Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

lut
12

raj777 29 stycznia 2014 o godz. 21:18 napisał w swym komentarzu:

Robert Fischer: „Nie wierzę w psychologię. Wierzę w dobre ruchy.”

///////////////////////////////////

W ostatnich odcinkach opisałem uzupełniające w przeszłości zajęcia niektórych członków naszej kadry narodowej.

A czym zajmuje się dodatkowo nasza współczesna czołówka? Tym problemem jeszcze się zajmę.

Natomiast dzisiaj poruszę inną bardzo ciekawą kwestię. Zmobilizowało mnie to tego obejrzany wczoraj w polskiej telewizji kablowej ITVN interesujący program pt. „Wróżka”. Dowiedziałem się z niego, że to jest oficjalny zawód w Polsce i z usług wróżek lub wróżbitów korzystają osoby różnych grup społecznych i zawodowych, także sportowcy.

Nasunęło mi to myśl, czy z wiedzy  „jasnowidzów” nie mogłaby skorzystać nasza czołówka? Może miałoby to jakiś pozytywny wpływ na rozwój ich szachowej twórczości!

W Internecie znalazłem ciekawe tematyczne oferty, które można by z pewnością wykorzystać w uzupełniającym szkoleniu polskich szachistów.

1. Terapeutka duszy i trener rozwoju osobistego. W swojej zawodowej drodze łączy podejście naukowe z naturą. Uważa, że każdy nosi odpowiedzi na najważniejsze pytania w sobie, a rolą doradcy duchowego jest jedynie naprowadzić poszukującą osobę na znalezienie odpowiedzi. Od wielu lat z pomocą narzędzi jakimi są pozycje planet, karty anielskie i karty tarota, jak również wahadła, stara się dawać odpowiednie drogowskazy osobom poszukującym swojej życiowej ścieżki.

2. Zajmuję się zgłębianiem Królewskiej Wiedzy, jaką jest Astrologia. Korzystam również z wielu innych znaków jakie są pozostawione dla nas przez Merkurego – przewodnika po moście pomiędzy, tym co widzialne i niewidzialne. W interpretowaniu ZNAKÓW oprócz astrologii pomaga mi również tarot, karty anielskie, oraz symbolika dnia codziennego, przyrody, ludzkiego języka i zachowania zwierząt.

3. Zajmuję się profesjonalnym i kompleksowym doradztwem duchowym. W swojej zawodowej pracy łączę osiągnięcia nauki z magią naturalną. Po wielu latach praktyki stwierdzam, że nauka i natura nie wykluczają się, ale uzupełniają. Możesz skorzystać z wielu różnych narzędzi, dzięki którym można uzyskać szerszy wgląd w Twoją drogę życia: horoskopy osobiste, biznesowe, partnerskie, karty tarota, karty anielskie, analiza radiestezyjna. Najważniejsze jednak jest to, aby odpowiedź jaką uzyskasz przyczyniła się do zmiany Twojego życia na lepsze. Moją rolą jest jedynie naprowadzić Cię na drogę do SAMOUZDROWIENIA i SAMOUDOSKONALENIA, ponieważ siła, która Cię uleczy jest w Tobie.

4. Wróżę z kart Tarota i z linii dłoni (chiromancja). Tarotem zajmuję się od 20 lat i wypracowałam z nim bardzo skuteczną i osobistą formę komunikacji. Połączyłam gruntowną wiedzę z intuicją, co daje mi możliwość bardzo dokładnego przewidzenia przyszłości osoby pytającej. Tarot jest sztuką zadawania pytań, przy konkretnie zadanym pytaniu otrzymuję jasną i precyzyjną odpowiedź.

5. Specjalista od spraw psychologii i biznesu, spełnia się również, jako trener liderów biznesu oraz doradca życiowy. Od 12 lat zajmuje się interpretacją kart Tarota, ale także szeroko rozumianą astrologią. Dlatego pomaganie innym w rozwiązywaniu problemów życia codziennego stanowi dla niego prawdziwe wyzwanie.

6. Nie dam Ci gotowej recepty na wszystkie niepowodzenia, ale mogę rozłożyć dla Ciebie karty tarota, które wskażą jakie masz przed sobą możliwości. Pokażę Ci drogi, ale tylko od Ciebie będzie zależało, którą z nich podążysz. Pamiętaj, że nic nie dzieje się poza Twoją wolą. W gwiazdach zapisana jest przyszłość. Odczytam ją dla Ciebie i pomogę ją zmodyfikować, jeśli nie jest tym czego pragniesz, lub ustrzegę przed zboczeniem ze ścieżki, która doprowadzi Cię do szczęścia.

7. Zajmuję się pracą z wahadłem, nad skutecznym i bezpiecznym oczyszczaniem centr energetycznych/czakr/usprawniając przepływ energii w ciele człowieka. Pozwala to na dokładne zlokalizowanie zakłóceń oraz usunięciu blokad.

8. Odczytuje stan emocjonalny, fizyczny i psychiczny swoich rozmówców. Uwalnia od traumatycznych wspomnień i destrukcyjnych doświadczeń wpływających negatywnie na stan psychosomatyczny. Wykorzystuje także elementy jasnowidzenia, channelingu i uzdrawiania duchowego.

9. Potrafi być niezwykle dokładna i precyzyjnie określić daną sytuację oraz możliwe drogi jej dalszego rozwoju. Talia Tarota pomaga jej dostrzec najbardziej dogodny czas na realizację przedsięwzięć długo i krótkoterminowych, zarówno na polu zawodowym, w kwestiach finansowych jak i w życiu uczuciowym. Odczytuje także, jakie zadania wybraliśmy sobie na to wcielenie oraz indywidualne predyspozycje.

cdn

lut
09

raj777 29 stycznia 2014 o godz. 21:18 napisał w swym komentarzu:

Robert Fischer: „Nie wierzę w psychologię. Wierzę w dobre ruchy.”

///////////////////////////////////

We wspomnianym ostatnim odcinku o obozie kadry w Zakopanem, byłem świadkiem jeszcze innego wydarzenia. W trakcie posiłków zauważyłem, że jeden z zawodników jakoś nerwowo zachowuje się przy stole. Ręce miał schowane pod obrusem i co chwilę tam zaglądał.  Zapytałem się: „Masz jakieś problemy i co tam właściwe szukasz?”. „Sprawdzam za pomocą wahadełka jakość jedzenia” – odpowiedział. Myślałem, że żartuje. Odsunąłem nakrycie stołu i rzeczywiście trzymał w ręku wahadełko, które puszczał w ruch. „I co ci te wahadełko mówi?” – zapytałem. „Tego posiłku nie mogę spożyć, gdyż może mi zaszkodzić. Mogę iść do miasta, aby coś innego zjeść?” – zapytał. Odpowiedziałem, że oczywiście może iść, ale musi być punktualnie na zajęciach. Ta historia powtórzyła się w czasie zgrupowania kilkakrotnie. W końcu zadałem mu pytanie w formie żartu: „ Jeśli tak wierzysz w to swoje wahadełko, to możesz sprawdzać ruchy w czasie partii. Pomyślisz sobie o jakimś posunięciu, które chcesz wykonać, puścisz instrument w ruch i sprawdzisz jego reakcję”. Spojrzał na mnie, krótko się zastanowił i odpowiedział: „Nie to jest niemożliwe. Ruch szachowy nie jest związany z materią”.

W okresie 1978-1981 w kadrze narodowej było kilku zawodników, którzy fascynowali się – jak już poprzednio wspomniałem – filozofią dalekiego wschodu. Poświecali dużo czasu na studiowanie odpowiedniej literatury fachowej kosztem szachowej. Ta sama grupa też zajmowała się różnymi ćwiczeniami, jak techniką oddychania oraz jogą.

Widziałem na własne oczy te ćwiczenia, którymi zawodnicy zajmowali się w wolnym czasie od zajęć szachowych. Nie dziwiło mnie, jeśli zawodnik o szczupłej budowie ciała stał na głowie, czy siedział w pozycji „lotosu”, „kobry” itd. Ale pewnego razu w hotelowym pokoju młodszej kadry zobaczyłem zawodnika, około 100 kg żywej wagi, który stał na głowie. Miałem wrażenie, że mu ta górna część ciała  (w tej sytuacji dolna) już prawie koloru buraka zaraz odłączy się od korpusu. „Przestań” – krzyknąłem. Zawodnik posłusznie wrócił do normalnej pozycji. „To jest niebezpieczne co robisz” – zwróciłem mu uwagę – „Jak ta twoja głowa utrzyma tyle kilo?”. „Jurek, mam wszystko pod kontrolą” – odpowiedział.

Od tego momentu zawodnik otrzymał przezwisko „Jogin wagi ciężkiej”. Po latach stwierdzam, że te ćwiczenia raczej mu zaszkodziły, niż pomogły.

cdn

lut
09
Moscow_Open_Logo

W dniach 30.01.-09.02.2014 odbył się w Moskwie X Moscow Open z udziałem 150 zawodników, w tym ekipy Polaków.

Końcowe wyniki czołówki:

1. Moisejenko 7 z 9 partii.
2. Matlakow 7
3. Bartel 7

4. Krasenkow 7

22. Świercz 6

28. Soćko 6

W zamkniętym turnieju talentów zwyciężył mistrz międzynarodowy Artemiew 8 punktów z 9 partii. Nasz arcymistrz Kamil Dragun zajął ostatecznie 7 miejsce z 3.5 pkt.

Wyniki indywidualne naszych zawodników

Mateusz Bartel (ranking 2651)

1

7

104

FM

Ortega Ruiz Jose Miguel

2344

ESP

3.5

s 1

2

6

73

IM

Arslanov Shamil

2396

RUS

5.5

w 1

3

5

65

IM

Simonian Tigran

2421

ARM

5.0

s ½

4

6

47

IM

Givon Asaf

2461

ISR

5.0

w 1

5

3

18

GM

Maletin Pavel

2586

RUS

5.5

w 1

6

1

3

GM

Grachev Boris

2669

RUS

6.5

s ½

7

1

17

GM

Ponkratov Pavel

2611

RUS

6.5

w ½

8

4

23

GM

Jumabayev Rinat

2564

KAZ

6.5

s ½

9

5

13

GM

Kokarev Dmitry

2628

RUS

6.0

w 1

Michał Krasenkow (ranking 2638)

1

11

108

Tregubov Andrei

2333

RUS

3.0

s 1

2

9

77

IM

Amanov Zhanibek

2387

KAZ

4.0

w ½

3

14

50

GM

Gavrilov Alexei

2456

RUS

5.5

s 0

4

39

134

Triapishko Olexandr

2265

UKR

4.5

w 1

5

25

85

FM

Oganian Miran

2369

RUS

5.0

s 1

6

13

52

IM

Konovalov Nikolay

2446

RUS

5.0

w 1

7

6

32

IM

Sivuk Vitaly

2507

UKR

6.0

s ½

8

8

31

GM

Iljushin Alexei

2518

RUS

5.5

w 1

9

7

26

GM

Gabrielian Artur

2555

RUS

6.0

s 1

Dariusz Świercz (ranking 2630)

1

12

109

IM

Semiev Suhrab

2331

TKM

3.5

w 1

2

10

64

FM

Mokshanov Alexey

2424

RUS

5.5

s 1

3

7

78

GM

Yandemirov Valeri

2378

RUS

5.5

w 1

4

1

3

GM

Grachev Boris

2669

RUS

6.5

s 0

5

11

44

GM

Vishnu Prasanna. V

2468

IND

5.0

w 1

6

5

29

GM

Gabuzyan Hovhannes

2534

ARM

5.5

s ½

7

7

31

GM

Iljushin Alexei

2518

RUS

5.5

w ½

8

9

32

IM

Sivuk Vitaly

2507

UKR

6.0

w 1

9

2

2

GM

Matlakov Maxim

2690

RUS

7.0

s 0

Bartosz Soćko (ranking 2663)

1

4

101

FM

Gorozhanin Mikhail

2348

RUS

3.0

w ½

2

39

129

Sadykov Ramil

2276

RUS

4.5

s ½

3

33

96

FM

Bogachkov Igor

2355

RUS

4.5

w 1

4

18

152

Zimin Alexey

2216

RUS

5.0

w 1

5

8

43

IM

Potapov Pavel

2469

RUS

5.5

s ½

6

12

46

IM

Bortnyk Olexandr

2463

UKR

5.5

s ½

7

15

55

IM

Ulko Jaroslav

2438

RUS

5.0

w 1

8

5

17

GM

Ponkratov Pavel

2611

RUS

6.5

s 0

9

18

57

FM

Seliverstov Vladimir

2436

RUS

5.0

w 1

 Kamil Dragun (ranking 2517): Końcowe wyniki

Strona turnieju

lut
08

oskar_2

8-letni Oskar Ogłaza z Opola wicemistrzem świata w szachach!

Mistrzostwa Świata Juniorów w szachach klasycznych oraz błyskawicznych rozegrano w dniach 17-28 grudnia w Al-Ain (Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Wśród 21 reprezentantów Polski był także wychowanek sekcji szachowej Rodło Opole działającej przy Młodzieżowym Domu Kultury w Opolu – Oskar Ogłaza, startujący w grupie chłopców do lat 8.

W szachach klasycznych Oskar zdobył 7,5 pkt. z 11 rund (5 zwycięstw, 5 remisów i 1 porażka) co pozwoliło mu podzielić miejsca 10-25.

Natomiast w szachach błyskawicznych zdobył II miejsce i tytuł wicemistrza świata.

To kolejny tytuł uzyskany przez Oskara w tym roku: najpierw zajął drugie miejsce w Mistrzostwach Polski w szachach klasycznych, później dwukrotnie uzyskał tytuł mistrza Polski (w szachach szybkich oraz błyskawicznych).

Źródło

Angora

lut
05

raj777 29 stycznia 2014 o godz. 21:18 napisał w swym komentarzu:

Robert Fischer: „Nie wierzę w psychologię. Wierzę w dobre ruchy.”

///////////////////////////////////

Już jako początkujący szachista często zastanawiałem się nad pozycją polskich szachów w świecie. Nasi mistrzowie Polski z reguły zajmowali ostatnie miejsca w turniejach międzynarodowych i nie mieliśmy lidera na miarę klasy światowej.

Wszystkie kraje tzw. bloku demokratycznego miały zawodników na najwyższym poziomie: Uhlmann (NRD), Pachman, Filip, Hort i Kavalek (Czechosłowacja), Gheorghiu (Rumunia), Bobocow i Radułow (Bułgaria), Szabo i Portisch (Węgry), a my mieliśmy tylko Włodzimierza Schmidta, któremu było daleko do siły gry wymienionych szachistów.

Czyżby Polacy nie mieli jakichkolwiek predyspozycji do uprawiania sportu szachowego? Przed II wojną światową byliśmy przecież ścisłą czołówką światową. Tak, ale zaraz ktoś skontruje. Wtedy mieliśmy grupę Żydów, który tworzyli tę potęgę. Po wojnie sytuacja się diametralnie zmieniła!

W latach 1978-1981 byłem trenerem kadry Polskiego Związku Szachowego i w tym okresie miałem możliwość dokładnej obserwacji bezpośredniej gry i procesu szkolenia naszych kadr. Przyznam się, że w wielu przypadkach byłem zaskoczony lekkim podejściem do pracy samoszkoleniowej zawodniczek i zawodników. Głównym mankamentem była słaba faza debiutowa!

To jest problem aktualny także w obecnych czasach. Spójrzmy na grę naszej czołówki w silniejszych turniejach. Do mniej więcej rankingu 2650 jest walka (wykluczając oczywiście wyjątki), powyżej są już duże trudności. To właśnie hasło „Przeskoczyć fazę debiutową” pasuje jak ulał do naszych szachów zawodowych. Natomiast trzeba przyznać, że w grze końcowej technika jest o wiele wyższa. Ale przecież przed grą końcową jest otwarcie!

Ale wracam do lat 1978-1981 i moich obserwacji. Spora grupa naszej kadry była zafascynowana wtedy psychologią oraz naukami dalekiego wschodu. Moim zdaniem do przesady. Zamiast studiować teorię szachów, zajmowali się intensywnie innymi problemami, co nie miało żadnego pozytywnego wpływu – jak pokazała praktyka turniejowa – na wzrost poziomu ich gry.

Pamiętam takie wydarzenie z jednego obozu kadry męskiej w Zakopanem w 1979 roku. Jeden z czołowych zawodników zadzwonił z dworca autobusowego, że się trochę spóźni na otwarcie zgrupowania, ponieważ czeka na taksówkę. W tamtych czasach był to luksusowy środek lokomocji i nie zawsze łatwo dostępny. Wyszedłem przed budynek Centralnego Ośrodka Sportu, aby przyśpieszyć ulokowanie go we właściwym pokoju. Podjechała dorożka. Okazało się, że taksówki nie było na dworcu. Dorożka okazała się około trzy razy droższa, co było niespodzianką dla naszego mistrza. Miał dwie walizki. Schwyciłem za jedną, aby mu pomóc. Ugiąłem się przed jej ciężarem. „Co tam masz, kamienie?” – zapytałem. Odpowiedź: „Nie, książki”. Pomogłem mu w transporcie ciężkich bagaży. Po otwarciu walizek okazało się, że są rzeczywiście wypełnione książkami. Ale nie szachowymi. Tam była jedynie literatura z zakresu psychologii i filozofii. Z szachów zawodnik miał tylko wycinki z partiami z pism w języku rosyjskim! „To z takimi materiałami przyjeżdżasz na zgrupowanie kadry?”- zapytałem. „No wiesz, z tych książek będą korzystać też obecni na obozie koledzy”.

cdn

lut
02

raj777 29 stycznia 2014 o godz. 21:18 napisał w swym komentarzu:

Robert Fischer: „Nie wierzę w psychologię. Wierzę w dobre ruchy.”

///////////////////////////////////

W latach 1976-1977 Resortowe Centrum Doskonalenia Kadr Kultury Fizycznej przy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie zorganizowało dla szachistów szkolenie na trenerów II klasy.

Było to pierwsze tego rodzaju studium dla szachistów, na które Polski Związek Szachowy powołał grupę czołowych zawodników w kraju, którzy musieli spełnić jednak kilka kryteriów. Najważniejsze to posiadanie minimum tytułu mistrza krajowego i kilkuletnia praktyka szkoleniowa. Wyjątkowo dopuszczono kilka osób z niższymi kategoriami, ale z dużym stażem pracy instruktorskiej.

Tematyka zajęć dwuletniego studium (trzy dwutygodniowe sesje z końcowym egzaminem) była bardzo różnorodna. Część wykładów przeprowadzili sami uczestnicy, np. ja omówiłem „Znaczenie gry korespondencyjnej i kompozycji szachowej w kształceniu szachisty”. Była też psychologia. Władysław Schinzel – z zawodu psycholog – przedstawił  m.in temat „Metody kształtowania motywacji”. Był to typowy wykład akademicki z niewielkim wątkiem szachowym.

Inny szachista I kategorii-psycholog, którego nazwiska – z pewnych względów – nie wymienię, omówił „Metody koncentracji i relaksacji”. Po wykładzie zastanawiałem się o praktycznym sensie podanych ćwiczeń w naszej dyscyplinie.

W 1979 roku ówczesny kierownik wyszkolenia PZSzach Zbigniew Czajka zaprosił tego trenera na zgrupowanie kadry juniorów. Miał on prowadzić zajęcia szachowe oraz z psychologii szachów. W tym czasie miałem inne zadania do wykonania, więc nie byłem świadkiem pewnego wydarzenia.  Przedstawił mi to później Czajka: „Byłem tylko kilka dni na początku zgrupowania, po czym wyjechałem do Warszawy. Po kilku dniach otrzymałem telefon od ojca jednego zawodnika: proszę przyjechać na zgrupowanie, gdyż są pewne problemy. Pojechałem natychmiast. Na miejscu dowiedziałem się, że trener prowadzi tylko zajęcia psychologiczne, m.in. na temat Metody prawidłowego oddychania. Najbardziej zdenerwowało mnie to, że szkoleniowiec kazał naszym juniorom ćwiczyć technikę oddychania w wodzie przez rurkę. Natychmiast kazałem mu zwinąć manatki i opuścić obóz. Sam przeprowadziłem ostatnie zajęcia”.

Natomiast ciekawe zajęcia na zgrupowaniach z ogólnej teorii psychologii prowadził Władysław Schinzel, choć była to czysta teoria. Pamiętam, że pewnego dnia jeden z  młodych zawodników zadał pytanie: „Panie Władku, od pewnego czasu stwierdzam u mnie zastój sportowy. Czy mógłby mi pan coś zaproponować”?  Nastąpił interesujący wykład teoretyczny, ale bez żadnych konkretnych wskazówek praktycznych.

Po zajęciach przeprowadziłem z zawodnikiem rozmowę indywidualną. Zaproponowałem mu analizę swej dotychczasowej twórczości szachowej. Przedstawiłem mu moje spostrzeżenia o jego grze i zaproponowałem rozszerzenie repertuaru debiutowego o nowe elementy białym i czarnym kolorem oraz wprowadzenie więcej urozmaicenia w grze, nawet przez stosowanie jakiś gambitów. W uzasadnieniu wyjaśniłem mu, że zauważyłem w jego partiach zbyt wiele monotonii i za mało aktywnych poczynań.

Było to jedno z moich ostatnich zgrupować kadry. Wkrótce potem w 1981 roku wyjechałem z Polski. Nie wiem, czy ten zawodnik skorzystał z moich rad. Jedno jest pewne, że do końca lat 80-tych ubiegłego stulecia zaliczał się do ścisłej czołówki krajowej. Potem nagle zniknął z pola widzenia.

cdn

sty
31

raj777 29 stycznia 2014 o godz. 21:18 napisał w swym komentarzu:

Robert Fischer: „Nie wierzę w psychologię. Wierzę w dobre ruchy.”

//////////////

Ostatnio na blogu rozgorzała dyskusja o psychologii w szachach. Przypominam, że tutaj już była mowa w tej kwestii: link.

Sam z teorią psychologii w szachach zapoznałem się dość późno. Natomiast jako początkujący szachista  spotkałem się z określeniem „Z psychologicznego punktu widzenia …”.  Odnosiło się do różnych sytuacji na szachownicy i nie tylko.

Np. ktoś poradził mi, aby w niedoczasie przeciwnika wybierać ostre i skomplikowane ruchy, gdyż to zwiększa szansę na popełnieniu przez niego pomyłki. Z przeciwnikami grającymi pozycyjne szachy powinno się grać jakieś taktyczne „kawałki”. Natomiast z graczami o kombinacyjnym stylu gry lepiej unikać ostrych wariantów i wybierać strategiczną grę.

Poradzono mi rozpracowywanie potencjalnych przeciwników w celu poznawania ich stylu gry, słabości i silnej strony. Polegało to na analizie ich partii, podpatrywaniu zachowań w czasie turniejów, opracowywaniu ich charakterystyk itd. Te ogólne wskazówki często wykorzystywałem w praktyce. Oczywiście w wielu przypadkach trzeba było traktować te problemy indywidualnie.

Szczególnie dużą pomocą było zbieranie informacji o zawodnikach. W wielu przypadkach te materiały pomagały mi na szybkie przygotowanie się do partii, o czym mogłem się przekonać w czasie ważnego dla mnie Memoriału Szapiela w Tleniu (8-18 czerwca 1967 roku). Dzięki temu osiągnąłem postawiony cel: zdobycie tytułu kandydata na mistrza, co w tamtych czasach było już dużym osiągnięciem: link.

W późniejszej pracy trenerskiej korzystałem także z wcześniejszych doświadczeń. Jeden przykład. W trakcie  przygotowań Anny Jurczyńskiej do meczu o mistrzostwo Polski z Małgorzatą Wiese w 1978 roku moja podopieczna miała wielki strach przed 17-letnią zawodniczką, która była znakomita w grze taktycznej. Poradziłem Pani Annie: „Z psychologicznego punktu widzenia powinna grać pani w meczu pozycyjne szachy i nie wdawać się w żadne awantury na szachownicy. Wiese nie wytrzyma takiej monotonii i wychyli się i wtedy pani skontruje”. Zauważyłem, że te słowa bardzo uspokoiły Panią Annę.

W takim też kierunku nastąpiło nasze przygotowanie już czysto szachowe, które polegało na opracowaniu odpowiedniego repertuaru debiutowego. Anna Jurczyńska była dobrze przygotowana szachowo i psychicznie. Zrealizowała wszystkie punkty naszego planu i mecz wygrała 2.5-1.5.

cdn

sty
30

Występ naszego czołowego zawodnika w turnieju w Wijk aan Zee zapoczątkował żywą dyskusję nad wpływem przygotowania psychologicznego szachistów na osiągane przez nich rezultaty. W polemice tej zabrał głos również i trener Waldemar Świć, który w artykule pt. „Ile waży psychologia?” przedstawił swój punkt widzenia na tą kwestię. Dokonał tego jako fachowiec, w przeciwieństwie do, jak to określił, „ignoranta, który pisze z pozycji kibica”. Cieszę się niezmiernie, że trener MASz zdecydował się podzielić z nami tajnikami zaplecza treningu szachowego i okołoszachowego, do czego zresztą go już wielokrotnie zachęcałem.

 Zagadnienie psychologii w sporcie, a w szczególności w szachach, zapewnie jest i będzie sprawą bardzo dyskusyjną. Nie neguję pozytywnego wpływu takiego przygotowania na rezultaty osiągane przez szachistów. I zapewne prawdą jest, że im silniejszy szachista, tym większą rolę powinien przykładać do podbudowy psychologicznej. Jednak u Radka widać luki w przygotowaniu szachowym, w szczególności mankamenty w dobranym repertuarze debiutowym, oraz granie pasywnych wariantów. Tego raczej nie naprawi się zajęciami z psychologii lecz za pomocą odpowiednio skorygowanego treningu ściśle szachowego. Dlatego te zagadnienia wskazałem jako przyczynę ostatniego niepowodzenia naszego reprezentanta.

Waldemar Świć napisał też: „ciekawy pogląd biorąc pod uwagę, że opinie Kramnika czy Karpowa na temat roli debiutów są przytaczane wytłuszczoną czcionką”. Myślę że zagadnienia przygotowania psychologicznego można traktować jako dodatkowy element w szkoleniu szachisty, oczywiście dostosowując skalę tego przedsięwzięcia do stopnia zaawansowania szachowego danego zawodnika. Ale to jest moje subiektywne zdanie i być może, że nie mam racji. Dlatego nie kłócę się (zbytnio), i pozostawiam problem do dalszej dyskusji. Natomiast wypowiedzi Kramnika czy Karpowa o tyle odnoszą się do wszystkich szachistów na każdym stopniu zaawansowania, że dotyczą partii szachowej jako całości, a w szczególności do fazy początkowej, która wypala piętno na dalszym przebiegu gry. Zatem określa ona typ partii (pozycyjna, kombinacyjna) oraz ustawioną strukturę pionkową, a także, za pomocą dobranego wariantu pozwala prowadzić aktywną grę, lub pasywną, jak w przypadku naszego zawodnika.

Cieszy mnie, że pan Waldemar podjął merytoryczną dyskusję w spokojniejszym tonie. Pomimo iż niektórzy czytelnicy zapewne nie zgodzą się z częścią jego opinii wyrażonych we wspomnianym artykule, jednak dobrze że WŚ przekazał nam swoje zdanie na ten temat.

Krzysztof Kledzik

sty
27

1. Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

2. Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.

3. Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

4. Władimir Kramnik – mistrz świata w latach 2000-2007: Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.

5. Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

6. Czołowy trener MASZ: Ja osobiście, w pracy i w konsultacjach z juniorami, zwracam większą uwagę na idee, myśli, najważniejsze ścieżki, nastawienie do partii, nie zalewając ich wariantami.

7. Jerzy Konikowski – trener I klasy i publicysta: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!

8. Monika Soćko – najlepsza polska szachistka: Ranking rzędu 2400 czy 2500 można zdobyć samym talentem, ale dalszy rozwój wymaga dobrych trenerów i wielkiej własnej pracy. Tak, polscy szachiści są leniwi. Naturalnie nie wszyscy, ale większość.

9. Mistrz świata Magnus Carlsen: „Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.”

//////////////////////////////////////////////

Internauta „raj777” w wpisie zwrócił uwagę na wywiad Magnusa Carlsena, który został opublikowany na stronie Zbigniewa Nagrockiego.

Mistrz świata m.in powiedział:

Wywiad przeprowadzony przez Susan Dominius dla New York Times, 24/01/2014

Zostałeś szachowym mistrzem świata po wygranej w listopadzie. Jak trenowałeś przed wielkim meczem? Najważniejsze jest studiowanie teorii debiutów, ale studiowałem też ostatnie trendy, żeby być w przodzie, odkrywając nowe schematy i wykonując taktyczne ćwiczenia. Próbuję też wejść w szachowy nastrój.

Moja uwaga:

Mam nadzieję, że tym stwierdzeniem Magnus Carlsen jasno określił rolę teorii debiutów w  nowoczesnych szachach. Na tym blogu była wielokrotnie o tym mowa. Czas zakończyć więc dyskusję o „przeskakiwaniu fazy debiutowej” przez aktualnego mistrza świata!

 

sty
26

Klęska w Wijk aan Zee to częściowa porażka polskiej polityki sportowej i bardzo przykre niepowodzenie naszego czołowego zawodnika, Radosława Wojtaszka. Wszyscy czekaliśmy z wielką uwagą i nadzieją na jego występ, który właściwie miał dwa cele: 1) zwycięstwo w turnieju B dające Radkowi czasową przepustkę do światowych szachów, a dla nas 2) zweryfikowanie tezy o wpływie współpracy naszego zawodnika z byłym mistrzem świata Anandem. Zakończony turniej obnażył fiasko obu postawionych celów. Pod koniec rozgrywek obawiałem się nawet, że nasz zawodnik osiągnie mniej niż połowę możliwych do uzyskania punktów. Taki rezultat byłby nieomal blamażem, może nie tyle dla sympatycznego Radka, co całej koncepcji sportowej związanej z naszym zawodnikiem. Pomimo kilku zwycięstw, Wojtaszek zajął ostatecznie 6-9 miejsce w tabeli turniejowej, co niestety przekreśliło jego i nasze nadzieje na zakwalifikowanie się w przyszłym roku do turnieju A. Wielka szkoda, bo gra z czołówką światową była by niezwykle ważna i prestiżowa dla Radosława. Obecnie nasz zawodnik wypadł z wielkiej gry, i nie wiadomo kiedy ponownie nadarzy się okazja do powalczenia w turnieju o randze wyższej niż przeciętny open.

Obecnie nadszedł czas dla władz PZSzach-u oraz zatrudnionych tam szkoleniowców na przeanalizowanie przyczyn klęski Radka, wyciągnięcie wniosków z tej gorzkiej lekcji, i zaproponowanie rozwiązań na przyszłość. Myślę że należy gruntownie przemyśleć ewidentnie błędną koncepcję sportową, czyli przygotowany dla Radka feralny zestaw turniejów. Nasz zawodnik osiągnął sukcesy w występach w Bazylei i Zurichu, ale były to mało znaczące turnieje, w których Radosław walczył z przeciętnymi szachistami. Tamte zwycięstwa dały niektórym osobom sygnał do bezkrytycznego aplauzu i owacji na stojąco, ale warto zauważyć, że klasę zawodnika poznaje się podczas gry z równymi sobie przeciwnikami. Turnieje w Bazylei i Zurichu pokazały tylko, że Radek potrafi poradzić sobie ze słabszymi zawodnikami. Ale należy też pamiętać o tym, że gra ze słabszymi nie rozwija szachowo silniejszego zawodnika. Owszem, ważna jest umiejętność skutecznego wygrywania z niżej notowanymi zawodnikami, ale należy zachować umiar w szkoleniu tej umiejętności i nie traktować jej jako priorytetowego zadania.

W zmaganiach w Wijk aan Zee probierzem formy Radosława miała być partia z jego dawnym przeciwnikiem, Baadurem Jobavą. Zapewne pamiętamy, że rozegrany w 2012 roku w Poznaniu mecz już wtedy był światełkiem ostrzegawczym, pokazującym że Radek ma problemy w konfrontacji z równym sobie zawodnikiem grającym żywe, dynamiczne szachy. Niestety historia lubi się powtarzać, czego świadkiem byliśmy podczas zakończonego turnieju w Holandii. Radek nie podołał Gruzinowi. Ta porażka oraz ogólnie słaby rezultat w Wijk aan Zee ukazują dwa problemy Radka, czyli jego pewną słabość szachową oraz źle ustawiony kalendarz występów. Osoby odpowiedzialne za przygotowanie terminarza pozwoliły Radkowi na grę w słabszych openach w Bazylei i Zurichu, zamiast zaproponować mu odpoczynek i solidne przygotowanie się do walki w prestiżowym turnieju w Wijk aan Zee. Ten krok jest dla mnie niezrozumiały, bo nawet każdy kibic szachowy zdaje sobie sprawę z rangi turnieju w Holandii, ważności starannego przygotowania się do niego i znaczenia ewentualnej wygranej w turnieju B. Dlaczego zatem zdecydowano się na wyeksploatowanie Radka w dwóch poprzednich turniejach i potem na wysłanie go, zmęczonego i zziajanego do Holandii? Gdzie priorytety sportowe?

Porażka w prestiżowym turnieju pokazała też klęskę tezy o zbawiennym wpływie współpracy Wojtaszka z Anandem. Niestety analizy meczowe wykonywane dla osób trzecich nie mają dostatecznego przełożenia na bezpośrednią grę Radosława. Okazuje się, że są to dwa różne aspekty szachów, nie związane ze sobą aż tak mocno jak to niektórzy lansowali. W tym miejscu pozwolę sobie na udzielenie odpowiedzi Krzysztofowi Jopkowi, który w komentarzu na blogu W.Świcia (we wpisie pt. „Powtórka z rozrywki?”) napisał: „Intelektualna uczciwość tamtych panów, gdyby takowa istniała, nakazywałaby choćby na chwilę powrócić do tematu pracy naszego lidera Radka Wojtaszka dla Ananda – w tym numerze „Mata” dał odpowiedź, która potwierdza w stu procentach moją tezę z niedawnej polemiki. Ale po co? Lepiej przemilczmy sprawę i dalej jazda z tym koksem…”. Myślę że dla KJ krzepiąca byłaby myśl o naszej uczciwości intelektualnej, zatem spełniając jego pragnienie odpowiem, że we wspomnianym czasopiśmie Radek opowiedział o wpływie współpracy z Anandem, ale zrobił to ze swojego, subiektywnego punktu widzenia. Wypowiedział się o tym w co wierzy. Ale czasami bywa tak, że rzeczywistość nie pokrywa się z wiarą w jakieś sprawy. Na przykład dawniej ludzie wierzyli że Ziemia jest płaska, ale fakty pokazały potem, że jest inaczej. Obecnie takim faktem jest słaby występ naszego zawodnika w Wijk aan Zee, to niestety potwierdza tezę, że praca dla Ananda nie była przydatna w rozwoju szachowym Radka, a przynajmniej jej wpływ na rozwój naszego zawodnika był o wiele za mały i nie adekwatny w stosunku do poniesionych przez niego nakładów czasu, sił i zaangażowania.

Krzysztof Kledzik

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    maj
    1
    pt.
    2026
    całodniowy TePe Sigeman Tournamnt
    TePe Sigeman Tournamnt
    maj 1 – maj 7 całodniowy
    Miejsce turnieju: Malmö Strona turnieju: Tournament Info 2026 – Tepe Sigeman & Co Chess Tournament Grają m.in. Carlsen, Abdusattorov, Erigaisi, Van Foreest itd.
    maj
    7
    czw.
    2026
    całodniowy GCT Poland (blitz) 2026
    GCT Poland (blitz) 2026
    maj 7 – maj 8 całodniowy
    Strona turnieju: Home – Grand Chess Tour Więcej informacji na stronie PZSzach: https://pzszach.pl/2026/05/05/50163/ transmisja rapid transmisja blitz transmisja z komentarzem sport.tvp.pl  
    maj
    24
    niedz.
    2026
    całodniowy IMEK Batumi
    IMEK Batumi
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    W dniach 24.05-06.06.2026 w Batumi (Gruzja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet. strona zawodów komunikat
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.