Archiwum dla luty, 2013
lut
08

We wstępie autor pisze: Jeśli metoda treningu „siłowego” wydaje się nieekonomicznym i czasochłonnym sposobem pracy nad szachami, warto rozważyć możliwość wzmacniania dotychczasowych form treningu przez stworzenie odniesień psychologiczno-filozoficznych. Główna wartość niniejszej pracy zawiera się we wskazaniu wieloaspektywności i interdyscyplinarności gry, w podkreśleniu związków szachów z życiem. Książka przenosi prawa i reguły rządzące realnym światem w rzeczywistość ograniczaoną 64 polami, uczy patrzenia na szachy poprzez pryzmat rzeczywistości, w której poruszamy się swobodniej i pewniej.

Zapraszam do lektury!

Psychologia1blogPsychologia2blog

SZACHY: SPORT PSYCHOLOGIA FILIZOFIA
Łukasz Herman
Wydawnictwo Penelopa
Warszawa 2012
228 stron (format:240×170)
35.70 złoty
ISBN 978-8362908-58-5

lut
07

Tytuł niniejszego artykułu odzwierciedla moje podejście do życia, którym zawsze staram się „zarazić” innych. Jeżeli żądamy wolności, poszanowania i tolerancji dla siebie, powinniśmy to samo dawać innym.

Każdy z internautów może założyć i prowadzić własny blog i wyrażać na nim swoje poglądy, obojętnie czy dotyczą polityki, mody, spraw kulinarnych czy szachów. Powszechny dostęp do internetu zapewnia wszystkim osobom możliwość wypowiadania się w dowolnej kwestii. Na przykład pan Marcin wyraził opinię, iż cieszy się z założenia blogu przez Waldemara Świcia. Być może, nie każdy zgodzi się z tą tezą, ale akurat takie jest zdanie pana Marcina i trzeba to uszanować. Zresztą wspominałem już, iż sam z chęcią będę zaglądać na blog mojego oponenta w poszukiwaniu ciekawych informacji o pracy trenerskiej. Szkoda, że pan Waldemar tak stanowczo odżegnuje się od możliwości podzielenia sie z nami tymi wiadomościami. Metody pracy szkoleniowej są dla większości entuzjastów szachów rzeczą kompletnie nieznaną, i jestem przekonany że z radością przeczytaliby jakiekolwiek doniesienia na ten temat. Żywię nadzieję, że pan Waldemar jednak zmieni zdanie i kiedyś przekaże nam z pewnością bardzo interesujące ciekawostki z areny jego działalności trenerskiej.

Pragnę teraz zwrócić uwagę czytelników na bardzo ciekawy i wyważony komentarz Sławomirusa – Link, w którym zawarł swoje przemyślenia dotyczące blogów szachowych. Nasz komentator ma sto procent racji twierdząc, że internauci mogą prowadzić polemiki na dowolne tematy, zaczerpnięte dosłownie z każdej dostępnej dziedziny. W państwie demokratycznym nikt nie może im tego zabronić, nawet jeżeli formalnie za jakąś dziedzinę odpowiadają specjalne organy, np. urząd pracy, rząd, ZUS, PZSzach, itd. Nie żyjemy w państwie totalitarnym, w którym musimy bez zająknienia i głębszej refleksji akceptować oficjalne komunikaty płynące „z góry”. Każde posunięcie „góry”, każde wydarzenie w kraju i za granicą może stać się obiektem naszych dociekań i polemik. Sławomirus słusznie podkreślił, iż każdy z nas może prezentować różne i odmienne podejście do szachów i problemów związanych z tą dziedziną. Na przykład, nie jesteśmy zdani wyłącznie na oficjalne komunikaty otrzymywane od Polskiego Związku Szachowego. W celu wyrobienia sobie poglądu na kondycję polskiego sportu szachowego mamy prawo korzystać z informacji zawartych na różnych blogach, zarówno tych wskazujących na niedostatki i ułomność „polityki” szachowo-sportowej, jak i starających się przedstawić rzeczywistość w sposób mniej krytyczny.

Dobrze to ujął Sławomirus, pisząc: „Jedni oceniają to bardziej pozytywnie, inni mają percepcję bardziej krytyczną, jedną chcą pisać więcej o emocjach, pięknie szachów, drudzy bardziej o problemach, rozwiązaniach, rozwoju szachów, inni bardziej informować niż oceniać czy polemizować”. Każdy z takich blogów ma rację bytu, choć należy zdawać sobie sprawę iż treści na nich zawarte wzbudzą polemiki, często bardzo żarliwe. Każdy z dyskutantów może przekonywać innych do swoich racji, bądź zaakceptować czyjeś argumenty, gdy uzna że sam się mylił. Trzecią możliwością jest przyjęcie do wiadomości czyjegoś stanowiska, nawet nie podzielając go. Po prostu ktoś ma odmienne zdanie, być może błędne, ale nie chce go zmienić, więc trudno. Trzeba to zaakceptować, bo to jego wybór. Oczywiście można nadal dyskutować z nim, ale trzeba zachować umiar w słowach aby w trakcie ewentualnej eskalacji emocji nie przekroczyć granicy, poza którą sprawi się przykrość swojemu oponentowi. Dlatego nie staramy się na siłę zmienić pana, ani naruszać pana sumienia czy statusu społecznego, panie Waldemarze. Od dawna mamy odmienne zdanie na wiele spraw, czemu dajemy wyraz w naszych artykułach i komentarzach. Ale to są dyskusje i polemiki, rozumiem że mogą być emocjonalne i żarliwe. Jednak zachowujemy w nich tolerancję wobec drugiej osoby i szanujemy ją, nawet gdy jest naszym oponentem i prezentuje odmienne stanowisko od naszego.

Krzysztof Kledzik

lut
07

Od pewnego czasu mój były kolega Waldemar Świć z Łodzi atakuje mnie na różnych blogach. Widocznie wszyscy mają go już dosyć, więc założył sobie własnego, aby tę akcję bezproblemowo kontynuować.

Kiedyś konkurowaliśmy przy szachownicy. Poniższa partia była grana w rozgrywkach I ligi w Lublinie w 1979 roku. Zamieściłem ją wcześniej w Magazynie Szachista (wrzesień 2004) w artykule pt. „O repertuarze debiutowym” (seria „Zapiski trenera 8”).

///////////////////////////////////////////

Oto fragment: Praca nad teorią debiutów nie polega tylko na odtwarzaniu znanych wariantów z książek i pism szachowych, lecz także na szukaniu nowych idei. Waldemar Świć zaliczał się pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia do czołówki krajowej i był znawcą teorii otwarć. W naszej partii zaskoczyłem go nowinką.

lut
07

Ostatnio całkiem przypadkiem odnalazłem w internecie blog Waldemara Świcia – Link. Odkrycie to było dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż do tej pory mój oponent nie prowadził oddzielnej strony, lecz zamieszczał komentarze na innych, zaprzyjaźnionych blogach. Nie ukrywam że z ciekawością przeczytałem cztery wpisy na blogu pana Waldemara. Na razie nie ma ich więcej, gdyż blog został utworzony stosunkowo niedawno. Z chęcią zapoznam się z kolejnymi artykułami, licząc na to że pan Waldemar uroni nam rąbka tajemnicy związanej z treningiem szachowym i metodami szkoleniowymi stosowanymi w Akademii Młodzieżowej. Dobrym wstępem do tego jest np. zamieszczony przez W.Ś. artykuł o książkach Marka Dworeckiego.

Natomiast nie mogę zgodzić sie z tezami pana Waldemara, zawartymi we wpisie – Link. Autor poruszył w nim kwestię odzewu jaki wzbudziły niedawne artykuły Krzysztofa Jopka, zamieszczone na jego blogu „Psychologia i Szachy”. Dlaczego pan, panie Waldemarze tak szydzi z moich komentarzy oraz artykułów zamieszczonych na blogu Jerzego Konikowskiego? Dlaczego sugeruje pan swoim czytelnikom, że teksty przeze mnie publikowane są kłamstwami? Nie są też artykułami potępiającymi, lecz polemicznymi, w których przedstawiam swoje stanowisko. Zgadzam się że jest ono odmienne od pańskiego, także różne od prezentowanego przez Krzysztofa Jopka oraz PZSzach. Ale myślę że to jeszcze nie powód, aby zarzucać mi kłamstwa i porównywać moje teksty do tych z „Trybuny Ludu”.

W komentarzu – Link napisałem, iż osoby takie jak trenerzy pełnią funkcje publiczne i są obdarzone społecznym kredytem zaufania. Uważam że posiadanie społecznego zaufania jest czymś honorowym dla takiej osoby i powodem do dumy. Zatem nie rozumiem znaczenia pana uwagi: „jestem żywą istotą ludzką, a nie funkcją jaką chcecie mi przypisać”. Na pewno jest pan człowiekiem obdarzonym różnymi cechami, za które, podobnie jak za pełnioną funkcję, zasługuje pan na szacunek i uznanie przez społeczeństwo.

Napisał pan: „nie przejmujcie się tak bardzo ani mną ani młodzieżą, którą uczę, bo im ani mnie to nie przeszkadza”. Przejmujemy się wszystkim co dotyczy szachów i ogólnie pojętego życia szachowego, szczególnie naszego polskiego. Taka nasza natura.

Nikt nie dorabiał ideologii do działalności Krzysztofa Jopka. Po prostu nie zgadzano się z jego poglądami, i wyrażono to w postaci różnych artykułów i komentarzy na blogu J.K. Pan Krzysztof może prowadzić własny blog i wyrażać na nim swoje poglądy. Ma do tego prawo i nikt tego nie neguje. Ale każdy z autorów blogów powinien być świadomy, że są osoby które nie zgadzają się z ich poglądami, i dają temu wyraz poprzez publikowanie polemicznych artykułów i komentarzy. Ważne jest aby miały wyważony charakter i nie ubliżały bliźnim. Nikt nie robił przygłupa z Krzysztofa Jopka, jedynie nie zgadzano sie z jego stanowiskiem. Jeżeli ktoś ma czuć się urażony, to raczej my, poczynioną aluzją o nie dyskutowaniu z idiotą, zamieszczoną na blogu K.J. Natomiast nie zakrzyczeliśmy Sławomirusa. Wręcz przeciwnie, blog J.K. jest otwarty dla wszystkich chcących wypowiadać się w sposób kulturalny. Jeżeli Sławomirus ma odmienne zdanie od naszego, z chęcią je poznamy!

Krzysztof Kledzik

 

lut
05

Dokładniej mówiąc: zlustrowany, zdemaskowany i zdekomunizowany. Nareszcie! W końcu wykryto przyczynę wściekłych ataków wstecznych sił skupionych wokół blogu Jerzego Konikowskiego. Jest nią szerzący się tu komunizm. Przynajmniej tak twierdzi Anonim oraz pośrednio Shrek1953 w swoich komentarzach na blogu „Psychologia i Szachy”. Komunizm ten ma przywódcę ideowego, mnie samego. Pisane przeze mnie „Wstępniaki Ideowe” są „Sumieniem” (cytat ze Shreka1953) niniejszego blogu, czyli „komunistycznego szamba” (cytat z wypowiedzi Anonima, link jak wyżej). Teraz już jest wszystko jasne, karty zostały odkryte. Nie chcę uparcie sprzeczać się z Waldemarem Świciem ani z Anonimami, ale lektura ich wypowiedzi popchnęła mnie do napisania kolejnego artykułu z cyklu „Trybuny Ludu” (także cytat).

Powyższy akapit jest oczywiście żartobliwym wstępem, nic złośliwego z mojej strony. Pozwoliłem sobie zacytować wypowiedzi z blogu Krzysztofa Jopka, mając nadzieję że nie zostanie to uznane za dyshonor. Pragnę też zaznaczyć, iż myśl o byciu tutejszym sumieniem (ale nie komunistycznym), jest dla mnie komplementem.

Nie będzie nowością gdy po raz kolejny stwierdzę, iż nie rozumiem powodu tak ostrych wypowiedzi komentatorów na blogu pana Krzysztofa. Zdaje sobie sprawę z tego, że możemy mieć (i mamy) odmienne zdanie na temat obecnej kondycji szachów w Polsce, ale wg mnie to jeszcze nie powód aby np.: 1. robić aluzję do dyskusji z idiotą, 2. stawiać tezę bez pokrycia, że jakoby wg nas należy się cieszyć z czyiś niepowodzeń i  traktować zwycięzców (naszych rodaków) jako wrogów, 3. obrzucać nas epitetami w stylu „komunistycznego szamba”. Czy na tym ma polegać kultura dyskusji w polskim środowisku szachowym? Natomiast uwagi Waldemara Świcia pod moim adresem traktuję jako co najmniej bezpodstawną uszczypliwość, ale jednocześnie podziwiam Go za ciekawie sformułowaną wypowiedź, eh, te „Wstępniaki Ideowe” i „Sumienie”…

Problem m.in. domniemanej radości z niepowodzeń bliźnich podjąłem w moim poprzednim artykule natomiast teraz pragnę zaprzeczyć tezie o praktykowaniu tu zasad komunizmu. Obecnie żyjemy w demokratycznym kraju, w którym przyjęto zasadę wolności wypowiedzi. Każdy z nas ma prawo niezgadzania się z czyimiś poglądami oraz ma prawo do swobodnego wyrażania swoich myśli, nawet wtedy, gdy są one sprzeczne z obowiązującą ideologią. Dlatego mamy pełne moralne i prawne przyzwolenie do prezentowania opinii odbiegających od powszechne przyjętego standardu, lansowanego przez PZSzach i osoby do niego zbliżone. Muszę tu podkreślić, że wypowiadając je nie stosujemy określeń typu „idiota”, „komunistyczne szambo”, itp. Każdy z nas dba o kulturę i godność wypowiedzi, i podobnego podejścia oczekujemy od naszych oponentów.

Krzysztof Kledzik

lut
05

Debiut jest fundamentem partii szachowej i poprawnie rozegrany daje duże perspektywy na sukces w każdym pojedynku. Nawet słabsi zawodnicy mają realne szanse na odniesienie zwycięstwa przeciwko silniejszym i doświadczonym przeciwnikom. Dlatego otwarcia odgrywają bardzo ważną rolę we współczesnych szachach.

Bez wystarczającej wiedzy o początkowej fazie partii nie można myśleć o znaczących wynikach turniejowych. Mimo tego nie wszyscy szachiści mają ochotę na studiowanie skomplikowanej i bardzo obszernej teorii debiutów. Ograniczają się tylko do pobieżnego jej poznania i potem się dziwią, że ich sportowy postęp ciągnie się w ślimaczym tempie.

Problem ten jest szczególnie zauważalny w kręgach  naszych kadr, na co zwrócił niedawno uwagę Włodzimierz Schmidt. Z moją polemiką na ten temat można zapoznać się na blogu w kategorii Szachy w Polsce – „Odkrycie” Włodzimierza Schmidta. 

W mojej pracy szkoleniowej zwracałem zawsze uwagę moim podopiecznym na kwestię studiowania otwarć szachowych. Także konkretną pracą, tzn. publikacją artykułów w polskiej prasie specjalistycznej oraz tematycznymi książkami uczulałem wszystkich na ten problem. Jestem trenerem, który ma duży dorobek twórczy w kraju na tym polu.

Poruszenie tego zagadnienia przez Włodzimierza Schmidta na posiedzeniu zarządu Polskiego Związku Szachowego w dniu 27 października 2012 roku zmobilizowało mnie do zainicjowania ważnej akcji. Jej celem jest bliższe zainteresowanie otwarciami naszej młodzieży. Moja inicjatywa otrzymała pełne wsparcie wydawcy Penelopy Jerzego Morasia.

Zachęcam wszystkich tych, którzy mieliby tutaj coś do powiedzenia do współpracy. Trzeba dać młodym zawodniczkom i zawodnikom możliwości szybkiego rozwoju twórczego. Ale bez wystarczającej znajomości teorii debiutów, nie można myśleć o znacznych sukcesach międzynarodowych.

Seria „Ciekawostki debiutowe” ma objąć szeroki zakres różnych interesujących wariantów i gambitów. Ma dać ogólny o nich obraz oraz zachęcić do pracy w tym kierunku. To ma być praktycznie szybkie wprowadzenie do późniejszych głębszych badań na tym polu.

W pierwszej części przedstawiłem dwa interesujące warianty:

1. Obrona sycylijska: 1.e4 c5 2.d4 cxd4 3.Hxd4.

2. Obrona Caro-Kann: 1.e4 c6 2.Sc3 d5 3.Hf3.

W obu grach biały hetman bardzo wcześnie wchodzi do akcji, co jest właściwie zaprzeczeniem ogólnych zasad w szachach, które zalecają włączenie najsilniejszej figury do działania dopiero w późniejszej fazie partii.

Współczesna teoria szachowa elastycznie podchodzi do tych problemów i wyklucza dogmatyczne traktowanie różnych otwarć. Są systemy, w których zaleca się właśnie szybką aktywizację hetmana, aby w ten sposób już na początku partii wkroczył do gry i wziął udział w bezpośrednim ataku na nieprzyjacielskiego króla.

Książka przedstawia oba systemy z punktu widzenia białych z prostym planem gry: szybkie wprowadzenie do gry hetmana, roszada w długą strone i atak na nieprzyjacielskiego króla!

 Ciekawostki1blogCiekawostki2blog

Ciekawostki debiutowe – część 1
Jerzy Konikowski
124 strony
Penelopa 2013
ISBN 978-83-62908-78-3

 

 

 

lut
05

 

New Picture (8)

New Picture (9)

New Picture (10)

Link 

Takie koszulki i bluzy szachowe można kupić tutaj

 

lut
04

New Picture (16)

Źródło: ChessBase

W 8 rundzie ligi niemieckiej – bundeslidze (niedziela – 3 lutego 2013) doszło do dużej niespodzianki. Szachista holenderski Ernst Sipke (2554) w pięknym stylu pokonał mistrza Polski Mateusza Bartla (2635). Jest to prawdopodobnie jego życiowa partia.

W tej chwili jest trudno stwierdzić, czy kombinacja białych była poprawna? Jedno jest jednak pewne. Tak trzeba grać w szachy, aby zdobywać punkty. Nawet jeśli gra jest związana z dużym ryzykiem!