Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

lis
26

Aktualny wicemistrz Polski Bartłomiej Macieja zakochał się w Meksyku. Stamtąd pochodzi jego żona i w tym kraju gra bardzo chętnie w turniejach.

Są one przeważnie średniej klasy i nasz olimpijczyk z reguły je wygrywa.

W dniach 21-25 listopada 2012 wziął on udział w turnieju 2º Abierto Internacional UNAM, w którym zajął bezapelacyjnie pierwsze miejsce.

Stan czołówki:

1 GM Macieja Bartlomiej    POL -2609 8.5
2 GM Dobrov Vladimir    RUS -2496 7.5
3 FM Hambleton Aman    CAN -2404 7.0
4 GM Gonzalez Garcia Jose    MEX -2497 7.0
5 GM Alvarez Pedraza Aramis    CUB -2525 7.0
6 IM Hansen Eric    CAN -2539 7.0
7 GM Hernandez Carmenate Holden    CUB -2562 6.5
8 GM Martinez Duany Lelys Stanley    CUB -2463 6.5
9 GM Gonzalez Zamora Juan Carlos    MEX -2542 6.5
10 GM De La Paz Perdomo Frank    CUB -2436 6.5

Z kim Polak zdobywał punkty:

Nunez Hirales Juan Alejandro 2085 -MEX 5.0 -cz 1
IM Estrada Nieto Julian 2295 -MEX 5.5 -b 1
FM Hambleton Aman 2404 -CAN 7.0 -cz ½
IM Fernandez Daniel 2395 -USA 5.0 -b 1
FM Vera Siguenas Deivy 2396 -PER 5.5 -cz 1
GM Alvarez Pedraza Aramis 2525 -CUB 7.0 -b 1
GM Ortiz Suarez Isan Reynaldo 2595 -CUB 6.0 -cz 1
GM Hernandez Carmenate Holden 2562 -CUB 6.5 -b 1
GM Gonzalez Zamora Juan Carlos 2542 -MEX 6.5 -b 1

Dokładne wyniki 

Strona turnieju

ChessBase News (wersja niemiecka

ChessBase News (wersja angielska)

 

 

 

lis
24

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Tradycyjnie ogromne sukcesy odnosili nasi zawodnicy oraz reprezentacja w Solvingu. Rok 2011 to Mistrzostwa Europy w Solvingu rozgrywane w Polsce w Łowiczu. Mimo obciążeń organizacyjnych, wspaniały triumf odniósł Piotr Murdzia. Niestety drużyna nieco rozczarowała zdobywając jedynie brąz. Za to Mistrzostwa Świata 2011 rozgrywane we Włoszech to całkowita dominacja naszych reprezentantów. Zdobyliśmy niemal wszystko co było do wygrania, w tym oba złote medale: drużynowo oraz indywidualnie Kacper Piorun. Dodatkowo brązowy medal zdobył Piotr Murdzia. John Nunn i reprezentacja Wielkiej Brytanii musiały się tym razem zadowolić srebrem indywidualnym i drużynowym. Tym samym Kacper został arcymistrzem solvingu, a już w roku 2012 uzyskał tytuł arcymistrzowski w grze bezpośredniej.

Rok 2012 to kolejny rok dominacji naszych solverowców. Na rozgrywanych w Japonii Mistrzostwach Świata szósty złoty medal zdobył Piotr Murdzia, Szef Wyszkolenia i od niedawna Dyrektor Biura PZSzach. Złoto przywiozła także nasza drużyna, a arcymistrz Kacper Piorun zdobył brąz. W Mistrzostwach Europy na Ukrainie zdobyliśmy złoto drużynowo oraz indywidualnie. Chyba nie było takiego roku, gdzie wszystkie 4 złote medale trafiły do Polski!

////////////////////

Nasi solverowcy mają znakomite warunki do uprawiania swej dyscypliny: trener kadry, zgrupowania, wyjazdy na imprezy na koszt Polskiego Związku Szachowego i stypendia sportowe.

Jest to więc grupa profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia. Podejrzewam, że żadna federacja szachowa w innych krajach nie otacza opieką swych solverowców tak jak PZSzach. Stąd takie znakomite wyniki.

Szkoda, że w ich ślady nie idą nasze kadry w grze normalnej!

Solving był już tematem dyskusji na blogu. Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Link 5

Link 6

Link 7

lis
23

Internauta Nertos (nazwisko mi znane) napisał:

W tym roku na drugiej lidze podczas meczu pomiędzy drużynami „TS Wisła Kraków” i „Warsaw Sharks” doszło do typowej ustawki.

Partie pomiędzy wszystkimi zawodnikami zakończyły się szybkimi remisami w znanych remisowych wariantach i do tego zostały bardzo szybko rozegrane dosłownie w kilka ruchów przed upływem regulaminowych 40 posunięć. Od jakiegoś czasu w szachach występuje przepis o niemożliwości ustalenia pomiędzy graczami remisu przed wykonaniem określonej ilości posunięć (30 lub 40 posunięć). Jak się okazało sędzia zawodów pomimo zasadnego podejrzenia umówionego remisu pomiędzy drużynami nie podjął bezpośrednio w trakcie zawodów odpowiednich kroków i wynik meczu uznał za jak najbardziej dopuszczalny. Czyżby sędzia zawodów nie wiedział jak ma postępować w przypadku tzw. ustawek?

Jak to jest możliwe że dochodzi na zawodach, do takiej sytuacji a sędzia nie wie co ma zrobić z takimi drużynami. Sprawa trafiła  do Zarządu PZSzach i do Kolegium Sędziów. Zarząd PZSzach na podstawie przepisów FIDE i po konsultacji z przewodniczącym Kolegium Sędziów oznajmił że sędzia zawodów powinien zmienić wynik na 0:0. Zarząd też zwrócił się z prośbą do Kolegium Sędziów o opracowanie na przyszłość wytycznych dla sędziów dotyczących postępowania w takich sytuacjach. Jak to jest możliwe że na zawodach przyjmuje się przepis o zakazie uzgadniania remisów przed upływem określonej ilości posunięć a nie wiadomo co robić gdy dojdzie do takiej sytuacji. Jeden z organów PZSzachu taki jak „Komisja Wyróżnień i Dyscypliny” mająca zajmować się takimi sprawami niestety nie widziała możliwości rozpatrzenia podejrzenia ustawienia meczu. Ciekawe na jakiej podstawie oparli swoje ślepotę. Jaką rolę pełni ta komisja w PZSzachu?. Przecież to ona powinna zbadać sprawę a potem wydać swoje oświadczenie. Najwyrażniej komisja  Wyróżnień i Dyscypliny chce być tylko Komisją Wyróżnień. Sprawą w całości zają się zarząd PZSzach, który poprzez głosowanie odrzucił wniosek o ukaranie drużyn „TS Wisła Kraków” i „Warsaw Sharks” poprzez przesunięcie drużyn na końcowe miejsca w tabeli zawodów i dyskwalifikację zawodników. Zarząd dał jedynie drużynom i zawodnikom nagany. Można by rzec dobry wujek Tom pogroził swoim paluszkiem niegrzecznym zawodnikom.

Od jakiegoś czasu w świecie szachów (przepisy FIDE) funkcjonuje dla tych którzy uzgodnili remis przed upływem określonej liczby posunięć po zerze. W tej sprawie wszyscy nabrali wody w usta i nikt ewidentnie nie chciał podjąć się trudnego tematu jakim są ustawki. I tym sposobem cierpią ci którzy starają się uczciwie zapracować na remis. Po co bierzcie ustawki wujek Tom jest wielce łaskawy i wszystko wam wybaczy.

Link

lis
21

W piśmie Szachy/Chess 75/76-2002 ukazał się tekst „Gorzka prawda”, w którym opisałem moje różne spostrzeżenia dotyczące szkolenia młodzieży w Polsce.

Już wtedy zwrócilem uwagę na wiele istotnych problemów odnośnie przygotowywania zawodnikom repertuaru debiutowego. Najważniejsze fragmenty:

Obecnie w szachach światowych jest taki trend, że szachiści dążą do ustalenia stałego repertuaru debiutowego. Może on być nawet wąski, ale musi być dobrze przygotowany. Trening polega na permanentnym wyszukiwaniu nowych wzmocnień, aby potem zaskoczyć przeciwnika w czasie partii jakąś nowinką. Tak pracuje większość czołowych zawodników, którzy mają coś do powiedzenia w światowych szachach. W ten sposób gracze mają opanowane do perfekcji swoje debiuty i nie boją się, że ktoś może się na nich przygotować. Oczywiście wprowadza się od czasu do czasu nowe elementy w tej fazie gry. Ciągła wędrówka po różnych otwarciach i ustawiczne wypróbowywanie nowych wariantów nie jest godne polecenia. W ten sposób nie będziemy mieli żadnego dobrze opanowanego debiutu i to może być bezlitośnie wykorzystane przez przeciwnika, który znajdzie luki w naszym powierzchownym przygotowaniu.

Repertuar debiutowy musi odpowiadać stylowi gry zawodnika. Trener nie może narzucać zawodnikowi takich systemów, które sam dobrze zna, ale które nie odpowiadają podopiecznemu. Trener musi być więc wszechstronnie wykształcony i musi być w stanie postawić swemu uczniowi właściwą diagnozę odnośnie reperuaru debiutowego!

Tymczasem trenerzy Akademii pracują w innym kierunku. Po raz pierwszy spotkałem się z tym problemem na mistrzostwach świata w Duisburgu w 1992 roku. Odwiedzałem wielokrotnie polską ekipę i widziałem jak nasi szkoleniowcy przygotowują młodzież do każdej partii. To było przygotowanie na przeciwnika. W ten sposób zawodnicy grali ciągle nowe rzeczy.

Tu chodziło o moment zaskoczenia. Ale takie podejście do szachów ma „krótkie nogi”. Przez to w dużej części nasza młodzież nie jest w stanie porządnie grać ani jednego wariantu debiutowego. To samo zauważyłem na innych ważnych mistrzostwach w Halle. Tak pracuje najczęściej polska młodzież w czasie ważnych zawodów: w ciągu pół godziny przygotowanie do partii jakiegoś wariantu. Nawet, jak się go nigdy w życiu nie grało. W tak krótkim czasie jest niemożliwe gruntowne przygotowanie do partii jakiegoś wariantu.

cdn

lis
20

W ostatnich dniach na blogu wywiązały się burzliwe dyskusje na różne tematy. Część komentatorów podzieliło się ze mną w korespondencji prywatnej ze swoimi uwagami, ale chcą pozostać anonimowo. Za ich zezwoleniem zamieszczam te komentarze:

Głos 1: W Mariborze naturalnie totalna klęska. Ale natychmiast powiedzą, że sukces.  To już tradycja.

Głos 2: Spośród tutejszych komentatorów jedynie Colin bardzo denerwuje Nagrockiego, to widać po jego komentarzach. Mnie też trochę drażni, ale wyraża swoje zdanie. Jego prawo, dopóki nie obraża innych. Widać że Colin funkcjonuje jak rzecznik prasowy i adwokat PZSzachu. Ale przy okazji wywiązała się ciekawa dyskusja o Mariborze. Zwycięstwo Świercza przyda się Sielickiemu do napisania kolejnego sprawozdania i pochwalenia się przed wszystkimi (w tym sponsorami) efektami działania Wojtaszek Comarch Team.

To był medal na zamówienie.

Co do Matlaka i Fornalowej, to może tam są jakieś tarcia między nimi?

Głos 3: Dyskutanci – Anglik to podstawiony facet – bez sensu.

Głos 4: Nie rozumię Sielickiego. Jeśli chodziło mu o medale, to dlaczego nie ustawił Dudę w grupie 14, Dzwonkowskiego do 16 i Świercza do 18. Byłyby wtedy szanse na trzy medale.

Głos 5: Dlaczego  nasze zawodniczki pojechały do Rosji bez trenera? Moim zdaniem to wielki skandal. A może PZSzach nie ma już pieniędzy?

lis
19

 Protokół z zebrania zarządu

Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49

27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00

 

c Szkolenie zawodniczek

Zarząd przedyskutował sprawę szkolenia czołowych polskich zawodniczek pod kątem przygotowania do nadchodzących Drużynowych Mistrzostw Europy. Agnieszka Fornal-Urban wyraziła opinię, że szkolenie kobiet prowadzone jest w stopniu wysoce niezadowalającym.

////////////////////

Do krytyki stanu wyszkolenia naszych zawodniczek przyłączyła się także dyrektorka Młodzieżowej Akademii Szachowej Agnieszka Fornal-Urban.

Do tej pory było wszystko super i wychwalano zasługi wieloletniego trenera kadry kobiecej Marka Matlaka. A tu nagle krytyka i to bezpośredniej przełożonej szefa trenerów MASZ.

To jest coś niespotykanego w dotychczasowej działalności Polskiego Związku Szachowego!

Bardzo trafnie ocenił sytuację szachów kobiecych  jeden z dyskutantów mojego bloga:

slawomirus

18 listopada 2012 o godz. 15:32

Niestety Monika nie dała rady wygrać na zamówienie czarnymi, Bułgarka grała solidnie. Szkoda bo po wygraniu z Hou Yifan i odpadnięciu kilku innych faworytek wydawało się , że można zajść daleko. Żeby to jednak zrobić trzeba przede wszystkim grać równo. Jak podkreślił trener męskiej drużyny Rosji Jurij Dochojan, największe szanse w mistrzostwach mają zawodniczki, które grają normalne szachy, na średnim wysokim poziomie i są w stanie wykonać 40 dobrych ruchów (ciekawy wywiad http://chess-news.ru/node/10113). Monice nie można odmówić siły woli, walki. Doskonale rozegrała 2 partię z Hou Yifan, świetnie końcówkę 3 partii. Niestety przydarzyła jej się też prosta podstawka figury w 1 pierwszej partii ze Stefanową , czy słaba gra środkowa w pierwszej partii z Hou Yifan. Wydaje się też, że szwankowało też przygotowanie debiutowe , szczególnie kolorem białym.Dziwnym wydaje się, że była bez sekundanta na turnieju ( tak wynikało z jej słów na konferencji), nie wiem z czego to wynikało.
Co do Iwety, to kontynuowała swoją ” ulubioną” grę , czyli słabo rozgrywane debiuty i kładzenie nacisku na orginalną grę (mnie szczególnie „przypadł” do gustu patent na roszadę pionową z 2 partii z Girya, pion g4, wieża g1 i g3, król f1 i g1). Niestetu ta „orginalność” nie wystarczyła nawet na mało finezyjną rosyjską zawodniczkę.
Mistrzostwa świata kobiet potwierdzają( jak niejednokrotnie podkreślano na tym forum), że polskie szachy kobiece, to przede wszystkim szachy drużynowe, gdzie dziewczyny są w stanie postawić takim tuzom jak Rosja i przywieźć medale. Natomniast indywidualne czołówka światowa nam ucieka, nasze najlepsze zawodniczki nie robią postępów, nowych gwiazd na horyzoncie brak.

lis
18

W dniach 7-18 listopada 2012 odbyły się w Mariborze (Słowenia) Mistrzostwa Świata Juniorów do lat 18 z licznym udziałem polskiej ekipy.

1 GM Świercz   Dariusz 2609 1994 U18-Open
2 FM Duda Jan-Krzysztof 2470 1998 U14-Open
3 FM Drozdowski Kacper 2375 1996 U16-Open
4 Nasuta   Grzegorz 2256 1996 U16-Open
5 Gajek   Radosław 2208 1998 U14-Open
6 WFM Lach   Aleksandra 2170 1995 U18-Girls
7 Cukrowski   Filip 2161 1996 U16-Open
8 Kaczmarek Aleksander 2135 1997 U16-Open
9 WCM Leks   Maria 2069 1995 U18-Girls
10 Harazińska Ewa 2009 1998 U14-Grils
11 WCM Woźniak Mariola 1987 1998 U14-Grils
12 Walter Szymon 1916 2000 U12-Open
13 Kozioł Kamil 1909 2000 U12-Open
14 Dadello Aleksandra 1863 1998 U14-Grils
15 WFM Kiolbasa Oliwia 1807 2000 U12-Girls
16 WFM Śliwicka Alicja 1774 2001 U12-Girls
17 Kosakowski   Jakub 1724 2002 U10-Open
18 Antolak Julia 1720 2000 U12-Girls
19 Kucharska   Honorata 1565 2002 U10-Girls
20 Suder   Jakub 1494 2004 U8-Open
21 Swiech   Joanna 1479 2002 U10-Girls
22 Szulc Zofia 1446 2003 U10-Girls
23 Adamczyk Zuzanna 0 2004 U08-Girls
24 Bienko Jagoda 0 2004 U08-Girls
25 Kabacinski Krzysztof 0 2004 U8-Open
26 Marcinczyk Monika 0 2004 U08-Girls

Zaskoczył mnie start Dariusza Świercza, który już dwa razy uczestniczył w Mistrzostwach Świata Juniorów do lat 20: Chotowa 2010 – brązowy medal i Madras 2012 – złoty medal.

Mam duże wątpliwości, co do słuszności tej decyzji, czyli gry naszej gwiazdy w turnieju niższej rangi. Młody arcymistrz powinien grać w silnych turniejach i podnosić swe kwalifikacje sportowe. Gra w Mariborze nie będzie miała natomiast żadnych korzyści szkoleniowych. Dariusz Świercz jedzie do Słowenii tylko po to, aby zdobyć złoty medal. Każdy inny krążek będzie porażką!

Dla władz Polskiego Związku Szachowego ważniejszy jest aspekt propagandowy, oczywiście w przypadku zdobycia złotego medalu, niż czynnik szkoleniowy, a więc prawidłowy rozwój utalentowanego zawodnika!

Miejmy nadzieję, że nasz arcymistrz nie zawiedzie swych fanów i wywalczy „złoto”!

///////////////////

Te słowa pisałem przed turniejem. Ostatecznie Dariusz Świercz ograł swych słabszych rywali i zdobył złoty krążek!

Wyniki czołówki  grupy do 18 lat:

1 GM   Świercz Dariusz   POL   2611   Polska   9.0
2 GM   Gabuzyan Hovhannes  ARM   2500   Armenia   8.5
3 GM   Cori Jorge   PER   2531   Peru   8.0
4 IM   Duda Jan-Krzysztof   POL   2456   Polska   8.0
5 IM   Idani Pouya   IRI   2462   Iran   8.0
6   Nagy Gabor HUN 2408   Hungary   8.0
7 FM   Drozdowski Kacper POL 2392   Polska   8.0
8 IM   Kovalev Vladislav BLR 2484   Belarus   8.0
9 IM   Anton Guijarro David ESP 2559   Spain   7.5
10 GM   Fedoseev Vladimir RUS 2509   Russia   7.5

Tylko w tej grupie Polacy zajęli wysokie miejsca. W sumie nasza liczna ekipa zdobyła tylko jeden medal.

Prawdziwą klęskę poniosły nasze młode zawodniczki. To chyba dobitnie świadczy o słabości systemu szkoleniowego naszej młodzieży.

Od lat zwracam uwagę na niedostateczne przygotowanie debiutowe wszystkich naszych kadr. Ale trenerzy Młodzieżowej Akademii Szachowej mają inne podejście do tego problemu i widzimy tego skutki. Nasza młodzież gra przeważnie otwarcia niedostosowane do swojego stylu gry, stosuje pasywne debiuty, w których jest trudno walczyć o przewagę.

Ale co możemy wymagać od szkoleniowców, kiedy sam specjalista w tej materii Włodzimierz Schmidt – odpowiedzialny za ten stan z uwagi na zajmowane stanowisko – dopiero teraz zauważył, że przygotowanie debiutowe jest piętą Achillesową naszej czołówki.

Link

Do tej kwestii jeszcze wrócę i przypomnę moje dawne artykuły dotyczące zagadnieniom szkolenia w kraju!

Strona turnieju

Wyniki

ChessBase News 1 (wersja niemiecka)
ChessBase News 2 (wersja niemiecka)
ChessBase News 3 (wersja niemiecka)
ChessBase News 4 (wersja niemiecka) 
ChessBase News 5 (wersja niemiecka)
ChessBase News 6 (wersja niemiecka) 

ChessBase News 1 (wersja angielska)
ChessBase News 2 (wersja angielska) 

lis
17

Protokół z zebrania zarządu
Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49
27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00

c Szkolenie zawodniczek

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn.

Link

///////////////////

Włodzimierz Schmidt pełnił w latach 1999-2004 funkcję wiceprezesa Zarządu Polskiego Związku Szachowego do spraw sportowych i ponownie od 2009 roku jest na tym samym stanowisku.

Do jego obowiązków należy więc obserwacja gry czołówki juniorek, juniorów, kobiet i mężczyzn oraz ocena stanu wyszkolenia naszych kadr.

Czy to robił? Raczej nie! Włodzimierz Schmidt dopiero na zebraniu zarządu PZSzach w dniu 27 października 2012 podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn.

Arcymistrz odkrył dopiero teraz pewien problem, o którym ja już pisałem dawno temu!

Zapraszam do lektury tekstów na mojej stronie w temacie Akademia Młodzieżowa.

Oto fragment:

Młodzieżowa Akademia Szachowa w Zakopanem 1999 

Gorzej było z debiutami. Zauważyłem, że młodzież ma z tym dość duże problemy. Wielu gra debiuty, których nie rozumie. Niektórzy trenerzy preferują wiedzę encyklopedyczną. Część młodzieży uczy się mechanicznie debiutów do około 15-20 ruchów i potem ma trudności ze znalezieniem właściwego planu gry. Operuje się przede wszystkim kodami, nie nazwami otwarć, czy wariantów. A więc mówi się np. B33, E32 itd.

Zrobiłem mały eksperyment. Ustawiłem pozycję po ruchach 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gc4 Sf6 i poprosiłem o podanie nazwy otwarcia. Tylko jedna osoba z ośmiu wiedziała, że jest to obrona 2 skoczków. A była to grupa „średniaków”. Wszyscy reprezentowali już Polskę na mistrzostwach świata i Europy.

Dlatego ten przypadek zmobilizował mnie do napisania książki „Szybki kurs debiutów” z przeznaczeniem dla młodzieży. Ta książka ukazała się w 2000 roku w wydawnictwie „Penelopa” i dostała ją gratis cała grupa „maluchów” na mojej ostatniej sesji w Wiśle.

Link

lis
16

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Materiały analityczne i podsumowania pojawiają się w czasopiśmie MAT, które PZSzach przejął na początku 2011 roku i wydał już 14 numerów. MAT wydawany jest w rytmie co 6-7 tyg. numer, czyli 8 numerów na rok. Czasopismo MAT sprzedawane jest w nakładzie niemal 1000 egzemplarzy, co nie jest wystarczające do pokrycia kosztów przy braku reklam. Do chwili obecnej udało się pozyskać jednego stałego ogłoszeniodawcę gotówkowego i kilku barterowych. Mamy nadzieję, że nie będziemy zmuszeni do zamknięcia wydawnictwa, które cieszy się uznaniem specjalistów i jest ważnym elementem realizacji naszych umów sponsorskich. Wysoką jakość MATa zawdzięczamy arcymistrzowi Mateuszowi Bartelowi oraz redaktorowi prowadzącemu FM Michałowi Rudolfowi. Kontynuujemy umowę dystrybucyjną z EMPiK-em oraz umowę na wysyłkę prenumeraty z Pocztą Polską.Dopełnienia materiałów z MATa oraz bieżące informacje z życia związku publikowane są w elektronicznym Newsletterze PZSzach, pod redakcją specjalisty ds. promocji Doroty Rzepeckiej.

////////////////////

Mamy w Polsce dwa periodyki szachowe „Magazyn Szachista” i „Panorama Szachowa”, które obiektywnie i rzetelnie podają informacje z imprez z udziałem naszych zawodniczek i zawodników. Tomasz Sielicki postanowił mieć swoje pismo informacyjno-propagandowe i stworzył konkurencję istniejącym już czasopismom, mimo że „Mat” jest deficytowy.

Jaki jest tego sens? Jest to przecież duże obciążenie finansowe dla budżetu Polskiego Związku Szachowego. Widziałbym jeszcze jakąś logikę, gdyby „Mat” był pismem szkoleniowym i zamieszczającym materiały potrzebne zawodnikom, trenerom, działaczom, arbitrom i nawet problemistom szachowym.

Widocznie Tomasz Sielicki potrzebuje „Mat-a”, nad którym ma kontrolę i które pisze o jego działalności w samych superlatywach. Bowiem tutaj nie ma żadnych polemicznych tekstów autorów mających inne spojrzenie na problemy naszej dyscypliny, bo tego prezes przecież nie toleruje!

Mianowanie redaktorem naczelnym „Mata-a” Mateusza Bartla było dużym błędem prezesa. Mistrz Polski powinien intensywnie trenować, gdyż tylko w ten sposób można podwyższać swe kwalifikacje szachowe. Natomiast zajmowanie się publicystyką temu nie sprzyja. Widać to po tegorocznych wynikach. Mateusz Bartel gra coraz słabiej. Wygrał wprawdzie turniej Aerofłotu w Moskwie, ale w Dortmundzie nastąpiła prawdziwa katastrofa. Turniej ten ujawnił wszystkie słabe strony naszego arcymistrza.

Mateusz Bartel niepotrzebnie też zaangażował się w redagowanie swojego bloga, którego głównym celem była walka z ludźmi o innych poglądach, czyli niezgodnych z oficjalną polityką władz Polskiego Związku Szachowego.

Ta dodatkowa działalność kosztowała arcymistrza także wiele wysiłku. Na rzetelne przygotowanie się do turniejów nie było czasu i skutki tego są widoczne: słabe wyniki turniejowe.

Dla zainteresowanych polecam lekturę wpisów na moim blogu w kategorii:

Szachy w w Polsce – Polemika z Mateuszem Bartlem

Jest w sumie 19 części. Początek

 

 

 

lis
14

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

W lipcu 2012 rozegrany został prestiżowy mecz lidera zespołu Wojtaszek Comarch Team – arc. Radosława Wojtaszka z czołowym zawodnikiem na świecie arc. Baadurem Jobavą. Dzięki świetnej współpracy pomiędzy PZSzach, Wielkopolskim Okręgowym Związkiem Szachowym oraz Politechniką Poznańską udało się przygotować arc. Wojtaszka do Olimpiady Szachowej. Mecz rozegrany został w ramach obchodów Międzynarodowego Roku Akiby Rubinsteina. Wyjątkowa transmisja internetowa oraz infrastruktura meczu została zapewniona przez sponsorów meczu.

////////////////////

Tutaj prezes Tomasz Sielicki bardzo mocno przesadził. Baadur Jobava nigdy nie był czołowym szachistą świata, nie jest i chyba nigdy nim nie będzie. Przed napisaniem tego tekstu należało się poradzić opinii jakiegoś eksperta.

Sama idea rozegrania takiego meczu okazała się trafna. Gruzin reprezentuje ciekawy styl gry i był silnym sparringowym partnerem dla naszego superarcymistrza, który gra inne szachy.

Spotkanie zostało rozegrane na dystansie 4 rund partii klasycznych oraz 4 partii w szachach szybkich.

Radosław Wojtaszek przegrał oba spotkania w jednakowym stosunku 2.5-1.5, czyli razem 5-3.

Mecz okazał się pożytecznym treningiem dla Wojtaszka, który potem błysnął formą na olimpiadzie w Stambule i na turnieju na Syberii.

Strona imprezy

Relacja Krzysztofa Kledzika