Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’
W pewnej partii turnieju juniorów doszło do przedstawionej wyżej pozycji. Białe dostrzegły możliwość uratowania partii, a nawet wygrania, przy pomocy ” efektownej matowej kombinacji „. Nastąpiło: 1. He6+!, Kh8 2. Sf7+!, Kg8 3. S:h6++ ?, Kh8 4. Hg8+??, W:g8 5. Sf7X ?? W tym momencie grający czarnymi zareklamował nieprawidłowe posunięcie i białe natychmiast się poddały.
Prawdziwy szok czekał je jednak dopiero po partii, gdy jeden z kibiców pokazał mata nie Beniowskiego : 1. He6+!, Kh8 2. Sf7+!, Kg8 3. Sd8+!!, Kh8 4. He8+!, Gf8 5. H:f8X
Tego mata też warto znać !
Andrzej Babiarz
Miejmy nadzieję, że z Magdy wyrośnie przyszła reprezentantka kraju. Z tego co wiem, jej trenerem jest znany mistrz warszawski Anatol Łokasto.
Obecnie w holenderskiej miejscowości Hoogeveen odbywa się otwarty turniej z udziałem naszego trenera kadry męskiej Michała Krasenkowa i na witrynie PZSzach nie ma o tym nawet wzmianki.
W dniach 30 IX – 10 X 2013 odbył się w Tallinnie Kongres FIDE z udziałem Tomasza Sielickiego. Do dnia dzisiejszego nie było o tym mowy, a przecież powinno być opublikowane sprawozdanie z tej bardzo ważnej imprezy.
Szachistów w Polsce interesuje obecność w Tallinnie byłego prezesa, a nie Tomasza Delegi, który obecnie szefuje polskim szachom.
Informacja o piśmie MAT „O redakcji” nie została do dnia dzisiejszego uaktualniona. W rubryce „Przegląd numerów 2013„ jest nadal mowa o trzech numerach pismach. Tymczasem ukazało się już pięć!
Kto odpowiada za ten stan dezinformacji?
Tytułowe pytanie jest na tyle ważne, że nie od dziś zaprząta głowy zarówno szachistom jak i ich trenerom. Na niniejszym blogu wielokrotnie staraliśmy się zwrócić uwagę Czytelników na problem wypaczenia sposobu szkolenia polskich szachistów, który niestety ciągle owocuje słabymi rezultatami naszych zawodników, a mówiąc dosadnie laniem zbieranym przez nich na dowolnym z silniejszych, zagranicznych turniejów. Nasi szachiści zdobywają punkty w krajowych turniejach, ale w ogóle nie liczą się w świecie. I nie będą się liczyć, dopóki w PZSzach-u nie zapanuje moda na efektywność kształcenia i promocję dobrych wyników. Ku mojemu zaskoczeniu, od pewnego czasu oficjalne czynniki skupione wokół PZSzach-u starają się udowodnić, że receptą na sukces i lekiem na wspomniane bolączki są końcówki szachowe, po czym zręcznie podsuwają książki Dworeckiego i Szereszewskiego. Oficjalne pismo związkowe MAT również zaczęło przekonywać, że drogą rozwoju szachistów powinny być elementy gry końcowej.
W błędnie ponumerowanym, piątym numerze MAT-a z 2013 roku, jako odpowiedź na pytanie o to co ma zrobić szachista aby grać lepiej, trener Michał Krasenkow ponownie rekomenduje podręcznik końcówek Dworeckiego, jako klucz do najlepszych efektów treningowych. Cóż za jednostronność osądu. Takie rekomendacje trenera stoją w jawnej sprzeczności z ogólnoświatowymi trendami w szkoleniu szachowym. Domyślam się, że nasz trener aspiruje do miana awangardy ruchu szkoleniowego, ale chyba wybrał zły sposób realizacji tego zamiaru, bo czy naprawdę tak silnie monotematyczny trening szachowy, nastawiony na końcówki, ma zapewnić polskim szachom złote Eldorado? A co z pozostałymi fazami gry? Przecież partia szachowa, a w ogólności mecze i turnieje szachowe nie są konkursami rozwiązywania końcówek na czas. Skoro trenerowi Krasenkowowi zależy na efektywnym rozwoju szachowym entuzjastów tej gry, w szczególności osób początkujących i juniorów, to dlaczego nie zaproponuje im zrównoważonego treningu obejmującego wszystkie fazy gry? Dlaczego w oficjalnym piśmie związkowym nie promuje całościowej nauki szachów, lecz propaguje system szkolenia dawno zarzucony przez inne kraje? Czy zamiast nawoływania do treningu końcówek rzekomo mającego zapewnić szachowy sukces, nie powinien przypadkiem użyć nieco innych apeli, w stylu:
Połóżcie nacisk na zrównoważony trening szachowy. Poznawajcie i uczcie się partii szachowych jako całości. Nie zaniedbujcie żadnej z faz gry, gdyż przeciwnik od razu wykorzysta Wasze luki w treningu. Pamiętajcie o właściwym przygotowaniu debiutowym, jako metodzie pozwalającej wypracować sobie przewagę nad przeciwnikiem już na starcie partii. Nie musicie od razu prowadzić zaawansowanych studiów debiutowych w stylu Kramnika czy Ananda przygotowującego się do meczu o mistrzostwo świata. Jednak pracujcie nad debiutami na poziomie dostosowanym do waszej wiedzy szachowej. Wraz z jej poszerzaniem, również rozszerzcie zakres prac nad otwarciami szachowymi. Nie uczcie się wariantów na pamięć, lecz starajcie się zrozumieć idee danych otwarć, tak aby na pewnym etapie rozwoju szachowego zacząć dobierać stosowne dla Was typy debiutów. Poproście Waszych trenerów aby zadbali o właściwy dobór repertuaru otwarć szachowych, dostosowanych do Waszego stylu gry. Grajcie aktywne szachy. Pasywnymi debiutami nie wygracie partii szachowej.
Warto zaglądnąć na stronę ChessBase do działu będącego szachowym sklepem internetowych. Znalazłem tam dwie ciekawostki: Michał Krasenkow jest wzmiankowy jako jeden z ekspertów debiutowych: link przy czym aktualna oferta ChessBase dotycząca materiałów naszego trenera obejmuje wyłącznie jego opracowania debiutowe. Faktycznie ciekawostki… Dlaczego zatem Michał Krasenkow uznany przez wydawnictwo ChessBase za eksperta debiutowego, wydającego tam opracowania dotyczące otwarć szachowych, tu w Polsce bardzo niechętnie odnosi się do tego zagadnienia? Przecież niedawno przyznał nawet, że jako trener polskiej kadry narodowej właściwie nie zajmuje się repertuarem debiutowym naszych reprezentantów. A kwestię nauki fazy początkowej partii szachowych zręcznie eliminuje z rad udzielanych juniorom i nowicjuszom szachowym.
Skoro już zaczęliśmy przeglądać stronę Chessbase, to warto odwiedzić dział sklepu internetowego, aby przypatrzeć się ilości dostępnych tam materiałów treningowych poświęconych debiutom, grze środkowej i końcówkom. Jakoś dziwnym trafem najwięcej jest materiałów treningowych obejmującym otwarcia szachowe. Czy jest to dla nas jakiś znak i jednoznaczna wskazówka, czy może raczej prowokacja czołówki światowej listy rankingowej, ich trenerów oraz autorów materiałów szkoleniowych, pragnących zdyskredytować polską myśl treningową opartą na końcówkach Dworeckiego?
Wydawnictwo ChessBase i prezentowana przez niego koncepcja doboru literatury szachowej nie jest aksjomatem. Każdy z trenerów może zebrać odpowiedni zbiór materiałów, którymi posłuży się w swojej pracy szkoleniowej. Ale po ilości dostępnych tam opracowań szachowych wyraźnie widać, że trening końcówek nie jest obecnie sprawą priorytetową dla klasowych zawodników. Oczywiście każdy ma zapewnioną wolność wyboru i dlatego może otoczyć się książkami Dworeckiego i wpatrując się w jego fotografię na okładce zakwilić dyszkantem słowa piosenki Krystyny Prońko:
Jesteś lekiem na całe zło
i nadzieją na przyszły rok.
Jesteś gwiazdą w ciemności,
mistrzem świata w radości,
oto cały Ty.
Jesteś lekiem na całe zło,
i nadzieja na przyszły rok.
Jesteś alfą omegą, hymnem, kolędą…
Tylko że cała światowa czołówka szachowa już dawno pokazała, że dogmatyczne podejście do końcówek nie jest lekiem na całe zło, a Dworecki nie jest ani gwiazdą w ciemności ani mistrzem świata w radości. A nadzieję na przyszły rok, to mamy co roku na „Sylwestra”, podobnie jak PZSzach, trenerzy i kadrowicze, gdy otwierają butelki z szampanem. Ale mieszanką szampanów i nadziei nie wygrywa się partii szachowej. Do tego potrzeba czegoś więcej, np. prawidłowo przygotowanego systemu treningowego dla kadrowiczów, juniorów i osób rozpoczynających przygodę z szachami.
Krzysztof Kledzik
Znany działacz szachowy i organizator turniejów Jerzy Skonieczny z Malborka przedstawił na swoim blogu problem szachów juniorskich w Polsce.
Swój tekst kończy przestrogą: Bawcie się tak dalej chłopcy z Zarządu PZSzach – a wkrótce i składek na Wasze etaty i apanaże nie będzie, i dotacji nie będzie i sponsorów nie będzie.
Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).
Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
Władimir Kramnik – mistrz świata w latach 2000-2007: Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.
Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.
Czołowy trener MASZ: Ja osobiście, w pracy i w konsultacjach z juniorami, zwracam większą uwagę na idee, myśli, najważniejsze ścieżki, nastawienie do partii, nie zalewając ich wariantami.
Jerzy Konikowski – trener I klasy i publicysta: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!
////////////////////////////////////////
Wielokrotnie pisałem o przypadkach marnowania naszych talentów, którym trenerzy nie potrafili opracować prawidłowego programu samoszkolenia oraz optymalnego repertuaru debiutowego – pasującego do ich stylu gry.
Były jednak przypadki, że niektórzy zawodnicy na własne życzenie spartaczyli swoje szachowe zdolności. Jednym z nich był Bartłomiej Macieja. Po zdobyciu złotego medalu na mistrzostwach Europy w 2002 roku młody arcymistrz – zamiast zająć się intensywnym treningiem i startami w silnych turniejach – brał udział przez wiele miesięcy w wielogodzinnych dysputach na forach internetowych i próbował przekonać Internautów, że Jerzy Konikowski to największy wróg polskich szachów. Jego slogan propagandowy brzmiał „Szkolenie poprzez Internet to bzdura”.
To spowodowało twórczy zastój i obecnie arcymistrz nie liczy się w szachach światowych. Jego ranking wynosi 2596 i został usunięty nawet z kadry Polskiego Związku Szachowego. Od pewnego czasu przebywa za oceanem, gdzie trenuje Meksykańczyków.
Kolejnym zmarnowanym talentem jest Mateusz Bartel. Po wygraniu Aurofłotu arcymistrz – zamiast intensywnie trenować – został rzecznikiem ówczesnego prezesa Tomasza Sielickiego i zajął się krytyką mojej skromnej osoby. Przypominam ewentualnym zainteresowanym ten temat na blogu w kategorii Szachy w Polsce: Polemika z Mateuszem Bartlem. W rezultacie arcymistrz nie przygotował się dostatecznie do superturnieju w Dortmundzie, w którym poniósł klęskę. Obecny ranking Bartla wynosi 2638.
Te dwa przypadki podaję jako nauczkę dla młodych i ambitnych zawodników. Nie dajcie się wciągać w jakieś „potyczki” nie związane z działalnością zawodniczą. Trenujcie intensywnie i swoją siłę starajcie się pokazać w turniejach!
A swoją drogą to ja dalej wierzę w Mateusza Bartla. Ma talent, który trzeba dalej rozwijać w systematycznym szkoleniu! W drugiej rundzie ligi niemieckiej rozegrał świetną partię z Niemcem Bezoldem, którą Państwu przedstawiam:
W ramach przygotowań do Drużynowych Mistrzostw Europy, w dniach 9-14 października 2013 roku w Charkowie, odbył się mecz towarzyski pomiędzy kobiecymi reprezentacjami Polski i Ukrainy.
Barwy polskie reprezentowały:
Monika Soćko,
Karina Szczepkowska-Horowska,
Jolanta Zawadzka,
Joanna Majdan-Gajewska,
Klaudia Kulon
W drużynie ukraińskiej wystąpiły:
Mariya Muzychuk,
Katerine Lagno,
Natalia Zhukova,
Inna Gaponenko,
Evgeniya Doluhanova
Spotkanie zakończyło się ostatecznie zwycięstwem Ukrainy 13.5-11.5. Nasze zawodniczki mogą być zadowolone z tego rezultatu i jest to dobra prognoza przed DME.
Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).
Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
Władimir Kramnik – mistrz świata w latach 2000-2007: Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.
Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.
Czołowy trener MASZ: Ja osobiście, w pracy i w konsultacjach z juniorami, zwracam większą uwagę na idee, myśli, najważniejsze ścieżki, nastawienie do partii, nie zalewając ich wariantami.
Jerzy Konikowski – trener I klasy i publicysta: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!
////////////////////////////////////////
Dwa lata temu doszło pomiędzy mną i ówczesnym prezesem Polskiego Związku Szachowego Tomaszem Sielickim do polemiki odnoście repertuaru debiutowego Dariusza Świercza na turnieju w Wijk aan Zee 2011. Moja ocena dotyczyła błędnego repertuaru debiutowego Darka, który moim zdaniem gra fałszywe otwarcia.
Według mnie Darek powinien grać 1.e4, ponieważ gra świetnie dynamiczne pozycje i taka gra odpowiada jego stylowi gry. Odradzam granie pozycyjnych gier, gdyż tutaj nasz młody arcymistrz nie czuje się najlepiej. Jestem doświadczonym trenerem i potrafię obiektywnie ocenić możliwości Dariusza. Tymczasem nasz talent dalej próbuje „oburęczność”, co mu na dobre nie wychodzi. Kto mu to poradził?
W 1 rundzie dzisiejszej ligi niemieckiej Dariusz miał silnego przeciwnika, ale wybór debiutu był nieodpowiedni. Nasz arcymistrz nie uzyskał w początkowej fazie parti żadnej przewagi i został dość łatwo ograny przez silnego Niemca. Ta partia jest dobitnym przykładem na to, w jaki sposób niszczy się u nas talenty. Prawidłowe otwarcie jest istotne, gdyż daje duże szanse – nawet młodemu zawodnikowi – nawiązanie walki z silniejszym przeciwnikiem.
Ta partia ilustruje to, na co już od lat zwracam uwagę. Moja rada: Grajcie aktywne szachy! Pasywną grą trudno będzie rozwinąć wasz talent. W tej partii Darek – po słabo rozegranym debiucie – przeszedł do gorszej końcówki, której nie udało mu się uratować.
Kto odpowiada za rozwój szachowy arcymistrza Dariusza Świercza? Ja wystawiam jego trenerowi ocenę: „2”!
Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).
Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.
Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.
Władimir Kramnik – mistrz świata w latach 2000-2007: Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.
Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.
Czołowy trener MASZ: Ja osobiście, w pracy i w konsultacjach z juniorami, zwracam większą uwagę na idee, myśli, najważniejsze ścieżki, nastawienie do partii, nie zalewając ich wariantami.
Jerzy Konikowski – trener I klasy i publicysta: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!
////////////////////////////////////////
W niedawno zakończonych w Budvie (Czarnogóra) Mistrzostwach Europy Juniorów do lat 18 zdobyliśmy 2 medale w konkurencji dziewcząt.
Grupa do 8 lat: Laura Czernikowska – złoto!
Grupa do 16 lat: Mariola Woźniak – srebro!
Ciekawe jak potoczą się dalsze losy tych dwóch zawodniczek. Czy obie osiągną poziom predysponujący je do reprezentowania barw naszego kraju w ważnych imprezach szachowych? Czy podzielą los wielu naszych utalentowanych juniorek i juniorów, którzy po osiągnięciu wieku 20 lat znikają z pola widzenia? Przyszłość to pokaże.
Na przestrzeni ostatnich lat zmarnowano w Polsce wiele talentów. Odpowiedzialni są za to trenerzy, którzy nie potrafili przygotować naszej młodzieży odpowiedniego programu samoszkolenia oraz optymalnego repertuaru debiutowego.
Na ten ten problem zwracałem wielokrotnie uwagę w licznych artykułach szkoleniowych w polskiej prasie fachowej, na mojej stronie i blogu. Moim zdaniem w ten sposób zmarnowano wielki talent Iwety Radziewicz (obecnie Rajlich). Była to zawodniczka z wielkimi potencjalnymi możliwościami osiągnięcia światowych szczytów w konkurencji kobiet.
Już w tekście „Gorzka Prawda” (Szachy-Chess 76/76 2002) m.in. pisałem: Poznałem go już wcześniej na mistrzostwach świata w Halle (1992: chodzi o Marka Matlaka – wieloletniego trenera kadry kobiet Polskiego Związku Szachowego). Tam też zwróciłem mu uwagę na to, że Iweta Radziewicz ma niewłaściwie dopasowany repertuar debiutowy do jej stylu gry. Matlak przyznał, że nie jestem pierwszym, który to stwierdził. Od tego spotkania minęło już parę lat i Radziewicz gra dalej te swoje „debiuciki”…
W Magazynie Szachista (sierpień 2004) pisałem:
Bez sukcesów wróciła do kraju reprezentacja kobiet w MŚ w Eliście. Monika Soćko i Joanna Dworakowska zostały wyeliminowane już w I rundzie. Iweta Radziewicz wprawdzie przeszła do II rundy, ale tam nie była w stanie sprostać 17-letniej Gruzince Dżagnidze.
Zastanawia słabe przygotowanie debiutowe, za co był odpowiedzialny etatowy trener mm. Marek Matlak. Przeszło 10 lat temu dzieliłem się z nim uwagami repertuaru Iwety Radziewicz i sugerowałem, że stosuje otwarcia nie pasujące do jej styly gry. Nic nie zrobiono w tym kierunku i ta utalentowana zawodniczka nie progresuje w oczekiwanym tempie. Najwyższy czas, aby jej dalszą edukacją szachową zajął się inny pedagog!
Następnie podałem skomentowaną partię Dżagnidze-Radziewicz. Nasza zawodniczka doznała strasznej klęski, która świadczyła o niewłaściwym doborze otwarcia. Od tego czego minęło 9 lat. Nana Dżagnidze zalicza się do ścisłej czołówki światowej, natomiast nasza Iweta jest tylko w czołówce krajowej i gra coraz słabiej. Kto jest temu winien?







