Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

lut
20

Gość napisał: Przesyłam dwa ciekawe linki. Przypuszczam że są Panu znane, ale z pewnością nie wszyscy czytelnicy blogu wiedzą, co tam wypisywano. Szczególnie osoby młode, albo te które dopiero niedawno zaglądnęły na blog. Niech zobaczą co się działo.

Świadczą one o poziomie dyskusji szachistów o problemach polskich szachów. Nie śledzę forów dyskusyjnych dotyczących innych dziedzin sportu, więc nie wiem co tam się dzieje. Ale tu, pomijając wpisy anonimów, to największe zniewagi, obelgi i opluwanie pochodzi od czołowych szachistów z kadry narodowej oraz od jednego z wiodących trenerów akademii. To jest jakaś nienormalna sytuacja.

Kiedyś były ataki na Pana na forum PZSZach. Tutaj są inne naskakiwania w temacie związanym z Akademią Młodzieżową, w tym am Bartłomej Macieja znowu najeżdża na Pana.

http://forumszachowe.pl/showthread.php/88-Akademia-Szachowa

Natomiast tutaj są naskakiwania na Pana, związane m.in. z problemem debiutów.

http://forumszachowe.pl/showthread.php/870-Tata-Steel-Chess-2011

lut
19

W ostatnim czasie otrzymałem kilka emailów z zapytaniem, jak właściwie należy uczyć szachów początkujących adeptów królewskiej gry. Jest tyle teorii w tej kwestii, że właściwie trudno jest się w tym połapać. Sami trenerzy stosują różnorodne metody szkoleniowe i nie wiadomo, które są prawidłowe. Jak traktować pewne wskazania, które są często różnie interpretowane przez szkoleniowców, publicystów itd.

Zacznę od moim pewnych prywatnych „badań” na przestrzeni wielu lat wśród studentów, pracowników naukowych oraz personelu technicznego uniwersytetu w Dortmundzie. Zadawałem wszystkim dwa proste pytania:

1. Jaka twoim (pana) zdaniem jest najważniejsza faza partii szachowej: początek, środek czy końcówka? Wszyscy bez wahania odpowiadali: „Początek”. Na dodatkowe pytanie: dlaczego? „To jest przecież logiczne, jeśli początek będzie pomyślny, to inne części partii będą łatwiejsze do gry”.

2. To w takim razie od czego powinno rozpocząć się naukę szachów, oczywiście zakładając że znamy już poszczególne ruchy. Odpowiedź: „Od początkowych posunięć, bo to jest najważniejsze. Jak można grać w szachy nie wiedząc, w jaki sposób trzeba zaczynać?”

Podobne pytanie zadawałem graczom klubowym niższych klas. Tutaj odpowiedzi były różne. Ale najczęściej dominowała znana teza: końcówki, ponieważ tak zalecali wielcy mistrzowie przeszłości, np. Capablanca.

Mamy tutaj do czynienia z pewnym fenomenem. Zawodnicy klubowi, którzy mieli już kiedykolwiek do czynienia z trenerami są „zakażeni” pewną ideologią, która nie zawiera w sobie zdrowej logiki. Jest ona oparta o pewne wzorce z przeszłości. Głosili je wprawdzie najsilniejsi szachiści świata, ale to było około 100 lat temu. Oni nie byli szkoleniowcami z prawdziwego zdarzenia, opierali swoje dogmaty na bazie własnych doświadczeń i ówczesnej rzeczywistości.

Wtedy szachy były grą elitarną. Było mało szachistów i imprez szachowych. Trening mógł być prowadzony więc przez wiele lat. Teoria debiutów była dopiero w zalążkach. W turniejach szachowych startowali dojrzali wiekowo zawodnicy.

Obecnie szachy są sportem masowym i wiek nie odgrywa żadnej roli. W turniejach grają nawet dzieci. Każdy chce możliwie szybko odnosić sukcesy i to jest motywacją do dalszej pracy i zajmowania się szachami. Jednakże trudno jest to szybko osiągnąć, jeśli trening jest przeprowadzony w niewłaściwym kierunku.

Na mojej stronie w wspomnieniach opisałem moje własne podejście do szkolenia szachowego. Tylko dzięki temu, że nie uległem powszechnie rozpowszechnianym kanonom, udało mi się szybko dojść do ścisłej czołówki Pomorza w kategorii seniorów. Póżniej nadrabiałem systematycznie wiedzę z gry środkowej i końcowej. Takie podejście do szachów uważam za prawidłową drogę i tak też polecałem moim podopiecznym.

Może ktoś w tym momencie zadać pytanie: „Jeśli uważa pan taki sposób szkolenia za prawidłowy, to dlaczego nie osiągnął pan wielkich wyników sportowych”?

Życie zawodowego szachisty jednak mnie nie odpowiadało i dlatego dość wcześnie zająłem się działalnością szkoleniową. Ale jako zawodnik miałem też pewne sukcesy turniejowe. Przede wszystkim w grze błyskawicznej przez wiele lat zaliczałem się do ścisłej czołówki krajowej. Na polskiej liście rankingowej FIDE w 1981 roku znalazłem się na 10 miejscu z 2400 pkt. Otrzymałem wtedy klasę mistrzowską upoważniającą mnie do pobierania stypendium sportowego w wysokości 8000 zł.

O moich pierwszych doświadczeniach trenerskich pisałem na blogu w kategorii „W roli trenera”

Ten przypadek pogłębił jeszcze bardziej moje przekonanie, że pracę szkoleniową trzeba zaczynać od stadium początkowego, czyli debiutów.

Tak pracowałem z juniorami w punkcie szkoleniowym w Częstochowie. O osiągnięciach moich podopiecznych pisałem na stronie. Potem pracowałem jako trener około 25 lat w Niemczech, mi.in. z kadrą młodzieżową w Essen. Z tej grupy wyrosło dwóch olimpijczyków (GM Lutz i MM Heinbuch), trenowałem wicemistrzynię Niemiec kobiet Reginę Gadau, potem był roczny trening z Naiditschem, 4-letnie szkolenie internetowe  Wojtaszka. Byłem kilka lat trenerem kadry niemieckiej głuchoniemych itd. W mojej pracy trenerskiej kładłem główny nacisk na dobrze dobrane otwarcia i były sukcesy! Przypominam, że byłem tylko trzy lata trenerem zawodowym (1978-1981). W innym okresie była to praca hobbystyczna!

W Polsce jako trener miałem też swoje osiągnięcia. W 1979 roku Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu opublikował listę trenerów i instruktorów szachowych:

1. J.Konikowski 719 pkt.
2. W.Schinzel 665 pkt.
3. H.Śliwiński 657 pkt.
4. S.Witkowski 623 pkt.

Na dalszych miejsca znależli się: 8. W. Schmidt, 24. A.Sydor, 27. R.Grąbczewski, 28. J.Kostro, 34. W.Balcerowski itd.

Na  podobnej liście z 1981 roku stan czołówki był następujący:

1. J.Konikowski 1313 pkt.
2. K.Sikora 635 pkt.
3. W.Schinzel 593 pkt.
4. R.Drozd 475 pkt.
5. W.Jagodziński 472 pkt.
6. T.Tomalczyk 400 pkt.

Dwukrotnie w latach 1979 i 1980 byłem w piątce najlepszych trenerów w częstochowskim sporcie.

Miałem więc spore sukcesy jako szkoleniowiec i swoje doświadczenia oraz wiedzę przekazuję dalej –  w różnej formie – polskim szachistom. Mimo tego niektóre osoby w kraju próbują zdyskredytować moje zaangażowanie na tym polu i także moje osiągnięcia trenerskie!

lut
17

Petrov[1]

W dniach 15-17 lutego 2013 r. w Jurmale (Łotwa) odbył się Memoriał Władimira Pietrowa z udziałem Polaków: Radosława Wojtaszka, Michała Krasenkowa i Kamila Draguna.

Turniej rozgrywany był na dystansie 14 rund z tempem 15 minut na partię + 6 sekund za każdy ruch.

Piękny sukces odniósł nasz arcymistrz Radosław Wojtaszek, który został ostatecznie sklasyfikowany na pierwszym miejscu.

Wynik czołówki po 14 rundach

M-sce Nazwisko i imię Kraj Rg  Pkt  TB 1  TB 2  TB 3
1 GM Wojtaszek Radosław POL (2710) – 10.5 – 108.5 126.0 2795
2 GM Malakhov Vladimir RUS (2730) – 10.5 – 107.0 124.5 2765
3 GM Ivanchuk Vassily UKR (2714) – 10.0 – 110.5 127.0 2729
4 GM Sandipan Chanda IND (2590) – 10.0 – 103.5 120.0 2678
5 GM Ehlvest Jaan USA (2541) – 9.5   – 107.0 121.0 2719
6 GM Zhigalko Sergei BLR (2656) – 9.5   – 106.5 123.0 2726
7 GM Fier Alexandr BRA (2601) – 9.5   – 102.5 119.5 2694
8 GM Grachev Boris RUS (2691) – 9.5   – 99.0 115.0 2671
9 GM Alekseev Evgeny RUS (2672) – 9.5   – 97.0 113.0 2616
10 GM Shirov Alexei LAT (2728) – 9.0   – 105.5 123.0 2669
11 GM Kovalenko Igor UKR (2635) – 9.0   – 105.5 123.0 2657
12 GM Kulaots Kaido EST (2575) – 9.0   – 102.0 118.5 2602
13 GM Gleizerov Evgeny RUS (2570) – 9.0   – 102.0 118.0 2681
14 GM Krasenkow Michał POL (2642) – 9.0   – 100.0 115.5 2621

Junior Kamil Dragun zajął 28 lokatę z 8 punktami.

Strona turnieju 

Transmisja

Wyniki

ChessBase News

Partie  Pietrowa

 

lut
13

Kontynuacja odcinka 15

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

////////////////////////

W piśmie Szachy-Chess (75/76 – 2002) w tekście „Gorzka prawda” pisałem: Współpraca z Radkiem Wojtaszkiem (rocznik 1987) przebiega poprawnie. Tak jak sobie wyobrażałem. Ustaliliśmy repertuar debiutowy dla niego i Radek konsekwentnie pracuje według ustalonego programu. Jeśli coś potrzebuje, to pisze do mnie i ja staram się mu pomóc. Radek jest zawodnikiem z dużą przyszłością. Świadczą o tym jego ostatnie wyniki. Ta współpraca powinna być wzorcem  dla innych, że można poprzez internet przeprowadzić proces szkoleniowy z młodzieżą. Taki trening jest o wiele tańszy, niż tradycyjną metodą. Przede wszystkim odpadają koszty przejazdu i noclegu. Choć jeszcze raz powtarzam, że musi być także zachowany kontakt bezpośredni pomiędzy trenerem i jego podopiecznym. Maciek Brzeski jest młodszy od Radka o trzy lata. Dlatego ta współpraca jest trudniejsza i wymaga kogoś, kto by koordynował to szkolenie. To mógłby być np. jeden z rodziców szkolonego, albo jakiś miejscowy trener. Chodzi o to, aby ktoś sprawdzał wykonanie zadań przez młodego zawodnika. Kiedy zacząłem się opiekować Brzeskim, to pierwszym moim zadaniem było ustalenie jakiegoś pasującego do jego stylu gry repertuaru debiutowego. Niestety Maciek grał 1.c4. To był duży błąd. Takich debiutów nie może grać 11-letni chłopak. Przejrzałem jego partie. Maciek grał pewne schematy, których w ogóle nie rozumiał. Był słaby taktycznie, podstawiał materiał itd. Dlatego wspólnie uzgodniliśmy na jednej sesji w Wiśle, że Maciek musi grać 1.e4. Po tym posunięciu powstaje żywa gra figurowa z elementami taktycznymi. Takie pozycje są łatwiejsze do zrozumienia i zapamiętania. Natomiast partia angielska wymaga od gracza dużego wyczucia pozycyjnego, a to przychodzi z czasem… Maciek otrzymał moją książkę „Gram 1.e4”, gdyż to było już gotowe źródło do pracy samodzielnej. Zaleciłem Maćkowi, aby przejrzał poszczególne warianty i w razie problemów skontaktował się ze mną. Z uwagi na wiele opisów w książce Maciek miał możliwość zapoznania się ze strategią i taktyką poszczególnych otwarć. Młody zawodnik zaakceptował wszystkie  moje zalecenia i zabrał się pilnie do pracy. W tym czasie mieliśmy ze sobą kontakt za pomocą faksu i moja teczka z korespondencją do niego pęczniala z dnia na dzień. Było po tym widać, że Maciek poważnie traktuje współpracę ze mną. I to mnie bardzo cieszyło. 15 października 2000 roku otrzymałem faks od ojca Brzeskiego, że trener Akademii Marian Twardoń w trakcie mistrzostw Europy w Grecji polecił grać Maćkowi ruch 1.d4. Nie mogłem zrozumieć sensu tej propozycji. Jak mógł etatowy trener Akademii działać przeciwko wcześniej ustalonym w Wiśle wspólnym uzgodnieniom i zaleceniom…

//////////////////////////////////////////////////////

Największym nieszczęściem polskich szachów jest właśnie brak jednomyślności w procesie szkolenia naszej młodzieży. Podałem powyżej jeden przykład z własnych doświadczeń jak to było w czasie mojej jeszcze działalności w MASZ. W innych punktach tego tekstu opisałem w jaki sposób przeszkadzano, lekceważono moje inicjatywy i konkretne działania, które nie przypadły do gustu osobom odpowiedzialnym za centralne szkolenie w Polskim Związku Szachowym.

Włodzimierz Schmidt mocno spóźnił się ze swoim bardzo ważnym wnioskiem. Już w 1999 roku zwróciłem uwagę na ten problem i sam podjąłem konkretne kroki. A co zrobił na tej płaszczyźnie szef polskich trenerów? Nie publikuje żadnych fachowych artykułów i książek. A powinien, ponieważ ma dużą wiedzę i doświadczenie. Dlaczego więc tego nie czyni?

Analiza występów naszych zawodniczek i zawodników w silnych turniejach pokazuje, że większość naszych porażek wynika właśnie ze słabego przygotowania debiutowego. Nasze kadry bardzo często przegrywają swoje pojedynki już w pierwszej fazie gry. Dlaczego więc nic albo niewiele robi się w kierunku, aby ten stan się zmienił?

W ostatnim czasie opublikowałem w pismach „Magazyn szachista” i „Panorama szachowa” sporo przegranych partii naszych arcymistrzów. Niedawno oskarżono mnie na jednym blogu o to, że się cieszę z naszych klęsk. Bzdura! Jako trener od kilku lat zwracam uwagę na problemy słabego wyszkolenia naszych kadr i komentuję po to przegrane partie, aby zwrócić uwagę na te kwestie. Wiadomo, że z porażek można wyciągnąć bardzo istotne wnioski! I taki jest cel moich publikacji!

Ostatnio jeden z moich współpracowników zwrócił mi uwagę na tekst pewnego trenera MASZ, który na swoim blogu m.in. napisał: „Mnie książki interesują w ogóle a szachowe w szczególności. Książki debiutowe staram się mieć na „podglądzie”. Są mi one niezbędne w pracy trenerskiej ale nie przydaję im nadmiernego znaczenia. Bardziej moja uwaga ukierunkowana jest na te pozycje, które dotyczą gry środkowej, strategii”.

Właśnie! Na tym polega problem polskich szachów! Od dawna mówi się, że nasze kadry reprezentują  poziom wyszkolenia nie dorównujący czołówce światowej i nie widać perspektyw, aby ten stan się szybko zmienił. Włodzimierz Schmidt zwraca słusznie uwagę na słabe przygotowanie debiutowe naszych zawodniczek i zawodników, tymczasem czołowy trener MASZ stwierdza, że szkoli swoich podopiecznych w innym kierunku.

Na moim blogu była już mowa o tym, że oczywiście jest łatwiej trenować grę środkową i końcówki, gdyż tutaj praktycznie teoria się nie zmienia. Można mieć notatki opracowane 30 lat temu i korzystać z nich przez kolejne 30 lat, nie zmieniając ich treść. A więc z takimi zapiskami można przez lata przeprowadzać treningi indywidualne i zespołowe. Trener ma więc łatwe życie, nie wymagające większego wysiłku twórczego. Dlatego głosi – dla własnej wygody – teorię, że to są najważniejsze fazy partii szachowej. Często powołuje się przy tym na autorytet pewnego szkoleniowca, którego czołówka światowa traktuje z dużą rezerwą. Wiem to z moim doświadczeń i wielokrotnych rozmów przeprowadzonych z zawodnikami czołówki światowej na turnieju w Dortmundzie.

Przytaczam wypowiedź dwunastego mistrza świata Anatolija Karpowa: „Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach”.

To jest właśnie bardzo trafna teoria, z której powinni brać przykład nasi trenerzy MASZ, zawodniczki i zawodnicy z wyższymi ambicjami sportowymi!

Inaczej jest ze szkoleniem fazy debiutowej. Tutaj teoria ciągle się zmienia. Każdy turniej przynosi praktycznie nowe idee, a więc nowy materiał do analiz i pracy. Szkoleniowcom lubiącym więc wygodne życie jest na rękę głoszenie tez znanego trenera, który nigdy nie był znawcą teorii debiutów i w tej kwestii nie napisał żadnej fachowej książki!

Nasi trenerzy powinni – w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej – w pierwszym rzędzie przygotować kadrom młodzieżowym optymalnie dopasowane do ich stylu gry repertuary debiutowe! Bez tego nie można myśleć o wielkich sukcesach w turniejach wyższej rangi. Ubiegłoroczny superturniej w Dortmundzie oraz tegoroczny otwarty turniej w Gibraltarze pokazał, jakie słabe są strony polskich szachów wyczynowych!

Wniosek: Szef polskich trenerów Włodzimierz Schmidt powinien możliwie szybko zwołać na roboczą naradę swoich trenerów-podopiecznych w celu omówienia słabości polskich szachów i opracowania jednolitego programu szkolenia naszej młodzieży w ramach MASZ. Jeśli to nie nastąpi, to jeszcze przez najbliższe lata będziemy dreptać w miejscu!

Dla przypomnienia:

Link 1
Link 2

 

lut
12

New Picture (32)

W dniach 03-10 lutego w Płowdiw odbył się 35. Memoriał Gergi Trigonova. W turnieju grał arcymistrz Bartłomiej Heberla, który zajął 2 miejsce.

Czołówka

M-sce Nazwisko Kraj Elo Pkt
1 GM Fier Alexandr BRA 2577 – 8.5
2 GM Heberla Bartłomiej POL 2545 – 7.5
3 GM Djukic Nikola MNE 2537 – 7.0
4 GM Jianu Vlad-Cristian ROU 2500 – 7.0
5 GM Vasilev Milen BUL 2473 – 7.0
6 GM Cheparinov Ivan BUL 2709 – 7.0
7 GM Grigorov Grigor BUL 2513 – 7.0
8 GM Petrov Marijan BUL 2518 – 7.0
9 Danov Lyubomir BUL 2158 – 7.0
10 GM Spasov Vasil BUL 2567 – 7.0
11 GM Nedev Trajko MKD 2505 – 7.0
12 IM Rombaldoni Axel ITA 2472 – 7.0
13 GM Paichadze Luka GEO 2520 – 7.0

Wyniki indywidualne  Heberli

Nazwisko Heberla Bartłomiej
Tytuł GM
Lista startowa 6
Ranking krajowy 0
Elo 2545
Wynik rankingowy 2653
FIDE rtg +/- 17.4
Punkty 7.5
M-sce 2
Federacja POL
Nr identyfikacyjny 0
Fide ID 1115120

 

Rd Szach SNr Nazwisko Elo Fed Pkt Wyn.
1 6 144 Kartalov Kiril 1824 BUL 2.5 s 1
2 6 79 Deac Bogdan-Daniel 2117 ROU 5.5 w 1
3 6 47 Kjurkchiiski Georgi 2267 BUL 6.0 s 1
4 5 27 FM Georgescu Tiberiu-Marian 2396 ROU 6.5 w 1
5 4 11 GM Petrov Marijan 2518 BUL 7.0 s 1
6 1 3 GM Fier Alexandr 2577 BRA 8.5 w ½
7 2 17 GM Vasilev Milen 2473 BUL 7.0 s ½
8 2 8 GM Djukic Nikola 2537 MNE 7.0 w 1
9 2 1 GM Cheparinov Ivan 2709 BUL 7.0 s ½

lut
10

New Picture (7)

W dniach 2-10 lutego odbył się „Moscow Open”. W turnieju „G” – Arcymistrzowskim Studenckim Kobiecym Turnieju Kołowym uczestniczyła nasza szachistka Karina Szczepkowska-Horowska.

New Picture

Skład turnieju

1 Girya, Olga WGM Rosja 2467
2 Szczepkowska-Horowska, Karina WGM Polska 2378
3 Vasilevich, Irina IM Rosja 2370
4 Ziaziulkina, Nastassia WGM Białoruś 2367
5 Savina, Anastasia IM Rosja 2323
6 Saduakassova, Dinara WGM Kazachstan 2312
7 Drozdova, Dina Rosja 2286
8 Saulina, Varvara WF Rosja 2272
9 Pustovoitova, Daria FM Rosja 2257
10 Enkhtuul, Altanulzii WIM Mongolia 2153

Niestety nasza arcymistrzyni zawiodła nas wszystkich!

Końcowe wyniki

M-ce Nazwisko i imię Ranking Kraj 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Pkt
1 IM Savina Anastasia 2339 RUS * ½ ½ 1 1 1 ½ 0 ½ 1 6.0
2 WGM Girya Olga 2441 RUS ½ * ½ 1 1 ½ ½ 1 0 1 6.0
3 WGM Saduakassova Dinara 2312 KAZ ½ ½ * ½ 0 ½ 1 1 1 1 6.0
4 FM Pustovoitova Daria 2257 RUS 0 0 ½ * 1 ½ 1 1 ½ 0 4.5
5 IM Vasilevich Irina 2370 RUS 0 0 1 0 * 1 ½ ½ 1 ½ 4.5
6 WGM Ziaziulkina Nastassia 2345 BLR 0 ½ ½ ½ 0 * ½ ½ 1 ½ 4.0
7 WGM Szczepkowska-Horowska 2398 POL ½ ½ 0 0 ½ ½ * ½ ½ 1 4.0
8 WFM Saulina Varvara 2272 RUS 1 0 0 0 ½ ½ ½ * 1 0 3.5
9 WIM Enkhtuul Altanulzii 2148 MGL ½ 1 0 ½ 0 0 ½ 0 * 1 3.5
10 Drozdova Dina 2286 RUS 0 0 0 1 ½ ½ 0 1 0 * 3.0

Strona turnieju

Wyniki

ChessBase News 1 (wersja niemiecka)
ChessBase News 2 (wersja niemiecka)

ChessBase News 1 (wersja angielska)

 

 

 

 

 

 

 

lut
10

Wreszcie doczekaliśmy się krótkiego podsumowania występu naszych reprezentantów na turnieju w Gibraltarze. W najnowszym newsletterze PZSzach-u Link szef wyszkolenia Piotr Murdzia napisał, iż „Chcielibyśmy cieszyć się sukcesami polskich szachistów regularnie, jednak sport rządzi się swoimi prawami, raz jest z górki, a raz pod górkę. Podczas ostatniego występu Polaków w Gibraltarze, ale i nie tylko tam, przekonaliśmy się, że forma naszych asów nie jest stabilna. To powoduje straty rankingowe. Radosław Wojtaszek po nieudanych występach w Indiach i na Półwyspie Iberyjskim spadł na liście rankingowej niemal na 50 pozycję. Niedobry to sygnał, bo o zaproszenia do elitarnych turniejów będzie teraz trudniej, choć i tak dopiero przynależność do klubu TOP 10 gwarantuje cokolwiek. Radkowi życzymy szybkiego powrotu na salony, bo ktoś powinien pociągnąć za sobą „tłumy”. A może wkrótce taką osobą będzie Dariusz Świercz? Czas pokaże”.

Pozwolę sobie zabrać głos w kilku kwestiach poruszonych przez szefa wyszkolenia. Każdy chce się cieszyć sukcesami polskich sportowców, ale niestety w przypadku naszych czołowych szachistów powyższy cytat obrazuje typowe „wishful thinking”. Forma sportowa naszej kadry daleka jest od zadowalającej, czego kolejnym dowodem jest nieudany dla nas turniej w Gibraltarze. Nic dziwnego, że przez dłuższy czas oficjele związkowi powstrzymywali się od jakiegokolwiek komentarza na ten temat, nie publikując na stronie PZSzach-u żadnego sprawozdania z przebiegu turnieju. Dziwne, że dla Piotra Murdzi największą bolączką są straty rankingowe naszych zawodników. Akurat tego można było się spodziewać. Czołowi polscy szachiści dbają o swój wysoki ranking, zapewniając go sobie podczas występów na średniej jakości turniejach. To pozwala im utrzymać status quo w kraju, ale za to podlegają brutalnej weryfikacji podczas silnych światowych imprez szachowych. Takie turnieje sprawdzają ich przygotowania szachowe oraz sportowe, po raz kolejny ukazując, delikatnie mówiąc, niezbyt różową rzeczywistość. Niestety nasz czołowy arcymistrz Radosław Wojtaszek, jest smutnym obrazem tej dziwnej rankingowej polityki. Punkty zdobyte podczas słabych turniejów ulatują z niego jak z przekłutego balonu w trakcie poważniejszych spotkań z solidnymi przeciwnikami.

Kolejną kwestią są zaproszenia na elitarne turnieje. Dziwne, że szef wyszkolenia ciągle lansuje tezę, jakoby sam ranking otwierał wszystkie drzwi. Owszem, otworzy te pośledniejsze, natomiast  nie jest właściwym kluczem do drzwi superturniejów. Aby je przekroczyć trzeba posiadać „to coś” szachowego, czy też legitymować się interesującą osobowością sportową. Tego Radkowi na razie brakuje. „Kulą w płot” jest stwierdzenie Piotra Murdzi o szybkim powrocie Radka na salony. O ile same życzenia tego powrotu zawsze są czymś miłym, to powiedzmy sobie szczerze, niestety Radek nigdy na salonach nie był. Mówiąc wprost, stał jedynie w przedpokoju. A gdzie są te tłumy o których wspomina nasz szef wyszkolenia? Czy chodzi o te wszystkie zlikwidowane kluby szachowe? Czy może o pokaźną ilość dobrych szachistów, którzy rokowali wielkie nadzieje dziesięć lat temu, po czym przepadli „w tłumie” przeciętniaków, albo po prostu zarzucili profesjonalne podejście do gry z braku perspektyw?

Nie wydaje mi się, aby nasi starzy mistrzowie (zapewne Piotrowi Murdzi chodzi o kadrę narodową) musieli się aż tak bardzo obawiać się o zagrożenie ze strony młodych zawodników. Wszak „starzy” zadbali o takie skonstruowanie regulaminu powołań do kadry, aby zapewniło im to ciepłe, nietykalne miejsce w niej. Póki co, Dariusz Świercz jest dobrym kandydatem na silnego światowego szachistę, i niewątpliwie takim jest w swojej kategorii wiekowej w kraju. Ale nadszedł czas, aby zadbano o spełnienie się naszych marzeń o zrobieniu z niego zawodnika klasy światowej. Szef wyszkolenia narzeka na stan naszych szachów kobiecych. Wydaje mi się, że polskie zawodniczki mają jednak silniejszy potencjał szachowo-sportowy i większe ambicje, niż skostniała część męskiej kadry narodowej, bez większych perspektyw na sukcesy. Proponuję dokonać przeglądu metod szkolenia juniorów i przygotować program naprawczy tej ważnej dla nas dziedziny sportu szachowego. Bez grających dzieci i młodzieży, nasze polskie szachy wymrą za kilkanaście lat.

Na zakończenie wstępu do newslettera Piotr Murdzia wyraził opinię,  że „stara gwardia grać jeszcze potrafi, a tylko czasem brakuje jej należytej motywacji”. W szczególności zgadzam się z drugą częścią zacytowanego stanowiska szefa wyszkolenia. Ale skoro naszym kadrowiczom nie chce się grać bo nie mają motywacji, to przecież są odpowiednie metody aby to zmienić. Albo motywację, albo skład kadry.

Krzysztof Kledzik

lut
09

Na stronie Polskiego Związku Szachowego w temacie „Kadra Narodowa Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych” – Link zamieszczono informację o braku finansowania tej dziedziny szachów. Spis związków sportowych przeznaczonych do finansowania jest dostępny tutaj- http://bip.msit.gov.pl/download.php?s=2&id=3040

Krzysztof Kledzik

////////////////////////////

Kadra Narodowa Juniorów

w szachach szybkich i błyskawicznych na rok 2013 – komunikat

Szanowni Państwo, drodzy kadrowicze,

Zgodnie z zapowiedzią Polski Związek Szachowy złożył do Ministerstwa Sportu i Turystyki wniosek o środki finansowe z przeznaczeniem na Kadrę Narodową Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych w roku 2013, obejmujący także juniorów w wieku 11-14 lat. Ubiegamy się o środki w ramach konkursu na dofinansowanie w 2013 roku zadań z zakresu wspierania sportu młodzieżowego. 

Niestety, ale w po ogłoszeniu w dniu 5 lutego br. wyników konkursu okazało się, że Polski Związek Szachowy nie otrzymał środków – dofinansowanie otrzymały jedynie dyscypliny olimpijskie.

Mamy jednak nadzieję, że Polski Związek Szachowy otrzyma środki na projekt Kadra Narodowa Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych na rok 2013 w terminie późniejszym, tym bardziej, że MSiT rozdysponowało do tej pory mniej niż połowę środków (41 052 455 zł z 90 000 000 zł), a konkurs nie był ograniczony jedynie do dyscyplin olimpijskich.

 Zgodnie z opublikowaną na stronie MSiT informacją o zmianach w sporcie wyczynowym szachy znalazły się w I grupie sportów nieolimpijskich, co daje dodatkową nadzieję, że środków finansowych na ten projekt nie zabraknie.

Nie mniej jednak zawodnicy, którzy jako alternatywę mogą wybrać Kadrę Wojewódzką, powinni rozważyć potencjalne ryzyko.

/-/ Koordynator projektu

Tomasz Delega

////////////////////////////

Pod koniec czerwca br. Polski Związek Szachowy otrzymał dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości 80.000 zł. na nowy projekt „Kadra Narodowa Juniorów w Szachach Szybkich i Błyskawicznych”.

Począwszy od 1 lipca 2012 roku dofinansowaniem objęci zostaną juniorzy starsi (15-18 lat), ale PZSzach będzie czynił starania, aby już od stycznia 2013 roku program ten rozszerzyć na juniorów młodszych (11-14 lat).

Dla uczestników zbliżających się Mistrzostw Polski Juniorów w Szachach Szybkich i Błyskawicznych to bardzo ważna informacja, bo zdobywając w tych zawodach medal można znaleźć się w Kadrze Narodowej Juniorów w Szachach Szybkich i Błyskawicznych oraz otrzymać finansowanie na starty i szkolenie, a także brać udział w zgrupowaniach przewidzianych dla kadrowiczów.
Na tej stronie znajdziecie Państwo wszelkie informacje związane z projektem Kadra Narodowa Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych (w skrócie KNJ bis), a także odpowiedzi na najczęsciej zadawane pytania – patrz FAQ. Jednocześnie prosimy o wyrozumiałość – ten projekt dopiero rusza.

lut
07

Tytuł niniejszego artykułu odzwierciedla moje podejście do życia, którym zawsze staram się „zarazić” innych. Jeżeli żądamy wolności, poszanowania i tolerancji dla siebie, powinniśmy to samo dawać innym.

Każdy z internautów może założyć i prowadzić własny blog i wyrażać na nim swoje poglądy, obojętnie czy dotyczą polityki, mody, spraw kulinarnych czy szachów. Powszechny dostęp do internetu zapewnia wszystkim osobom możliwość wypowiadania się w dowolnej kwestii. Na przykład pan Marcin wyraził opinię, iż cieszy się z założenia blogu przez Waldemara Świcia. Być może, nie każdy zgodzi się z tą tezą, ale akurat takie jest zdanie pana Marcina i trzeba to uszanować. Zresztą wspominałem już, iż sam z chęcią będę zaglądać na blog mojego oponenta w poszukiwaniu ciekawych informacji o pracy trenerskiej. Szkoda, że pan Waldemar tak stanowczo odżegnuje się od możliwości podzielenia sie z nami tymi wiadomościami. Metody pracy szkoleniowej są dla większości entuzjastów szachów rzeczą kompletnie nieznaną, i jestem przekonany że z radością przeczytaliby jakiekolwiek doniesienia na ten temat. Żywię nadzieję, że pan Waldemar jednak zmieni zdanie i kiedyś przekaże nam z pewnością bardzo interesujące ciekawostki z areny jego działalności trenerskiej.

Pragnę teraz zwrócić uwagę czytelników na bardzo ciekawy i wyważony komentarz Sławomirusa – Link, w którym zawarł swoje przemyślenia dotyczące blogów szachowych. Nasz komentator ma sto procent racji twierdząc, że internauci mogą prowadzić polemiki na dowolne tematy, zaczerpnięte dosłownie z każdej dostępnej dziedziny. W państwie demokratycznym nikt nie może im tego zabronić, nawet jeżeli formalnie za jakąś dziedzinę odpowiadają specjalne organy, np. urząd pracy, rząd, ZUS, PZSzach, itd. Nie żyjemy w państwie totalitarnym, w którym musimy bez zająknienia i głębszej refleksji akceptować oficjalne komunikaty płynące „z góry”. Każde posunięcie „góry”, każde wydarzenie w kraju i za granicą może stać się obiektem naszych dociekań i polemik. Sławomirus słusznie podkreślił, iż każdy z nas może prezentować różne i odmienne podejście do szachów i problemów związanych z tą dziedziną. Na przykład, nie jesteśmy zdani wyłącznie na oficjalne komunikaty otrzymywane od Polskiego Związku Szachowego. W celu wyrobienia sobie poglądu na kondycję polskiego sportu szachowego mamy prawo korzystać z informacji zawartych na różnych blogach, zarówno tych wskazujących na niedostatki i ułomność „polityki” szachowo-sportowej, jak i starających się przedstawić rzeczywistość w sposób mniej krytyczny.

Dobrze to ujął Sławomirus, pisząc: „Jedni oceniają to bardziej pozytywnie, inni mają percepcję bardziej krytyczną, jedną chcą pisać więcej o emocjach, pięknie szachów, drudzy bardziej o problemach, rozwiązaniach, rozwoju szachów, inni bardziej informować niż oceniać czy polemizować”. Każdy z takich blogów ma rację bytu, choć należy zdawać sobie sprawę iż treści na nich zawarte wzbudzą polemiki, często bardzo żarliwe. Każdy z dyskutantów może przekonywać innych do swoich racji, bądź zaakceptować czyjeś argumenty, gdy uzna że sam się mylił. Trzecią możliwością jest przyjęcie do wiadomości czyjegoś stanowiska, nawet nie podzielając go. Po prostu ktoś ma odmienne zdanie, być może błędne, ale nie chce go zmienić, więc trudno. Trzeba to zaakceptować, bo to jego wybór. Oczywiście można nadal dyskutować z nim, ale trzeba zachować umiar w słowach aby w trakcie ewentualnej eskalacji emocji nie przekroczyć granicy, poza którą sprawi się przykrość swojemu oponentowi. Dlatego nie staramy się na siłę zmienić pana, ani naruszać pana sumienia czy statusu społecznego, panie Waldemarze. Od dawna mamy odmienne zdanie na wiele spraw, czemu dajemy wyraz w naszych artykułach i komentarzach. Ale to są dyskusje i polemiki, rozumiem że mogą być emocjonalne i żarliwe. Jednak zachowujemy w nich tolerancję wobec drugiej osoby i szanujemy ją, nawet gdy jest naszym oponentem i prezentuje odmienne stanowisko od naszego.

Krzysztof Kledzik

lut
07

Ostatnio całkiem przypadkiem odnalazłem w internecie blog Waldemara Świcia – Link. Odkrycie to było dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż do tej pory mój oponent nie prowadził oddzielnej strony, lecz zamieszczał komentarze na innych, zaprzyjaźnionych blogach. Nie ukrywam że z ciekawością przeczytałem cztery wpisy na blogu pana Waldemara. Na razie nie ma ich więcej, gdyż blog został utworzony stosunkowo niedawno. Z chęcią zapoznam się z kolejnymi artykułami, licząc na to że pan Waldemar uroni nam rąbka tajemnicy związanej z treningiem szachowym i metodami szkoleniowymi stosowanymi w Akademii Młodzieżowej. Dobrym wstępem do tego jest np. zamieszczony przez W.Ś. artykuł o książkach Marka Dworeckiego.

Natomiast nie mogę zgodzić sie z tezami pana Waldemara, zawartymi we wpisie – Link. Autor poruszył w nim kwestię odzewu jaki wzbudziły niedawne artykuły Krzysztofa Jopka, zamieszczone na jego blogu „Psychologia i Szachy”. Dlaczego pan, panie Waldemarze tak szydzi z moich komentarzy oraz artykułów zamieszczonych na blogu Jerzego Konikowskiego? Dlaczego sugeruje pan swoim czytelnikom, że teksty przeze mnie publikowane są kłamstwami? Nie są też artykułami potępiającymi, lecz polemicznymi, w których przedstawiam swoje stanowisko. Zgadzam się że jest ono odmienne od pańskiego, także różne od prezentowanego przez Krzysztofa Jopka oraz PZSzach. Ale myślę że to jeszcze nie powód, aby zarzucać mi kłamstwa i porównywać moje teksty do tych z „Trybuny Ludu”.

W komentarzu – Link napisałem, iż osoby takie jak trenerzy pełnią funkcje publiczne i są obdarzone społecznym kredytem zaufania. Uważam że posiadanie społecznego zaufania jest czymś honorowym dla takiej osoby i powodem do dumy. Zatem nie rozumiem znaczenia pana uwagi: „jestem żywą istotą ludzką, a nie funkcją jaką chcecie mi przypisać”. Na pewno jest pan człowiekiem obdarzonym różnymi cechami, za które, podobnie jak za pełnioną funkcję, zasługuje pan na szacunek i uznanie przez społeczeństwo.

Napisał pan: „nie przejmujcie się tak bardzo ani mną ani młodzieżą, którą uczę, bo im ani mnie to nie przeszkadza”. Przejmujemy się wszystkim co dotyczy szachów i ogólnie pojętego życia szachowego, szczególnie naszego polskiego. Taka nasza natura.

Nikt nie dorabiał ideologii do działalności Krzysztofa Jopka. Po prostu nie zgadzano się z jego poglądami, i wyrażono to w postaci różnych artykułów i komentarzy na blogu J.K. Pan Krzysztof może prowadzić własny blog i wyrażać na nim swoje poglądy. Ma do tego prawo i nikt tego nie neguje. Ale każdy z autorów blogów powinien być świadomy, że są osoby które nie zgadzają się z ich poglądami, i dają temu wyraz poprzez publikowanie polemicznych artykułów i komentarzy. Ważne jest aby miały wyważony charakter i nie ubliżały bliźnim. Nikt nie robił przygłupa z Krzysztofa Jopka, jedynie nie zgadzano sie z jego stanowiskiem. Jeżeli ktoś ma czuć się urażony, to raczej my, poczynioną aluzją o nie dyskutowaniu z idiotą, zamieszczoną na blogu K.J. Natomiast nie zakrzyczeliśmy Sławomirusa. Wręcz przeciwnie, blog J.K. jest otwarty dla wszystkich chcących wypowiadać się w sposób kulturalny. Jeżeli Sławomirus ma odmienne zdanie od naszego, z chęcią je poznamy!

Krzysztof Kledzik

 

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    maj
    7
    czw.
    2026
    całodniowy GCT Poland (blitz) 2026
    GCT Poland (blitz) 2026
    maj 7 – maj 8 całodniowy
    Strona turnieju: Home – Grand Chess Tour Więcej informacji na stronie PZSzach: https://pzszach.pl/2026/05/05/50163/ transmisja rapid transmisja blitz transmisja z komentarzem sport.tvp.pl  
    maj
    24
    niedz.
    2026
    całodniowy IMEK Batumi
    IMEK Batumi
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    W dniach 24.05-06.06.2026 w Batumi (Gruzja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet. strona zawodów komunikat
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.