Jerzy Konikowski - wpisy autora

lis
07

Niemiecki arcymistrz Alexander Graf wygrał otwarte mistrzostwa Bawarii, które odbyły się Bad Wiessee (29.10-06.11).

Czołowe miejsca zajęli:
1. Graf, Alexander 2597 7.5
2. Negi, Parimarjan 2651 7.5
3. Kempinski, Robert 2575 7.5
4. Zhigalko, Sergei 2696 7.5
5. Nisipeanu, Liviu 2638 7.0
6. Markowski, Tomasz 2607 7.0

Artur Jakubiec (6,5 pkt.) zajął miejsce 27, a Dariusz Świercz uplasował się dopiero na 42 miejscu (6 pkt.). Mistrz świata juniorów zdecydowanie zawiódł. Miejmy nadzieję, że trener Darka wyciągnie odpowiednie wnioski i w następnym turnieju będzie lepiej.

Lista uczestników
Strona turnieju
ChessBase News 1
ChessBase News 2
ChessBase News 3

lis
07

Krytyka Marka Dworeckiego w odniesieniu do twórczości Aleksieja Suetina (1926-2001) jest raczej przejawem jakieś osobistej antypatii. Suetin był bardzo znanym autorem wielu książek i artykułów, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Jego prace i analizy miały ogromny wpływ na rozwój teorii debiutów, czym przykładowo Dworecki nie może się poszczycić.

Kilka lat temu widziałem w jednym polskim miesięczniku też krytyczną wypowiedź dotyczącą pisaniu książek przez mało znanych autorów, chociaż pojęcia znany i nieznany są bardzo dyskusyjne. Warto wiedzieć, że poważne wydawnictwa przed publikacją tytułu, dokonują oceny książki i szans jej sprzedaży. W stosunku do mało znanych autorów kryteria są znacznie ostrzejsze. Zresztą nie zawsze dzieła znanych autorów i silnych zawodników prezentują wysoki poziom, ponieważ część z nich traktuje napisanie książki, jako rodzaj „fuchy”. Z kolei często słabszy gracz może być twórcą ciekawej pracy, gdyż on bardzo poważnie traktuje swoją rolę.

Książkę przed zakupem warto obejrzeć, poradzić się trenera, ale krytycznie podchodzić do ocen „pseudospecjalistów”. Niektórzy z nich wydają negatywne oceny z prostej zazdrości lub niechęci do autora.

Powracam jeszcze do sylwetki Marka Dworeckiego. Pisałem już na blogu, że poznałem go osobiście w 1978 roku na mistrzostwach świata juniorów w Grazu, kiedy to przyjechał jako trener wraz z ekipą ZSRR (zawodnicy Jusupow i Dołmatow, am. Tukmakow, też jako trener). Spędziliśmy razem wiele chwil na wspólnych spacerach i dyskusjach. Wywarł pozytywne wrażenie i wiele skorzystałem w rozmowach o problemach pracy trenerskiej. Jako ciekawostkę wspomnę, że Dworecki wykazał się także świetną znajomością historii swego kraju, opowiadając wiele ciekawych i nieznanych mi faktów, przy czym zaskoczył mnie wówczas otwartą krytyką Stalina, twierdząc iż był największym zbrodniarzem w historii świata…

Ponownie widzieliśmy się rok później na MŚ juniorów w Skien, a do kolejnego spotkania doszło dopiero w 1995 roku, w ośrodku przygotowań olimpijskim pod Berlinem. Wtedy Dworecki miał kilka godzin wykładów na zgrupowaniu czołowych trenerów Niemiec. Poruszył wiele ważnych tematów, znanych mi częściowo z jego książek, m.in. mówił o „Znaczeniu kompozycji szachowej w kształceniu szachisty”. Tym zagadnieniem zajmuję się praktycznie od początku działalności szkoleniowej i zawsze uważałem korzystanie z osiągnięć problemistyki jako doskonały środek trenowania abstrakcyjnego myślenia.

W Niemczech ten temat nie jest traktowany poważnie przez trenerów i samych zawodników. Musiałem przez wiele lat toczyć ciężkie boje z moimi podopiecznymi, aby ich zachęcić do rozwiązywania studiów i efektownych problemów w celu ćwiczenia zmysłu kombinacyjnego i techniki w grze końcowej. Wykład Dworeckiego pomógł mi w rozwinięciu tej tezy.

W końcowej fazie zgrupowania Dworecki zaskoczył wszystkich obecnych stwierdzeniem, że nigdy nie istniała „szkoła Botwinnika”, co przyjęte zostało z dużym zażenowaniem. Osoba wieloletniego mistrza świata cieszy się w Niemczech wielkim szacunkiem i osiągnięcia jego szkoły były i są tutaj dobrze znane.

Dodam własny przykład. W 1969 roku odbyły się w Warszawie Mistrzostwa Armii Zaprzyjaźnionych. W meczu z Armią Radziecką wystąpił przeciwko mnie 16-letni Anatolij Karpow. Młody mistrz zaskoczył mnie efektowną ofiarą pionka i moja pozycja szybko się rozleciała. Po parttii Karpow oznajmił, że ta idea pochodziła od Botwinnika, a on jest uczniem jego szkoły.

Zresztą sam Dworecki w książce „Technika gry szachowej” (wydawnictwo „Arden” 2001, str.192 przyznał, że przez pięć lat był wykladowcą w słynnej szkole Michaila Botwinnika. Po cóż więc była ta cała maskarada w Berlinie?

lis
06

Przezwisko fuszer jest powszechnie znane w kręgach szachistów i określa kiepskiego zawodnika, czyli dosłownie partacza. Epitet ten jest jednak zbyt często nadużywany przez zawodników, szczególnie w sytuacjach konfliktowych. Wtedy na fuszera może „awansować” również potencjalnie silny gracz. Słownictwo szachistów w określaniu słabeuszy jest dość bogate w różnorodne ksywki. Oprócz wspomnianego już fuszera, spotyka się także określenia w rodzaju: jeleń, jelonek, miś itd.

W Magazynie Szachista (grudzień 2005) opublikowałem artykuł na ten temat, z którym można się zapoznać na mojej stronie: Fuszer może zagrać dobrą partię!

lis
06

Znakomita książka traktująca ciekawe i ogólnie mało znane aspekty historii Polski. Swój wkład w tej pracy mają także dwaj znani szachiści Jan Piński i Rafał Przedmojski.

Zakazana historia
Leszek Pietrzak, Jan Piński, Rafał Przedmojski, Dominik Smyrgała, Leszek Szymanowski, Antoni J.Wręga
157 stron
Format 210×150
26 złoty
ISBN 978-83-62908-13-4

lis
05

Do dyskusji o solvingu włączył się Andrzej Filipowicz, który w swoim piśmie m.in. napisał:

Natomiast jesteśmy znakomici w solvingu, w dyscyplinie, która niestety nie zalicza się do szachów w świetle kryteriów i definicji FIDE. W rozwiązywaniu zadań szachowych nie ma bowiem elementów twórczości, które charakteryzują szachy, a występują w grze bezpośredniej, korespondencyjnej i kompozycji szachowej…

Zgodnie z definicją sprecyzowaną przez FIDE – szachy są jedną z najstarszych, intelektualnych i kulturowych gier, która stanowi kombinację sportu, naukowego myślenia i elementów sztuki. Myśliciele i znawcy szachów wielokrotnie dodawali takie uzupełnienia: „Szachy są wiedzą pod względem treści, sztuki pod względem formy, grą zaś w swej istocie“ oraz „Szachy zawierają w sobie elementy kultury, sztuki i intelektualnych zdobyczy całej historii cywilizacji“. Patrząc z tego punku widzenia „Solving“ nie spełnia podstawowych kryteriów fidowskiej definicji szachów, jakimi są elementy sztuki, oryginalności czy twórczości. Solvingowcy nie zostawiają po sobie ani pięknych partii, ani kombinacji, tylko wyniki rywalizacji.

Natomiast sama kompozycja szachowa ma w sobie element sztuki i jest przykładem twórczości. Tu, z kolei, problem rywalizacji jest odsunięty na dalszy plan, gdyż sędziowie przyznający nagrody w różnych dziedzinach kompozycji szachowej kierują się, w gruncie rzeczy, bardzo różnymi względami i kryteriami, podobnie jak to ma miejsce przykładowo w jeździe figurowej na lodzie, czy gimnastyce artystycznej. W kompozycji szachowej, jak we wszystkich twórczych przedsięwzięciach, element czasu też nie ma znaczenia. Można całymi miesiącami czy nawet latami układać zadanie, bowiem liczy się przede wszystkim jego doskonałość i piękno.

Zapraszam do lektury pełnego tekstu w numerze listopadowym miesięcznika „Magazyn Szachista”.

lis
04

Mark Dworecki, znany rosyjski trener i autor wielu książek (przetłumaczonych także na język polski) stwierdził w swoim artykule („64” nr 12/2000), że większość publikacji to makulatura, którą napisali niekompetentni ludzie. Jego zdaniem przy zakupie książki trzeba zwracać uwagę na nazwisko autora. Przykładowo zaleca dzieła Johna Nunna, który jest silnym szachistą i człowiekiem obdarzonym niezwykłym intelektem. Prace niektórych autorów (m.in. Suetina) porównuje do „lekkiej muzyki”, natomiast Nikołaja Krogiusa ocenia jako autora bez talentu…

Z teorią Dworeckiego zupełnie sie nie zgadzam. Jest ona oparta na jakiś osobistych przesłankach i świadczy tylko o braku obiektywnego spojrzenia na całokształt literatury szachowej, która jest pod względem treści dostosowana dla szachistów różnych klas, a więc dla amatorów, wyczynowców i zawodowców. Sam nie polecałbym zwykłym sympatykom królewskiej gry, czyli amatorom, książek Nunna i Dworeckiego, ponieważ są one głównie pisane dla zawodników myślących poważnie o karierze wyczynowego lub zawodowego szachisty.

Jest wiele bardzo interesujących i wartościowych pozycji napisanych przez nieznanych lub mniej znanych autorów. Na naszym rodzimym rynku szachowym, starsze pokolenie pamięta nazwisko Tadeusza Czarneckiego (1905-1973). Nie był znanym graczem, tylko problemistą, ale to nie było żadną przeszkodą w napisaniu przez niego wielu świetnych książek, np. „Szach i mat”, „Pułapki szachowe”, „Tajemnice Caissy”, „Klejnoty szachowe”. Jego książka dla początkujących „Nauka gry w szachy” (Warszawa 1950) zajmuje w mojej bibliotece szczególne miejsce. Dzięki temu ciekawie napisanemu podręcznikowi poznałem tajniki królewskiej gry i zaraziłem się bakcylem szachowym!

Wielu moich kolegów w Niemczech dziwiło się, gdy w latach 80-tych kupowałem książki mało znanego autora o polskim nazwisku Warzecha, a przecież w jego monografiach debiutowych znajdowałem nieznane mi i bardzo ważne dla teorii debiutów partie grane drogą korespondencyjną, nigdzie dotąd nie publikowane.

lis
03

Od redakcji 1
O tym się mówi 2
Puchar świata, Chanty Mansyjsk 2011 3
MŚ w solvingu, Jesi 2011 6
DME do 18 lat, Jassy 2011 8
ME 8-18 lat, Albena 2011 9
Turnieje kołowe w Polsce 2011 11
Mem. K. Radzikowskiej, Warszawa 2011 12
Turniej „Cracovii“, Kraków 2011 13
Festiwal w Ostródzie 2011 14
Mem. A. Rubinsteina, Polanica Zdrój 2011 15
Szachowy Oscar za rok 2010 15
MP jun., szybkie i blitze, Warszawa 2011 16
Partie komentowane 18
Szachowe epizody A.F. (23) 20
Nauka gry (95) 26
Poradnik sędziego (91) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje 32

Od redakcji

Puchar świata w Chanty Mansyjsku był najważniejszym turniejem pod koniec wakacji. Triumfował trochę niespodziewanie, ale w pełni zasłużenie Peter Swidler. Jest to kolejny wielki sukces Swidlera po zdobyciu tytułu mistrza Rosji. Ponadto, niedługo po sukcesie na Syberii, Swidler wygrał wraz z zespołem z St Petersburga Klubowy Puchar Europy, grając na I desce. Zabawne, że w drodze do finału Swidler spotykał się z Caruaną, Ponomariowem i Judit Polgar, z którymi miał dotąd ujemny bilans, ale pokonał ich, i na dobitek czarnymi. Czarnymi też wygrał ważną partię w finale ze swoim przyjacielem Griszczukiem, z którym razem pracowali przez wiele miesięcy. Trzecie miejsce zdobył Iwanczuk, pokonując w prestiżowym meczu ukraińskiego rywala Ponomariowa. Pierwsza trójka awansowała do przyszłorocznych rozgrywek pretendentów.

Występ naszych reprezentantów Radosława Wojtaszka i Bartosza Soćko był bardzo słaby. Niestety mimo niezłych rankingów – dobre rankingi, to obecnie ponad 2750 – nie byli w stanie nawiązać walki nawet z zawodnikami średniej klasy światowej. Inna rzecz, że w kraju nie ma walki o wysokie miejsca i wyniki sportowe. MP nie mają istotnego wpływu na skład reprezentacji, a organizowane słabe openy i turnieje kołowe z budzącym śmiech średnim rankingiem około 2450, nie zmieniają sytuacji. Działacze podejmują decyzje tylko w oparciu o rankingi, czyli promują stagnację.

Znacznie lepiej spisała się młodzież. Warto tu przypomnieć złoty medal męskiej reprezentacji na DME do 18 lat w Rumunii. Zawsze miło zdobyć złoto, chociaż wspomniana impreza nie cieszy się uznaniem. Przyjeżdżają nieliczne reprezentacje w trzeciorzędnych składach, a my wystawiamy najlepszych, chociaż w konkurencji kobiet i to okazało się niewystarczające do zajęcia dobrego miejsca. ME od 8 do 18 lat przyniosły nam wspaniały sukces w postaci II miejsca w klasyfikacji medalowej, dzięki wywalczeniu złotego medalu do 10 lat przez bezkonkurencyjną Alicję Śliwicką i dwóch srebrnych medali przez Marcela Kanarka i Jana Krzystofa Dudę, robiącego stałe postępy. Niestety nic dobrego nie można powiedzieć o pozostałych 50 reprezentantach, z wyjątkiem dosłownie dwóch-trzech zawodniczek. Nasi zawodnicy zaczynają odstawać poziomem gry od swoich kolegów z innych krajów.

Natomiast jesteśmy znakomici w solvingu, w dyscyplinie, która niestety nie zalicza się do szachów w świetle kryteriów i definicji FIDE. W rozwiązywaniu zadań szachowych nie ma bowiem elementów twórczości, które charakteryzują szachy, a występują w grze bezpośredniej, korespondencyjnej i kompozycji szachowej. Niemniej jednak złoty medal Kacpra Pioruna, złoto drużyny i brązowy medal wielokrotnego mistrza świata Piotra Murdzi świadczą, że w tej dziedzinie Polska jest bezkonkurencyjna na świecie.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

lis
02

Wtorek, 1 listopada 2011
Elitarny świat szachowy nadal bez Polaków
Krzysztof Długosz na swojej witrynie pisze: W dniach 14-29 stycznia rozegrany zostanie kolejny festiwal Tata Chess Steel w Wijk aan Zee. Mimo braku na starcie Vishy Ananda i Wladimira Kramnika, organizatorzy okrzyknęli go najsilniejszym w historii. W turnieju A zagra czternastu arcymistrzów. Oto lista:
Magnus Carlsen
Levon Aronian
Sergei Karjakin
Weselin Topałow
Borys Gelfand
Hikaru Nakamura
Gata Kamsky
Anish Giri
Fabiano Caruana
David Navara
Wassyli Iwanczuk
Vugar Gashimov
Tejmour Radjabov
Loek van Wely
Polaków nie ma (w poprzednim turnieju grali Radek Wojtaszek i Darek Świercz) w żadnym turnieju festiwalu. Ileż razy już to pisałem. Polski Związek Szachowy nie jest w stanie „załatwić” udziału Radkowi Wojtaszkowi startu w żadnym elitarnym turnieju. Kontakt naszego najlepszego gracza ze światową czołówką jest tylko możliwy w oficjalnych turniejach. To nie buduje jego pozycji. Wręcz cofa go, bo tylko – napiszę tu banał – gra z lepszymi uczy! Więcej na Szacharnii

Moja opinia: Niestety problem jest głębszy. Polska czołówka unika walki w silnych turniejach, dlatego nasze gwiazdy mają średnie rankingi i żadnej przyzwoitej pozycji w świecie szachowym. Konsekwencją jest więc brak zaproszeń na turnieje kołowe w mocnej obsadzie.

Jedynie Radosław Wojtaszek wybił się z tej przeciętności, ale to – jak się okazuje – nie wystarczy. Zwycięstwo w memoriale Marxa jest za mało, aby nadeszły godne uwagi zaproszenia. Prezes PZSzach Tomasz Sielicki też nie może naszemu asowi w tym pomóc.

Już od dawna postuluję, że trzeba wreszcie zmusić naszych najlepszych arcymistrzów – w celu podwyższania ich kwalifikacji szachowych i tym samym rankingów – do startów w renomowanych imprezach, np. w turnieju Aerofłotu w Moskwie.

lis
02

Wariant Damiano w partii rosyjskiej C42
Współczesna teoria i praktyka
Piotr Wołochowicz
72 strony
ISBN 978-83-62908-13-14

Książka omawia ostry i bardzo skomplikowany wariant w partii rosyjskiej po ruchach: 1.e4 e5 2.Sf3 Sf6 3.Sxe5 Sxe4!? Autor jest silnym graczem korespondencyjnym i swoje badania oparł przede wszystkim na własnej praktyce turniejowej.

Zapewniam, że wariant jest bardzo ciekawy i godny dalszych analiz. Sam opublikowałem kiedyś w Chess Base Magazin 2001 artykuł na ten temat.

lis
01

Biblioteka fachowa odgrywa w naszej dyscyplinie istotną rolę, gdyż trening polega przede wszystkim na studiowaniu książek i czasopism szachowych. Dlatego ważne jest skompletowanie odpowiednich publikacji, przydatnych w pracy szkoleniowej.

Są kolekcjonerzy, którzy kupują wszystkie tytuły dla zasady, przede wszystkim w celu postawienia książek na półce. Natomiast szachista-praktyk kupuje taką literaturę, z której zamierza bezpośrednio korzystać. Ważną alternatywą są popularne obecnie CD firmy Chess Base w Hamburgu, których tematyka obejmuje właściwie wszystko to, co dotyczy szachów.

Wobec ogromu literatury szachowej, wybór nie jest łatwy. Przykładowo w Niemczech, oprócz rodzimych tytułów jest prawdziwy zalew publikacji w języku angielskim. Polski rynek szachowy nie jest jeszcze tak obfity, choć mamy już sporo pożytecznych książek, które mogą służyć sympatykom 64 pól w podwyższeniu ich poziomu gry.

Literatura w ojczystym języku ułatwia szybsze przyswajanie wiedzy. Korzyści szkoleniowe ze studiowania książek w obcym języku, bez jego dobrej znajomości, pozostawiają wiele do życzenia.