Często różne publikacje szachowe poruszają temat: „Co trzeba wiedzieć o początkowej fazie partii”. I dalej następuje stereotypowy opis: W debiucie trzeba rozwinąć figury i szybko zabezpieczyć swojego króla (roszada). Niewskazane jest szybkie i aktywne włączenie do gry hetmana itd.
Oczywiście są to wskazówki dla początkujących. Ale ci, co mają ambitne plany sportowe i chcą poznać szybko strategię i taktykę współczesnych szachów muszą odejść od tych schematów myślowych. Jest bowiem wiele wariantów oraz nawet otwarć, w których hetman wcześnie wchodzi do akcji, aby np. wziął udział w bezpośrednim ataku na nieprzyjacielskiego króla itd. Dwie ciekawe gry w tym stylu przedstawiłem w mojej książce „Ciekawostki debiutowe” część 1.
Dlatego trzeba znać, że współczesna teoria szachowa elastycznie podchodzi do tych problemów i wyklucza dogmatyczne traktowanie różnych otwarć.
Znana i popularna obrona skandynawska charakteryzuje się właśnie szybkim wkroczeniem hetmana do gry. Po 1.e4 d5 2.exd5 Hxd5 3. Sc3 czarne mogą odejść na a5, d6 i nawet z powrotem na d8.
To otwarcie może być z powodzeniem włączone do repertuaru debiutowego początkujących graczy, którzy mogą bowiem poznać różne metody walki z wczesnym rozwojem hetmana i uniknąć na początku swej kariery wielu skomplikowanych wariantów np. obrony sycylijskiej itd.
Sam kiedyś grałem z dobrymi wynikami czarnym kolorem plan rozwojowy po 1.e4 d5! i polecałem to szachistom, którzy nie mieli zbyt wiele czasu na zgłębianie teorii innych otwarć. Swoje doświadczenia opisałem w książce: link.
Obrona skandynawska jest ciekawym otwarciem o wielu możliwościach strategiczno-taktycznych i nawet mistrz świata Magnus Carlsen stosuje ją od czasu do czasu w swej praktyce turniejowej. Zobaczmy jego ciekawą partię z olimpiady szachowej w Tromso 2014.
Po ukazaniu się wpisu 24 otrzymałem zapytanie w kwestii książek Eduarda Gufelda w języku polskim.
Przedstawiłem już kiedyś Państwu na blogu znakomitą pracę arcymistrza, omawiającą strategię ostrej obrony królewsko-indyjskiej (243 stron).
Książka ukazała się w wydawnictwie RM (2004) i jest świetnym podręcznikiem dla tych szachistów, którzy chcą włączyć do swego repertuaru debiutowego to otwarcie o podłożu taktycznym. Także może być pomocna tym graczom, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o tej agresywnej obronie.
Eduard Gufeld kilkakrotnie bywał na turniejach w Dortmundzie. Zdjęcie, które ukazało się w miesięczniku „Deutsche Schachzeitung (5-1993) przedstawia nas obu oglądających analizę pojedynku Lautier-Serper. Moje komentowane partie z turnieju ukazały się w/w piśmie.
Końcowe wyniki głównego turnieju 1993
1.Karpow 5.5
2.Kramnik 4
3.Lutz 4
4.Kamsky 3.5
5.Dołmatow 3.5
6.Lautier 3
7.Serper 2.5
8.Lobron 2
Turnieje w Dortmundzie w Wikipedii
Mateusz Bartel – „Szachiści, z racji specyfiki sportu, mają wypracowane jakieś techniki radzenia sobie z trudnymi sytuacjami psychologicznymi. Jednym wychodzi to lepiej, drugim gorzej, ale na poziomie arcymistrza każdy ma pewne mechanizmy, które pomagają mu w tym, by w stresie, po presją reagować dobrze, jak najlepiej” link; „Na pewno z takim spotkaniami wiąże się pewna presja i napięcie, więc priorytetowe będzie poradzenie sobie z obciążeniem psychicznym. W drużynie, kiedy partia wpływa nie tylko na losy zawodnika, ale całej drużyny, to napięcie bywa większe niż w normalnych partiach i niektórzy bardziej się spinają. Dlatego ważne, by w meczach o najwyższe stawki posiadać psychiczny luz i liczę na to, że Polonia będzie grać z dużym komfortem psychicznym” link
Saturnin Limbach (z prawej strony) w towarzystwie Janusza Śledziewskiego oraz Eugeniusza Iwanowa na III Zjeździe problemistów Śląska w Częstochowie 19 listopada 1961 roku (zdjęcia ze zbiorów Mirosława Gnieciaka).
„Bitwa magów w szachowej blogosferze! Zaiskrzyło, oj zaiskrzyło! Sprawa odwraca jednak uwagę od realnych problemów, które na niektórych blogach są regularnie wymyślane dzięki bujnej wyobraźni ich aurotów. W oparciu o dotychczasowe wpisy podpowiadamy autorom szachowych pudelków kolejny temat” link
*Aleksander Masternak
W czasie turnieju w Dortmundzie w 1992 roku spotkałem się z arcymistrzem Eduardem Gufeldem. Poznaliśmy się wcześniej w Warszawie w 1969 roku na mistrzostwach Armii Zaprzyjaźnionych.
Nasze rozmowy toczyły się wokół literatury szachowej. Eduard przywiózł ze sobą manuskrypt książki o obronie 2 skoczków, który był opracowany w formie „Informatora”, czyli tylko z komentarzami znaczkowymi. Zaproponował mi dorobienie tekstów, uzupełnienie jakimiś partiami oraz analizami. Książka miała być naszym wspólnym dziełem.
Oczywiście uznałem to za wielki zaszczyt. Szybko znalazłem wydawnictwo „M.Gluth, Fernschach-Verlag” i zabrałem się do pracy. Okazało się jednak, że manuskrypt jest tak aktualny i że moja rola musiałaby się ograniczyć tylko do opracowania tekstów. W tej sytuacji uzgodniłem z wydawnictwem, że książka ukaże się jednak w wersji oryginalnej z opisami znaczkowymi. Napisałem tylko krótki wstęp, który został przetłumaczony na angielski i praca Gufelda ukazała się w 1994 roku.
W trakcie naszych dyskusji zwierzyłem się arcymistrzowi, że sprawdziłem komputerowo wiele analiz Kasparowa, Karpowa, Poługajewskiego, Tajmanowa i stwierdziłem wiele błędów. „Mam w planie to opublikować w jakimś niemieckim fachowym piśmie” – oznajmiłem mu. „Nie rób tego” – odpowiedział. „W naszym środowisku publicystów szachowych jest taka niepisana zasada, że autorzy się wzajemnie nie oskarżają o jakieś błędy analityczne i tym podobne. Niech to robią inni”…
Tę radę zachowałem do dnia dzisiejszego i nigdy nie krytykowałem prac kolegów po piórze. Staram się przedstawić obiektywnie treść czyjeś książki, tak aby potencjalny czytelnik miał rozeznanie o jej tematyce i sam podjął decyzję: kupić czy nie. Natomiast wszelkie zauważone błędy techniczne zachowuję dla siebie.
Niestety „amatorzy recenzenci” nie są przygotowani do tego przeważnie merytorycznie i ich ocena polega często na „dokopaniu” komuś.
Dlatego byłem zaskoczony atakiem Marka Dworeckiego na znanych autorów, o czym pisałem we wpisie: link.
Z książek Dworeckiego nie korzystam, choć mam je chyba wszystkie.
W wpisie wspomniałem o twórczości Ludka Pachmana, która pomogła mi w zrozumieniu wielu problemów z taktyki i strategii szachów.
Świetne książki napisał Aleksei Suetin.
Do dnia dzisiejszego wykorzystuję je do różnych prac. Jedno jest pewne, że Pachman i Suetin byli znakomitymi szachistami i wnieśli wielki wkład w rozwój teorii debiutów. Jedyna przewaga Dworeckiego nad nimi polegała na tym, że zajmował się działalnością trenerską.
Arcymistrza Suetina znałem doskonale. Kilka razy spotkaliśmy się na różnych imprezach szachowych i nawet raz graliśmy ze sobą partię.
Witam
Zapraszamy 27 listopada do Kalisza na MTM Cup – VI Ogólnopolski Turniej Szachów Rodzinnych. Największy turniej dla rodzin w Polsce! W 2015 roku wzięło udział 242 zawodników (121 par).
W zawodach grają drużyny dwuosobowe rodzinne. Każda para bez względu na wynik otrzyma upominek od sponsora o wartości 80zł. Za pierwsze miejsce w tegorocznej edycji ekspres do kawy KRUPS. Oprócz tego wiele atrakcyjnych nagród rzeczowych. Dla każdego uczestnika medal uczestnictwa. Zachęcamy do udziału!
Szczegółowe informacje – http://szachmistrz.pl/mtm-cup-2016-zapisalo-sie-juz-50-zawodnikow.html
Pozdrawiam
Maciej Sroczyński
Klub szachowy KTS Kalisz
Szkoła szachowa SzachMistrz
www.szachmistrz.pl
tel. 793-733-396












