Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

gru
19

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

////////////////////////

Seria ta cieszy się dużym zainteresowaniem. Internauci wolą się jednak wypowiadać w prywatnych emailach. Jest to dla mnie zastanawiające, ale muszę uszanować wolę korespondentów.

Marcin Zimerman nie ma żadnych problemów z ujawnieniem swego nazwiska. Wczoraj w komentarzu m.in. napisał: „Ta cała „akademia” to jakiś śmiech na sali, podczas kilkunastu dni niewiele się można nauczyć, prawdziwa praca to ta w domu z trenerem klubowym. Tyle że w boksie to sie zmienia, stawia sie na nowe metody szkolenia, młodych trenerów wysyła się na zagraniczne staże, organizuje się kursy dokształcające dla trenerów pracujących w regionach. Polityka PZB się znacząco zmieniła po ostatnich wyborach.

PZSZACH nie ma natomiast żadnego pomysłu na rozwinięcie systemu kształcenia trenerów. Można zrobić kurs instruktorski i to tyle, dalej trzeba sobie radzić samemu. Nie organizuje się sympozjów szkoleniowych, nie wydaje się materiałów szkoleniowych, nie dopuszcza się młodych do współpracy z kadrą czy akademią. To wszystko jest skostniałe i archaiczne i nie wpływa dobrze na rozwój naszej dyscypliny. W Polsce na dzień dzisiejszy nie ma zbyt wielu młodych trenerów, odstraszyły ich brak możliwości rozwoju, kiepska organizacja związku (malejąca ilość turniejów, umierające regiony) i w końcu brak możliwości zarobienia pieniędzy bo z trenerki żyje w Polsce kilka osób i są to osoby te same od kilkunastu/kilkudziesięciu lat”.

////////////////////////

Mam nadzieję, że do dyskusji w tym temacie włączy się więcej osób. Sam w 1999 roku zobaczyłem prawdziwe oblicze Młodzieżowej Akademii Szachowej i opisałem to już dawno w różnych artykułach, m.in. w Szachy/Chess: Gorzka Prawda 75/76-2002.

Dla przypomnienia kilka punktów:

1. Pierwsza sesja z moim udziałem odbyła się w Zakopanem w dniach 2-10.10.1999. W zaproszeniu nie było tematycznego programu. Zadzwoniłem do Zbigniewa Czajki w tej sprawie i okazało się, że odpowiedzialny za to Marek Matlak nic takiego nie przygotował. Plan będzie podany na miejscu – poinformował mnie szef wyszkolenia PZSzach.

Okazało się, że na miejscu nie ma żadnego planu działania i jakiejkolwiek ogólnej koncepcji tematycznej. Kwestię treningów uzgadnialiśmy wieczorem po zajęciach i potem taki na gorąco opracowany program dnia wywieszano na tablicy ogłoszeń do ogólnej wiadomości.
Szybko zorientowałem się, że nie wszystkim uczestnikom odpowiadała tematyka zajęć. Część nawet twierdziła, że wiele zagadnień często powtarza się, ponieważ niektórzy trenerzy specjalizują się w pewnych tematach, a są zapraszani na prawie wszystkie sesje.

2. Wielkim zaskoczeniem w Zakopanem były dla mnie tzw. konsultacje. Gdy byłem trenerem kadry, robiliśmy to ze Zbigniewem Czajką w ten sposób, że prosiliśmy każdego juniora lub juniorkę na rozmowę indywidualną. Każda osoba musiała przedstawić swój program pracy samoszkoleniowej i podzielić się z nami swoimi problemami. Naszym zadaniem było każdemu coś poradzić i pomóc w rozwiązaniu tych trudności. Każde spotkanie było protokołowane przez kierownika wyszkolenia. Na zakończenie wszyscy otrzymywali na papierze zadania do wykonania. Na następnych konsultacjach sprawdzaliśmy wykonanie tych zaleceń i młodzież dzieliła się z nami swoimi nowymi dylematami. Była to więc zorganizowana akcja o logicznych założeniach.

To, co zobaczyłem po raz pierwszy w Zakopanem, wprowadziło mnie w zupełne zdumienie. Na pierwsze konsultacje przyszło do mnie trzech młodzieńców z grupy starszej, którzy akurat ze sobą konkurowali. Z początku myślałem, że to żart. Ale nie, tak ich przydzielił kierownik sesji Ryszard Bernard. Co można było więc robić? Popatrzyliśmy wspólnie trochę partii, porozmawialiśmy i koniec zabawy. Potem przyszły dziewczęta, też konkurentki. Ale tutaj była atmosfera bardziej swobodna. Młode panie nie miały większych tajemnic przed sobą. Mogliśmy więc porozmawiać trochę o granych debiutach itd.

3.  Inną niespodzianką dla mnie były tzw. prace domowe. Każdy uczestnik Akademii otrzymywał pewne zadania do wykonania. W Zakopanem zauważyłem, że spora część młodzieży nie robi tego w domu, tylko na miejscu. Rzecz jasna, że jakość takich prac nie była na dobrym poziomie. Oczywiście część młodzieży traktowała tę akcję poważnie i dostarczała dobre opracowania.

Dlatego zaproponowałem dwa wyjścia: albo zrezygnować z tego, albo wprowadzić dyscyplinę egzekwowania tych prac pod karą nie zapraszania takich osób na sesje. Młodzież trzeba uczyć szacunku do trenerów. W innych dyscyplinach sportu jest tak, że niewykonanie polecenia trenera pociąga za sobą różne sankcje. I tak musi być w szachach.

////////////////////////

Ta improwizacja na Akademii – pod kierownictwem Marka Matlaka – była akceptowana przez wiceprezesa Polskiego Związku Szachowego i najstarszego trenera Włodzimierza Schmidta.

W programie Akademii nie było indywidualnego przygotowania zawodniczek i zawodników pod kątem debiutów.

Dla nowych Internautów polecam lekturę artykułów na mojej stronie

Szczegóły: Link

oraz na tym blogu w kategorii Szachy w Polsce/Szkolenie.

cdn

 

gru
18

Na ostatnim zgromadzeniu delegatów Polskiego Związku Szachowego w dniu 28 października 2012 rozdano wszystkim uczestnikom „Załącznik do bilansu PZSzach za rok 2011”.

Można się z nim zapoznać na mojej stronie:

Link 1

Link 2

/////////////////////

Niedawno otrzymałem pytanie do punktu

Ad.2) Koszty administracyjne:

wynajem mieszkania rotacyjnego     13 2000, 00

 /////////////////////

Nie mam rozeznania w tej kwestii. Może ktoś z Internautów to bliżej wyjaśnić?

gru
18

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

////////////////////////

Na mojej pierwszej sesji Młodzieżowej Akademii w Zakopanem w 1999 roku bardzo szybko zauważyłem poważny problem: debiuty. Młodzież średniej grupy nie znała nawet nazw podstawowych otwarć szachowych. Pisałem już o tym na blogu: Link

Opowiedziałem o tym Włodzimierzowi Schmidtowi, który przyznał mi rację. Kwestię tę  poruszyłem też w rozmowach z trenerami. Jeden z nich oznajmił mi, że na prywatnych zajęciach o debiutach pokazuje ogólne plany gry. Zapytałem się więc: „Uważasz to za wystarczające? Przecież są ostre i skomplikowane warianty, gdzie trzeba znać konkretne ruchy. Zawodnicy mają też swoje osobiste style gry. Trzeba każdemu opracować indywidalne repertuary debiutowe”. Odpowiedział mi z rozbrajającym uśmiechem: „Jurek, mam w tej chwili pięciu podopiecznych. Jak mam to zrobić czasowo? Prowadzę przede wszystkim zajęcia ze strategii szachów i końcówek”. W rozmowie z jedną czołową juniorką kraju dowiedzialem się, że jej trener udzielił wskazówki: „Studiuj grę środkową i końcówki. A w debiucie dasz sobie jakoś radę”.

Tak więc pracy z otwarciami prawie nie było. Młodzież musiała sama rozwiązać ten problem. Łatwiej jest prowadzić oczywiście ogólne zajęcia. Można mieć opracowane materiały i przez wiele lat korzystać z nich na zajęciach, bez potrzeby dokonywania jakiś zmian. Z debiutami natomiast takiej łatwizny nie ma. Tutaj trzeba przy opracowywaniu materiału przejrzeć setki partii i wybrać te najbardziej wartościowe. Każdy turniej wnosi coś nowego i te materiały trzeba permanentnie uzupełniać o nowinki. A więc jest to kolosalna praca!

Jeden z trenerów pokazał mi swoje zeszyty, które wiele lat wcześniej opracował dla młodzieży. Doskonały materiał, ale na poziomie do mniej więcej II kategorii. Tymczasem na akademii były inne potrzeby, właśnie pomoc w opracowaniu indywidualnego repertuaru debiutowego. A tego  nie było!

W tekście „Gorzka Prawda” (Szachy-Chess: 75/76-2002), pisałem: „Były czołowy junior kraju Jan Piński tak mi kiedyś napisał: Od żadnego polskiego trenera na Akademii niczego się nie nauczyłem”…

„Oto ocena Akademii jednego z najzdolniejszych juniorów naszego kraju 15-letniego Radosława Wojtaszka: Moja współpraca z Szyszkinem układa się bardzo dobrze. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych (najlepszych?) trenerów, przebywających w Polsce. Ma bardzo duże pojęcie o debiutach, a to moim zdaniem jest najważniejsze. Niestety, na razie polscy trenerzy np. Akademii nie mają wystarczającego pojęcia o tej fazie gry. Widzialem to najlepiej na mistrzostwach świata, kiedy przygotowywałem się z Jackiem Bielczykiem”…

cdn

 

gru
17
Mikołaj Szychulec został niedawno przedszkolakiem. Dzięki… szachom. Chełmskie przedszkole zyskało reprezentanta na zbliżające się turnieje, on zaś miejsce w grupie „Skrzatów”.

Od roku malec uczy się pod życzliwym okiem ojca ustawiać na szachownicy figury, poznaje zasady gry, strategię rozgrywania kolejnej partii. Pana Krzysztofa w  nauce tej wspaniałej gry wspiera  uznany szachista, trener i sędzia I klasy Edward Chowra.

Po raz pierwszy wystartował w turnieju w pobliskich Leśniowicach. Zawodnik klęczący na krześle – siedząc nie widziałby co się dzieje na szachownicy – stał się ulubieńcem kibiców, a zarazem sensacją zawodów. Podobnie było podczas IX Otwartego Turnieju Szachowego Krasnobrodzka Wieża i  Turnieju „O trzeźwy umysł” w Strachosławiu.

Dziś Mikołaj w krajowym rankingu ma 4 punkty, wśród przedszkolaków  – 6 miejsce, a przed nim niedługo zawody w Międzyrzecu Podlaskim.

W turnieju tym wystartuje również jego siostra, uczennica drugiej klasy, Martyna. Martyna całkiem udanie poczyna sobie na szachownicy, ale z powodzeniem wystartowała w Ogólnopolskim Turnieju  Karate w Zamościu i ostatnio  odniosła sceniczny sukces śpiewając piosenkę zespołu „Brathanki”, „Czerwone korale”.

– Nie trzymamy z żoną nad nimi parasola, ani nie rozciągamy siatki ochronnej – mówi ojciec młodych szachistów. Wpajamy im, że poprawna gra jest ważniejsza niż miejsce w turnieju. Czasami Martynka wypomina nam, że za późno zajęła się szachami. Faktem jest, że Mikołaj zanim nauczył się jeździć na rowerze umiał już ustawiać figury na szachownicy i wiedział jak się nimi poruszać.

I pan Krzysztof pomny swych doświadczeń odwiedza kolejne przedszkola w mieście nad Uherką i  zachęca dzieciaki do zabawy szachami, tym samym popularyzując tę cudowną, strategiczną grę.

– Pochylenie się nad szachownicą to nie tylko odejście dziecka od komputerowej strzelaniny, ale wspaniała gimnastyka umysłu – dodaje – Prezes Lubelskiego Związku Szachowego Krzysztof Góra za każdym razem, gdy rozmawiamy powtarza za amerykańskim szachowym geniuszem, nieoficjalnym mistrzem świata z XIX w. Morphym: „Nauczcie dzieci grać w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni”.

Należy w tym miejscu wspomnieć o wspaniałej postawie wójta gminy Leśniowice Wiesława Radzięciaka, który dwoi się i troi aby imprezy, które organizuje na swoim terenie były udane. Nie tylko walczy na szachownicy, ale też sędziuje i funduje dyplomy i nagrody.

Trzeba przyznać, że nauczanie tajników debiutów, końcówek, roszad, jak i późniejsze  zawody w małych miejscowościach odbywają się za sprawą zaangażowania działaczy – szaleńców, którzy z miłości do szachów stają na głowie, aby rozrastała się szachowa wspólnota: przeprowadzają zawody, pozyskują sponsorów.

Nie uskarżają się, że nie wie o nich ani Ministerstwo Sportu i Turystyki, ani też Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Źródło

/////////////////////

Edwarda Chowrę poznałem na mistrzostwach Polski Juniorów w Goleszowie w 1965 roku. Potem spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na różnych imprezach i w pewnym momencie Edward zniknął z mojego pola widzenia. Myślałem, że wycofał się z szachów. A jednak działa…!

gru
17

W moich zbiorach szachowych jest proporczyk, który przypomina mi o dawnych czasach, kiedy to Polski Związek Szachowy godnie czcił naszego największego szachistę. Obecny prezes Tomasz Sielicki ma inne priorytety, niż organizację międzynarodowego turnieju na miarę sławy Akiby Rubinsteina!

Uzupełniająca lektura:

Link 1

Link 2

 

gru
15

Komentarz przemo19 14 grudnia 2012 o godz. 22:34: Panie Jerzy, kogo widziałby Pan na stanowisku prezesa Pzszach? zmobilizował mnie do napisania poniższego tekstu.

 

//////////////////////////////////////

 

Moim zdaniem prezesem Polskiego Związku Szachowego powinna być osoba kochająca szachy i wszystkich szachistów w kraju, a nie tylko kilku i dbająca o interesy tych nielicznych.

1. Powinien prowadzić taką politykę, aby w Polsce funkcjonowało jak najwięcej klubów szachowych. Bez klubów nie będzie szachistów i nie będzie odpowiedniego rozwoju naszej dyscypliny. Nie można więc nakładać na kluby jakieś haracze i doprowadzać do upadku biedne stowarzyszenia. Prezes powinien pomóc w ich dalszym egzystowaniu poprzez anulowanie długów. Likwidacja klubów to wielki błąd!

2. Prezes powinien spowodawać opracowanie optymalnego systemu szkolenia młodzieży w Polsce. W tym celu powinien wysłuchać wszystkie strony, a nie tylko te, co od lat propagują pewien styl, który nie wychował do tej pory zawodników światowej klasy.

3. Nie może być tak, że doświadczony trener w 1999 roku zwraca uwagę na pewną ważną kwestię szkoleniową, którą się lekceważy przez lata. 27 października 2012 roku wiceprezez PZSzach i długoletni trener Akademii Młodzieżowej  przyznaje, że taki problem jednak istnieje.

4. Nie może być tak, że doświadczony trener w 1999 roku proponuje szkolenie wirtualne w ramach działalności Akademii Młodzieżowej, sam wprowadza je eksperymentalnie w życie i poświęca na to wiele własnego czasu, a spotyka się z oporem kolegów-trenerów. System ten wprowadza się w życie dopiero w 2012 roku i w jego działalności  bierze udział szkoleniowiec, który wcześniej był jego przeciwnikiem. Natomiast nie wspomina się o trenerze-prekursorze, który przez lata był obrażany za propagowanie takiej formy szkolenia. Prezes nie może popierać manipulowania faktami. Powinien wspierać ambitnych trenerów, którzy traktują z pełnym poświęceniem swoją pracę.

5. Nie może być tak, że prezes PZSzach wspiera moralnie ataki na doświadczonego trenera i to na oficjalnej stronie Polskiego Związku Szachowego, za to, że zaproponował pewne zmiany w systemie szkolenia młodzieży w Polsce. Popiera trenerów-oportunistów, którzy sami nic nie wnoszą nowego, nie publikują materiałów szkoleniowych, szkolą młodzież według starych wzorców  itd.

6. Nie może być tak, że zawodnik przez wiele lat korzysta z pomocy trenera i w pewnym momencie zrywa – pod wływem pewnych nacisków – kontakt z nim i nawet nie stać go na jedno słowo: „Dziękuję”! Prezes nie powinien wspierać moralnie takie postępowanie zawodnika, który nawet już nie przyznaje się do takiej współpracy. A kiedy trener – w celu udowodnienia takiej działalności – zamieszcza na swojej witrynie dowody, to prezes nie wyciąga z tego odpowiednich wniosków i dalej akceptuje kłamstwo zawodnika. W tym miejscu proponuję, aby w ramach szkolenia na Akademii Młodzieżowej wprowadzić dodatkowe zajęcia z moralności i dobrego wychowania szachistów w Polsce.

7. Prezes powinien dbać o to, aby czołowi zawodnicy kadry zajmowali się przede wszystkim treningiem i startem w odpowiedniej klasie turniejach. Mogą oczywiście dzielić się swoimi uwagami dotyczącymi szkolenia, ale muszą to czynić w sposób kulturalny. Prezes nie może akceptować bezpodstawnych ataków tych zawodników na trenerów. A takie przypadki były w Polsce. Właśnie ci najbardziej aktywni „wojownicy” zajmują obecnie dalekie miejsca w rankingu światowym, ponieważ swój czas na treningi zastąpili bzdurnymi „dyskusjami” na forach i blogach.

8. Prezes powinien dbać o jawną politykę finansową związku. Tak, aby nie było jakiś domysłów i podejrzeń.

9. Prezes powinien dbać o uczciwe propagowanie sportu szachowego w mediach. Propaganda sukcesu ma „krótkie nogi” i może tylko zniechęcić ewentualnych sponsorów do wspierania finansowego naszej dyscypliny. Chyba nikt nie lubi niedomówień i „jednokierunkowych” informacji.

10. Prezes musi otoczyć się doradcami-fachowcami, którzy mają też swoje zdanie na różne kwestie szachów, a nie tylko ich działalność polega na kiwaniu głowami w jednym geście „Tak”! Prezes powinien  liczyć się z głosami tzw „Opozycji”, czyli ludźmi mającymi inne spojrzenie na różne problemy. Tylko w ten sposób można myśleć o zbudowaniu silnych szachów w Polsce

Szachom polskim nie potrzeba prezesa-dyktatora, który wie wszystko najlepiej i nie akceptuje innych opinii!

//////////////////////////////////////

W uzupełnieniu dodatkowa lektura:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Link 5

gru
13

Zdjęcia Tomasza Skrzypczaka (Galeria)

W dniu 12 grudnia w Hotelu Galaxy w Krakowie odbyła się symultana na 23 szachownicach z arcymistrzynią Agnieszką Brustman, zorganizowaną w ramach obchodów roku Akiby Rubinsteina. Nasz najwywybitniejszy szachista przyszedł na świat w Stawiskach w 1882 roku.

Szczegóły

Tą imprezą szachiści w Polsce zakończyli obchody 130 rocznicy urodzin wielkiego Polaka. Niestety Polski Związek Szachowy na czele z prezesem Tomaszem Sielickim zawiódł na całej linii. Nie zorganizowano mianowicie turnieju międzynarodowego godnego pamięci Akiby Rubinsteina. Wstyd!

Dla przypomnienia

Link 1
Link 2
Link 3
Link 4
Link 5 
Link 6
Link 7
Link 8
Link 9
Link 10
Link 11
Link 12
Link 13

gru
13

W dniach 3-13 grudnia odbył się w Kalkucie turniej otwarty z udziałem naszego superarcymistrza Radosława Wojtaszka.

Nasz arcymistrz – mimo najwyższego rankingu – zajął dopiero 4 miejsce.

Czołówka turnieju

M-ce

 

  Nazwisko, imię

 

Kraj 

   Ranking  

      Punkty

1

GM- Dzhumaev Marat UZB

2530

8.0

2

GM- Sethuraman S.P. IND

2520

8.0

3

IM – Vidit Santosh Gujrathi IND

2527

7.5

4

GM- Wojtaszek Radoslaw POL

2734

7.5

5

GM- Sengupta Deep IND

2540

7.5

6

GM- Korobov Anton UKR

2702

7.5

7

IM – Swapnil S. Dhopade IND

2438

7.5

8

GM- Ni Hua CHN

2660

7.5

9

GM- Ganguly Surya Shekhar IND

2630

7.5

10

GM- Tiviakov Sergei NED

2663

7.5

Strona turnieju

Wyniki

gru
13

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

////////////////////////

Ostatnio otrzymałem kilka pytań dotyczących tej nowej serii. Jaki jest sens powtarzania tematów, które już były omówione na tym blogu i mojej stronie?

Wyjaśniam: w ostatnich czasach liczba osób odwiedzających mój blog się podwoiła. W prywatnych emailach zadano mi sporo pytań, które wiązały się ze szkoleniem w Polsce, literaturą szachową itd. Dlatego jest potrzeba przypomnienia pewnych kwestii, aby nowi Internauci szybko zaznajomili się z problematyką polskich szachów.

Jednakże głównym powodem „odświeżenia” pewnych kwestii jest stwierdzenie Włodzimierza Schmidta w dniu 27 października 2012 roku o słabym przygotowaniu debiutowym naszych kadr kobiecych i męskich. O tych słabościach w wyszkoleniu polskich szachistek i szachistów zwróciłem uwagę arcymistrzowi już na mojej pierwszej sesji w Zakopanem w 1999 roku. Włodzimierz Schmidt zlekceważyl jednak wówczas te moje bardzo istotne uwagi i teraz po wielu latach stwierdził pewien dylemat, który był już znany od wielu lat. W tym minionym okresie młodzież była więc niedostatecznie szkolona i to mogło mieć duże znaczenie w prawidłowym rozwoju naszych talentów.

O problemach „debiutowych” mówiłem na trzech sesjach Akademii Młodzieżowej w latach 1999-2001 i zwracałem na to uwagę w moich artykułach. Także w tekście „Gorzka Prawda” (Szachy-Chess: 75/76-2002), którego fragmenty przytaczam teraz na blogu:

A co z teorią Capablanki, że należy rozpoczynać naukę gry w szachy od końcówek?  

Taką samą teorię głosił Tarrasch. Ale to było przecież przed około 80 laty. Wtedy było inne podejście do szachów. Teoria debiutów nie była tak szeroko rozpracowana. Nie było tylu szachistów, nie rozgrywano takiej liczby turniejów, co obecnie. Nie wychodzila taka masa literatury szachowej. Wtedy była zupełnie inna technika gry…

Ostatnio widziałem w jakieś gazecie rozwój techniki wyjścia z progów skoczków narciarskich. W ciągu kilkudziesięciu lat sylwetka skoczka zmieniala się wielokrotnie. Zupełnie inaczej skakał Marusarz w 1939 roku, inaczej skacze teraz Małysz. Chodzi o to, że o długości skoku decyduje doskonałość aerodynamiczna oraz tzw. kąt natarcia, czyli kąt pomiędzy płaszczyzną nart, a kierunkiem lotu. Te techniki wypracowywano sobie przez wiele lat. Tymczasem w szachach wielu krajowych trenerów trzyma się ciągle tego sloganu, wypowiedzianego już tak dawno przez starych mistrzów. Zapomnijmy wreszcie o tym. Myślmy już współczesnymi kategoriami. Wprowadźmy nowoczesne metody treningu!   

cdn

gru
11

Na blogu Zbigniewa Nagrockiego znalazłem wpis: Urabianie opinii publicznej”.

Przytaczam fragment: Paweł Zarzeczny w swoim ostatnim artykule napisał:

Kumpel pochwalił się synem. To mistrz Europy w szachach, Bartek Macieja. Poczytajcie, co może robić polskie dziecko zamiast skakania na nartkach w Kazachstanie: „Drogi Pawle, Bartek wyleciał w dniu dzisiejszym na pięcioletni, ciekawy kontrakt, do The Texas University at Bronsville. Będzie szefem nauczania szachów drużyny uniwersyteckiej oraz organizatorem ruchu szachowego dla młodzieży oraz lokalnej społeczności. Aby otrzymać to stanowisko, musiał wygrać międzynarodowy konkurs. Uzyskał wizę »obcy, wybitnie uzdolniony«. Wygrał też wielki turniej w Mexico City, zajął drugie miejsce na swojej szachownicy, na olimpiadzie w Turcji.

Bartuś prosi Cię o przeprowadzenie z nim wywiadu i upowszechnienie w ten sposób powyższej informacji (…). Pozdrawiam, Janek Macieja”.

///////////////////////////////////////

Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2