania odpowiedzialnych decyzji. Uczą też, iż nie zawsze się wygrywa. Tak jest w rzeczywistości, choć warto zapytać się, czy tylko szachy są pod tym względem taką wyjątkową grą. Wcześniej nie zastanawiałem się nad tym, przyjmując za pewnik iż tak jest, że to właśnie szachy są takim ewenementem wśród innych gier. Ziarno niepewności, a właściwie zastanowienia, zasiał Marcin Zimerman w jednym ze swoich komentarzy na blogu Jerzego Konikowskiego. Zauważył tam, iż pozytywny wpływ na rozwój osobowości mogą mieć też i inne gry, np. warcaby. Dlaczego zatem tak bardzo preferuje się szachy? Czy szachy są bardziej zaawansowane strategicznie niż warcaby? Pewnie tak, choć nie mogę wypowiadać się na temat warcabów, bo mój kontakt z tą grą był sporadyczny. Ale problem pozostaje i myślę, że jest to dobry temat do dyskusji.

Zgodzę się z tezą, że ludzie inteligentni ciągną do szachów, choć oczywiście nie wszyscy. Z pewnością ludzie inteligentni lubią też i inne gry umysłowe, ale to którą z nich wybiorą, zależy chyba od ich wrodzonych predyspozycji czy upodobań. To chyba jest tak jak ze sztuką, że ktoś woli malarstwo, a ktoś inny rzeźbę. Ale w pewnym stopniu szachy (a pewnie i inne gry umysłowe) rozwijają naszą inteligencję, podobnie jak proces wychowania i edukacji czyni z nas rozumnych ludzi. Kwestią sporną jest to, który wariant przeważa, czy to szachy czynią nas inteligentnymi, czy osoby inteligentne ciągną do szachów. Chyba na razie nikt nie zna ostatecznej odpowiedzi na to pytanie.

Krzysztof Kledzik

maj
02

Na aktualnej liście rankingowej FIDE jest 45 zawodników liczących powyżej 2700 punktów. Pięć lat temu było ich 25 mniej. Inflancja rankingowa galopuje!

Świadczy o tym chociażby ranking Radosława Wojtaszka, który nie gra w silnych turniejach i awansuje. To co się obecnie dzieje jest zwykłą parodią! Polski arcymistrz miał na poprzedniej liście 2706 i był na 34 pozycji. Na obecnej ma już 2717 i zajmuje 27 miejsce.

Poniższe zestawienie przedstawia na jakim dystansie Radosław Wojtaszek zdobył plusy punktowe. To jest aż trudno komentować!

Niemiecka Bundesliga

GM Rabiega, Robert 2501 wygrana

GM Almasi, Zoltan 2710 remis

GM Vachier-Lagrave, Maxime 2715 remis

GM Negi, Parimarjan 2631 remis

Czeska Extraliga

GM Stocek, Jiri 2600 wygrana

IM Zvara, Petr 2388 remis

GM Michalik, Peter 2511 remis

GM Jakubiec, Artur 2528 wygrana

GM Jakubiec, Artur 2528 wygrana

GM Bindrich, Falko 2548 wygrana

IM Klima, Lukas 2370 wygrana

GM Fedorov, Aleksei 2609 wygrana

Mistrzostwa Polski

GM Jaracz, Paweł 2542 wygrana

GM Miśta, Aleksander 2587 wygrana

GM Gajewski, Grzegorz 2616 remis

GM Bartel, Mateusz 2658 przegrana

GM Świercz, Dariusz 2583 wygrana

GM Bulski, Krzysztof 2523 remis

GM Mitoń, Kamil 2623 remis

GM Macieja, Bartłomiej 2617 remis

GM Kempinski, Robert 2610 wygrana