Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

kw.
02

slide-image-1.jpg

W dniach 25 marzec – 2 kwiecień 2014 odbyły się w Warszawie mistrzostwa Polski.

Uczestniczki

Uczestnicy

Strona mistrzostw

Nowy mistrz Polski na rok 2014 nazywa się Radosław Wojtaszek. Był faworytem i nie zawiódł swoich fanów. Drugie miejsce zajął Grzegorz Gajewski, natomiast brązowy medal wywalczył najmłodszy uczestnik turnieju Jan Krzysztof Duda.

Gra 16-letniego Dudy wywarła na mnie największe wrażenie. Gra aktywne szachy, często na granicy ryzyka, ale w tak młodym wieku jest to prawidłowa droga. Szkoda, że Jan Krzysztof przegrał dwie ostatnie partie. Miał duże szanse zostać w tym roku mistrzem kraju w kategorii seniorów. Do pełnego szczęścia zabrakło jednak doświadczenia turniejowego. W partii przeciwko Wojtaszkowi wybrał niefortunny wariant i dzisiaj chciał koniecznie wygrać. Nie udało się.

Miejmy nadzieję, że Duda za ten wynik zostanie powołany do kadry olimpijskiej. Jest on jedynym zawodnikiem młodego pokolenia rokującym nasze największe nadzieje!

Dokładne wyniki są na stronie organizatora.

W konkurencji kobiet czołowe miejsca zajęły: Monika Soćko, Jolanta Zawadzka i Klaudia Kulon.

Pełne wyniki.

 

kw.
01

Ze zdumieniem przeczytałem pewne niepokojące zdania, zamieszczone w artykule na blogu ChessBrains.pl

     Jest w nim trochę nieścisłości i dyskusyjnych zagadnień. Przede wszystkim należy zachować umiar w gloryfikowaniu Radosława Wojtaszka i jego umiejętności. Nazywanie naszego zawodnika „wielkim zawodnikiem” jest nieporozumieniem. Zwracam uwagę Autorowi cytowanego artykułu, iż wielkimi zawodnikami byli: Fischer, Karpow, Kasparow, Anand, Kramnik oraz inne osoby z dawnej i obecnej czołówki światowej. Warto zachować trzeźwość osądu, szczególnie przy pisaniu o polskich zawodnikach z kadry narodowej. Radek jest po prostu silnym zawodnikiem w Polsce. Na świecie niestety się nie liczy.

     Natomiast sformułowanie „Wszyscy wiemy, że klasa Radka nie wzięła się znikąd, a wielki w jego pozycji w światowym rankingu udział ma nikt inny tylko 5-krotny Mistrz ŚwiataViswanathan Anand” świadczy albo o niezrozumieniu aktualnych (a właściwie tych z ostatnich lat) wyników turniejowych Radosława Wojtaszka, albo o uprawianiu demagogii. Na tym blogu wielokrotnie tłumaczyłem i wyjaśniałem, że regres Radosława objawiający się zarówno w stosunkowo słabym rankingu (jak na warunki światowe) jak i przede wszystkim złym stylem gry, jest skutkiem „rozmienienia się na drobne” w ekipie Ananda. Zamiast pracować nad własnym rozwojem szachowym, Radek zaprzepaścił kilka lat swojej kariery. Obecnie zbiera gorzkie owoce swojej błędnej decyzji. Prawdopodobnie nie nadrobi lat zmarnowanych na zajmowanie się obcym zawodnikiem.

     Zresztą widać, że niestety nadal ciągną się za nim pozostałości po-Anandowe. Jak przyznał sam Radek, jedną nogą jeszcze „siedzi” w pracy dla Ananda, a drugą w Mistrzostwach Polski. Prawdopodobnie przez to nie robi dobrze ani jednego ani drugiego. Takie rozdrabnianie się i „łapanie kilku srok za ogon” nie służy niczemu, jedynie powoduje zaprzepaszczenie szans na dobrą grę na Mistrzostwach Polski. Już raz praca dla Ananda pokrzyżowała bardzo ważny start Radosława, przez co nasz czołowy zawodnik odmówił reprezentowania barw naszego kraju na arenie międzynarodowej.

     Uważam że zagrożeniem dla kariery Jana Krzysztofa Dudy jest niepokojące stwierdzenie R. Wojtaszka, który w cytowanym artykule zapowiedział, że chciałby wciągnąć naszego młodego zawodnika do współpracy z Anandem. Gdy do tego dojdzie, to prawdopodobnie powtórzy się dobrze znany scenariusz z roztrwonieniem kilku lat na liczeniu wariantów dla byłego mistrza świata, skutkujący stagnacją JK Dudy w zakresie własnej gry. Mam nadzieję, że Jan Krzysztof dokona właściwego wyboru i skoncentruje się na swojej, doskonale zapowiadającej się karierze, a nie ugrzęźnie na lata w słupkach liczonych dla obcych zawodników.

     W związku z ostatnim zdaniem „Szczególnie, że Janek przypomina wszystkim Vishiego z czasów, kiedy on miał 16 lat” powiem tak, Panie i Panowie decydenci z Polskiego Związku Szachowego, odłóżcie fantasmagorie na bok i zajmijcie się lepiej prawidłowym ukierunkowaniem rozwoju JK Dudy. A jak nie wiecie o co mi chodzi, to przypomnijcie sobie sukces medialny Dariusza Świercza i skutkujący tym jego obecny zastój szachowy. To daje sporo do myślenia.

Krzysztof Kledzik

kw.
01

UJ

Znany arbiter oraz trener szachowy Ulrich Jahr podczas szkolenia z niewidomymi w siedzibie PZN w Bydgoszczy. Zajęcia zostały wyemitowane przez polską telewizję w I programie.

mar
30

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Po publikacji odcinka  zwrócono mi uwagę w emailach, że nie poruszyłem jednej bardzo istotnej kwestii: talent zawodnika. To jest bardzo ważna cecha decydująca o rozwoju każdego szachisty. Jeśli Piotr Kaim, mimo studiowania prawie wyłącznie debiutów, nigdy na serio nie przekroczył poziomu 2300, to może brakuje mu tego daru natury?

Z tym nie mogę się zgodzić. Kiedyś uczestniczyłem w dyskusji o ogólnych problemach szachów w Polsce i jeden z kolegów wspomniał o bardzo zdolnym juniorze „Legionu Warszawa” Piotrze Kaimie. Myślę, że nastąpiły inne przeszkody w prawidłowym rozwoju szachowym Pana Piotra, ale ja nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Spotkałem w swoim życiu wielu niezwykle pracowitych szachistów, ale bez odpowiednich zdolności i odwrotnie.

Przypomnę przypadek Jerzego Lewiego. Wspomnienia o Jurku zamieściłem na mojej stronie.

Jerzy Lewi miał niezwykły talent, który rozwinął  się burzliwie po jego wyjeździe w 1963 roku do Warszawy. W latach 1961-1963 graliśmy w jednym klubie OKO Caissa Bydgoszcz i przez ten okres miałem możliwość obserwacji jego szachowego rozwoju.

Jurek grał znakomicie taktyczne pozycje i lubił analizować końcówki.  Jego największą słabością były otwarcia. W pewnym momencie zaproponowałem mu współpracę. Miała ona polegać na tym, że ja mu pomogę rozwiązać problemy debiutowe, a on będzie ze mną analizować różne końcówki. Wspólnie trenowaliśmy przez kilka miesięcy i potem po jego wyjeździe do Warszawy graliśmy kilka tematycznych partii drogą korespondencyjną.

Repertuar debiutowy Jurka był bardzo skromny i ograniczał się praktycznie do 3-4 debiutów: białymi grał podobne schematy po 1.g3 lub 1.Sf3, czasami 1.c4. Czarnymi po 1.e4 odpowiadał symetrycznie 1…e5, natomiast po 1.d4 grał układy „Benoni”, rzadko obronę Grünfelda.

Mimo tego odnosił w Polsce sukcesy. Był pięć razy mistrzem Polski juniorów, W 1968 roku zdobył w Kielcach trzecie miejsce na mistrzostwach Polski w grze błyskawicznej. W następnym roku wygrał V Międzynarodowy Festiwal im. PKWN w Lublinie. W tymże roku został mistrzem Polski juniorów i seniorów. Słabo wypadł jednak w Memoriale Rubinsteina w Polanicy Zdroju, w którym zajął 12 miejsce na 16 uczestników (6.5 pkt) oraz w turnieju strefowym w Atenach, po którym nie powrócił do kraju i następnie wyemigrował do Szwecji. Kariery szachowej na obczyźnie nie zrobił. Tragicznie zginął w wieku 23 lat.

Jestem przekonany, że gdyby Jurek pracował solidnie nad swoim repertuarem debiutowym to mógłby być bardzo silnym zawodnikiem. Okazało się, że w renomowanych turniejach jego wielkie naturalne predyspozycje do gry w szachy był niewystarczające. Wiele partii przegrywał już w fazie debiutowej i jego technika w końcówkach na niewiele mu się przydała.

Przykład Jerzego Lewiego, uważanego za największy talent szachowy w Polsce po II wojnie światowej, dowodzi o tym, o czym ja już dawna głoszę i piszę:

Bez dobrze opracowanego i dopasowanego do stylu gry repertuaru debiutowego jest trudno osiągać znaczące sukcesy na skalę międzynarodową.   

Dla ciekawości. Niedawno przeglądając Panoramę Szachową (luty 2004) na stronie 51 zapoznałem się z sylwetką Radosława Wojtaszka. M.in. podano tam: Jego najsilniejszą stroną jest właśnie doskonała znajomość teorii debiutów.

Chyba trudno zgodzić się z tą oceną. Właśnie w jego grze nie widać tej znakomitej znajomości teorii debiutów, o czym świadczą partie z ostatnich lat.

mar
28

jerzy sypie w pojedynku z adamem joszem-442x332

Film  dotyczy ostatnich mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących w szachach i nagrał go jeden z uczestników turnieju.

Sędzią głównym był mój brat Ulrich Jahr.

mar
27

Artykuł polemiczny – wizerunek Polskich szachów

Oprócz podejmowanych na tym blogu szczegółowych propozycji skupiających się na problematyce szkolenia i treningu, warto zwrócić uwagę  na  ogólną pozycję szachów jako dyscypliny, oczami szachowego amatora. Wydaje się to istotne choćby w kontekście dyskusji na temat wyboru drogi życiowej i warunkom poświęceniu się zawodowym szachom. Młodzi obiecujący zawodnicy muszą mieć ” motywację do wyczynowego uprawiania szachów” cytując Pana Konikowskiego, niestety tu cieniem kładzie się  nieudolność działań PZSZACH. Jak postrzegani są szachiści ? Jaki jest prestiż naszej dyscypliny? Na jakie korzyści i profity może liczyć nastolatek podejmując decyzję by związać swoja przyszłość z zawodowym uprawianiem szachów?  To niełatwe pytania, bilansując potencjalne korzyści z włożonym wysiłkiem ( ciężką stałą pracą nawet po 8-10 godz. dziennie ) dojdziemy do wniosku że  jest to wyjątkowo niełatwa droga.

W dodatku moim zdaniem, związek robi naprawdę niewiele, ani samodzielnie ani nie mobilizuje związków terenowych w kierunku działań propagujących szachy, zwiększających masowość i popularność królewskiej gry.

Gdzie działania dla rozwoju szachów amatorskich np. symultany z „mistrzem” rozgrywane w małych miejscowościach, gdzie jakaś oferta pomocy w organizacji (nie  turniejów) ale imprez promocyjnych dla małych klubów w dogorywających szachowo miejscowościach?

Przecież tylko zwiększając masowość i popularność można przyciągnąć sponsorów, wprowadzić większe zainteresowanie szachami a poprzez to zapewnić możliwość utrzymywania siebie i rodziny przez czołowych zawodników. W stosunku do wyrzeczeń,  nakładu pracy itp. efekty finansowe czołówki są niekonkurencyjne  ze średnio-przeciętnymi regionalnymi „kopaczami” a  nawet w porównaniu do stabilnej pracy naukowej na uczelni.

To jest głównie  powodem tego że czołowi szachiści dorabiaja nie tylko trenowaniem  i konsulacjami ale innymi dostępnymi im zajęciami np. pracą w związku, wydawnictwach itp. To właśnie finanse są powodem zainteresowania wielu dobrych zawodników pokerem sportowym któremu poświęcają więcej czasu niż szachom, w kuluarach powszechnie wiadomo że poważny to problem którego oficjalnie się nie zauważa.

Niestety realnie szachy to wciąż w Polsce niszowa dyscyplina, zawodowy szachista nie ma nawet szans na sportowa emeryturę jaka dostanie każdy medalista olimpijski w zaryzykuję-jednak mniej popularnych dyscyplinach jak strzelectwo, pchnięcie kulą lub gimnastyczne ćwiczenia na koniu z łękami. Poważne ograniczenie rozwojowe stanowi to iż szachy obok brydża stanowią najmniej „telewizyjny” sport, na szczęście internet z transmisjami na żywo i interaktywnymi serwisami daję nadzieję na lepsze perspektywy.

Niezwykle istotny (także wizerunkowo) a rzadko podejmowany publicznie jest problem sędziowania i środowiska sędziowskiego w szachach. W ramach naszego związku PZSZACH-u każdy sędzia może prowadzić własną „politykę” i samodzielne „postrzeganie” przepisów, słynne są forumowe spory sędziów w sprawach interpretacji poszczególnych paragrafów i wykładni przepisów dotyczącej nawet spraw podstawych jak reklamacji remisu w niedoczasie.

Kontrowersje sędziowskie w wielu turniejach, szczególnie niższej rangi prowadzą do kłótni i sporów a temu przyglądaja się dzieci i ich rodzice czy lokalni decydenci.

Pomyślał ktoś w związku  jak to wpływa na wizerunek dyscypliny ?

Nie ma otwartych szkoleń i wykładów dla szeregowych sędziów, wprowadzania do zmian w kodeksie, praktycznie nie działają wojewódzkie kolegia sędziowskie, nie wydaję się jednolitych wytycznych ani sposobów postępowania w sprawach spornych ale powtarzających się sytuacji( takiej oficjalnej ściągi dla zawodników i sędziów ) a nieprzewidywalność decyzji sędziowskich źle wpływa na atmosferę zawodów i poziom agresji na sali gry. To temat rzeka.  Widoczny jest brak możliwości samooczyszczania tegoż środowiska, nawet po rozpatrzonych pozytywnie protestach ( które to złożone na piśmie stanowią może promil sytuacji gdzie gracze bywają skrzywdzeni przez sędziów ) przy  poważnych naruszaniach przepisów i konsekwencje dla sędziów są wręcz symboliczne.

W końcu dochodzą ciągłe zmiany w przepisach gry – nowe przepisy często doprowadzają do powstawania spornych trudnych do oceny nawet przez najlepszych sędziów sytuacji.

Takie rozwiązania znów  prowadzą do  gry nieeleganckiej z naruszeniem zasad fair ( przykładem skutków modyfikacji przepisów w szachach błyskawicznych były incydenty z łapaniem za rękę rywala stawiającego mata w FINAŁACH mistrzostw polski).

Wszytko to świadczy o bezradności, braku wpływu i realnych  działań wspomagających szachy masowe oraz braku prawidłowej koncepcji rozwoju szachów. PZSZACH skupia się na reprezentacjach, zaniedbując całą resztę podstawy – piramidy zawodników, na forach szachowych przewijaja się tematy o drenażu finasowym małych klubów i osób grających dla przyjemności dla których związek nie robi nic, amatorszczyźnie i błędach (przełom roku 13/14 komunikaty klasyfikacyjne i finansowe, problemy z prawidłowym działaniem oficjalnego programu związkowego chessarbiter  itp).

Na szczęście istnieje  inicjatywa oddolna, jest wielu szachowych zapaleńców idących własną drogą.  Z powodu braku akceptacji działań związku coraz częściej powstają samodzielne ligi i rozgrywki niezależne od oficjalnych struktur. Ale to już odrębny temat.

Tomasz Pańczak 

mar
27

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Piotr Kaim napisał w swoim komentarzu: Krótko pisząc, arcymistrz nie namawia nikogo do lekceważenia debiutów. Skrytykował jedynie teorię, wedle której szachista powinien studiować debiuty PRZY JEDNOCZESNYM lekceważeniu końcówek. Jestem żywym dowodem na to, że ta teoria jest chybiona, bo jako junior studiowałem prawie wyłącznie debiuty i dlatego nigdy na serio nie przekroczyłem poziomu 2300.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Osobiście znam wiele przypadków, że szachiści po gruntownym studium fazy debiutowej szybko podnieśli swój poziom szachowy. Być może, że Piotr Kaim pracował w niewłaściwym kierunku. Może miał niedostosowany repertuar debiutowy do swojego stylu gry. Może korzystał z niewłaściwej literatury szachowej. Przyczynę słabego progresu redaktora „MAT-a” mógły ocenić tylko doświadczony trener.

Nigdy nie twierdziłem, że nie należy zajmować się końcówkami. Napisałem przecież wiele książek na ten temat. To tej kwestii zresztą jeszcze wrócę. Twierdziłem natomiast, że szachista z ambicjami sportowymi musi mieć dobrze opracowaną początkową fazę partii. Bez tego nie ma żadnych szans na uzyskiwanie znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej.

Tak traktują ten problem czołowi szachiści świata i o tym była już wielokrotnie mowa na blogu. Nam jeszcze bardzo daleko do tej klasy i to zarówno w konkurencji kobiet, jak i mężczyzn. Ale  nieraz jesteśmy świadkami większych niespodzianek i to nas cieszy. Ale chyba nie na tym  polega rzecz. Wszyscy szachiści w kraju chcieliby widzieć naszych asów w renomowanych turniejach i to na czołowych miejscach. Podobnie wzrosłaby ranga szachów w Polsce w przypadku włączenia się naszych kadr do walki o mistrzostwo świata!

Ale jesteśmy wszyscy realistami. Takich emocji w najbliższych latach nie oczekujemy. Trening szachisty wymaga kolosalnej pracy i to około 8-10 godzin dziennie. Po grze naszej czołówki i poziomu rozgrywanych przez nich partii nie widać takiego zaangażowania treningowego!

Ale powracam do moich doświadczeń. Opisałem moje początki w wspomnieniach: link.

Dzięki mojemu zdrowemu rozsądkowi nie posłuchałem rad niektórych starszych klubowych kolegów o studiowanie szachów „od tyłu” i rozpocząłem intensywne studia nad otwarciami, czyli początkową fazą partii. Dzięki temu w szybkim tempie doszedłem do ścisłej czołówki Polski juniorów. Potem – jeszcze jako junior – stałem się czołowym szachistą Pomorza w kategorii seniorów.

Na karierę szachisty zawodowego nigdy się nie zdecydowałem. Wybrałem rolę trenera. W  pracy szkoleniowej zwracałem uwagę na studiowanie debiutów oraz przygotowanie optymalnego repertuaru debiutowego.

Dla przypomnienia moje najważniejsze sukcesy na tym polu:

1. Pierwsze doświadczenia w treningu Lidii Fentzel: link

2. Punkt szkoleniowy w Częstochowie w latach 1977-1981: link 1 i link 2.

3. Trener kadry 1978-1981. W swojej działalności p0dkreślałem problem uczenia się debiutów na bazie całych partii: link

Największy sukces to brązowy medal wraz z drużyną kobiet na olimpiadzie na Malcie: link

4. Praca z Arkadim Naiditschem 1997: link

5. Współpraca z Radosławem Wojtaszkiem 1999-2003: link

6. W punkcie szkoleniowym w Essen 1983-1998 uczęszczali na moje zajęcia z teorii debiutów m.in. dwaj olimpijczycy: Christopher Lutz oraz Detlev Heinbuch.

7. W latach 2005-2011 byłem trenerem kadry niemieckiej głuchoniemych: link

W wydawnictwie Polskiego Związku Szachowego „Wybrane zagadnienia teorii i praktyki szachowej” (Warszawa 2002) omówiłem temat: Zasady pracy szkoleniowej nad debiutami.

W wieloletniej pracy trenerskiej zwracałem uwagę na wszystkie fazy w partii ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia otwarć oraz przygotowaniem dobrze opracowanego do stylu gry repertuaru debiutowego!

 

 

mar
26

Marcin Chojnowski, głuchoniewidomy ostrołęczanin, ma jedną wielką miłość – grę w szachy.
Link

////////////////////////////////////////////////

Szanowny Ministrze Sportu

Pragnę zaapelować o mądre i kontrolowane wydatki na sport środowiska niesłyszących i niewidomych. Niewidomi dostają masę pieniędzy a niesłyszący o wiele mniej. Jestem osobą gluchoniewidomą i mogę być zarówno głuchy jak i niewidomy.

Jestem medalistą medalistą świata w szachach głuchoniewidomych.

Jako socjolog wiem, że pomagać należy najmniej uprzywilejowanom jednostkom. Czytam, że nie ma pieniędzy na MP w warcabach na 3 dni: link. a niewidomi dostają krocie. Prosze porównać budżety.

To dla mnie np usłyszeć czyjeś dzień dobry to dar od życia. Spotkać się za szachownicą i potem od tłumacza przewodnika dowiedzieć się, że obok mnie jest piękna dziewczyna itp to jest to, co dostaje człowiek bardzo upokorzony przez los.

Grałem wiele lat w link i po takich zajściach jak przyjazd samochodem lub bezproblemowe czytanie w okularach książek itp szachowych jak osoba zdrowa (już nie mówię o słuchu) to gdzie tu oni są niepełnosprawni. Chcę zaapelować aby Ci najmniej uprzywielejowani czyli całkowicie głusi, ślepi, na wózkach mieli równe szanse a nie byli dyskryminowani przez tylko niedosłyszących lub niedowidzących.

Apeluję także by gluchoniewidomi też mogli poprzez swoje zmagania sportowe jakos żyć. Wcale nie są to duże koszta, bo w przeciwieństwie do imprez niewidomych rozgrywki głuchoniewidomych i głuchych są zupełnie skromniejsze i tańsze.

Wicemistrz świata w szachach

Marcin Chojnowski

////////////////////////////////////////////////

Szanowny Panie,

w odpowiedzi na pismo wysłane pocztą elektroniczną w dniu 19 marca 2014 r., dotyczące finansowania zadań z zakresu sportu osób niesłyszących i niewidomych uprzejmie informuję, że:

Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowuje realizację zadań publicznych z zakresu rozwijania sportu osób niepełnosprawnych na podstawie art. 29 ust. 1 i 7 ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. z 2010 r. Nr 127, poz. 857, z późn. zm.), ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240, z późn. zm.) oraz rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki z dnia 23 sierpnia 2010 r. w sprawie dofinansowania zadań ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej (Dz. U. Nr 156, poz. 1051). Na podstawie wyżej powołanego rozporządzenia corocznie ogłaszany jest konkurs ofert na dofinansowanie zadań z zakresu sportu osób niepełnosprawnych.

Polski Związek Sportu Niesłyszących, realizujący zadania z obszaru sportu osób niesłyszących  otrzymał w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 2 541 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa –  1 600 000,00 zł. Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niesłyszących przeznaczono środki w wysokości 4 141 000,00 zł.

Zadania z zakresu sportu wyczynowego osób niewidomych realizowane są przez Polski Związek Kręglarski, Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „CROSS” oraz Związek Kultury Fizycznej „OLIMP”. Ww. organizacje otrzymały w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 930 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa –  100 000,00 zł.

Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niewidomych przeznaczono środki w wysokości 1 030 000,00 zł.

Jak z ww. danych finansowych wynika, informacja o niedofinansowaniu sportu osób niesłyszących w porównaniu do sportu osób niewidomych, na którą powołuje się Pan w piśmie jest nieprawdziwa.

Informacja o dofinansowaniu zadań państwowych jest ogólnodostępna i znajduje się na stronie internetowej Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Z poważaniem

Danuta Redel

Departament Sportu Wyczynowego

Ministerstwo Sportu i Turystyki

00-082 Warszawa, Senatorska 14

tel. 22 244 32 05

www.msport.gov.pl

 

mar
24

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Temat ten wywołał ponownie duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo listów od osób zajmujących się od niedawna szkoleniem. Są zdezorientowani po wywiadzie z Michałem Krasenkowem w czasopiśmie „MAT” oraz informacjami na moim blogu.

Polecam zdrowy rozsądek. Kiedyś – jako początkujący  trener – odszedłem od ogólnych teorii i wybrałem swoją własną drogę. Sukcesy, które na tym polu osiągnąłem świadczą o prawidłowym wyborze.

Przypominam jeszcze raz pewne kwestie dotyczące szkolenia w szachach, które już kiedyś omawiałem na mojej witrynie, blogu i także w licznych artykułach w polskich pismach szachowych.

1. Zawodnik z aspiracjami sportowymi powinien od początku otrzymać dobrą szkołę szachową i zostać przez szkoleniowca prawidłowo ukierunkowany do pracy samoszkoleniowej. Wiadomo przecież, że zawodnik nie zawsze będzie korzystać z pomocy trenera.

2. Jeśli zawodnik usłyszy od swego opiekuna teorię, która jest bardzo modna w Polsce: „Trenuj grę środkową i końcówki, a w debiucie dasz sobie radę” i w ten sposób będzie pracować, to jego rozwój sportowy – nawet mimo wielkiego talentu – będzie się rozwijać w ślimaczym tempie.

3. Zawodnik powinien mieć odpowiednią motywację do wyczynowego uprawiania szachów. Na pewno jej nie będzie miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może go szybko zniechęcić do dalszego zajmowania się królewską grą.

4. Dlatego trener powinien zaaplikować swojemu podopiecznemu szkolenie, w następstwie którego jest szansa osiągania dobrych rezulatatów w turniejach.

5. Wszyscy musimy być świadomi tego, że młodzież zajmuje się intensywnie grą w okresie edukacji: szkoła podstawowa, średnia i studia. Potem po podjęciu pracy i założeniu rodziny zainteresowanie szachami maleje. Niektórzy wycofują się całkowicie z uprawiania sportu szachowego.

6. Dlatego w obecnych czasach długoletni system szkolenia – jaki kiedyś był realizowany w Związku Radzieckim – nie ma sensu. Zawodnika trzeba tak przygotować, aby odnosił szybko zwycięstwa i miał przyjemność z zajmowania się szachami.

7. Wniosek jest jasny: trzeba zająć się na początku otwarciami. Trener musi przygotować swoim podopiecznym repertuar debiutowy. Tutaj trzeba na początku narzucić pewien styl gry młodym adeptom szachów. Repertuar musi być ciekawy z elementami taktyki. Poleca się ruch 1.e4 i ostrą grę, np. gambit królewski, gambit Morra itd. Dopiero później, gdy w grze zawodnika wykrystalizuje się pewien styl i upodobania, można dopasować repertuar do jego zdolności i potrzeb.

8. Najpierw trener wyjaśnia młodemu zawodnikowi ogólne plany strategiczne i taktyczne w poszczególnych otwarciach. To jest wystarczające na początku szkolenia. Potem już nie. Z ambitnymi zawodnikami trzeba analizować i wyjaśniać dokładnie warianty, nawet te długie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Trzeba analizować dokładnie wzorcowe partie. Przez to podopieczny poznaje problemy gry środkowej związane z danym otwarciem, może nawet poznawać tym sposobem różnego typu końcówki.

9. Ważna jest analiza własnych partii. To jest często lekceważone przez trenerów lub nawet pomijane w cyklu szkoleniowym. Każdy szachista już na początku swej kariery zawodniczej musi być obeznany z tym problemem i powinien zdawać sobie sprawę z ważności tego elementu w procesie szkolenia.

10. Inne fazy gry: gra środkowa i końcówki powinny być systematycznie omawiane i analizowane po poznaniu „fundamentu” partii szachowej – debiutu.

11. Uważam, że tylko w ten sposób można wyszkolić w szybkim tempie zawodnika z szansami na osiąganie znaczących sukcesów turniejowych.

12. Nieszczęściem w polskich szachach jest brak jednolitego programu szkolenia. Każdy trener ma praktycznie swoje indywidualne spojrzenie na tę kwestię. W ten sposób już na początku popełniane są błędy, na czym cierpi tylko nasza zdolna młodzież. Jeden trener, który zna dobrze końcówki, będzie głosił „teorie” o ważnej roli tej fazy gry. Będzie przerabiał więc grę końcową. A to, że zawodnik przegra batalię debiutową i do końcówki nie dojdzie, będzie tłumaczył brakiem talentu swojego podopiecznego. Podobna sytuacja może wyniknąć w szkoleniu zawodnika, który trafi na trenera preferującego grę środkową jako „najważniejszego” elementu w szachach.

13. Innym nieszczęściem polskich szachów jest zabieranie głosu w ważnych kwestiach szkoleniowych przez „pseudofachowców”. Ich błędne wskazówki mogą być zastosowane praktycznie przez nieświadomych tego młodych zawodników. A gdy w końcu zorientują się, że są na niewłaściwym torze, może być już za późno na odrobienie zaległości.

14. Problem „brak jednomyślności w procesie szkolenia w Polsce” widzimy też na wysokim szczeblu. Włodzimierz Schmidt słusznie zauważył aspekt (trochę za późno) niedostatecznego wyszkolenia polskich kadr. Natomiast trener kadry wyraża się w tym zakresie bardzo niejasno i wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie. Tymczasem powinien usiąść do jednego stołu z czołowymi polskim trenerami i ustalić logiczny program szkolenia naszych juniorek i juniorów. Taki program jaki jest realizowany w jego ojczyźnie Rosji!

mar
23

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

W jednym ze swoich komentarzy Piotr Kaim pisze: Link

Michał Krasenkow: „Jest taka teoria, że studiowanie końcówek teoretycznych jest nieopłacalne, bo – statystycznie rzecz biorąc – rzadko mamy z nimi do czynienia w praktycznych partiach. Mówi się zatem, że lepiej pracować nad debiutami. Moim zdaniem ta teoria jest trochę śmieszna, ale czasem można się z nią zetknąć.”

Piotr Kaim: „Jak się zdaje, potwierdzeniem tej teorii są wypowiedzi wybitnych arcymistrzów. Mówią oni, że w swojej pracy kładą nacisk przede wszystkim na debiuty.”

Michał Krasenkow: „Problem polega na tym, że teoria debiutów rozrosła się w sposób niesamowity. Wobec tego – żeby nie wpaść w tarapaty w początkowej fazie partii – trzeba nad debiutami dużo pracować, dużo analizować, a także przypominać sobie własne analizy. Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Nie mogę się zgodzić z teorią Michała Krasenkowa: Musimy jednak pamiętać, że są to potrzeby graczy ze światowej czołówki. To nie są problemy, z którymi styka się zwykły gracz z pierwszą kategorią czy kandydat na mistrza. Swoją drogą gracze czołówki mogą się poświęcić szlifowaniu debiutów, bo wiedzę końcówkową posiedli wcześniej – zanim do tej czołówki dotarli…”

Moja teoria: Każdy młody zawodnik z ambicjami sportowymi powinien być od początku, czyli „Zero” kategorii, prawidłowo „zaprogramowany” do pracy szkoleniowej (samoszkoleniowej) i powinno się go uczulić na to, że debiut jest fundamentem partii szachowej.

Pisałem już na mojej stronie, że piękne partie szachowe fascynują miliony ludzi na całym świecie. Są one wytworem doskonałości i talentu zawodników. Ale nic jednak nie staje się samoistnie. Tylko bardzo żmudna praca, czyli trening, umożliwia osiągnięcie mistrzowskiego poziomu gry i prowadzi ku wyżynom.

Współczesny trening szachowy jest procesem bardzo złożonym i na jego skuteczność wpływa wiele czynników. Jego istotną częścią jest zdobywanie wiedzy i następnie wykorzystanie jej i pogłębianie we własnej praktyce turniejowej.

Jeśli ma się ambicję osiągnięcia znaczących wyników turniejowych, trzeba bardzo wcześnie rozpocząć intensywny trening. Praca z dziećmi i młodzieżą jest fazą otwierającą wieloletni proces szkolenia, który trzeba programować niezwykle rozważnie i odpowiedzialnie. Od tego bowiem zależy, czy młode talenty osiągną sukcesy, albo zostaną zmarnowane.

Nie ulega więc żadnych wątpliwości, że faza debiutowa we współczesnych szachach odgrywa bardzo ważną rolę. Co da komuś znajomość końcówek nawet świetna, kiedy się do nich nie dojdzie, ponieważ partia zostanie rozstrzygnięta wcześniej. Dlatego ambitni szachiści wszystkich kategorii tak mocno przywiązują uwagę granym przez siebie otwarciom. Bardzo ważną rolę odgrywa optymalnie dopasowany do stylu gry zawodnika repertuar debiutowy. Powinien być on dobrze opracowany i możliwie szeroki, aby utrudnić przeciwnikowi na przygotowanie się do partii. Zawodnicy starają się też wprowadzać w swych partiach nowe idee, aby tym zaskakiwać przeciwnika. Tak więc trening silnego szachisty to w głównym stopniu praca nad debiutami!

Uczenie się otwarć musi polegać na studiowaniu całych wzorcowych partii. W ten sposób można prześledzić fazy przejściowe do gry środkowej i nawet końcówki. Można poznać przez to typowe pozycje. Na przykład grając czarnymi gambit hetmański musimy zapoznać się z takimi typowymi strukturami pionkowymi jak: izolowany pionek w centrum, wiszące pionki, ustawienie c3-d4, atak mniejszościowy itd. I to wszystko będzie połączone ze swoim repertuarem debiutowym. Nie powinno być więc normalnie problemów w czasie partii z realizacją typowych planów. Jest to kolosalne ułatwienie w czasie gry, gdyż znając schematy strategicznych i taktycznych planów szybko znajdujemy właściwą drogę i unikamy jednocześnie niedoczasów.

cdn

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    maj
    1
    pt.
    2026
    całodniowy TePe Sigeman Tournamnt
    TePe Sigeman Tournamnt
    maj 1 – maj 7 całodniowy
    Miejsce turnieju: Malmö Strona turnieju: Tournament Info 2026 – Tepe Sigeman & Co Chess Tournament Grają m.in. Carlsen, Abdusattorov, Erigaisi, Van Foreest itd.
    maj
    7
    czw.
    2026
    całodniowy GCT Poland (blitz) 2026
    GCT Poland (blitz) 2026
    maj 7 – maj 8 całodniowy
    Strona turnieju: Home – Grand Chess Tour Więcej informacji na stronie PZSzach: https://pzszach.pl/2026/05/05/50163/ transmisja rapid transmisja blitz transmisja z komentarzem sport.tvp.pl  
    maj
    24
    niedz.
    2026
    całodniowy IMEK Batumi
    IMEK Batumi
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    W dniach 24.05-06.06.2026 w Batumi (Gruzja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet. strona zawodów komunikat
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.