ZADANIE SZACHOWE
Dla wszystkich
miłośników gry
B: Kh7, He5, d5, g7 ( razem szt 4 )
Cz: Ke8, He7, Gd8, d7 -,,-
Dokończ grę w tej pozycji
Która zakończy się matem
Do tego trzeba – precyzji?
Przy tym mając małą stratę!
Takie małe wymaganie
Też siły wystarczające?
Aby dokończyć zadanie
To matowanie kończące!
Pewnie komputer podoła
Rozwiązać takie zadanie?
Lecz do ciebie wykonanie
To dla ciebie będzie szkoła!
Też w ćwiczeniach umysłu
W jednym z twoich zmysłów!
Dla sprawdzenia się okaże
Czy potrzebne – apanaże? *
* – pomoc w rozwiązaniu?
Józef Rybak
10.02.2017 r. 29548/041/`17
Fruitful meeting with Mr. @WitoldBanka, Poland's sports minister.
ERBCC2017 preparations ongoing!#Katowice @ECUonline @PZSzach @MSiT_GOV_PL pic.twitter.com/LAAfn4ZMpB— Lukasz Turlej (@lukaszturlej) 8 lutego 2017
Obecnie w READ ME jest w przygotowaniu do publikacji moja trzecia książka w tym znanym warszawskim wydawnictwie pt. Atak królewsko-indyjski.
Informacja na stronie EMPIKU: link.
A już teraz ruszyła przedsprzedaż w księgarni internetowej Wydawnictwa RM!
sklep@rm.com.pl
Treść:
Po 1.e2-e4 można włączyć do swego repertuaru debiutowego białym kolorem uniwersalne otwarcie, którego wyjściową pozycją do walki ilustruje diagram.
W tym ustawienu figurowym białe rezygnują z wykonania aktywnego ruchu d2-d4 oraz rozwijają swe siły w duchu obrony królewsko-indyjskiej, lecz odwróconym kolorem i tym samym z dodatkowym tempem. Zaletą takiej opcji jest zatem ominięcie wielu gruntownie przeanalizowanych głównych wariantów i prowadzenie walki pewnym określonym torem.
Na przedstawionym obrazku widać, iż białe stworzyły twierdzę obronną swojemu królowi, aby następnie – w zależności od sytuacji na szachownicy – zastosować różnorodne metody gry:
- Akcja na skrzydle królewskim po mobilizacji swych sił według układu: e4–e5, Wf1–e1, Sd2–f1, h2–h4, Sf1–h2–g4 itd. Kolejność posunięć może być oczywiście różna i uzależniona jest od gry czarnych.
- Akcja na skrzydle hetmańskim po c2–c3, a2-a3 i b2-b4.
- Akcja w centrum po c2-c3, d3-d4 z ewentualnym biciem e4:d5. Innym aktywnym chwytem białych jest – w dogodnym do tego momencie – uderzenie w środku szachownicy ruchem c2-c4.
Białe dysponują zatem we wszystkich przypadkach znakomitymi środkami bojowymi o charakterze pozycyjnym i kombinacyjnym, co daje im realne możliwości uzyskania efektownego oraz szybkiego zwycięstwa.
Oprócz części teoretycznej książka zawiera 37 przykładowych partii.
„Pora wrócić na salę turniejów „Salon de Embajadores”, która była wymarzonym miejscem gry dla 52 reprezentacji, które zjawiły się w Hawanie. Na szczególne wyróżnienie zasługiwały specjalne stoliki z wbudowaną marmurową szachownicą w kolorze lekko szarym i zielonkawym, mające specjalne skórzane oparcia dla rąk, otwory na chorągiewki, wysuwane popielniczki oraz specjalne kasety na prywatne rzeczy lub np. kawę czy czekoladę. Takie stoliki w prezencie od Fidela Castro otrzymały wszystkie pierwsze szachownice. Trzy miesiące po olimpiadzie stolik przypłynął statkiem do Polski, wraz z dwoma wygodnymi krzesłami. Po latach widziałem go w mieszkaniu Jacka (Bednarskiego) we Wrocławiu. Do tego dochodziły piękne komplety bierek „Stauntony” z drzewa cedrowego obciążone ołowiem, przechowywane w specjalnych pudełkach z wyżłobieniami na poszczególne bierki” – Andrzej Filipowicz
„(…) drogą morską do Gdyni dostarczono mi drewniany stół z szachownicą wykonaną z marmuru, ale nie sprowadziłem go do Krakowa. Został u publicysty szachowego Wojciecha Święcickiego” – Jerzy Kostro

Mało kto pamięta, że dyrektor tegorocznego turnieju otwartego na Gibraltarze Stuart Conquest był w niedalekiej przeszłości aktywnym zawodnikiem. Jest arcymistrzem od 1991 roku.
Anglik jest świetnym tancerzem, co zademonstrował właśnie na turnieju TRADEWISE 2017.
W 1987 roku graliśmy razem w turnieju mistrzowskim w Dortmundzie. Nasza bezpośrednia partia miała dynamiczny przebieg i zakończyła się moim zwycięstwem.
„Moje zwycięstwo z Carlsenem to jest dobry start. Sponsor potrzebny jest mi po to, abym ja zawodnik 27 na świecie mógłbym rywalizować z czołową 10-tą, bo za nimi stoją sztaby, które ich przygotowują. To są zawodnicy którzy odpowiadają za przygotowanie szachowe, ale też psycholog, osoby od kondycji psychofizycznej. Ja zawodnik 27-y nie jestem w stanie rywalizować w tej skali. Wiem jak oni pracują, bo współpracowałem z mistrzem świata Anandem. Pracowałem z nim 9 lat. W jego sztabie było 4-6 osób. Ja mam wsparcie z PZSzach. Nie ma sponsora, który przyjdzie i zostanie. Ja jestem sobie w stanie pozwolić na 1 osobę która mnie wspiera szachowo, ale to wciąż mało w stosunku do wsparcia, które mają zawodnicy z 10-ki. Druga sprawa to jest fakt, że nie mam dużo szans, aby się spotkać z nimi bo oni grają w turniejach zamkniętych do których są zapraszani. A wiadomo że łatwiej zaprosić zawodnika z 10-ki niż mnie. Np. na turniej w Holandii zapraszany jest zawodnik z Holandii, bo to jest atrakcyjniejsze dla fanów. Najwyżej w rankingu byłem 16-ty i nawet wtedy nie dostawałem zaproszeń z tego względu, że zawody były w Holandii i organizator chciał zaprosić osobę swoją. Recepta jest aby zawody odbywały się w Polsce. PZSzach nie jest w stanie pozwolić sobie na organizację takiego turnieju. Nie ma limitu tego ile bym potrzebował od sponsora. Jeśli dostanę jakaś kwotę, to ją wykorzystam. Każde wsparcie jest super. Wydaje mi się, że osoby z 10-ki wydają na wsparcie dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie. Jeśli będę miał 10 tysięcy na miesiąc, to wykorzystam to. Ja mam na wsparcie 3-4 tysiące na miesiąc od PZSzach, ale inwestuję też środki własne. Jako szachiści jesteśmy swoimi menadżerami i sami określamy swój budżet. Zarabiam grając w szachy. To jest moja decyzja, czy pieniądze z nagrody włożę w kieszeń, czy wydam jako inwestycje. Nagrody otrzymują najlepsi a czasem jest tak, że za sam udział otrzymuje się honorarium, a później nagrody są albo ich nie ma. Największe honorarium, które otrzymałem to 15 tysiecy złotych. Zawodnicy z 10-ki otrzymują ok. 150 tysięcy złotych za udział. W szachach jest ogromna różnica między tymi z 10-ki a resztą, bo zawodnicy z 10-są bardzo atrakcyjni dla sponsora i widowni” – Radosław Wojtaszek
„Jak zawsze wspierali mnie w przygotowaniach Mateusz Bartel i Grzesiek Gajewski. Tym razem pomagali mi także Marcin Dziuba oraz Kamil Dragun, jeszcze przed wyjazdem do U.S A na studia. Bardzo pomógł mi też Bartosz Soćko, mobilizując mnie cały czas do wysiłku fizycznego i to głównie dzięki niemu tak dobrze to wyszło od tej strony. Wszystkim im chciałbym bardzo podziękować za pomoc” – Radosław Wojtaszek












