cze
09

fot. FB

link

cze
08

Kontynuacja odcinka 64

Wracam do odcinka 63:

Gość napisał: Przed kilkoma dniami obejrzałem w internecie wywiad ze znanym znawcą polskich szachów …! W dwóch poruszonych kwestiach mam wątpliwości i proszę pana o wyjaśnienie.

//////////////////////////////////////

Pierwszy problem został już wyjaśniony i teraz kolej na drugi. Zacznę od wprowadzenia. Chodzi o wkład naszego genialnego szachisty Akiby Rubinsteina w rozwój szachów.

Załączam wycinek jego biografii z Encyklopedii Żydowskiej.

Garri Kasparow m.in. wypowiada się, że wkład Rubinsteina w rozwój teorii debiutów jest gigantyczny …

Z twórczością naszego znakomitego arcymistrza zainteresowałem się szerzej dopiero po ukazaniu się książki w języku rosyjskim „Akiba Rubinstein” autorstwa Razuwajewa i Murachweriego (Moskwa 1980).

Wcześniej poznałem osobiście Jurija w czasie turnieju w Polanicy Zdroju w 1979 roku. Byłem w tym czasie trenerem kadry Polskiego Związku Szachowego i dlatego miałem możliwość bez większych problemów dyskusji z nim na różne tematy o szachach.

Znałem jego wcześniejszy kontrowersyjny tekst o Akibie Rubinsteinie, w którym nazwał naszego rodaka m.in. „rosyjskim  szachistą, prekursorem  – obok Czigorina – radzieckiej szkoły szachowej”. To spotkało się oczywiście z decydowaną reakcją polskiego środowiska szachowego (Ten przypadek został obszernie przedstawiony w naszej książce z Jackiem Gajewskim „Akiba Rubinstein, RM 2017”). Dlatego w rozmowie z Jurijem nie podnosiłem tego tematu, aby nie „rozdrażnić” arcymistrza.

Zadałem mu w pewnym momencie pytanie: „Jak oceniasz karierę Rubinsteina?”. Odpowiedział, że był znakomitym szachistą i wniósł wiele dla rozwoju teorii debiutów. „Ale był też wielkim technikiem końcówek, szczególnie wieżówek” drążyłem temat.

„Zgadza się, ale to wynika z praktyki. Debiutów trzeba się nauczyć i zrozumieć, natomiast technikę w grze końcowej można wytrenować w toku gry lub nawet z pomocą odpowiednich ćwiczeń” – odpowiedział. Nie powiedział właściwie nic nowego, gdyż znałem to z lektury różnych publikacji.

Na tym polegała właśnie niezwykła siła radzieckich szachów: Doskonała znajomość fazy debiutowej umożliwiała w toku gry uzyskanie przewagi w grze środkowej i następnie przejście do korzystniejszej (wygranej) końcówki!

Z Jurijem Razuwajewem – uznanym za czołowego trenera świata – spotkałem się potem w Dortmundzie w 1985 r. Był silnym arcymistrzem i wygrał główny turniej w trakcie Szachowych Dni Dortmundu.

W latach 1990 – 1992 graliśmy w 1-Bundeslidze w jednej drużynie Schachfreunde Brackel Dortmund. Jurij komentował też partie z bundesligi dla periodyku „Schachspiegel”, którego byłem redaktorem. W tym okresie mieliśmy bardzo częste kontakty. Wielokrotnie rozmawialiśmy również na tematy szkolenia młodzieży i metodyce treningów w szachach. Także o twórczości Akiby Rubinsteina!

//////////////////////////////////////

Tymczasem u nas w Polsce rozpowszechiano absurdalną „Teorię Capablanki”, o której była wielokrotnie mowa na tym blogu!

Sam już na początku mojej przygody z szachami zadawałem sobie i innym pytanie: „Dlaczego nasi czołowi szachiści nie odnoszą znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej. Nie mamy zdolności do uprawiania tego intelektualnego sportu, czy są jakieś inne przyczyny”?

Ten dylemat próbowałem wyjaśnić w latach 1978-1981, kiedy byłem pracownikiem Polskiego Związku Szachowego i miałem możliwość dysputy z różnymi osobami, które miały coś do powiedzenia w tym temacie.

Najbardziej „uświadomił” mnie w tej kwestii Stanisław Gawlikowski – znany publicysta i badacz historii szachów.

Pisałem już kiedyś na blogu, że w 1980 roku w Zakopanem na zgrupowaniu kadry narodowej miał on kilka wykładów na temat historii naszej dyscypliny. Bardzo dowcipnie (nie wszystko mogę powtórzyć)  przedstawił pozycję polskich szachów w świecie, która właściwie niewiele zmieniła się od 1945 roku.

M.in. powiedział, że przed wojną Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które finansowało wyjazd naszej reprezentacji na olimpiady stawiało jeden warunek: „Będą pieniądze, ale musi być w drużynie choć jeden prawdziwy Polak”! Dla przypomnienia: W drużynie w Hamburgu 1930 grał nasz Kazimierz Makarczyk!

Natomiast w rozmowie prywatnej Stanisław Gawlikowski wyjaśnił mi, dlaczego – według niego – rozpowszechnia się w polskim środowisku szachowym „Teorię Capablanki”, a nie osiągnięcia Polaka Akiby Rubinsteina.

Nie wnikając jednak w szczegóły tej dyskusji, w książce o Akibie Rubinsteinie wspólnie z Jackiem Gajewskim przedstawiliśmy kolosalne osiągnięcia naszego genialnego arcymistrza w rozwoju królewskiej gry i to, że  jego twórczość powinna być wzorcem dla tych polskich szachistek oraz szachistów z ambicjami osiągania wyników sportowych na skalę światową! Powinna być też kierunkiem działania naszych trenerów, aby w tym duchu szkolili naszą utalentowaną młodzież!

Sam w swojej „działce” uwypukliłem szczególne osiągnięcia Akiby Rubinsteina w rozwoju teorii debiutów.

Załączam kopię strony 71.

cdn

cze
08


link
link
link
link


link



link


link

link

cze
07

Kontynuacja odcinka 59

W czasach PRL mieliśmy jedyne fachowe czasopismo „Szachy“ prowadzone przez kontrowersyjną postać Władysława Litmanowicza.

Udało mu się zachować niezależność pisma od wpływów Polskiego Związku Szachowego i dzięki temu otrzymywaliśmy prawdziwe informacje o wynikach naszych zawodniczek i zawodników. Nie  było zamiatania niepowodzeń pod dywan! Oczywiście nie wszystkim się to podobało, ale były komunista dbał o prawdę!

Sam byłem przez kilka lat współpracownikiem miesięcznika i opublikowałem kilka krytycznych tekstów o słabych występach naszej czołówki! Z tego powodu nikt mnie nie atakował i obrażał. Pisałem prawdę!

Czasy się zmieniły. Polska jest wolnym krajem, ale nie wszyscy szachiści to jeszcze pojęli! Każda informacja o słabych wynikach naszych kadr była nieprzychylnie przyjmowana przez działaczy Polskiego Związku Szachowego. Podobnie, jak wszelkie krytyczne uwagi o szkoleniu polskiej młodzieży.

W niezależnym miesięczniku Magazyn Szachista (sierpień 2003) opublikowałem polemiczny artykuł „Quo vadis polskie szachy?”, który wywołał oczywiście wielką wrzawę w naszym środowisku.  Otrzymałem sporo emaili i telefonów z gratulacjami za odwagę w poruszeniu wielu ważnych spraw. Były oczywiście też słowa krytyczne w rodzaju: „Jaki cel miał ten artykuł?” itd.

Okazało się, że te problemy były dobrze znane. Ale nikt nie miał odwagi o tym jawnie napisać. „Władza” nie akceptowała krytyki. Ja byłem natomiast w komfortowej sytuacji. Mieszkam w Niemczech, w wolnym kraju, gdzie takie teksty nie byłyby pretekstem do jakichkolwiek ataków na moją osobę. O tych wydarzeniach pisałem wielokrotnie w różnych publikacjach, także na  mojej stronie i blogu.

W 2008 roku rozpoczęło działalność pismo „Mat”, które dwa lata później zostało przejęte przez Polski Związek Szachowy. Było tam sporo różnych „cukrowanych” tekstów, co spotkało się z krytyką środowiska.

Zmieniło się to za sprawą Pawła Dudzińskiego, który w 2015 przejął prowadzenie pisma. „Mat” zaczął publikację ciekawych artykułów, szczególnie polemicznych wywiadów. Było czuć, że mamy wreszcie periodyk z prawdziwego zdarzenia!

Tak jak pisałem w poprzednim odcinku, nowy „naczelny” –  mimo że w momencie objęcia przez niego tego stanowiska polecono mu,  aby nie publikować żadnych moich artykułów i w ogóle  ignorować mnie w przestrzeni publicznej – zaproponował mi kolejny tekst o sukcesie Radosława Wojtaszka w Dortmundzie 2017, Ukazało się to w Nr 5 (69) 2017.

 

cze
06

Kontynuacja odcinka 89

Z Kazimierzem Steczkowskim z Krakowa spotkałem się po raz pierwszy przy szachownicy w czasie mistrzostw Polski juniorów w Goleszowie 1965 r. Przestawiłem ruchy w debiucie i Kazik pouczająco to wykorzystał. To była moja jedyna przegrana z nim.

Później wygrałem wszystkie pojedynki. Jedną ciekawą partię opublikowałem wcześniej na blogu.

Nasze partie  miały zawsze bojowy charakter. Ciekawy epizod walki z nim opisałem w książce „Królowe 64 pól”. Wykorzystałem tutaj doświadczenia z szachów kobiecych!

Na początku lat 80-tych minionego stulecia Kazik zawitał do Dortmundu. Legitymował się tytułem mistrza międzynarodowego. Na moje pytanie „W jakich turniejach to zdobyłeś” odpowiedział z uśmiechem „W Rumunii …”.

Obecnie mieszka w USA.

Przedstawiona partia została rozegrana w turnieju o puchar prezesa krakowskiej „Korony”. Wyniki podałem w poprzednim wpisie.

 

cze
05

Kontynuacja odcinka 58

Na początku 2017 roku ukazała się w znanym wydawnictwie arcymistrza Jurija Zezulkina „Caissa”  moja druga ksiażka z Jackiem Gajewskim pt. „Mistrzowie świata i ich 400 kombinacji szachowych”.

Spis treści

Wstęp  – 4

Wskazówki praktyczne do rozwiązywania kombinacji – 6

Rozdział I – 7

Zarys historii mistrzostw świata mężczyzn w szachach.

Rozdział II – 39

Mecze pretendentów do korony szachowej

Rozdział III – 51

Wilhelm Steinitz

Rozdział IV – 62

Emanuel Lasker

Rozdział V – 74

Jose Raul Capablanca y Graupera

Rozdział VI – 86

Aleksander Alechin

Rozdział VII – 99

Max (Machgielis) Euwe

Rozdział VIII – 110

Michaił Botwinnik

Rozdział IX – 123

Wasilij Smysłow

Rozdział X – 135

Michaił Tal

Rozdział XI – 146

Tigran Petrosjan

Rozdział XII – 156

Boris Spasski

Rozdział XIII – 167

Robert James Fischer

Rozdział XIV – 180

Anatolij Karpow

Rozdział XV – 194

Garri Kasparow

Rozdział XVI – 207

Władymir Kramnik

Rozdział XVII – 215

Viswanathan Anand

Rozdział XVIII – 222

Magnus Ren Carlsen

Rozdział XIX – 231

Aleksander Chalifman

Rozdział XX – 234

Rusłan Ponomariow

Rozdział XXI – 238

Rustam Kasimdżanow

Rozdział XXII – 241

Weselin Topałow

Klasyfikacja punktowa – 244

Rozwiązania kombinacji – 245

Bibliografia – 304

W części opisowej czytelnik zapozna się z historią rozgrywek o mistrzostwo świata oraz sylwetkami najsilniejszych zawodników naszego globu.

Każda biografia od Steinitza do Carlsena (wraz ze zdjęciami) zawiera także 24 efektownch pozycji oraz sylwetki mistrzów świata FIDE zostały wzbogacone o 4 podobne sytuacje. Czyli w sumie w książce jest 400 kombinacji w formie testów.

Stopień ich trudności został tak przygotowany, aby czytelnik – niezależnie od siły gry – miał możliwość sprawdzenia swych umiejętności w zakresie taktyki szachów.

Książkę można zamawiać w wydawnictwie: link.

/////////////////////////////////////////////

Ówczesny redaktor naczelny pisma Polskiego Związku Szachowego „Mat” Paweł Dudziński –  mimo że w momencie objęcia przez niego tego stanowiska polecono mu,  aby nie publikować żadnych moich artykułów i w ogóle  ignorować mnie w przestrzeni publicznej – zaproponował mi jednak przygotowanie opisu książki i to ukazało się w Nr 4 (68) 2017.

To mocno rozsierdziło wielu moich oponentów w kraju, w tym byłego prezesa PZSzach oraz czołowego arcymistrza, o czym pisałem już na blogu i powrócę jeszcze później do tego problemu.

Radosław Jedynak: szachy kojarzą się z inteligencją